Problemy PiS-u z Niemcami

Adrian Grycuk/Wikimedia Commons CC/BY-SA 3.0 pl
W ostatnim wywiadzie udzielonym w radiu RMF FM premier Beata Szydło zarzekała się, że rząd nie ma planów wyprowadzenia Polski z UE. Czy jest to słuszna strategia w momencie, gdy Berlin przez Brukselę stara się coraz bardziej naciskać na polski rząd w sprawie uchodźców, Puszczy Białowieskiej, czy organizacji naszego systemu edukacyjnego?




Niemiecka Europa

 

24 września odbędą się w Niemczech wybory do Bundestagu, będą to wybory o tyle szczególne, że od 14 lat władzę w państwie sprawuje Angela Merkel, które jest jednocześnie szefową CDU. Wszystkie sondaże przedwyborcze wskazują, że to właśnie chadecy nadal będą decydować o polityce zagranicznej i zewnętrznej Niemiec, prawdopodobnie przy pomocy Wolnych Demokratów z FDP, którzy po czterech latach wrócą do parlamentu. Zmiana koalicjanta nie zmieni jednak zasadniczo wektorów polityki wewnętrznej i zagranicznej Urzędu Kanclerskiego, bo obie formacje, które prawdopodobnie stworzą nowy koalicyjny rząd nie różnią się programowo od siebie prawie wcale, przynajmniej tak jest w odniesieniu do polityki zagranicznej. Problemem dla Berlina jest wprawdzie rosnąca liczba muzułmanów, zamachy terrorystyczne ( być może tydzień przed wyborami dojdzie do jakiegoś „incydentu”), konflikt dyplomatyczny z Ankarą, czy ze Stanami Zjednoczonymi po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta. Wszystko to nie przesłania Berlinowi, ani nowej Semiramidzie Północy, zasadniczego celu, jakim jest budowa niemieckiego imperium, pod sztandarem UE. Budowa takiej potęgi z centrum w Berlinie i przyległymi marchiami na wschodzie i na zachodzie Europy wydaje się tym łatwiejsza, że od tego projektu odłączyło się państwo, które przez lata stawało okoniem wobec federacyjnych planów Niemców. Chodzi oczywiście o Wielką Brytanię, która w drodze referendum opowiedziała się za opuszczeniem unijnych struktur, co osłabiło wprawdzie unię jako wspólnotę interesów niepodległych państw, ale nie Niemcy, które rozdają karty w Brukseli. Przed tą historyczną decyzją Brytyjczyków, Berlin już i tak dzielił i rządził w Unii.

 

Niemiecka kanclerz pogrążonym w kryzysie ekonomicznym Grekom obiecała pomoc, ale nie za darmo rzecz jasna. Berlin w zamian za zgodę na utrzymanie wspólnej waluty w tym malutkim państwie, wymusiła na rządzących przyjęcie programu drakońskich oszczędności, które skutkowały wysokim bezrobociem i cięciem socjalnych przywilejów, wyprzedażą majątku narodowego itp.Problemy z utrzymaniem euro miały też inne państwa południowej Europy, Portugalia, Włochy, czy Hiszpania. Wspólna waluta bowiem służy głównie Niemcom, a mniejsze narody nie dysponujące takim potencjałem gospodarczym, zapleczem technologicznym i innowacyjnością gospodarki, drenuje się z zasobów kapitałowych i ludzkich. Euro- pieniądz pozwala bowiem niemieckim przedsiębiorcom sprzedawać taniej swoje produkty na rynkach światowych, co też oznacza większy popyt na dobra przez  wytworzone nad Menem.

 

Wschodnia flanka UE nie przeżywa wprawdzie kryzysu ekonomicznego wywoływanego przez wspólną walutę, bo w znakomitej większości państwa przyjęte do UE stosunkowo niedawno, zachowały własny środek płatniczy, to jednak problemów nie brakuje i tutaj. Bruksela z Berlinem forsowała projekt rozszerzenia europejskiego projektu na wschód, ale nie po to, by uszczęśliwić stroskane masy ludzkie na barbarzyńskim wschodzie starej Europy. Celem strategicznym było przejęcie zasobów ekonomicznych tych państw i ograniczenie możliwości rozwoju gospodarczego, przez wprowadzenie rozmaitych regulacji, standardów, które trudno było spełnić wychodzącym z komunizmu państwom takim jak Polska. Wrogie przejęcia, sprzedaż całych zakładów, czy fabryk przez zachodnich inwestorów zaczęły się już w okresie przedakcesyjnym, ale po formalnym przyjęciu do elitarnego europejskiego klubu sytuacja się nie poprawiła. W zamian za zgodę na ekonomiczną eksploatację „podbitych” narodów, rządy tubylcze otrzymały dotacje na rozmaite projekty, które można uznać za formę rekompensaty za utracone możliwości rozwoju, bez unijnego gorsetu. Dotacje pomogły też utrzymać pokój społeczny w państwach zależnych od Brukseli. Inna formą pacyfikacji potencjalnie negatywnych nastrojów społecznych, było otwarcie granic i rynków pracy. Nowi członkowie UE mogli wyeksportować nadmiar siły roboczej, do państw zachodnich, gdzie akurat jej brakowało i nadal brakuje ( z tego powodu zdecydowano się na otwarcie granic i przyjmowanie tzw. uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu).

 

Pozycja Niemiec w takiej sytuacji w ramach UE, która miała raczej tłumić niemieckie aspiracje do hegemonii znacznie się poprawiała, kryzysy polityczne, puki co Niemcom służą, nawet opuszczenie unijnych struktur przez Londyn wzmocniło Berlin. W wyniku brexitu Niemcy nie muszą się już się bać, że ktoś otwarcie postawi veto ich zamiarom i nie zostanie przy tym upokorzony dyplomatycznym afrontem. Nieprzypadkowo po ogłoszeniu wyników referendum brytyjskiego stare państwa UE na czele z Niemcami zebrały się w własnym gronie i po obradach, wydano oświadczenie w którym znalazła się przestroga dla krajów potencjalnie wrogo nastawionych do projektu ściślejszej federacji. Otwarcie wtedy mówiono o konieczności stworzenia Unii dwóch prędkości. Polska w myśl tej wizji znalazłaby się oczywiście w gronie państw, które znalazłby się w drugiej, a może i w trzeciej lidze europejskiej. Scenariusz ten nie jest zupełnie pozbawiony podstaw, zwłaszcza, że już i tak teraz przywódcy Niemiec z Angelą Merkel na czele czują, że mają już prawie rozwiązane ręce i mogą narzucić mniejszym partnerom swoją wolę, czy tego będą chcieć, czy też będą oponować. Każdy protest da się bowiem złamać przy dobrze odpowiednich środków. Działania takie podejmuje się zupełnie otwarcie np. wobec Polski.

 

Wojna Niemców z PiS

 

Prawo i Sprawiedliwość objęło rządy w Polsce dwa lata temu, w zapowiedziach elit partyjnych polityka zagraniczna miała opierać się budowaniu podmiotowej pozycji Warszawy na arenie międzynarodowej. Podmiotowość ta nie miała jednak oznaczać tego, że Polska będzie miała kiedykolwiek zamiar opuścić unijne struktury. W wizji polityków PiS, UE nadal powinna istnieć, ale musi zostać przebudowana w stronę wspólnoty państw narodowych, a nie federacji europejskiej. Unia w takim wypadku mogłaby być zredukowana w swych kompetencjach władczych do podstawowych funkcji, takich jakie funkcjonowały w ramach EWG. W praktyce jest to scenariusz, całkowicie sprzeczny z tym, co proponuje Berlin, który chce więcej „Europy”, czyli w praktyce więcej regulacji, zakazów i nakazów, a to nie bardzo może zgodzić się Warszawa.

 

PiS musi chcąc, nie chcąc stawać okoniem przeciw zakusom Berlina, bo po pierwsze chce nadal rządzić, a po drugie zmusza go do tego nie tylko przyjęta retoryka, ale układ sił na arenie europejskiej. Najlepszym przykładem, który całą sytuację dobrze pokazuje jest chociażby problem przymusowej relokacji uchodźców. Rządząca partia w czasie kampanii wyborczej obiecała, że żaden emigrant z Bliskiego Wschodu, czy Afryki nie trafi do Polski. Hasło to było jednym z filarów wyborczego sukcesu PiS i nie może zostać złamane, bo opozycja w przyszłości na pewno to Jarosławowi Kaczyńskiemu wypomni. Prezes PiS o tym wie, dlatego w żadnym razie nie zgodzi się na naciski strony niemieckiej, nawet jeśli Berlin wykorzystuje do tego celu Trybunał Sprawiedliwości, Komisję Europejską i inne narzędzia instytucjonalnego i prawnego nacisku. W kwestii relokacji stanowisko Warszawy popierają także inne państwa w regionie Europy Środkowej, więc ta kwestia, wydaje się mieć szasnę potoczyć się po myśli PiS-u. Nie oznacza, to jednak tego, że ten problem zniknie z debaty publicznej. Przełamanie stanowiska państw Grupy Wyszehradzkiej, ma dla Niemców znacznie nie tylko propagandowe, ale i praktyczne. Jeśli w tak istotnej kwestii uda się narzucić swoje stanowisko w tej sprawie, to w każdej innej będzie, to o wiele łatwiejsze.

 

Podział Grupy V4 jest celem nadrzędnym Berlina i Paryża, który wprawdzie w mniejszym stopniu partycypował w podziale poakcesyjnych łupów na wschodzie Europy, ale nie chce zgodzić, się na to, że biedna wschodnia część UE, zacznie myśleć o realizacji własnych interesów w ramach klubu bogaczy jakim przez długi czas była EWG, a potem UE. Nowy prezydent Francji Emmanuel Macron nieprzypadkowo w swojej podroży po krajach naszego regionu, nie uwzględnił Polski, a nawet zdecydował się na wypowiedzenie ostrych słów pod adresem Warszawy. Przywódca Francji zasygnalizował też, że w przyszłości koniecznym krokiem będzie zrewidowanie przepisów w sprawie pracowników delegowanych. W oczywisty sposób uderzyłoby to w interesy polskich firm funkcjonujących poza macierzystym państwem. Podobnie rzecz wygląda problem z firmami transportowymi, a dokładnie z pracownikami firm transportowych, którzy według Niemców powinni zarabiać podobnie jak pracownicy w tej branży w krajach starej UE.

 

Polityka uderzania w nasze interesy odbywa się jeszcze na innym poziomie. Niemcy za buńczuczną postawę Polaków, w sprawie uchodźców, zdecydowały się zmienić miejsce, gdzie miało powstać centrum logistyczne koncernu samochodowego Daimler. Włodarze samochodowego koncernu zdecydowali, że nie będzie to Polska, ale Czechy. Firma  zdecydowała się ulokować magazyny w Úžicach,niedaleko Pragi. Formalnie decyzję tłumaczy się lepszym stanem połączeń drogowych u naszych południowych sąsiadów, ale w praktyce czynniki polityczne, również miały w tej kwestii istotne znaczenie. W świecie niemieckiego biznesu związki polityków z koncernami samochodowymi są powszechną tajemnicą i bardzo często po formalnym zakończeniu kariery politycznej, działacze partyjni obejmują stanowiska decyzyjne w strukturach decyzyjnych koncernów samochodowych. Najlepszym przykładem jest tutaj przypadek Matthiasa Wissmanna, który w rządzie Helmuta Kohla był ministrem Edukacji i Badań Naukowych i ministrem transportu, a obecnie jest szefem Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Samochodowego (Verband der Automobilindustrie).

 

Zmiana lokalizacji inwestycji potentata samochodowego, jakoś przeszła bez większego echa w polskich mediach. Na dokładkę niemieckie elity gospodarcze i polityczne szykują wspólnie z Rosjanami kolejne uderzenie w Polskę w postaci budowy drugiej nitki gazociągu Nord Stream. Politycy z Berlina przebąkują też, o konieczności zniesienia sankcji wobec Moskwy i uznania aneksji Krymu. Wypowiedzi takie pojawiały się w ustach decydentów z FDP. Wszystko to razem nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość dla Warszawy i dla obecnego rządu, chyba, że PiS będzie starać się znaleźć przeciwwagę dla ambicji politycznych Berlina. Co może w praktyce zrobić Beata Szydło i Jarosław Kaczyński? Na kim z zewnątrz może oprzeć się rząd?

 

Amerykański sen?

 

Prawo i Sprawiedliwość usiłuje się odgrażać Berlinowi, chociażby w kwestii uchodźców, rząd argumentuje, że Polska przyjęła już ponad milion Ukraińców, a w dodatku pomaga pokrzywdzonym przez wojnę na Bliskim Wschodzie, bezpośrednio, na miejscu. W związku z tym argumenty państw zachodnich są w tej kwestii całkowicie pozbawione podstaw. Argument ten jednak w propagandowym sporze nie wystarcza, wytacza się więc inne, chociażby te, które odnoszą się do strat poniesionych przez Polskę w wyniku napaści Niemiec na nasz kraj w 1939 roku. Chodzi oczywiście o wypłacenie reparacji wojennych, które słusznie się Polsce należą. Widmo spłaty wypłaty ogromnej sumy pieniędzy przez stronę niemiecką, może nie jest proste do realizacji, ale może  ciągle wisieć nad Berlinem. Argument ten w dyplomatycznej wojnie może być brany pod uwagę i wykorzystywany, bo jeśli oni stręczą nam uchodźców, każą płacić za odmowę ich przyjmowania, to my jako państwo, możemy podbić stawkę i zażądać wypłaty znacznie większych kwot, niż te jakie wiążą się z problemem jaki powstał w 2015 roku z woli Angeli Merkel. W praktyce PiS w zanadrzu ma jeszcze inne argumenty, które zechce wykorzystać w politycznych przepychankach z Niemcami. Po przerwie wakacyjnej do Sejmu ma trafić projekt ustawy w którym wprowadzone zostanie ograniczenie kapitałowe dla mediów znajdujących się w rękach obcych właścicieli. Polonizacja ma dotyczyć zwłaszcza rynku prasy lokalnej, która w znakomitej większości należy do Niemców. Działania te oczywiście, choć istotne, to jednak nie są i nie będą decydujące w niemiecko- polskim sporze o przyszłość obu państw. Ważniejsze jest to, co na aspirację Berlina i postawę Warszawy ma do powiedzenia Waszyngton.

 

USA w odradzającej się potędze Niemiec widzi zagrożenie, dla swojej globalnej supremacji. Niemiecka hegemonia w Europie i ewentualne porozumienie z Rosją tego państwa, wypchnęłoby USA z polityki europejskiej, a potem też jak wspomniano światowej. Wprawdzie przeciwko sojuszowi Niemiec i Rosji, przeciwne są też Chiny, które również nie chcą nadmiernego wzmocnienia wielkiego sąsiada z północy, bo ich aspiracje na skutek takiego aliansu musiałby ulec redukcji. Niemiecka technologia i rosyjskie zasoby energetyczne stanowiłby poważne zagrożenie, tak dla Waszyngtonu jak i Pekinu. Powstałaby euroazjatycka siła, która mogłaby dyktować warunki obu stronom. Z tego powodu, Amerykanie żywotnie zainteresowani są budową jakieś politycznej przeciwwagi przede wszystkim dla Niemiec, ale również dla Rosji.

 

Najlepszym rozwiązaniem zaś jest posiadanie w takiej sytuacji jakiego konia trojańskiego, którym można się posłużyć. Polska z racji swojego geograficznego położenia i zagrożenia ze strony Niemiec, nadaje się do tego celu w sposób idealny. W tym celu, by wysłać pozytywny sygnał w stronę Warszawy, prezydent USA zdecydował się wziąć udział w szczycie Trójmorza, zapowiedział także zmianę swojego nastawienia w zakresie polityki energetycznej.

 

USA w następnej dekadzie ma stać się eksporterem ropy i gazu, a Polska może stać się jednym z najlepszych klientów tego państwa i dystrybutorem błękitnego paliwa, także do innych krajów w regionie. W przeciwieństwie do państw arabskich na terenie USA raczej nie dojdzie do konfliktów zbrojnych, nie zostaną nałożone sankcje ekonomiczne (vide: Iran), wreszcie jest to gospodarcza i militarna potęgą, która potrafi zadbać swoje gospodarcze interesy. Amerykański gaz w Polsce, to sygnał dla Niemiec, że Waszyngton nie będzie biernie się przyglądał wielkomocarstwowym planom jakie chce realizować niemiecki rząd. Sprzedaż gazu Polsce wpisuje się zresztą w szerszy kontekst tej polityki, bo wcześniej przecież Kongres przegłosował nałożenie sankcji na niektóre firmy, zaangażowane w budowę Nord Stream 2. Donald Trump, zapowiedział, też, że wycofa swój kraj z porozumienia klimatycznego zawartego w Paryżu. Pod koniec prezydentury Obamy na jaw wyszła jeszcze afera samochodowa Volkswagena, która uderzyła w wizerunkowe i finansowe interesy tego koncernu.

 

Działania te oczywiście są dla Polski korzystne, ale czy będą w przyszłości nadal kontynuowane, to jest na razie zagadką i otwartą kwestią. Pytanie ile ewentualne wsparcie USA w regionie Europy Środkowej, będzie kosztować Warszawę, czy będą to tylko kolejne zakupy sprzętu wojskowego w USA i surowców strategicznych, czy też pojawia się jeszcze inne koncesje gospodarcze? Wydaje się jednak, że ze strony PiS-u nie widać alternatywy politycznej dla innego rozwiązania, niż tylko sojusz z USA. Grupa Wyszehradzka jest jeszcze zbyt słaba, by stanowić prawdziwą polityczną jakość na europejskiej scenie politycznej. Wejście w projekt Międzymorza USA, być może budowa infrastruktury przesyłowej gazu do państw wchodzących w skład tego regionalnego stowarzyszenia, uprawdopodobniałby budowę takiego politycznego sojuszu, który w starciach z Berlinem coś by znaczył. Pozostali potencjalni partnerzy tacy jak Ukraina, czy Litwa, mimo teoretycznie zbieżnych z Polską interesów wobec Rosji nie wysyłają wobec Warszawy wrogie sygnały, czasami pojawiają się też w retoryce, bardziej bojowo nastawionych polityków z tych państw żądania rewizji granic wobec Polski. Kierunek chiński z kolei dopiero się tworzy, nie wiemy czy Jedwabny Szlak jest rzeczywistym celem Pekinu, czy tylko propagandowym wytrychem, stworzonym po to, by ukryć rzeczywiste cele Państwa Środka. Nawiązanie ściślejszych kontaktów z tym mocarstwem, zarówno w formule bilateralnej, jak i w ramach klubu 16 plus jeden, jest z pewnością kierunkiem w dobrą stronę w polityce zagranicznej Polski. Nie widać natomiast większej aktywności Warszawy na kierunku tureckim. Coraz gorsze stosunki niemiecko- tureckie można by wykorzystać na swoją korzyć znacznie lepiej, niż robi się to obecnie. Ostatni zgrzyt w wzajemnych relacjach, czyli rekomendacja prezydenta Erdogana, by żyjący w Niemczech Turcy nie głosowali w zbliżających się wyborach na kanclerz Merkel, jest najlepszym tego przykładem. Z uwagi na te wszystkie problemy rząd PiS będzie raczej starał się oprzeć swój byt i bezpieczeństwo państwa przede wszystkim na dobrych relacjach z USA. Warszawa nie wystąpi też nawet z groźbą wyjścia z UE, bo nie ma ku temu wystarczająco mocnych argumentów politycznych, ani pewności co do alternatywy na wypadek, realizacji takiego scenariusza w praktyce.

 

 



Wójcik

Daniel Wójcik

Daniel Wójcik

10:09 13 września 2017








Popularne

"Morawiecki premierem? To świetny wybór i nowe perspektywy dla Polski" - mówi dr Krzysztof Tenerowicz w rozmowie z PzM

"Morawiecki premierem? To świetny wybór i nowe perspektywy dla Polski" - mówi dr Krzysztof Tenerowicz w rozmowie z PzM

Opinie
Potrzeba stworzenia Muzeum Romana Dmowskiego i ruchu…
Trzecia płeć to Niemiec
Pytanie czy Młodzież Wszechpolska jest jeszcze wszechpolska…
Relacja między Kukiz’15 a Endecją widziana z perspektywy…
Czy Młodzież Wszechpolska stała się organizacją…
Róbmy swoje!

Rafał A. Ziemkiewicz

Róbmy swoje!

O nową politykę wschodnią

Jakub Krzysztonek

O nową politykę wschodnią

"My chcemy Boga"!

Mariusz Patey

"My chcemy Boga"!

Kraj
Farage apeluje: dołączcie do Brexitu! [WIDEO]

Farage apeluje: dołączcie do Brexitu! [WIDEO]

Tragedia w wojskowej jednostce w Lesznie. Zginął…

Tragedia w wojskowej jednostce w Lesznie. Zginął…

Ziobro rozszerzy granice obrony koniecznej

Ziobro rozszerzy granice obrony koniecznej

Misiewicz ma nową pracę!

Misiewicz ma nową pracę!

Wnuk Wałęsy oskarżony o naruszenie nietykalności…

Wnuk Wałęsy oskarżony o naruszenie nietykalności…

2 maja w tych sklepach będą utrudnienia w zakupach.…

2 maja w tych sklepach będą utrudnienia w zakupach.…

Chińczycy chcą zainwestować w priorytetowy projekt…

Chińczycy chcą zainwestować w priorytetowy projekt…

Chcesz sprawdzić punkty karne? Policja ostrzega!

Chcesz sprawdzić punkty karne? Policja ostrzega!

Odlot Frasyniuka! "Macie wyjść na ulice"

Odlot Frasyniuka! "Macie wyjść na ulice"

Wreszcie rozebrano nielegalny pomnik UPA

Wreszcie rozebrano nielegalny pomnik UPA

Zdradzona żona posła PiS domaga się „reżimu moralnego”…

Zdradzona żona posła PiS domaga się „reżimu moralnego”…

Kukiz przeznaczy zwrot kosztów na działalność charytatywną

Kukiz przeznaczy zwrot kosztów na działalność charytatywną

Świat
Wielka rzeź polskich bocianów na Bliskim Wschodzie!…

Wielka rzeź polskich bocianów na Bliskim Wschodzie!…

Atak na żydowską restaurację w Amsterdamie! Mężczyzna…

Atak na żydowską restaurację w Amsterdamie! Mężczyzna…

Polityk oświadczył się partnerowi z... mównicy…

Polityk oświadczył się partnerowi z... mównicy…

Skandal po meczu! Piłkarz rozebrał się do naga i...…

Skandal po meczu! Piłkarz rozebrał się do naga i...…

PILNE! Rosja została wykluczona z Igrzysk Olimpijskich!

PILNE! Rosja została wykluczona z Igrzysk Olimpijskich!

Ratownik medyczny podstępem gwałcił kobiety. Długa…

Ratownik medyczny podstępem gwałcił kobiety. Długa…

Zamach stanu na Ukrainie? Saakaszwili odbity z rąk…

Zamach stanu na Ukrainie? Saakaszwili odbity z rąk…

Zaatakował pedofila na sali sądowej! [WIDEO]

Zaatakował pedofila na sali sądowej! [WIDEO]

Zamieszki na paryskim dworcu. Starcie Policji z wściekłymi…

Zamieszki na paryskim dworcu. Starcie Policji z wściekłymi…

Uciekinierzy z Korei Płn. ostrzegają: Panuje "tajemnicza…

Uciekinierzy z Korei Płn. ostrzegają: Panuje "tajemnicza…

Niemcy chcą płacić gigantyczne pieniądze, żeby…

Niemcy chcą płacić gigantyczne pieniądze, żeby…

Tak niemiecka policja chroni jarmarki bożonarodzeniowe!…

Tak niemiecka policja chroni jarmarki bożonarodzeniowe!…

PZM TV
Historia i Kultura
Zdumiewający, fantastyczny, niesamowity Stan – czy…

Zdumiewający, fantastyczny, niesamowity Stan – czy…

"Ziarna płonące" nie spłoną nigdy!

"Ziarna płonące" nie spłoną nigdy!

"Bradl" - zaskoczenie

"Bradl" - zaskoczenie

"OSKAR I PANI RÓŻA" - Okno literackie Marty…

"OSKAR I PANI RÓŻA" - Okno literackie Marty…

Brytyjczycy ukrywali ten makabryczny film przez 70…

Brytyjczycy ukrywali ten makabryczny film przez 70…

W Krakowie zmarła wybitna artystka. Była nazywana…

W Krakowie zmarła wybitna artystka. Była nazywana…

Batman Adventures nr 27 ,,Survivor Syndrome" -…

Batman Adventures nr 27 ,,Survivor Syndrome" -…

Przy "Sklepiku z marzeniami"

Przy "Sklepiku z marzeniami"

Tu stał "Pałacyk Michla" z powstańczej…

Tu stał "Pałacyk Michla" z powstańczej…

Uroczystości 75-lecia NSZ w Warszawie

Uroczystości 75-lecia NSZ w Warszawie

"Persepolis" - okno literackie Marty Cywińskiej…

"Persepolis" - okno literackie Marty Cywińskiej…

71 lat temu skazano Danutę Siedzikównę "Inkę".…

71 lat temu skazano Danutę Siedzikównę "Inkę".…