2020 rokiem fraudów. Rząd ułatwi życie oszustom dzięki kasom fiskalnym w formie aplikacji?

Jeszcze Ministerstwo Finansów nie zdążyło „zwodować” swojego kontrowersyjnego rozporządzenia w sprawie kas rejestrujących, mających postać oprogramowania, a już zaktywizowali się pierwsi oszuści. W sieci pojawiły się aplikacje, które miały zamieniać smartfony w legalne kasy fiskalne. Resort wydał oświadczenie, że nowe prawo jeszcze nie zostało uchwalone i przestrzegł przed instalowaniem niecertyfikowanych fiskalnych produktów softwarowych. Pomimo tego „fintechowe” imitacje już teraz żerują na najnowszym dziecku urzędników z Ministerstwa Finansów, którzy zaproponowali kasy fiskalne w formie aplikacji. Zdaniem ekspertów to dopiero preludium do prawdziwych kłopotów, które zaczną się po wejściu w życie rozporządzenia. Jak twierdzą, tam, gdzie dokonywanie fraudów, czyli oszustw podatkowych, było największe (gastronomia, przewozy osób, sprzedaż biletów na imprezy masowe) tam niestabilne, łatwe do zhakowania i proste do ominięcia mechanizmy programistyczne instalowane na bardzo różnych urządzeniach i systemach operacyjnych, stworzą idealne środowisko dla rozszczelnienia systemu podatkowego w Polsce.

„Czy Polska, mając jeden z najlepszych systemów, doskonalony i działający niezawodnie od wielu lat, tworząc pośpiesznie i nietransparentnie niesprawdzony system, jest przygotowana na walkę z niewystępującymi u nas do tej pory obszarami nadużyć i oszustw?”

 

– zapytał Henryka Kowalczyka, przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych, Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

 

Podobne pytania o ryzyko rozszczelnienia systemu podatkowego zadaliśmy Tadeuszowi Kościńskiemu. Minister Finansów nie odniósł się jeszcze do naszych pytań. Do sprawy odniósł się z kolei na łamach „Naszego Dziennika” ekonomista, dr Marian Szołucha.

 

„Wdrożenie podobnego rozwiązania w kilku krajach naszego regionu już odbija się im czkawką. Chorwackie media piszą w tym kontekście: „Dziura w systemie fiskalizacji” czy „Nieprawdopodobna kreatywność w fałszowaniu”, a w internecie zaczęły krążyć całe poradniki z instrukcjami, jak dokonywać nadużyć, korzystając z nowej luki w systemie (kopiowanie paragonów, kasowanie ich, drukowanie fałszywych itp.)”

 

– napisał dr Szołucha, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i New York Academy of Sciences.

 

„U źródeł problemu leży albo lobbing jakiejś grupy interesów, albo niezrozumienie przez urzędników istoty kasy rejestrującej, którą stanowi fizycznie istniejący, specjalnie zabezpieczony, certyfikowany sprzęt. Aplikacja zainstalowana na przypadkowym urządzeniu takich kryteriów nie jest w stanie spełnić. Software to nie hardware”

 

– puentował ekonomista.

 

Pytania o lobbing pojawiają się coraz częściej w sieci. Zadziwiająco w tym kontekście wygląda także sztucznie przyspieszany proces wdrażania rozporządzenia, które bez szerokich konsultacji eksperckich, przygotowane po cichu „objawiono” Polakom 6 sierpnia br. i intencjonalnie dano ewentualnym krytykom tylko 14 dni na zgłaszanie uwag. Tych było tak dużo, że resort zgodził się na dodatkowe 7 dni na przyjmowanie merytorycznej krytyki, po czym w listopadzie, nie biorąc sobie do serca dziesiątek uwag do rozporządzenia Ministerstwo Finansów opublikowało na stronie Rządowego Centrum Legislacji projekt rozporządzenia, które wprowadza tzw. wirtualne kasy fiskalne. Zrobiono to w piątek w godzinach wieczornych (dając kolejne 7 dni na konsultacje, a realnie 5, ponieważ wielu odbiorców o sprawie dowiedziało się dopiero w poniedziałek). Na koniec, dla rzekomego uspokojenia sceptyków kontrowersyjnego prawa zapowiedziano, że testowo kasom tego typu ustalony zostanie limit na poziomie 10 mln euro rocznego obrotu. Uwaga, tzn. że test dotyczyć będzie ok. 80 proc. podatników.

 

W Polsce cyfryzacja od dawna wkroczyła w obszar kas fiskalnych, a nasz kraj posiadał dotąd jeden z najszczelniejszych systemów tego typu. Od 1 maja 2019 r. z powodzeniem funkcjonują kasy on-line, jednak „wirtualne kasy” to pierwszy krok rządu Mateusza Morawieckiego, by uszczelniony VAT idealnie rozszczelnić, co będzie tak samo trudne do wykrycia jak większość cyberprzestępstw. Dodatkowo, podatkowe ABC każde wnioskować, że brak szczelnego narzędzia oznaczać będzie, że uczciwi podatnicy będą się składali na nieuczciwych, czyli że trzeba będzie podnosić podatki. Taki błąd popełniła już Chorwacja, Austria i Czechy. Dlaczego Polska z uporem maniaka brnie w podobne „apkowe” rozwiązania? Nie wiadomo, ale bez wątpienia uprawnione jest postawienie pytania qui bono oraz czy prawdziwe intencje legislatorów mają związek chęcią wejścia na polski rynek zagranicznych podmiotów już czekających na zielone światło, aby zlać nasz rynek swoimi wątpliwej jakości aplikacjami kasowymi. No bo chyba gdyby chodziło o rozwój naszej rodzimej branży technologicznej, to proces stanowienia prawa wyglądałby zgoła inaczej.

 

Robert Wyrostkiewicz

dziennikarz,  członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, członek Rady Programowej Polskiego Radia Radio dla Ciebie, publikował m.in. w Obserwatorze Finansowym, Gazecie Finansowej czy „Świecie Rolnika BIZNES”, którego jest zastępcą Redaktora Naczelnego.

fot. Pixabay (collage)