Prawda o Świadkach Jehowy? Sara Andrychiewicz przerwała milczenie

O Świadkach Jehowy krążą już niemal legendy. Właśnie nimi, ale także, przede wszystkim, faktami na ich temat zajmowali się  goście niedawnego programu „Skandaliści”. Gościem programu wyemitowanego przez kanał Polsat News była Sara Andrychiewicz, która przez lata była świadkiem Jehowy.  Kobieta nie wspomina dobrze wspólnoty.

 

To nie pierwsze publicznie przekazane świadectwo o tym, co dzieje się w zgromadzeniu świadków Jehowy. Oficjalnie jest to związek wyznaniowy, jednak osoby, które wyszły z ugrupowania twierdzą, że ruch przypomina sektę, która niszczy ludzi.

 

Kobieta opuściła wspólnotę pół rok temu, na co wpływ miał jej mąż, który sam był kiedyś świadkiem Jehowy. – W pewnym momencie powiedział, że nie wierzy już w organizację – relacjonuje. – Nie znałam innego życia i od urodzenia byłam przekonana, że to jedyna słuszna wizja na to jak żyć. – dodaje.

 

– Teraz dopiero zdaję sobie sprawę, jak nienormalne to było zachowanie. Tkwiłam w tym, broniłam organizacji – wspomina o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym i myślach samobójczych. – Stwierdziłam, że nie mogę tak żyć. Głównie chodziło o moje córki – opowiada.

 

Oni są przekonani, że dla dobra reszty członków, muszą sprawdzać zachowania innych. (…) Jest ciągła wewnętrzna kontrola, czy ktoś nie robi czegoś zakazanego – mówi Andrychiewicz.
O jakich zakazanych rzeczach mówi kobieta? Zakazane były nie tylko tak oczywiste czynności jak zdrady małżeńskie, ale także kontakty z innymi członkami rodziny, palenie papierosów,
a nawet dyskusje o polityce – udział w wyborach również był wykluczony.

 

Dwa miesiące temu w serwisie internetowym YouTube na kanale „7 metrów pod ziemią” pojawił się wywiad z Agatą Szudzik, która również zdecydowała się odejść od organizacji i opowiedzieć o jej działalności.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Zrzut z Youtube.com
EM