Animalsi patrolują ulice i legitymują ludzi pomimo koronawirusa? Kłosiński: „to skandal!”

Nie wszystkie organizacje prozwierzęce wzięły sobie obostrzenia rządowe na poważnie. Część uważa, że powinna dalej prowadzić działalność interwencyjną, a być może nawet szerszą, patrolując miasta w poszukiwaniu roznoszących koronawirusa…

 

„Tysiące psów i kotów w ciągu ostatniego roku zostały odebrane przez OTOZ Animals. W ciągu tylko 2019 roku wykonaliśmy ponad 6000 interwencji”

 

– informują na swoich stronach aktywiści z OTOZ Animals, relacjonując nieustannie w Internecie swoje interwencje przeprowadzane także w czasie pandemii w marcu tego roku.

 

Ta sama organizacja wraz z innymi domaga się od premiera Mateusza Morawieckiego, by przepisy izolacji społecznej nie dotyczyły aktywistów prozwierzecych.

 

„W związku z rozporządzeniem  ministra z dnia 24.03.2020 r. I nawiązaniem współpracy ze służbami z powiatu Sandomierskiego nasze patrole będą zatrzymywać osoby łamiące zasady rozporządzenia ministra w celu wylegitymowania i sporządzenia notatki o ukaranie do Sadu Rejonowego w Sandomierzu. Kary za złamanie zasad sięgają nawet do 5 tyś zł. Polecamy pozostać w domu i stosować się do wytycznych. Tu nie chodzi o to, aby ludzi ograniczyć, a o to aby wirus przestał się rozprzestrzeniać” (pisow. oryg. – dop. red.)

 

– poinformowała na swojej stronie Straż Ochrony i Ratownictwa Zwierząt w Polsce – PSPA.

 

„Animalsi często stawiają się ponad prawem. Patrolują ulice, przyznają sobie prawo do legitymowania ludzi przy tym nadają sobie nazwy imitujące służby, takie jak straż, pogotowie, komenda czy inspekcja”

 

– powiedział Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego zrzeszonego w międzynarodowej World Kennel Union.

 

„To skandal. Mam nadzieję, że ktoś w końcu w państwie, a tym razem w Sandomierzu zacznie traktować pseudo przyjaciół zwierząt jak zagrożenie, które w czasach pandemii powinno się karać podwójnie”

 

– dodał Kłosiński.

 

Kto z urzędników i policjantów odpowiada za współpracę ze Strażą Ochrony i Ratowania Zwierząt w Polsce? Nie wiadomo, jednak oni sami chwalą się doskonałą współpracą zarówno z samorządem jak i policją, która miała być obecna podczas patrolowania ulic.

 

Co na to samo Stowarzyszenie? Na swoim profilu społecznościowym odpisało na zadane pytania o patrolowanie ulic w czasie pandemii i o podstawę prawną do legitymowania ludzi, że nie udzieli nam takich informacji, dopóki nie znajdzie czasu na lekturę jakiś bliżej nieokreślonych dokumentów. Chwilę po zadaniu naszych pytań, Stowarzyszenie zlikwidowało swoją stronę na Facebooku z wieloma kontrowersyjnymi wpisami. Część z nich została jednak zescreenowana.

 

Po ponownym wysłaniu pytań, emocjonalnie odniosła się do nich prezes organizacji, strasząc konsekwencjami prawnymi z powodu publikacji, która miałaby stawiać stowarzyszenie w złym świetle.

 

„Za rozpowszechnianie nie prawdy przez ludzi którzy nie umieją czytać i szukać informacji w internecie także są odpowiednie artykuły. Na prawdę mamy w nosie Państwa artykuły. Sprostowanie nasz zostało wysłane do wiadomości publicznej. Proszę zapoznać się również ze statutem oraz wpiszemy w KRS. Straż Ochrony I Ratownictwa Zwierząt w Polsce  to ratownictwo cywilne ludzi i ratownictwo zwierząt. Pełnimy służbę jako ochotnicza Straż Pożarna Grupa Poszukiwawczo Ratownicza. Na więcej pytań nie będę Panu odpowiadała. Jedyny organ który można nas sprawdzać i zadawać pytania to MSWiA pod które podlegamy” (pisow. oryg. – dop. red.)

 

– napisała w odpowiedzi Kinga Izabela Derlaga Skrzypczak, podpisując się jako Prezes Zarządu Głównego Straży.

 

„To nie jedyne stowarzyszenie prozwierzęce, które w czasach pandemii porusza się po całej Polsce. Wiele z nich robi dzisiaj interwencje, często na granicy prawa. Proszę zrozumieć, nierzadko jest tak, że stowarzyszenie czeka na donos, samo też generuje te donosy, najlepiej na drogie hodowle, potem zabiera zwierzęta, zazwyczaj drogie i z tego żyje. Koronawirus ukróciłby ten proceder, gdyby animalsi siedzieli w domu. Oni jednak uważają, że są ponad prawem, a ci z Sandomierza dodatkowo chyba uznali, że mają kompetencje policji państwowej”

 

– powiedziała Maria Sowińska, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzeni przez System i wieloletni opiekun bezdomnych zwierząt.

 

Po zebraniu materiału, prezes Stowarzyszenia skontaktowała się z autorem tekstu, udzielając jednak odpowiedzi, tłumacząc kontrowersyjne wpisy organizacji w Social Media:

 

„Post który pojawił się na Facebooku był postęp napisanym przez naszą wolontariuszke która w taki a nie inny sposób go zredagowała. Po zweryfikowaniu postu przez zarząd straży post został skasowany, na innej stronie została ta kwestia wyjaśniona za co przeprosiliśmy. Drugi post który został również napisany przez naszą wolontariuszke również został źle napisany i po jego sprawdzaniu został również skasowany. Wolontariuszka została o fakcie poinformowano a wraz z dniem dzisiejszym nie będzie już umieszczać postów na naszym fanpage na Facebooku. Wolontariuszka nasza jako jedyna osoba obsługiwała nas fanpage. Naraziła organizację na hejt za przedstawianie nieprawdziwych informacji. Nasza organizacja dopiero powstała, jesteśmy w trakcie całościowej organizacji inspektoratu do spraw ochrony zwierząt oraz utworzonej formacji ochotniczej straży pożarnej i przynależnej do niej grupy poszukiwawczo ratowniczej”

 

– napisała prezes Straży Ochrony i Ratownictwa Zwierząt w Polsce – PSPA.

 

Robert Wyrostkiewicz

Fot.: YouTube Magda Viva