Co za historia! Oddał życie ratując tonącą 10-latkę

Z cyklu (nie)zwykli bohaterowie. Jon Palmeire niczym Superbohater filmowy uratował 10-letnią siostrzyczkę swojej dziewczyny. 20-latek widząc, że ta się topi – błyskawicznie skoczył do wody, by ją ratować. I to mu się udało. Niestety, tak heroiczny czyn przypłacił życiem.

Do zdarzenia doszło w ostatni dzień maja tego roku. Bohaterski chłopak pojechał wtedy wraz z rodziną dziewczyny do Invermere na południu Kanady, gdzie znajdowało się jezioro Windermere.

 

Czas upływał im w przyjemnej atmosferze. Niestety, to zmieniło się w przeciągu chwili. W pewnym momencie, do wody weszła również 10-letnia Peyton. Dziewczynka chciała popływać, jednak znalazła się zbyt daleko od brzegu i zaczęła się topić.

 

Wołanie o pomoc usłyszał Jon, który bez żadnej kalkulacji wskoczyć do wody, by ją ratować. Chłopakowi udało się popchnąć ją w kierunku brzegu, a dzięki pomocy podmuchów wiatru trafiła do czekających na brzegu bliskich.

 

Na całe nieszczęście dla 20-latka, on sam zaczął się topić. Świadkowie starali mu się pomóc na wszelkie możliwe sposoby, jednak Jon wkrótce zniknął pod wodą.

 

Kilka minut później, udało się go wyciągnąć na brzeg. Rozpoczęto reanimację, lecz czas działał na niekorzyść chłopaka. Niestety, po przewiezieniu do szpitala ten zmarł.

 

Bliscy uratowanej Peyton twierdzą, że Jon wcale nie był dobrym pływakiem. W tym momencie, liczyło się dla niego tylko ratowanie dziewczynki. Poświęcił swoje życie dla drugiej osoby, a to czyni go WIELKIM BOHATEREM.

 

Źródło: Fakt24.pl

Foto: YouTube/zrzut ekranu