Inżynierowie ujawniają lobbing architektów? Zobacz kto i za czym chodzi po ministerstwach ws. wpływów w budowlance!

Architekci i inżynierowie budownictwa to sytuacja nieco adekwatna do odwiecznego sporu pomiędzy adwokatami i radcami prawnymi. O kompetencje, wpływy, bez wątpienia także pieniądze, chociaż o ostatnich niechętnie mówią jedni i drudzy.

Do ciekawej rozmowy doszło w serwisie wSensie.pl, gdzie Mariusz Dobrzeniecki i Jarosław Kukliński z Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa ujawnili rąbka tajemnicy kulisów lobbingu architektów. Czy powstaną ustawy, które drobnymi z pozoru zapisami odsuną inżynierów na drugi plan i „skleją” w pierwszej kolejności inwestorów z architektami?

 

„Nie tyle chodzi o spór architektów z inżynierami budownictwa czy odwrotnie, ale o to, że jesteśmy w ciągłej obronie naszych inżynierów, naszego samorządu przed częścią środowiska architektów, bo oczywiście nie wszystkich. Na co dzień współpracujemy z architektami i ta współpraca na budowie układa się bardzo dobrze. Jest jednak pewna grupa architektów, która uzurpuje sobie prawo, by dominować w budownictwie”

 

– mówi Mariusz Dobrzeniecki, przedstawiciel Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.

 

„Patrząc na to, jak doszło do tego, że pojawiła się ustawa o samorządzie zawodowym architektów i oddzielna dla inżynierów, którą przygotowuje środowisko architektów, nie rozmawiając z inżynierami, to coś jest nie tak. Dzisiaj mamy jedną ustawę o samorządach. Jeśli nawet konieczne są nowe, to powinniśmy wypracować je razem, architekci i inżynierowie budownictwa”

 

– dodaje.

 

„Uważamy, że obecna sytuacja prawna jest bardzo dobra i zrównoważona, a my nie chcemy nic innego, jak tę równowagę zachować. Tak jak architekt bez inżyniera nie funkcjonuje, tak działa to w drugą stronę strony”

 

– informuje Jarosław Kukliński z Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.

 

„Architekci uzurpują sobie prawo do grupy jaką są urbaniści, a więc do całej tej części jaką jest obszar urbanistyczny czy planistyczny. Oczywiście zachowując swoje kompetencje architektów chcieliby przejąć także takie wpływy, ale na tym nie koniec, bowiem chcieliby mieć rolę wiodących projektantów. Oni więc inicjowaliby pierwszy proces decyzyjny w spotkaniach z klientem. Tzn. inwestor spotykałby się najpierw z architektem, a nie inżynierem”

 

– puentuje Dobrzeniecki.

 

I zdaje się tu, przy przejęciu relacji z inwestorami, gdzie układana jest wizja budowy i wiele spraw finansowych, znajduje się główny środek zabiegów architektów.

 

Piotr Strumieński