Ministerstwo Finansów na pasku lobbystów? Kasy softwarowe pomimo wszystko

Ministerstwo Finansów proponuje finalizację nowego rozwiązania dla prowadzenia ewidencji sprzedaży w postaci kas fiskalnych w postaci oprogramowania. Softwarowe kasy mają zachęcić przedsiębiorców do wyjścia z szarej strefy. Rozwiązanie jest forsowane przez resort pomimo druzgoczącej krytyki, zarówno ze strony przedsiębiorców, ekspertów jak i opiniujących eksperyment fiskalny instytucji państwowych.

 

Kasy fiskalne zainstalowane poprzez aplikacje na np. na telefonach z androidem poprzez Google Play lub inne źródło miałyby pilotażowo funkcjonować już od 1 czerwca tego roku, a testowałyby je firmy z branż: transportowej, hotelarskiej, gastronomicznej czy sprzedające węgiel.

 

Kasy wirtualne to nic innego jak zwykłe aplikacje, które można będzie zainstalować na swoim telefonie czy tablecie – każdym urządzeniu. Jeśli tak się stanie, to za chwilę w App Store czy Google Play, czy w innym miejscach w sieci staną się dostępne różne inne wynalazki np. aplikacje cofające <<licznik>> nabity na takiej wirtualnej kasie. Ta kasa wirtualna będzie instalowana na zupełnie przypadkowych urządzeniach. Będzie mogła być odłączona w związku z tym od internetu a w trybie offline już zrobić będzie można z nią wszystko bez kontroli

 

– przestrzega dr Marian Szołucha, ekonomista.

 

Przed pospiesznym wprowadzaniem takich rozwiązań ostrzegał także m.in. prof. Witold Modzelewski, ale też całe instytucje, jak np. Główny Urząd Miar, który w swojej opinii krytycznej zbił argument resortu oparty na prognozach zwiększonej ściągalności fiskalnej w państwach, które zastosowały podobne rozwiązanie.

 

W przytoczonych krajach przed wprowadzeniem kas software’owych nie funkcjonowało wymaganie stosowania jakichkolwiek certyfikowanych kas rejestrujących, a co za tym idzie – stosowane w sklepach urządzenia kasowe nie miały określonych wymagań, a ich cechy funkcjonalne odzwierciedlały przede wszystkim oczekiwania użytkowników, nie zaś interesy fiskalne państwa. Z tych względów wydaje się, że poprawa ściągalności podatku we wskazanych krajach wynikła nie tyle z wprowadzenia kas software’owych, ile z wprowadzenia jakichkolwiek wymagań prawnych dla urządzeń lub systemów rejestracji sprzedaży i podatku należnego

 

– można przeczytać w opinii Głównego Urzędu Miar.

 

Uporczywie wdrażany projekt przez Ministerstwo Finansów spotkał się nawet z krytyką zazwyczaj przychylnych rządowi mediów konserwatywnych.

 

Projekt rozporządzenia ministra finansów wprowadzającego tzw. wirtualne kasy fiskalne od początku budzi sporo wątpliwości. Podczas konsultacji kilka resortów wskazało na istnienie potencjalnych luk, które mogą być wykorzystane przez oszustów podatkowych. Chodzi m.in. o brak certyfikacji oprogramowania i urządzeń , a także uniemożliwienie kontroli w czasie rzeczywistym ze względu na pracę kas w trybie offline. Dlatego projekt pilotażowy miał objąć tylko branżę transportową. Jednak niespodziewanie w rozporządzeniu pojawiła się zmiana rozszerzająca go także o branże hotelarską i gastronomiczną. To o tyle zaskakujące, że sektor ten uznawany jest przez Krajową Administrację Skarbową za „wrażliwy” ze względu na podwyższone ryzyko występowania w nim oszustw podatkowych. Przypadek?

 

– pyta dziennikarz śledczy Piotr Nisztor w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

 

Dlaczego kasy w postaci oprogramowania, które będą łatwe do obejścia przez hackerów, niestabilne ze względu na formę „apkową”, krytykowane gremialnie przez instytucje, przedsiębiorców i ekspertów są tak usilnie wdrażane? Czy chodzi o interes podmiotów szarej strefy czy może zagranicznych firm? Na zapewnienie o walorach kas softwarowych młodego wiceministra finansów dr Marian Szołucha odpowiedział na Twitterze jednym, wymownym zdaniem: „Pan ma stać na straży budżetu i polskiej gospodarki, a nie zagranicznych producentów kas i ich lobbystów”.

 

Kurtyna…

 

Maria Klamecka

fot. Pixabay