Najpierw skazały go media, potem sąd, a w tle nad sprawą zawisł cień układu wiedeńskiego!

Tomasz Greczkowicz pojawił się w mediach jako zabójca, do tego zawodnik MMA, który jednym ciosem, niczym Bruce Lee miał zabić Bogu ducha winnego Bartosza Zająca. Taką tabloidową narrację wspierały osoby podejrzane lub skazane za składanie fałszywych zeznań. To nic, media wykonały swoje, a następnie wymiar sprawiedliwości zaskoczył kuriozalnym wyrokiem: 20 miesięcy bez zawieszenia.

W przekazie medialnym bardzo aktywny od początku był Cezariusz Zając, który był dłużnikiem rodziny Greczkowiczów, osobą, która utraciła ich zaufanie w związku z nadużyciami finansowymi. Dotąd Zając uzyskiwał znaczną pomoc finansową od rodziny Greczkowiczów. Z kolei Katarzyna Zając, żona zmarłego, została przyłapana na fałszywych zeznaniach obciążających Tomasza Greczkowicza.

Chodzi o zajście pomiędzy skazanym Greczkowiczem, a Bartoszem Zającem, który na skutek obrony koniecznej (sąd nie uznał takiej klasyfikacji czynu) upadł i dzień później zmarł w szpitalu.

„Kuzynem nieżyjącego Bartosza Zająca jest Damian Bartyla, jeszcze do niedawna prezydent Bytomia. Cała rodzina od lat przyjaźni się z Pawłem Kuną. To jeden z trójki braci (dwaj pozostali to Bartłomiej i Andrzej) kojarzonych z tzw. układem wiedeńskim. Robili oni interesy m.in. z Jeremiaszem „Baraniną” Barańskim i Ricardo Fanchinim vel Kozina. Najbardziej znanym z braci Kunów jest Andrzej. To on był współorganizatorem słynnego spotkania w Wiedniu miliardera Jana Kulczyka z rosyjskim oficerem wywiadu Władimirem Ałganowem. Paweł Kuna regularnie bywał na rozprawach przeciwko Tomaszowi Greczkowiczowi”

– informował serwis wSensie.pl

Całe Zajście polegało na tym, że pijany Bartłomiej Zając opluł, ubliżał i zamierzał się z atakiem na Greczkowicza. Taką narrację uznał także sąd. Greczkowicz uderzył go raz lub odepchnął, a Zając upadł. Śmierć nie nastąpiła na skutek uderzenia, ale niefortunnego upadku. Także biegli uznali, że pijany Zając nie mógł posiadać naturalnych odruchów amortyzacyjnych przy upadku.

Dla mediów jednak był to śmiertelny cios zawodnika MMA, pomimo, że Greczkowicz w MMA stoczył jedną walkę na serio, którą sromotnie przegrał.

„W sprawie, w której występuję jako obrońca doszło do pewnego dysonansu. Polega on na tym, że wyjaśnieniom, relacjom mojego klienta sąd dał wiarę i co więcej, na tych wyjaśnieniach w dużej mierze sąd oparł ustalenia faktyczne, a jednocześnie nie poszedł o krok dalej i nie uznał, że w tej konkretnej sytuacji procesowej panu Tomaszowi przysługiwała obrona konieczna. Tym samym przysługiwało mu prawo odparcia ewidentnie bezprawnego, rzeczywistego i bezpośredniego ataku, który zaistniał”

– tłumaczył w rozmowie z Robertem Wyrostkiewiczem, w programie „Nocna wymiana myśli” serwisu wSensie.pl mec. Adam Gomoła reprezentujący w sądzie Greczkowicza.

Obecnie złożono wniosek o kasację od wyroku sądu drugiej instancji oraz o ułaskawienie prezydenckie.

Daria Przeworska