O wyższości demokracji nad monarchią, pomimo wyższości monarchii nad demokracją

Wśród ludzi, których poznaję w szeroko rozumianych środowiskach prawicowych, czyli konserwatywnych, katolickich, wolnorynkowych czy narodowych, często spotykam się z monarchizmem. W niniejszym artykule chcę wykazać błędność tego kierunku, zauważając jednak pewne racje, których nie sposób odmówić monarchistom.

 

Punktem wyjścia do dyskusji powinno być zdefiniowanie co jest właściwie celem dobrej polityki. W ten sposób możemy zacząć dochodzenie do tego, jaki system jest w stanie nam to coś zapewnić. Dla uproszczenia ograniczmy się do przykładu Polski, choć oczywiście podobnie wygląda to w większości krajów europejskich. Choć zabrzmi to zapewne dziwnie, wydaje mi się, że krótko można to ująć pewnym banałem autorstwa Edwarda Gierka: „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Bo w zasadzie o to chodzi, choć ów komunistyczny aparatczyk zapewne rozumiał te słowa bardzo na opak.

 

Czyli celem polityki powinny być: rozwój gospodarczy kraju, zagwarantowanie mu bezpieczeństwa, a także zapewnienie należytej ochrony praw człowieka na jego terenie (jakkolwiek ten postulat nie byłby we współczesnym świecie przez różnych „mędrców” zohydzony , to jednak w istocie jest on bardzo ważny). Jaki więc system daje największe prawdopodobieństwo, że powyższe cele będą osiągane? Według mnie monarchia, ale…

 

No właśnie, jest pewne „ale”, które chcę by mocno wybrzmiało w moim artykule. Współcześnie społeczeństwa Cywilizacji Zachodniej znajdują się na takim etapie, że demokracja jest w nich bardzo mocno zakorzeniona. Przytłaczająca większość mieszkańców krajów kultury europejskiej nie wyobraża sobie powrotu do systemu, w którym wola większości nie ma kluczowego znaczenia dla wyboru osób rządzących ich państwami. Nie stoi to jednak w prostej sprzeczności z możliwością zaprowadzenia publicznej moralności, a także rozsądnej polityki gospodarczej i obronnej.

 

Nie przeczę, że przekazanie absolutnej władzy nad państwem jednemu, prawemu monarsze byłoby najpewniejsza drogą do tego celu. Jednak jest to w aktualnych realiach europejskich na skraju fantastyki. Natomiast nie jest warunkiem sine qua non – to określenie jest zresztą kluczem do tych rozważań, dlatego że należy zastanawiać się nad tym jak najbardziej prawdopodobną, najłatwiejszą drogą osiągać wyznaczone cele, a nie szukać rozwiązań idealistycznych, ale nierealnych.

 

Dlatego zalecam wszystkim, którym na sercu leży dobro naszej Ojczyzny, aby skupili się na najbardziej możliwych do realizacji scenariuszach poprawy jej sytuacji. W mojej opinii wiele dobrego da się osiągnąć w ramach demokracji. Tylko społeczeństwo trzeba informować, edukować, pokazywać mu słuszne wzorce. Aby robić to skutecznie należy budować prawicowe media, zwiększać ich zasięg, pozyskiwać nowych odbiorców. A przede wszystkim kształcić elity, które kiedyś, miejmy nadzieję, obejmą zgodnie z demokratycznym systemem władzę, aby wprowadzić rządy prawa, zaprowadzić bezpieczeństwo – wewnętrzne oraz zewnętrzne – i wepchnąć nasz kraj na tory szybkiego rozwoju gospodarczego.

 

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.