Ofiary księży przerywają milczenie! Szokujące zeznania skrzywdzonych

Sytuacji, która miała miejsce w kościele św. Idziego przy ul. Grodzkiej w Krakowie nie spodziewał się nikt. Podczas jednego z nabożeństw w świątyni, wierni modlili się za ofiary przemocy seksualnej ze strony Kościoła. W trakcie modlitwy, dwie kobiety – Pani Iwona i Pani Justyna – zdecydowały się na odważny krok i przed wszystkimi zgromadzonymi opowiedziały o wyrządzonej im krzywdzie na tle seksualnym.

 

Jak opowiedziała publicznie Pani Iwona, już od 12 roku życia była wykorzystywana przez osobę duchowną. Przez kilka lat jeden z księży zapraszał kobietę i jej koleżanki na plebanię, gdzie nakłaniał do konsumpcji alkoholu, sypał niesmacznymi żartami, a z czasem proponował stosunek seksualny. Kapłan kazał kobiecie spowiadać się z tego, co robili – a jeżeli pokrzywdzona wyzna komuś prawdę, ten groził opowiedzeniem o wszystkim jej matce. Dopiero po 3 latach, kiedy ofiara skłamała duchownemu o ciąży, ten urwał z nią kontakt.

 

Dopiero kilkanaście lat później Pani Iwona zdobyła się na odwagę i podjęła odpowiednie kroki w celu ukarania księdza. Ze względu na przedawnienie, prokuratura umorzyła jednak tę sprawę. Duchowny ten dopiero w tym miesiącu stracił swoje stanowisko.

 

– Najbardziej zależało mi na tym, żeby ten człowiek nie był już proboszczem, żebym była spokojna, że tam nie ma już żadnego dziecka – głosiła kobieta w trakcie nabożeństwa. – Trudno mi oglądać i słuchać, jak ktoś mówi, że to jest napaść na Kościół, że my chcemy go zniszczyć. Ja kocham ten Kościół, jestem w nim, byłam i będę mimo wszystko, bo to nie Pan Bóg mi zrobił, tylko człowiek – dodała Pani Iwona podkreślając, że mimo wszystko Kościół jest dla niej bliski.

 

Poszkodowana argumentuje swoje wystąpienie chęcią pokazania, jak wielką skalę obejmuje przemoc seksualna w Kościele. Chciała także udowodnić, że ofiary te są prawdziwymi ludźmi, a nie są wyimaginowanymi przez dziennikarzy istotami.

 

– Za każdą osobą stoi jakaś historia. I tak postrzegam swoją rolę jako duszpasterza – nie jako budowanie jakiejś struktury, ale przestrzeni, że można przyjść i porozmawiać, zarówno w przestrzeni psychologicznej – jestem psychologiem – i w przestrzeni duchowej – podsumował duszpasterz pokrzywdzonych Ks. Artur Chłopek.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: pixabay.com
EM