Pijany Ukrainiec szarżował Uberem po Wrocławiu! [WIDEO]

Marek Durdyn jest słynnym „łowcą pijanych kierowców”. Na swoim koncie ma już kilka obywatelskich zatrzymań nietrzeźwych kierujących. Tym razem udało mu się przyłapać delikwenta w stanie wskazującym kompletnie przypadkiem.

W nocy z soboty na niedzielę (18/19 stycznia) Durdyn postanowił zamówić Ubera. Miał dojechać z ul. Sikorskiego na Szewską w centrum Wrocławia. Około  godz. 2:00 po pasażera podjechała Toyota Prius.

Kierowca niemal natychmiast zaczął przyspieszać. Nie zważając na przepisy i innych uczestników ruchu, pędził  przez centrum Wrocławia, jadąc momentami nawet 120 km/godz. Mijał skrzyżowania na czerwonych światłach, na jednym z przejść dla pieszych cudem tylko nie potrącił człowieka, by chwilę później otrzeć się o inny samochód i urwać mu lusterko.

Kierowca zauważył policję, która kontrolowała inny pojazd i chciał skręcić w lewo. Gdy zwolnił, to lekko go przydusiłem, wykręciłem rękę, złapałem kierownicę, wyjechaliśmy na wysepkę i samochód zatrzymał się na sygnalizacji świetlnej. Wyszedłem z auta, wyciągnąłem go zza kierownicy. Próbował uciekać, ale go trzymałem. Jedna z osób się zatrzymała autem i pobiegła po policję, a policjanci dobiegli i przejęli kierowcę

–  opisał sytuację Marek Durdyn.

Jechałem 120 km/godz. przez centrum Wrocławia z pijanym kierowcą! Miałem śmierć przed oczami, myślałem, że zaraz zginę

– dodał pasażer.

37-latek kazał kierowcy aby ten się zatrzymał, jednak kierujący na to nie reagował. W pewnym momencie doszło do szarpaniny pomiędzy mężczyznami, która zakończyła się zatrzymaniem pojazdu i przeniosła poza jego wnętrze. I właśnie wtedy nadjechali patrolujący centrum funkcjonariusze wrocławskiej policji.

Ukrainiec miał ponad 1,8 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. – Na jaw wyszło, że kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości oraz szarpanina z klientem, to nie jedyne przewinienia, które ma na jego koncie.

eska.info.pl/YouTube/Red/Fot. screen YouTube