Słowacja przestrogą dla Polski! Ludzie masowo korzystają z „lichwy” z powodu…

To samo czeka Polskę, jeśli przygotowywana ustawa antylichwiarska wejdzie w życie. Analogiczna sytuacja miała miejsce w podobnym strukturalnie i społecznie państwie do naszego, czyli na Słowacji. Tam także obniżono limit kosztów pozaodsetkowych.

 

Idea brzmi dobrze, a walka z lichwą kojarzy się pozytywnie. Chodzić miałoby o wyeliminowanie nieuczciwych praktyk pożyczkowych, jednak – jak przestrzegał niedawno Łukasz Piechowiak, ekonomista i redaktor naczelny Fintek.pl – w Polsce może dojść do wylania dziecka z kąpielą.

Takie exemplum miało właśnie miejsce na Słowacji. Limit kosztów pozaodsetkowych obniżono poniżej progu rentowności firm pożyczkowych. Efekt? Wzmocnienie lichwy, czyli zupełnie odwrotny od prognozowanego, a efekt wprowadzenia deregulacji to podstawowy czynnik, który winien decydować o zasadności legislacji.

 

Słowacy coraz częściej spotykali się z odmowami firm pożyczkowych. W Polsce dodatkowo, jeśli pakiet „antylichwiarski” przygotowywany przez ministerstwo sprawiedliwości i skrytykowany przez większość instytucji finansowych (a nawet przez Prokuraturę Generalną) wejdzie w życie, prawdopodobnie nie tylko warunki, ale sama liczba podmiotów udzielających pożyczki ulegnie zmianie.

 

Wracając więc do analogicznej i przećwiczonej na Słowacji sytuacji… Asociácia Poskytovateľov Spotrebiteľských Úverov (APSÚ), czyli słowacka organizacja zrzeszająca przedsiębiorstwa finansowe informuje, że 66% Słowaków uważa, że państwo powinno pozwolić działać firmom pożyczkowym, ponieważ klienci powinni mieć dostęp do legalnego kredytu.

 

Z badań wynika z kolei, że co piąty Słowak z odrzuconych klientów zna „lichwiarza”, a 15% Słowaków ma w swoim najbliższym otoczeniu osoby, które skorzystały z ich usług. Kto zyskał? Szara strefa i lichwa. Dlaczego? Bo populistycznie walczono z… lichwą. W Polsce tzw. antylichwa nadal jest populistycznym postulatem wyborczym.

 

Konieczności zmian prawnych nie negują żadne środowiska finansowe, problem jednak zaczyna się tam, gdzie ustawy piszą w dużej mierze karniści, zamiast ekonomistów, jak miało to miejsce w naszym kraju.

 

Robert Wyrostkiewicz

fot. za Úžera.org