„Słowik” ujawnia prywatne sekrety: „Mojej kobiecie to imponowało”

Był jedną z głównych postaci grupy pruszkowskiej, która trzęsła przestępczą Polską w latach 90-tych. Andrzej Z. pseudonim „Słowik”, postanowił udzielić wywiadu „Wirtualnej Polsce”. 

Na dzień obecny ponad 20 lat, w tym, jak już mówiłem, 13 lat na tak zwanych N, czyli oddziałach dla niebezpiecznych osadzonych. W ciągu 10 lat nawet przez rok nie byłem na wolności. Raz byłem 58 dni, potem 59 dni i raz pół roku. Od momentu gdy pierwszy raz poszedłem do więzienia do ukończenia przeze mnie około 30. roku życia łącznie byłem niecały rok na wolności. A tak, to non stop siedziałem. Najdłuższa przerwa była w latach 90. Byłem wtedy na wolności 10 lat

– odpowiedział „Słowik” pytany o to, ile czasu spędził już za kratkami

Zapytany został także, jak jest odbierany przez społeczeństwo. Odpowiedź mogła zaskakiwać.

Muszę przyznać, co pewnie niejednego Czytelnika zaskoczy, że społeczny odbiór mojej osoby jest bardzo pozytywny. Ludzie na ulicach bardzo często mnie rozpoznawali. Z uwagi na ogrom tej rozpoznawalności czasem bywało to kłopotliwe dla moich współtowarzyszy lub współtowarzyszek. Nigdy nie spotkałem się jednak z negatywnym odbiorem czy z jakąś nieprzychylną mi reakcją. Nikt nigdy nie krzyknął: ty taki, nie taki, ty sku…synie, bandyto

– przekonywał Andrzej Z.

Paradoksem jest to, że moja obecna partnerka, gdy mnie poznała, nawet nie wiedziała, kim jestem. Dowiedziała się dopiero wtedy, gdy w zasadzie już byliśmy parą. Gdy się zorientowała, to nawet jej to trochę imponowało. Nie fascynował jej „Słowik”, ale bardziej to, że ja jestem zupełnie inny, aniżeli mówią o mnie ludzie lub piszą media

– powiedział gangster

 

wp.pl/Red/Fot. YouTube