STOP PEDOFILII to nie homofobia

Wszyscy chcąc lub nie chcąc staliśmy się świadkami pewnego rodzaju wojny pomiędzy środowiskiem szeroko rozumianym jako prawicowe a środowiskiem społeczności LGBT. Należy zacząć od tego, że nikt nie potępia ludzi, a tylko i wyłącznie ich zachowania.

 

Problem jest poważny, na nieszczęście powagi sytuacji, często karykaturalizowany przez opinię publiczną, media, internet z obydwóch stron. Pewne lobby z tęczowymi szyldami stara się wszelkimi możliwymi sposobami wprowadzić demoralizację dzieci, co jest określeniem dość delikatnym. Jak nazwać próby nauki masturbacji dzieci w wieku wczesnoszkolnym? Jak nazwać naukę zakładania prezerwatywy przez te dzieci? Jak nazwać naukę ZGODY NA SEKS przez… dzieci? To najzwyklejsza pedofilia i żadne zaklinanie rzeczywistości oraz próby zmian definicji tego nie zmienią. Czy ktoś z nas potrzebował „edukacji seksualnej” by założyć rodzinę? Odpowiedź brzmi- nie. Nie o rodziny chodzi tęczowym terrorystom a o jej zniszczenie, wypaczenie jej modelu, funkcji i niezbędności.

 

Chcą zbrukać niewinność, wykorzystać niewiedzę, naiwność i plastyczność charakterów po to by zdemoralizować dzieci, chcą by stały się obiektami, które całe swoje życie poświęcą na beztroskie zaspokajanie swoich potrzeb, by stały się uzależnione od seksu co pozwoli takimi osobami sterować i na nich zarabiać. Tu pojawia się jasne, zdecydowane stanowisko STOP!
Nie pozwolimy na to by uczyć dzieci braku zasad moralnych, braku wstrzemięźliwości seksualnej, niewierności i materialistycznego traktowania samego siebie oraz innej osoby.
Religia nie ma tutaj znaczenia, bo cechy takie jak wierność czy panowanie nad pociągiem seksualnym nie jest kwestią wiary, a podstawowymi cechami odróżniającego człowieka od zwierzęcia. Dzieci w wieku przedszkolnym spotykają się i bawią w różne zabawy, które wprowadzają je w codzienność ludzi dorosłych (zakupy w sklepie, dom, sport, jazda samochodem itd.), dzięki takim zabawom wchodzą powoli w świat i życie, które na nich czeka. Po co wprowadzać elementy często zboczone, na które maluszki nawet nie zwracają uwagi? Dzieci są wstydliwe i nie wolno im tego zakazywać (jeśli chodzi o intymność) i zbrodnią jest indoktrynacja seksualna dla osób tak niewinnych i bezbronnych.
Czasy szkolne to czas na kontakty z rówieśnikami, młodzi ludzie się rozwijają, uczą czytać i pisać oraz szerzej poznają świat. Okres zainteresowania płcią przeciwną zaczyna się wraz z dojrzewaniem, właśnie ten okres lobby LGBT chce wykorzystać najbardziej, chcą skrzywić moralność młodego człowieka, wmówić mu rzeczy, które dla większości budzą odrazę.
Po co uczyć 10-letnie dziecko zakładania prezerwatywy? Po co uczyć go bliskości z genitaliami dorosłego człowieka? Po co uczyć 10-latka jak WYDAWAĆ ZGODĘ na seks? Przecież to są działania czysto pedofilskie. Rodzic powinien być autorytetem i to do rodziców dziecko powinno przyjść, gdy najdzie je zainteresowanie seksualnością.

 

RODZIC, a nie obcy człowiek podchodzący do seksualności w sposób perwersyjny i niegodny. To rodzice najlepiej znają swoje dziecko oraz Jego wrażliwość, to rodzice wiedzą w jaki sposób podejść do tematu i muszą się z tym zmierzyć.

 

Szkoła może w tym okresie tylko pomóc poprzez np. lekcje biologii, które dadzą podstawę do poważnej rozmowy ze swoją pociechą. Tutaj należy zaznaczyć, że jeśli już to właśnie rodzice, jeśli nie potrafią powinni nauczyć się jak rozmawiać z dziećmi.

 

Dlatego seksedukacja jest zbędna, chwytliwe hasła o edukowaniu młodych nt. życia seksualnego to tak naprawdę przymusowe kierunkowanie na orientacje homoseksualną oraz wyplewianie z młodych ludzi przyzwoitości. My przeciwstawiamy się temu właśnie  podejściu i próbie skrzywdzenia naszych dzieci. Taka indoktrynacja może na całe życie skrzywić psychikę człowieka i doprowadzić do wielu nieszczęść. Każdy rozumny człowiek to wie, nie dajmy się ponieść nowoczesnym hasłom i liberalizacji zasad, bo to nie kwestia poglądów politycznych, a czysta ludzka troska o niewinność i bezpieczeństwo dzieci. Bo co za różnica czy dziecka dotyka duchowny, polityk, prawnik czy nauczyciel? Zły dotyk zawsze odbije piętno na młodym człowieku.
Mam znajomych homoseksualistów i oni pierwsi podpisaliby się przeciwko LGBT, czy zatem homoseksualista będący przeciwko temu lobby będzie uznany za homofoba?

 

Nie ma znaczenia kto walczy o normalne życie dla dzieci, może to być czarnoskóry, azjata, muzułmanin, ateista, chromy, zdrowy, mały, duży, gej czy transseksualista… w tej walce każdy zdrowo myślący człowiek stanie po tej samej stronie barykady… Czy dla LGBT będą homofobami? Będą? Nie, bo jedno nie równa się drugie, ale wiemy już od dawna, że najbardziej nietolerancyjni są ci co o tolerancji krzyczą najgłośniej.

 

 

Emil Osławski- działacz małopolskiej Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie