Szpilka mówi o swojej depresji! „Tak strasznie uderzyło mi na głowę”

Artur Szpilka jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych polskich pięściarzy. Przyczyniły się do tego m.in. jego konflikty z prawem, kiedy został skazany na 18 miesięcy pozbawienia wolności za pobicie, czy został on oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza Służby Więziennej i jego słowne znieważenie. Za młodu Artur był także chuliganem Wisły Kraków.

 

Sporo kontrowersji wywołała także jego ostatnia walka na gali bokserskiej w Łomży. Krzyżował wtedy rękawice z ukraińskim Sergiejem Radczenką. Jak sam później przyznał nie był z tej walki zadowolony. Przypomnijmy, że werdyktem sędziów ją wygrał. Decyzja ta jednak była bardzo mocno krytykowana przez komentatorów związanych z boksem, czy oglądających tę galę. Według wielu Ukrainiec zdecydowanie lepiej prezentował się w ringu. Podały także słowa o „kradzieży na oczach milionów”.

 

Od tamtego czasu tamtej walki minął już ponad miesiąc. „Szpila” udzielił wywiadu dla Interii, wspominając o występie na gali w Łomży i o swoim samopoczuciu:

 

„… dopiero tydzień temu, dostałem zgodę na bieganie. Wcześniej, przez miesiąc, właściwie nie mogłem nic robić. Dla sportowca, który od nastolatka regularnie trenuje, to coś okropnego. To wszystko, w połączeniu z kwarantanną i izolacją, gdy praktycznie w ogóle nie można było wychodzić z domu, tak strasznie uderzyło mi na głowę, że wpadłem w depresję.
Mam nadzieję, że to już za mną i wierzę, że po deszczu zawsze wychodzi słońce. Teraz czekam, aż to słońce dla mnie znów zaświeci, ale też wiem, że nie stanie się to samo. Muszę na to pracować”.-przyznaje pięściarz z Wieliczki.

 

„Teraz jestem po operacji barku, po której mam dłuższą przerwę, z czego początkowo nie zdawałem sobie sprawy. Do tego dochodzi zejście do kategorii cruiser, zbicie 20 kilogramów i walka, która nie ułożyła się tak jak oczekiwałem, choć jak zawsze poprzedziła ją ciężka praca. Myślę sobie, że tak w życiu chyba już jest, że te najwspanialsze rzeczy przychodzą po największych trudach. W tej chwili mam 31 lat, więc gdybym uważał, że dzieje się ze mną coś nie tak, to może bym powiedział: „słuchajcie, to jest koniec”. Ale tego nie ma.
Na pewno mogą mieć żal do siebie, dlaczego w głowie było tak, a nie inaczej i wcześniej nie ruszyłem na rywala, lecz to już historia. Teraz moją motywacją i zastrzykiem energii jest osoba nowego trenera, Andrzeja Liczika. Plany sportowe są, ale fajne jest też to, że ja mam plany też poza tym wszystkim. Zawsze jest alternatywa, już nawet po boksie, ale to właśnie ten sport jest całym moim życiem, które kocham”.-mówi o swoich dalszych planach.

 

„Tak jak rozmawiałeś ze mną jeszcze w zakładzie karnym i słyszałeś młodego chłopaka, który miał marzenia, tak dziś rozmawiasz ze starszym o 10 lat gościem, który wciąż ma aspiracje, ale już trochę w życiu przeżył wzlotów i upadków. Jednak ciężko zapierniczał, zarobił trochę na swoje życie i przy tym wszystkim nie zwariował. Wręcz przeciwnie, mam jeszcze w sobie ambicje sportowe”.- dodaje Artur Szpilka.

 

Źródło: interia.pl, mma.pl, wp.pl, wikipedia

Fot: YouTube/ Super Express (zrzut ekranu)