Na terenie Gdyni uprowadzono 10-latka. Uruchomiono już Child Alert.

10-letni Ibrahim ma 1,50 cm wzrostu, brązowe oczy i włosy. W chwili porwania był ubrany w pomarańczową kurtkę, białą bluzę z Kaczorem Donaldem, jeansy i czarne buty z odblaskami. Policja apeluje o pomoc w poszukiwaniach. Funkcjonariusze wszczęli już procedurę Child Alert.

 

CZYTAJ TAKŻE: Śmiertelna choroba zaatakowała. Kożuchowska błaga o pomoc. Trwa wyścig z czasem

 

Funkcjonariusze opublikowali wizerunek mężczyzny – jest obywatelem Maroka i ojcem chłopca. W niedzielę ok. godz. 21 wieczorem podjechał pod dom chłopca i jego matki przy ul. Ledóchowskiego Antoniego w Gdyni. Następnie uderzył matkę chłopca w głowę, zabrał 10-latka, wciągnął do auta i odjechał.

 

Według informacji podawanych przez policję Marokańczyk jest ojcem chłopca i może być bardzo niebezpieczny. Funkcjonariusze podkreślają, aby nie działać samemu, tylko wezwać pomoc, gdy się go zobaczy. Mężczyzna jeździ srebrnym kombi o początkowych nr rej. WN.

 

Śledczy doszli do informacji, że mężczyzna na co dzień mieszka w Belgii i to właśnie tam może chcieć porwać dziecko.

 

CZYTAJ TAKŻE: 17-latek wziął ślub z 51-latką! Pokazali zdjęcia po 18 latach małżeństwa (FOTO)

 

„Wczoraj koło godziny 21 na dzielnicy Obłuże w Gdyni mieliśmy porwanie rodzicielskie. Biologiczny ojciec dziecka przyjechał pod adres, w którym mieszka matka z dzieckiem, uderzył matkę i wciągnął dziecko do samochodu. W samochodzie był kierowca, nie wiemy kto. Auto oddaliło się”

 

– poinformował podinspektor Adam Gruźlewski z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni w rozmowie z TVN24.

 

Świadkowie zdarzenia czy osoby, które widziały dziecko lub mężczyznę proszeni są o kontakt pod numerem 995. Policja gwarantuje zachowanie anonimowości.

 

Funkcjonariusze opublikowali zdjęcie Marokańczyka.

 

 

Pogotowie zajęło się ranną matką chłopca, a o porwaniu została już powiadomiona straż graniczna.

 

Źródło: mocnefakty.com / foto

Wolność to stan, w którym każdy ma prawo do własnych wyborów. Stworzenie tatuażu na ciele to decyzja na całe życie, dlatego powinna być wyjątkowo przemyślana. Od 10-latka ciężko wymagać jeszcze racjonalności, jednak dobrą radą powinna służyć mu matka. Poniższe wideo pokazuje, że tak wcale być nie musi…

 

Na nagraniu widzimy młodego chłopca oraz uśmiechniętą kobietę w różowych włosach. Jest to rodzicielka 10-latka, po której widać, że decyzja o stworzeniu tatuażu u synka powoduje radość.

 

 

Ciężko stwierdzić, czy chłopak jest zadowolony z zaistniałej sytuacji, jednak z całą pewnością miałby jeszcze w życiu ogrom czasu, żeby zdecydować się na taki krok. Ktoś zgodę na jego tatuaż musiał wyrazić. Baa… Zapewne ta sama osoba była inicjatorem tego pomysłu…

 

Źródło: YouTube.com

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

Tego 10-latka z całą pewnością można określić mianem bohatera. Kiedy jego mama zaczęła rodzić w domu, chłopiec nie stracił zimnej krwi i sam odebrał poród. Dzięki temu uratował życie mamie i swojemu nowonarodzonemu braciszkowi.

 

Chłopiec ma na imię Jayden i mieszka w amerykańskim miasteczku Sulphur w Luizjanie. Jego mama Ashley Moreau była w 34. tygodniu ciąży. 11 sierpnia poszła do łazienki, gdzie poczuła, że odeszły jej wody. Wszystko działo się bardzo szybko. Na szczęście w domu był jej syn, który nie stracił kontroli nad sytuacją.

 

Jayden natychmiast pobiegł do, mieszkającej w domu obok, babci i poprosił ją, aby zadzwoniła na pogotowie. Sam natomiast wrócił do rodzącej mamy.

 

CZYTAJ TAKŻE: Co za bestialstwo. Na oczach matki ścięto głowę 6-latka!

 

Ta poinstruowała go, co ma robić. Chłopiec przez cały poród był opanowany. Nie obyło się jednak bez perturbacji. Doszło do porodu pośladkowego. Kiedy Jayden wyciągnął za nogi swojego małego braciszka, dziecko nie oddychało. Matka wpadła w panikę. Na szczęście jej syn zachował zimną krew. Przyniósł znajdujący się w kuchni respirator, aby udrożnić nos i drogi oddechowe maluszka. Po chwili przyjechało pogotowie, które zabrało noworodka do szpitala. Dziecko w ciągu kilku dni ma wrócić do domu.

 

Lekarze nie mają wątpliwości, że Jayden uratował życie nie tylko braciszka, ale też swojej mamy. Gdyby nie jego pomoc, kobieta prawdopodobnie wykrwawiłaby się w trakcie porodu. Bohaterską postawę chłopca docenił burmistrz Sulphur, który na cześć Jaydena zorganizował specjalny apel szkolny, a także oświadczył, że dzień 11 sierpnia będzie nosił imię chłopca.

 

 

Twitter, gazeta.pl
Foto: pixabay.com/zdjęcie poglądowe
MR