Dzięki antyaborcyjnej organizacji The Center for Medical Progress do sieci trafiły nagrania potwierdzające doniesienia jakoby największa sieć klinik aborcyjnych w USA Planned Parenthood handlowała abortowanymi dziećmi.

 

Planned Parenthood jest największą w USA siecią klinik aborcyjnych. Do tej pory, gdy jacyś dziennikarze pisali o tym, że klinika ta sprzedaje części ciał abortowanych dzieci to byli oni pozywani. Teraz jednak wybuchła duża afera, a relacje tamtych dziennikarzy zostały potwierdzone. Antyaborcyjna organizacja The Center for Medical Progress udostępniła na You Tubie nagranie pokazujące pracowników Planned Parenthood zeznających w sądzie pod przysięgą, że handlowali ciałami abortowanych dzieci.

 

Na tych nagraniach zobaczyć można m.in. starszą dyrektor Planned Parenthood Gulf Coast Tram Nyguen. Pokazana jest również dyrektor medyczna Dorothy Ferguson oraz była główna dyrektor usług medycznych Planned Parenthood Federation of America dr Deborah Nucatola. Pokazane na filmie zeznania pochodzą z 2019 r.

 

Udostępniony film jest dowodem na to, że kierownictwo Planned Parenthood jest w pełni świadome tego procederu. Świadczyć o tym mogą ukazane na nagraniach dokumenty i umowy. Dodatkowo pracownicy tej sieci klinik dokonywali aborcji tak, aby pozyskiwanie narządów z ciał dzieci było jak najbardziej zoptymalizowane.

 

 

Na nagraniach ukazana jest również prezes Rady Medycznej Dyrektorów w Planned Parenthood Federation America Mary Gatter, która w 2017 r. została poddana dziennikarskiej prowokacji. Dziennikarz udawał klienta zainteresowanego tkankami nienarodzonych dzieci. Gatter w związku z tym śmiało podejmowała się negocjacji. Przyznała ona również, że zawarła porozumienie z firmą Novogenix, aby pobierać tkanki płodu ludzkiego.

 

David Daleiden kierownik The Center of Medical Progress po ujawnieniu tych materiałów tak wypowiedział się o aborcyjnej organizacji. „Okłamywali opinię publiczną i Kongres, ale teraz nie ma już żadnych wątpliwości, że Planned Parenthood sprzedawało części ciał płodów. Żywe dzieci w łonach matek i kobiety w ciąży traktowali jak pieniężne plony”.

 

Źródło: You Tube/ The Center of Medical Progress, Facebook/ Kamieni Kupa, TVP Info, Fox News

Foto: You Tube/ The Centre of Medical Progress (zrzut ekranu)

 

Komitet Ministrów Rady Europy to jedyny organ decyzyjny tej międzynarodowej organizacji rządowej skupiającej prawie wszystkie państwa oraz kilka państw spoza  naszego kontynentu. Według artykułu 15 Statutu Rady Europy do jego zadań należą m.in. wprowadzanie w życie postanowień porozumień konwencji oraz kontrola ich przestrzegania, a także czuwanie nad wykonaniem przez państwa członkowskie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

 

Tym razem zainteresował się sytuacją w naszym kraju. „Komitet żąda ułatwienia możliwości wniesienia sprzeciwu wobec decyzji lekarza, który odmówił wykonania aborcji. Urzędnicy chcą, aby władze wyciągały konsekwencje w stosunku do placówek medycznych nieprzeprowadzających aborcji” – czytamy na stronie Instytutu Ordo Iuris, fundacji, która zajmuje się sprawami związanymi z wolnością religijną, małżeństwem i rodziną, wolnością sumienia, prawami kobiet, wolnościami obywatelskimi, wolnością gospodarczą i swobodami umów.

 

„Wbrew twierdzeniom Komitetu Ministrów, wszystkie wyroki ETPC w sprawach aborcyjnych zostały przez Polskę wykonane do takiego stopnia, na jaki pozwala obowiązujące w Polsce prawo, co do zasady chroniące ludzkiego życia od momentu poczęcia. Formułując takie żądania pod adresem Polski, Komitet Ministrów wykracza poza swoją rolę. Trybunał w Strasburgu zobowiązał Polskę do wprowadzenia procedury umożliwiającej weryfikację decyzji lekarza, także tej stwierdzającej brak występowania przesłanek do uchylających karalność aborcji i władze polskie wprowadziły aż dwie takie procedury. Trybunał wyraźnie podkreślił, że o zakresie ochrony życia ludzkiego w fazie prenatalnej decydują państwa-strony Konwencji. Komitet nie ma więc żadnych podstaw do narzucania Polsce szczegółowych rozwiązań, które de facto prowadzić mogą do obniżenia poziomu tej ochrony w Polsce. Jeszcze bardziej krytycznie należy odnieść się do apelu o piętnowanie i zbieranie informacji na temat szpitali, w których nie przeprowadza się aborcji, co może prowadzić do stygmatyzacji lekarzy korzystających z wolności sumienia, zagwarantowanej w art. 9 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka”- odpowiada Marcin Olszówka, Dyrektor Centrum Analiz Legislacyjnych Instytutu Ordo Iuris.

 

 

Źródło: Ordo Iuris, wikipedia

Fot: pixabay

W Polsce, tak jak i w innych krajach, aktywnie działają ludzie ze środowiska obrońców życia. Są to osoby o często różnych poglądach na pewne sprawy i mający różny stosunek do religii, ale łączy ich chęć bronienia prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Niestety przy swoich dobrych intencjach i poświęceniu dla tej sprawy, narażeni są oni niejednokrotnie na pozwy, a także agresywne ataki ze strony zwolenników aborcji, a w tym w dużej mierze aktywistów należących do różnorakich lewicowych grup. To co spotkało jedną z wolontariuszek Fundacji Pro-Prawo do Życia jest niestety smutnym potwierdzeniem tego zjawiska.

 

Zuzanna Wiewiórka zainterweniowała chcąc ratować życie dziecka innej młodej kobiety, która na jednej z facebookowych grup poinformowała iż zamierza zażyć pigułkę poronną. Wolontariuszka z Pro-Prawo do Życia przekonywała tę dziewczynę, aby tego nie robiła i pozwoliła zachować życie niewinnemu małemu dziecku. Jej próby odwiedzenia od tego pomysłu niestety nie powiodły się, w związku z czym Zuzanna Wiewiórka postanowiła zawiadomić o tym co się dzieje bliskich tej zapewne zdesperowanej dziewczyny.

 

Działacze Fundacji Pro-Prawo do Życia skontaktowali się z ojcem kobiety planującej zażyć tabletkę poronną. Jak się okazało, nie wiedział on o tym co postanowiła zrobić jego córka i również zdecydował się zareagować, samemu także nie godząc się na śmierć poczętego dziecka. Rodzina dziewczyny będącej w ciąży postarała się powstrzymać ją od przerwania ciąży i jak podaje strona fundacji, obecnie dziecko ma się dobrze.

 

Niestety jednak finał całej sprawy nie jest w zupełności szczęśliwy. Zuzanna Wiewiórka stała się bowiem celem ataków ze strony środowiska zwolenników aborcji. Pod adresem obrończyni życia kierowane są obraźliwe i wulgarne komentarze w sieci. Udostępniane są również jej zdjęcia, a nawet adres zamieszkania i karygodne fotomontaże, których autorzy wykorzystali wizerunek pro-liferki. Jak poinformowała sama zainteresowana, zarówno ona, jak i też jej bliscy zmagają się z tą zmasowaną nagonką i jej przykrymi skutkami.

 

Na uwagę zwraca też fakt, że osoby wspólnie organizujące takowe ataki i falę hejtu pod adresem wolontariuszki, komunikują się ze sobą na specjalnych facebookowych grupach. Jak wskazuje na to wiele przesłanek, cała ta karygodna akcja może być inspirowana dodatkowo przez osoby związane z procederem nielegalnego handlu środkami poronnymi na terenie naszego kraju oraz ich zwolenników promujących ten nielegalny biznes.

 

Zachęcamy do obejrzenia również naszego reportażu na temat działalności Fundacji Pro-Prawo do Życia i reakcji ludzi na akcje wolontariuszy:

 

Co warte podkreślenia, część z wpisów oraz innych publikowanych materiałów atakujących i obrażających Zuzannę Wiewiórkę, posiada znamiona czynu karalnego. Wśród nich, przewijają się również niedopuszczalne w cywilizowanej dyskusji groźby i obelgi, które są wysyłane również w postaci wiadomości do samej obrończyni życia, jak i członków jej rodziny. W związku z zaistniałą sytuacją, oświadczenie opublikowała zarówno Fundacja Pro-Prawo do Życia, jak również sama zainteresowana.

 

Oświadczenie Fundacji Pro-Prawo do Życia:

Fundacja Pro–Prawo do Życia oświadcza, że groźby karalne, pomówienia oraz mowa nienawiści skierowane wobec wolontariuszki Fundacji Zuzanny Wiewiórki zostały udokumentowane i zostaną przekazane organom ścigania w formie zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Przypominamy, że w świetle:

  • Art. 190 Kodeksu Karnego „Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”,
  • Art. 212 Kodeksu Karnego „Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.”

Zuzanna Wiewiórka uratowała życie dziecka, które miało zostać zabite poprzez aborcję za pomocą pigułek poronnych. Teraz grożą jej zwolennicy organizacji aborcyjnych, które pośredniczą w nielegalnym handlu tego typu środkami.

Wolontariuszka zmaga się teraz z groźbami i innymi aktami nienawiści, które płyną ze strony zwolenników organizacji aborcyjnych. Usłyszała liczne wyzwiska, groźby i obelgi. W nocy próbowano włamać się na jej profil na Facebooku. W internecie publicznie udostępniono jej prywatne dane wraz z adresem zamieszkania, sugerując dalsze nękanie, które miałoby wyjść poza ramy internetu.

Te groźby to odpowiedź środowisk aborcyjnych na prowadzoną od kilku lat przez Fundację Pro-Prawo do życia ogólnopolską kampanię społeczną „Stop pigułce śmierci”, której celem jest informowanie Polaków na temat skutków działania aborcyjnych pigułek oraz niesienie pomocy kobietom namawianym do aborcji.

 

Oświadczenie Zuzanny Wiewiórki:

W ostatnich dniach ja i moja rodzina padliśmy ofiarą zmasowanego ataku ze strony środowisk pro aborcyjnych skupionych wokół organizacji zajmującej się promocją nielegalnych środków poronnych, którego celem jest zastraszenie mnie i zmuszenie do porzucenia walki o życie nienarodzonych. Na forach internetowych opublikowanych zostało bardzo wiele obelg i pomówień na mój temat, zachęcano do ataków fizycznych na mnie, udostępniając mój adres zamieszkania oraz wysłano do mnie i mojej rodziny setki wiadomości z groźbami i wyzwiskami.
Powodem eskalacji nienawiści wobec mnie była moja reakcja na post, w którym małoletnia dziewczyna pisała, że chce wykonać aborcję. Napisałam do niej proponując pomoc oraz wsparcie w znalezieniu lepszego wyjścia. Niestety dziewczyna agresywnie odmówiła pomocy, dlatego zdecydowałam się napisać do ojca jej nienarodzonego dziecka prosząc go, żeby jeszcze raz przemyśleli tę decyzję – okazało się, że nie wiedział nawet o tym, że jest ojcem. Jak się później dowiedziałam, on i rodzice dziewczyny stanęli na wysokości zadania i udało im się zapobiec zabiciu tego nienarodzonego dziecka, za co dziękuję Bogu i również tej młodej dziewczynie. Jeżeli to czytasz, wiem, że jest Ci ciężko i chcę żebyś wiedziała, że w każdej chwili możesz się do mnie odezwać, a ja zrobię wszystko, żeby zapewnić Ci pomoc i wsparcie w tej sytuacji. Jestem pewna że uniknęłaś ogromnego błędu, którego mogłabyś żałować przez całe swoje życie.

Niestety decyzja o kontynuowaniu ciąży, spowodowała u osób zarabiających na nielegalnej aborcji i ich zwolenników, falę agresji i nienawiści. Oberwało się nie tylko mi i mojej rodzinie, ale również rodzicom dziewczyny. W trakcie swojej działalności pro life, często słyszałam od zwolenników aborcji, że środowiska pro life troszczą się tylko o „płody”, że w żaden sposób nie pomagają kobietom. Tu widzimy jak te same środowiska zachowują się w stosunku do osób, które próbują tą pomoc zapewnić. Osobom zarabiającym na sprzedaży aborcji nie zależy na dobru kobiet, tylko na zwiększeniu zysków.

W związku z tym, że fala hejtu przekroczyła wszelkie normy, informuję że posty i wiadomości naruszające prawo, będą przekazywane policji w formie zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Zgłaszane będą również pomówienia i kłamstwa, jak to, że ktokolwiek umarł przez działania moje lub bliskich mi osób.

Równocześnie pragnę podziękować wszystkim, którzy w tym trudnym dla mnie czasie bardzo licznie mnie wspierają oraz za hashtag #muremzawiewiórem – otrzymałam mnóstwo wiadomości przepełnionych miłością i solidarnością, za które szczerze dziękuję, bo były mi bardzo potrzebne.

 

 

Początek życia u każdego z nas były taki sam.Każdy nas w okresie prenatalnym był już człowiekiem.

Gepostet von Fundacja Pro – Prawo do Życia am Mittwoch, 21. August 2019

 

 

Źródło: Stronazycia.pl ; Facebook ; Tvp.info

Fot.: Facebook/@FundacjaPro

Marcela Leszczek będąca prywatnie partnerką Michała Koterskiego zamieściła na swoim Instagramie post przeciwko aborcji. Wylała się na nią w związku z tym fala hejtu.

 

Temat aborcji w ostatnich dniach był dość szeroko omawiany. Związane to było z obywatelskim projektem ustawy o zakazie aborcji, który był poddany pod sejmowe głosowanie. Sam tylko fakt, że był on głosowany spotkał się z falą protestów. Rzesza kobiet na swoich profilach społecznościowych zamieszczała symbol błyskawicy w ramach braku poparcia dla zdelegalizowania aborcji. Szczególnie głośne w tym temacie były niektóre celebrytki na czele z Anją Rubik.

 

W czasie tych wszystkich protestów wypowiedzieć się postanowiła Marcela Leszczak. Na Instagramie zamieściła post, w którym napisała, iż narodziny jej syna Fruderyka w 2017 r. były dowodem na to, że dziecko jest „najwspanialszym prezentem na świecie”.

 

Niedługo później partnerka Michała Koterskiego znana z programu „Miłość na bogato” w swojej instagramowej relacji przyznała, że po tamtym poście spotkała ją fala hejtu. Na początku dostała odpowiedź od jednego z użytkowników Instagrama, że powinni jej „zakazać dodawania postów na Instagramie”.

 

To był tylko początek. „Wyłączyłam się z komentowania pod moim przedostatnim postem. Większość z was komentowała w taki sposób, że nie chciałam reagować, bo czułam się przez Was zaatakowana. (…) Zdaje sobie z tego sprawę, że każdy z nas jest inny i każdy z nas ma inną wiarę, inne poglądy. Niektórzy nie chodzą do kościoła, bo uważają, że to instytucja. Ja nie potępiam, nie oceniam. W swoim przedostatnim poście nikogo nie oceniłam, nikogo nie oskarżyłam, opisałam swoją historię z moim Michałem i Fryderykiem. Nie dlatego, że nie mam wiedzy, bo wiem, czego dotyczy projekt Godek, ale chciałam się z Wami podzielić swoim doświadczeniem. Nie narzucałam Wam niczego, nie zmuszałam Was do wiary w Boga, ja nie należę do tych 100 tysięcy osób, które podpisały się pod tym projektem” – relacjonowała Marcela Leszczak.

 

„Wielu z Was życzyło mi, abym została zgwałcona, życzyło mi śmierci dziecka albo żebym urodziła niepełnosprawne dziecko. Ja bym największemu wrogowi tego nie życzyła i w zasadzie nigdy bym nikomu niczego złego nie życzyła, bo bałabym się, że los obróci się przeciwko mnie. (…) Zostawiłam możliwość komentowania, abyśmy mogli wymienić się poglądami i podyskutować jak inteligentni ludzie. Każdy ma do tego prawo, każdy się różni, każdy ma inne zdanie. Ja nie stworzyłam tego projektu, ja nie jestem osobą, która się pod tym podpisała, nie jestem osobą, która napisała cokolwiek o badaniach prenatalnych czy o gwałcie, ja napisałam tylko swoją historię”.

 

Na koniec partnerka Michała Koterskiego odniosła się do samych hejterów. „Bądźmy inni, bądźmy odmienni, ale jeśli nie podzielasz czyjegoś zdania, to nie hejtuj tej osoby. Możesz doprowadzić do tego, że ta osoba popełni samobójstwo, odbierze sobie życie. Nie wiesz, jak szybko możesz złamać drugiego człowieka. Mierzę się z hejtem od zawsze, wielu z Was może mnie nie lubić i macie do tego prawo. Nie masz prawa hejtować, pisać mi brzydkich rzeczy, życzyć mi i mojemu dziecku śmierci, życzyć mi gwałtu, życzyć mi silnie chorego dziecka. Liczyłam się z tym, że będzie dużo nieprzychylnych komentarzy, ale możecie komuś sprawić ból. Kategorycznie blokuję każdą osobę, która będzie mnie hejtowała w tak dotkliwy sposób – stwierdziła na nagraniu”.

 

Źródło: Pudelek

Foto: piqsels.com

W ostatnich dniach, po raz kolejny sporo dyskusji i emocjonalnych sporów w naszym społeczeństwie wywołał temat aborcji oraz ewentualnego ograniczenia jej dostępu przez zakazanie tzw. aborcji eugenicznej, czyli odbierania życia nienarodzonemu dziecka ze względu na poważne uszkodzenie lub chorobę. Kontrowersje wywołał projekt ustawy złożony w tej sprawie w Sejmie, dyskusja i głosowanie nad nim, a także reakcja niektórych celebrytek i środowisk feministycznych. Jak się jednak okazuje, również przedstawiciele prawicy zbulwersowali też często własny elektorat. Wśród nich znalazł się również Janusz Korwin-Mikke.

 

Wielu osobom będący, zwolennikami zakazu aborcji eugenicznej nie spodobało się to jak w tej sprawie głosowała spora część posłów Zjednoczonej Prawicy, jednak to lider partii Wolność pokusił się o stwierdzenie podczas wywiadu udzielonego dla doRzeczy., które uznane jest za mocno obraźliwe. Znany wolnościowy polityk odniósł się do kwestii zakazywania aborcji.

 

Co jednak szczególnie skandaliczne w wypowiedzi posła Konfederacji to fakt, że określił on chore dzieci noszone pod sercem matki jako… „potworki”. Takie słowa pod adresem dzieci, których rodziny przeżywają prawdziwe dramaty, ale darzą miłością swe potomstwo, to coś dla wielu słusznie określanego jako karygodne.

 

– Owszem. Jestem w stanie zrozumieć normalną kobietę, której może się trafić, że zamiast człowieka nosi w łonie coś, co nigdy nie będzie normalnie funkcjonowało. Natomiast panie, o których pani na początku wspomniała zupełnie mnie nie przekonują

– powiedział poseł, co wywołało uzasadnioną bulwersację wielu osób. Polityk zaznaczył jednak, że z feministkami również się nie zgadza. Warto też zaznaczyć, że tak niefortunną wypowiedź, poseł Konfederacji popełnił po zagłosowaniu ZA projektem „Zatrzymaj aborcję”.

 

 

Źródło: doRzeczy.pl

Fot.: Flickr

 

 

 

 

 

Kaja Godek od 2013 roku toczy batalię o całkowity zakaz aborcji w Rzeczypospolitej Polskiej. Do niedawna była jeszcze członkinią Konfederacji, która miała jej pomóc w forsowaniu polityki prorodzinnej w naszym kraju. 

 

 

Aktywistka i liderka fundacji „Życie i Rodzina” od lat stara się dokonać w Polsce zmian w polityce aborcyjnej. Dąży ona do całkowitego zakazu zabiegu aborcji, nie pozostawiając takiej możliwości nawet w szczególnych okolicznościach, jak to obowiązuje obecnie. Projekt obywatelski o nazwie „Zatrzymać Aborcję” który złożyła właśnie Godek, ma też w swojej treści nakaz penalizacji umyślnego pozbawienia życia dziecka poczętego od trzech miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, a nieumyślne dokonanie tego samego czynu miałoby podlegać karze więzienia do lat trzech.

 

 

Projekty zaostrzenia ustawy aborcyjnej w ramach inicjatywy obywatelskiej były już składane w latach 2013, 2015 i 2017. Za każdym razem były one jednak odrzucane. Obecny projekt, którego pierwsze czytanie będzie miało miejsce 15 kwietnia, jest projektem złożonym jeszcze za poprzedniej kadencji Sejmu w 2019 roku. Nie został on jednak rozpatrzony wówczas i prawo nakazuje zrobienie tego w ciągu pierwszych 6 miesięcy pracy kolejnej kadencji Sejmu.

 

 

Kaja Godek była jedną z twarzy nowo powstałej Konfederacji, lecz wystąpiła z niej w sierpniu 2019 roku, twierdząc że sprawa aborcji była tam spychana na dalszy plan, mimo wcześniejszych zapewnień o jej niezwykłej wadze. Jesteśmy ciekawi czy byli partyjni koledzy poprą projekt Godek za 8 dni, czy jednak wypowiedzą się przeciw niemu.

 

 

Przypomnijmy też, że poprzednie projekty tego typu powodowały wielkie protesty wśród przedstawicieli lewej strony sceny politycznej, a także środowisk feministycznych. Przy aktualnej sytuacji o żadnych protestach publicznych nie ma mowy, czy rząd odważy się więc poprzeć tą inicjatywę?

Tak o projekcie wypowiedziała się przedstawicielka Lewicy w Sejmie – Katarzyna Kotula.

 

 

 

 

A wy co myślicie?

 

 

Źródła:

twitter/@KotulaKat

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/aborcja-w-polsce-zaraz-aborcji-wraca-projekt-kai-godek/c76xycy

Fot.: youtube/@Rzeczpospolita TV

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Lubnauer na antenie RMF FM. Przedstawiła poglądy swoje i Koalicji Obywatelskiej na temat aborcji. Padło pytanie, czy aborcja jest prawem człowieka?

Uważam, że z aborcją to jest tak, że powinien to być ostateczny wybór, bardzo rzadki

— powiedziała posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Lubnauer.

 

CZYTAJ TAKŻE: Chwile grozy na pokładzie samolotu! Huragan atakuje (WIDEO)

 

Tak, uważam, że dla kobiet prawo decydowania o swojej płodności, o swojej reprodukcji jest jednym z praw człowieka

 

-odpowiedziała na pytanie, czy aborcja to prawo człowieka.

 

Padło także pytanie, jak w takim razie odnosi się to do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która jest przeciwniczką legalizacji aborcji. Czy jest przeciwniczką praw człowieka?

 

Małgorzata Kidawa-Błońska jest za dwiema rzeczami. Po pierwsze, jest za tym – powiedziała dość jednoznacznie – że nigdy nie zgodzi się na jakiekolwiek zaostrzenie obecnej ustawy – która jest rzeczywiście ustawą dość restrykcyjną

 

-powiedziała posłanka.

 

Natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że jednym z zadań, o którym ona też mówi, jest to, żeby zadbać na razie o to, żeby prawa kobiet dotyczące realizacji ustawy z ‘93 roku mogły być realizowane. Mamy w Polsce całe regiony, gdzie nie można ich realizować. Natomiast ja jestem zwolennikiem liberalizacji

 

CZYTAJ TAKŻE: Lech Wałęsa został ojcem! Niespodzianka w rodzinie byłego prezydenta

 

Po pierwsze, ta przestrzeń, którą trzeba jeszcze zmienić jest bardzo duża. Musimy zadbać o edukację seksualną, o większy dostęp do antykoncepcji, musimy zadbać o to, żeby to co stało się w tamtej kadencji odwrócić, czyli kwestię antykoncepcji awaryjnej – pigułki dzień po, żeby była bez recepty podobnie jak w większości krajów europejskich. Natomiast kolejną kwestią jest to, że jeżeli chcemy, żeby aborcja była bezpieczna, to musi być legalna. Aborcji powinno być jak najmniej, bo ja nie uważam, że aborcja jest okej

 

-podsumowała Lubnauer.

 

 

Źródło: wpolityce.pl / foto archiwum

Europosłanka Sylwia Spurek bardzo często angażuje się w różne akcje w internecie. Tym razem znowu postanowiła coś napisać. „Aborcja jest okej.” – stwierdziła.

Eurposłanka Sylwia Spurek na swojego oficjalnego instagrama postanowiła wrzucić zdjęcie z napisem „Aborcja jest ok.” Wpis ten nie spotkał się z poparciem, lecz z falą krytyki.

 

Jeśli aborcja jest Ozk, to ani feministki ani nikt inny nie ma przyszłości. Aborcja to likwidacja przyszłości konkretnej osoby. A jedna osoba jest jak cały świat.

-napisał Tomasz Terlikowski.

 

Zdjęcie Sylwii Spurek można zobaczyć tutaj:

 

Jak zwykle przesadziła?

 

Źródło: Twitter.com

Foto: archiwum

Wybory na prezydenta Stanów Zjednoczonych już niedługo. Ujawnia się coraz więcej kandydatów i przedstawia opinii publicznej swój program. Jeden z kandydatów chyba przesadził. Ma pomysł na przeludnienie i walkę z klimatem. Pomysł ten chyba jednak nie zadowoli wyborców. 

Jeden z kandydatów na prezydenta Stanów Zjednoczonych chyba przesadził. Mowa tutaj o Bernie Sanders – kandydacie na prezydenta USA z ramienia partii Demokratycznej.

 

W najnowszym wywiadzie dla CNN zapytany o to co może być lekiem na przeludnienie i problemy klimatyczne odpowiedział, że…aborcja.

 

Dodał również, że popiera aborcję na życzenie.

 

Kobiety w Stanach Zjednoczonych mają prawo kontrolować swoje ciała i podejmować decyzję reprodukcyjne.

-zaznaczył polityk.

 

Tą wypowiedzią chyba jednak nie zadowoli swoich wyborców, a Wy co sądzicie na temat jego wypowiedzi o aborcji?

 

Źródło: cnn.com, medianarodowe.com

Foto: Pixabay.com