Cała opisana historia wydarzyła się w pewien ciepły wieczór na terenie Palm City na Florydzie. To tam pewni młodzi mężczyźni wpadli na szalony pomysł, przez który nie dość, że ryzykowali własne życie, to jeszcze zostali zatrzymani przez policję.

 

Tamtego dnia, dwóch mężczyzn spożywających alkohol 27-letni Timothy Kepke oraz 22-letni Noah Osborne postanowili poczęstować jedno ze zwierząt piwem. Nie chodziło tu jednak o żadne zwierzę domowe i oswojone. Postanowili oni bowiem podzielić się trunkiem z niebezpiecznym gadem… aligatorem.

 

Młodszy z biesiadujących w plenerze mężczyzn najpierw zdołał schwytać swoimi rękami aligatora na tamtym położonym na północ od Palm Beach terenie. Timothy Kepke podjął się wtedy wlaniu do paszczy aligatora piwa, kiedy jego kolega Noah przytrzymał zwierzę. Swoje zachowanie postanowili oni również zarejestrować na filmie.

 

Kiedy gad skosztował tego napoju, wówczas miał stać się wyjątkowo agresywny. Na szczęście mężczyznom udało się wyjść ze spotkania z aligatorem bez poważnego uszczerbku na zdrowiu. Nadal jednak nie wiele ich całe zajście nauczyło, gdyż udostępnili oni nagranie z częstowania gada piwem do sieci. Po tym sprawą zainteresowała się policja hrabstwa Martin.

 

27-letni Timothy i 22-letni Noah zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy. Mężczyznom postawiono zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Zostali oni wypuszczeni z aresztu po wpłaceniu kaucji. 27-latek tłumaczył swoje zachowanie faktem, że sam był wtedy już po spożyciu kilka piw, kiedy zdecydował się poczęstować aligatora. Stwierdził też, że wraz z kolegą po wszystkim wypuścili oni gada bezpiecznie na wolność.

 

W związku z dosyć częstym występowaniem na Florydzie aligatorów, eksperci zalecają, aby nie dokarmiać tych gadów dla własnego bezpieczeństwa. Zapewne jednak mało kto spodziewał się, że niektórzy mogą wpaść na pomysł dzielenia się z takimi zwierzętami alkoholem.

 

 

 

Źródło: Le Figaro ; nczas.com

Fot.: Pixabay

Córka znanego aktora zdecydowała się na szczere wyznanie. Postanowiła opowiedzieć o swoich przejściach. Okazuje się, że przez całe życie była prześladowana i gwałcona. Jej wyznania wstrząsają. 

Córka znanego aktora – Ewana McGregora – Clary McGregor zdecydowała się na szczere wyznanie. Postanowiła opowiedzieć o swoich przejściach. Okazuje się, że przez całe życie była prześladowana i gwałcona. Jej wyznania wstrząsają.

 

W ubiegłym roku rozprawiałam się z moim uzależnieniem, stałam się trzeźwa, rozprawiałam się z potworną depresją i lękami. Byłam w związku, w którym się nade mną znęcano, miałam aborcję.

-wyznała.

 

Na szczęście teraz już ze wszystkim sobie poradziła. Już nie czuje potrzeby picia alkoholu, czy brania leków uspokajających.

 

Obwiniałam się o siniaki, czarne oczy, gwałty i ataki, które wyrządził mi mężczyzna.

-dodała.

 

Źródło: pikio.pl

Foto: Pixabay.com

Kwota jaka posłowie przeznaczają na alkohol podczas dni sejmowych posiedzeń może zaskoczyć. Śmiało można powiedzieć, że alkohol leje się strumieniami, gdyż tylko w tym roku w sejmowym barze posłowie wydali aż 75 tys. zł!

 

Super Express opublikował informację o tym, jak wiele pieniędzy przeznaczają posłowie w trakcie posiedzeń sejmowych na alkohol. Okazuje się, że kwota z roku na rok wzrasta. W 2018 roku posiedzenia poselskie trwały 53 dni. W tym czasie sejmie sprzedano alkohol za niespełna 80 tys. zł. Oznacza to, że w słynnym drink barze oraz restauracji w ciągu jednego dnia obrad posłowie wydawali ponad 1400 zł!

 

Od tamtego czasu kwota tylko wzrasta. Tylko do końca lipca bieżącego roku w sejmie odnotowano obrót 75 tys. zł, co daje ponad 2700 zł w ciągu jednego dnia posiedzeń, czyli prawie dwukrotnie więcej niż rok temu.

 

Super Express dotarł również do informacji jakie alkohole najczęściej są w sejmie spożywane. Są to przede wszystkim wino, piwo, likiery, ale również alkohole wysokoprocentowe. Okazuje się, że ceny są stosunkowo niskie. Przykładowo za kieliszek wódki zapłacimy dwukrotnie mniej, niż w barach bądź restauracjach w pobliżu gmachu na Wiejskiej.

 

Źródło: SuperExpress

W jednym z Białostockich sklepów mężczyzna wszedł do toalety w sobotę wieczorem. Wyszedł z niej dopiero w poniedziałek rano. 

 

Mężczyzna w piątek wieczorem wszedł do łazienki w supermarkecie Kaufland w Białymstoku. Udał się tam po zakupie alkoholu, aby jeszcze przed zamknięciem sklepu go wypić. Po spożyciu trunku zasnął. Obudził się już w niedzielę rano, a ze względu na dzień niehandlowy, sklep był zamknięty. Przestraszony mężczyzna spędził w łazience cały dzień.

 

Na portalu onet.pl czytamy, że do sytuacji odniosła się Daria Tworek, przedstawiciel biura prasowego Kaufland Polska. Jak mówi, toalety są sprawdzane przed zamknięciem sklepów, co wskazuje na to, że mężczyzna musiał wejść do niej już po kontroli. Nie miał przy sobie telefonu, aby móc powiadomić kogoś o swoim położeniu.

 

Dodaje, że mężczyzna w każdej chwili mógł wyjść z budynku, jednak opuszczenie toalety skutkowałoby uruchomieniem alarmu. Mężczyzna wyszedł ze sklepu w poniedziałek rano, kiedy do łazienki weszli pracownicy.

 

Źródło: Onet.pl

W maju uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 10 w Piotrkowie pojechali na trzydniową wycieczkę do ośrodka wypoczynkowego we wsi Andrzejówka nad Popradem. 34 dziećmi w wieku od 13 do 16 lat miało się opiekować czterech nauczycieli.

 

Dwaj mężczyźni zdecydowali się jednak na sięgnięcie po ALKOHOL, który spożywali w czasie pilnowania podopiecznych.

 

CZYTAJ TAKŻE: Polska rodzina wyjechała na cudowne wakacje. Nie wiedzieli, że nikt nie wróci ŻYWY!

 

Policja była zmuszona interweniować aż dwa razy. W nocy 16 maja zgłoszono prawdopodobieństwo, że nauczyciele są pod wpływem alkoholu. Po przyjeździe na miejsce policjanci sprawdzili ich trzeźwość. Okazało się, że jeden z nich miał około 1,5 promila alkoholu we krwi, a drugi około 0,5 promila. Pozostali nauczyciele byli trzeźwi. Do ośrodka w Andrzejówce przyjechała następnie m.in. dyrektor szkoły i jej zastępczyni.

 

W wyniku skandalicznego zachowania pijani nauczyciele zostali zawieszeni w obowiązkach. Ze względu na powagę sytuacji sprawą zajęła się już policja i rzecznik dyscyplinarny kuratorium. Mężczyźni mogą się spodziewać nie tylko wydalenia ze szkoły, ale nawet z zawodu.

 

/ks/

Źródło: wp.pl

Foto: Youtube.co/ zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe

Do rzeki w stanie Kentucky w USA trafiło ok. 45 tysięcy beczek bourbona! Tak potężna ilość alkoholu ciągnie się teraz przez 37 kilometrów.

 

Ta rzeka dobroci to efekt pożaru, który miał miejsce 2 lipca w magazynie firmy Beam Suntory, w którym przechowywano beczki whiskey Jim Beam. W konsekwencji na powierzchnię wypływa niebotyczna ilość śniętych ryb. Do sieci trafiły nagrania ukazujące, jak wygląda sytuacja.

 

July 8 on the Kentucky River with the Energy and Environment Cabinet

Spotting fishkill on the Kentucky River

Gepostet von Kentucky Energy and Environment Cabinet am Montag, 8. Juli 2019

 

Here is Sunday's update on the Jim Beam fire and fishkill in the Kentucky River:1) The alcohol plume on the Kentucky…

Gepostet von Kentucky Energy and Environment Cabinet am Sonntag, 7. Juli 2019

 

 

Here is Monday's update on the Jim Beam fire and fishkill:1) The alcohol plume on the Kentucky River is approximately…

Gepostet von Kentucky Energy and Environment Cabinet am Montag, 8. Juli 2019

 

Spekuluje się, że kiedy tylko alkohol trafi do większego zbiornika wodnego, ten szybko się rozrzedzi i poziom zagrożenia ekosystemu znacznie obniży się. Jednocześnie urzędnicy ostrzegają przed spożywaniem ryb z rzeki.

 

Pożar w magazynie firmy Jim Beam miał miejsce we wtorek, 2 lipca wieczorem. Ogień szybko rozprzestrzenił się z jednego budynku na drugi, a z płomieniami ostatecznie udało się wygrać dopiero w weekend. Agencja Bloomberga szacuje straty na ok. 300 mln dolarów. Najprawdopodobniej za powstanie pożaru odpowiada uderzenie pioruna.

 

 

 

Źródło: natemat.pl; fakt.pl; Facebook – Kentucky Energy and Environment Cabinet; Twitter -@BBCWorld, @pablorodas
Fot.:  Twitter – @pablorodas
EM

 

 

Do tragicznego zdarzenia doszło na terenie powiatu suskiego w województwie małopolskim. W miejscowości Budzów, na trwającej budowie domu jednorodzinnego doszło do zdarzenia w wyniku, którego życie stracił jeden z przebywających tam mężczyzn.

 

Tragicznie zmarły pracował tam jako pracownik budowlany. W trakcie prowadzonych prac ziemnych przygniotła go łyżka koparki. To doprowadziło niestety do śmierci na miejscu, w wyniku odniesienia przez mężczyznę rozległych obrażeń.

 

68-latek został przygnieciony do koła drugiej maszyny znajdującej się na terenie budowy. Niedługo później wyszło na jaw, że 30-latek sterujący koparką był pijany.

 

To jednak nie wszystko. Jak się okazało, policja zatrzymała również pozostałe osoby pracujące na tej budowie, gdyż jak się okazało, wszyscy robotnicy spożywali alkohol.

 

Mieszkającemu w powiecie suskim operatorowi koparki grozi kara nawet 10 lat więzienia. 30-latek usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci 68-letniego pracownika budowlanego.

 

 

 

Źródło: krakowwpigulce.pl

Fot.: Flickr

W stanie Illions w miejscowości Woodford Country w USA płonie ogromny magazyn bourbonu Jim Beam. Zagrożonych jest 45 tysięcy beczek, co może odpowiadać nawet 20 milionom litrów destylatu.

 

Pożar zaczął się od zapalenia dwóch beczek w jednym z dwóch dużych budynków gorzelni. Następnie ogień rozprzestrzenił się na kolejny budynek. Na terenie zakładu znajdowało się łącznie nawet 45 tysięcy zagrożonych beczek. W amerykańskich beczkach typu sherry znajdować się może nawet 500 litrów bourbonu, co oznacza, że nawet 20 milionów litrów mogło zająć się ogniem.

 

Pożar wybuchł we wtorek ok. północy czasu lokalnego, zaś jego gaszenie według amerykańskich mediów miało potrwać nawet do wieczora kolejnego dnia, zatem walka z żywiołem za pewne wciąż trwa. Pierwsze doniesienia za przyczynę pożaru podają zapłon zapalniczki, jednak straż pożarna jeszcze tego nie potwierdziła. Szacowanie strat zacznie się po ugaszeniu ognia, jednak wobec takich rozmiarów tragedii przewiduje się deficyt alkoholu względem popytu rynkowego.

 

Jim Beam to światowa czołówka popularności whisky i bourbonów. Obok Ballantines’a, Jacka Danielsa oraz Red Labela stanowi czołowy wybór konsumentów na całym globie. Zakład w Woodford Country to jeden z największych tego typu obiektów na świecie.

 

Reportaż wideo z miejsca pożaru można obejrzeć tutaj.

To się nazywa mieć mocne kości i jeszcze więcej szczęścia. Pewien mężczyzna podczas sobotniej imprezy w swoim domu postanowił wyjść na balkon, by się przewietrzyć. Wypity alkohol okazał się jednak dla niego zgubny, co zaowocowało wypadnięciem przez obręcz z czwartego piętra. Dla 38-latka nie był to duży kłopot, ponieważ chwilę później wrócił do biesiadujących…

 

Do całego zajścia doszło w Mielcu przy ulicy Kusocińskiego. Chwilowa nieobecność gospodarza była tak krótka, że goście nawet jej nie zauważali. Bardziej zaintrygował ich fakt, że mężczyzna wyszedł na balkon, a wrócił drzwiami wejściowymi.

 

Na szczęście o tej legendarnej sytuacji mogła opowiedzieć sąsiadka z bloku naprzeciwko. Kobieta zadzwoniła po odpowiednie służby, a z jej opisu wynika, że 38-latek spadł na trawnik z czwartego piętra, następnie wstał, otrzepał się i wrócił do swoich gości biesiadować dalej.

 

Mężczyzna po namowach zgodził się pojechać do szpitala. Tam okazało się, że… praktycznie nic mu nie jest. Potwierdzono tylko jego stan nietrzeźwości…

 

Źródło: Fakt24.pl

Foto: YouTube/zrzut ekranu