Stany Zjednoczone stały się krajem, na terenie którego zanotowano największą liczbę zakażeń koronawirusem, tym samym wyprzedzając w tym smutnym zestawieniu zarówno Chiny, Hiszpanię, jak i Włochy. Chorujących na COVID-19 jest tam oficjalnie już ponad 160 tysięcy, a liczba zmarłych z powodu wirusa z Wuhan zbliża się niebezpiecznie do 3 tysięcy. Jednym z miast, które szczególnie cierpią w tamtym regionie świata w związku z trwającą pandemią, jest słynny Nowy York. To właśnie nagrania stamtąd, udostępnione w internecie, a także pokazywane w mediach telewizyjnych, mogą wywoływać podobny dreszcz, jak niedawne sceny wywożenia z Bergamo ciał zmarłych ciężarówkami.

 

Wstrząsające filmy udostępnił na Twitterze m.in. Paweł Żuchowski będący korespondentem radia RMF FM w Stanach Zjednoczonych. Na nagraniach z miasta do niedawna odwiedzanego przez miliony osób, widać jak ciała zmarłych, którzy chorowali na COVID-19, wkładane są do samochodów ciężarowych będących we wnętrzu chłodniami. Takie pojazdy działają jak swoiste kostnice.

 

Zwłoki transportowane są ciężarówkami podobnie, jak miało to miejsce we Włoszech. Jest to naprawdę kolejny smutny widok, z jakim mamy niestety do czynienia w ciągu ostatnich tygodni przy okazji pandemii w miastach, które tętniły życiem i były celem wielu turystów.

 

 

 

Źródło: Twitter/@p_zuchowski

Fot.: Pexels

W sieci pojawiły się nagrania przedstawiające wstrząsający widok po kataklizmie jaki miał miejsce w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w miejscowości Nashville i sąsiednich hrabstwach na terenie stanu Tennesse. Jak poinformowała stacja Fox News, przez tamte rejony przejść miały aż dwa tornada, które doprowadziły do tak opłakanych skutków.

 

W wyniku silnego wiatru, a także licznych burz zdewastowane zostało m.in. śródmieście, a zniszczeniu w wyniku żywiołów uległo około 40 budynków. Zdaniem świadków widać były też rozbłyski powstałe w wyniku uszkodzenia tamtejszych transformatorów.

 

 

Przedstawiciele służb zaapelowali do mieszkańców, aby dla własnego bezpieczeństwa nie opuszczać miejsc zamieszkania. Media poinformowały, że zginęło kilkanaście osób, a inni zostali ranni. Mówi się jednak, że poszkodowani mogą być wciąż poszukiwani na zniszczonych terenach w tamtej części stanu Tennesse. Liczba ofiar śmiertelnych może finalnie okazać się inna, ponieważ zapanował w tej sprawie pewien chaos informacyjny po przejściu żywiołów.

 

 

W internecie obejrzeć można fotografie, jak również nagrania, na których zarejestrowano widok jaki przyniosła niszcząca siła kataklizmu.

 

⚠️ Bardzo silne tornado uderzyło w miasto Nashville, stolicę amerykańskiego stanu Tennessee, w nocy z 2 na 3 marca czasu…

Gepostet von Kataklizmy w Polsce i na świecie am Dienstag, 3. März 2020

 

 

 

 

Źródło: o2.pl ; Twitter

Fot.: Facebook/@KataklizmyPLWR

Do dramatycznych zdarzeń doszło w miejscu, w którym wiele osób przychodziło spędzić wolny czas. Pracujące tam osoby zapewne nie spodziewały się, że kolejny dzień spędzony tam w ramach czynności zawodowych zakończy się dla nich tak tragicznie. Niestety w wyniku ataku życie straciło pięć osób. Wiadomo, że nie żyje również sprawca tragicznej w skutkach strzelaniny.

 

Dramatyczne sceny rozegrały się w nocy w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w miejscowości Milwaukee znajdującej się w stanie Wisconsin. Strzały padły na terenie miejscowego browaru należącego do firmy piwowarskiej o nazwie Molson Coors.

 

Uzbrojony mężczyzna wtargnął tam, a następnie otworzył ogień pięć pracujących tam osób. Jak wiele na to wskazuje, napastnik znał wcześniej swoje ofiary. Po odebraniu im życia, samemu popełnił samobójstwo.

 

Firma Molson Coors ma już około 160 lat historii swojego rozwoju i działalności. Obecnie zatrudnia ona ponad tysiąc ludzi. Wcześniej jej pracownikiem miał być również człowiek, który postanowił dokonać tej zbrodni. Został on według medialnych doniesień zwolniony z pracy przy okazji realizowanej w Molson Coors restrukturyzacji.

 

51-latek postanowił zapewne pomścić fakt swojej utraty pracy i to stało się jego motywacją do dokonania tak okrutnego, a zarazem krwawego ataku w budynku browaru. W zdarzeniu nie ucierpiał nikt z poza pracowników kompleksu piwowarskiego. Tę informację podała agencja Associated Press.

 

– Pięć osób poszło dziś do pracy, tak jak wszyscy idą do pracy. Myśleli, że idą do pracy, skończą dzień i wrócą do rodzin. Nie zrobili tego

– stwierdził w poruszających słowach Alfonso Morales, burmistrz miejscowości Milwaukee informując dziennikarzy o tym co stało się w godzinach nocnych.

 

Sytuację skomentował na konferencji prasowej również Donald Trump w dosadnych słowach określając to czego dopuścił się zwolniony wcześniej z firmy 51-latek. Nazwał on go bowiem „niegodziwym mordercą”, który dopuścił się „strasznej rzeczy”. Złożył też kondolencje bliskim ofiar.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; wp.pl ; Associated Press

Fot.: Pixabay

 

 

Choć niektórym czytelnikom może być trudno w to uwierzyć, to jednak stosunkowo duże jest grono osób poważnie podchodzących do rozważań na temat teorii mówiącej o tym, iż Ziemia w rzeczywistości jest płaska. Wielu z nich twierdzi zapewne, że NASA nas oszukuje, a głoszone przez nich poglądy mają mieć w ich opinii spore podstawy do tego by w nie wierzyć. Jeden z takowych zwolenników takiego postrzegania naszej planety poniósł niestety śmierć, przeprowadzając jeden ze swoich eksperymentów na potrzeby naukowego programu.

 

Mike Hughes znany jako „Mad Mike” był 64-letnim Amerykaninem, który dał się poznać jako propagator teorii o płaskości Ziemi. Planował on dowieść jej prawdziwości „robiąc zdjęcia końca świata”. Popularne były nagrania z nim i także jego próby latania w skonstruowanych przez siebie rakietach. Jeden z takich lotów zakończył się dla niego wyjątkowo tragicznie, a całą sytuację zarejestrowało oko kamery.

 

 

Stworzoną przez siebie maszyną, Mike Hughes miał wznieść się na wysokość 1524 metrów. Niestety jednak, zaraz po wystartowaniu rakiety, odpadł od niej spadochron, a cały lot po około 19  sekundach zakończył się roztrzaskaniem statku i śmiercią śmiałego „płaskoziemca”.

 

Wszystko to działo się przy obecności pracowników telewizji w dniu 22 lutego bieżącego roku.

 

UWAGA! Na nagraniu zarejestrowany został moment śmierci Mikea Hughesa i może być to materiał nieodpowiedni dla osób poniżej 18. roku życia, jak również szczególnie wrażliwych czytelników.

 

 

– W tym trudnym czasie, nasze myśli i modlitwy kierowane są do jego rodziny i przyjaciół. Zawsze marzył o tym starcie, a stacja Science Channel była tam, by udokumentować jego dokonanie

– napisano w imieniu kanału Science Channel w opublikowanym specjalnym komunikacie.

 

 

Źródło: Science Channel ; Twitter/@ScienceChannel ; Twiter/@justindchapman ; tvp.info

Fot.: YouTube/CBS Evening News (zrzut ekranu)

 

 

Wielu fanów koszykówki żegna uroczyście w poniedziałek i wtorek swojego idola Kobego Bryanta oraz tragicznie zmarłą wraz z nim córkę Gianne. Zginęli oni w zeszłym miesiący wraz z siedmiorgiem innych osób w katastrofie śmigłowca. Choć już wcześniej pogrzeb legendy koszykówki odbył się jako rodzinna uroczystość, to jednak w tym tygodniu odbywają się specjalne uroczystości mające upamiętnić życie tego sportowca. Choć jest w tym wszystkim wiele elementów wbrew pozorom radosnych, gdyż tak też miały przebiec te wielkie wydarzenia jako hołd dla zasług koszykarza, to jednak nadal wiele osób nie może pogodzić się ze śmiercią gwiazdy NBA i dramatem jaki rozegrał się tamtego dnia, kiedy roztrzaskał się śmigłowiec.

 

Niedługo po tragicznej śmierci gwiazdy NBA i jego córki, w internecie przypomniano filmik zarejestrowany w grudniu 2019 roku. Nagrano wówczas, jak obecny na hali wraz z córką Kobe tłumaczy jej zasady związane z grą w koszykówkę i tym co wówczas działo się na parkiecie. Wyglądali w tamtym czasie na szczęśliwych i z pewnością ani oni, ani ich bliscy nie dopuszczali do myśli możliwości zaistnienia tragedii, która nadeszła pod koniec stycznia.

 

Warto jednak wspomnieć, że nie są to jedyne zachowane materiały filmowe, na których Kobego i Gianne Bryant zarejestrowano wspólnie. Nagrania te mogą zobaczyć Państwo poniżej:

 

 

 

 

Źródło: Twitter/@SirajAHashmi ; Twitter/@OffScottFree_ ; Twitter/@colormeblack

Fot.: Twitter/@dijoni

 

Po raz kolejny, do Polski docierają dramatyczne informacje dotyczące tego iż osoba pochodząca z naszego kraju padła ofiarą brutalnego przestępstwa za granicą. Tym razem zamordowany został 38-letni Mariusz. Zwłoki Polaka były w naprawdę drastycznym stanie. Opis tej sytuacji może być nieodpowiedni dla osób poniżej 18. roku życia, a także szczególnie wrażliwych czytelników.

 

Polak był uznany w ostatnim czasie za zaginionego. W dniu 4 lutego miał on bowiem opuścić zamieszkiwane przez siebie miejsce w Meksyku i nie wrócić. Nasz rodak miał wtedy udać się do pracy.

 

 

Bliscy zdecydowali się wówczas zaalarmować służby o zaginięciu. Niestety finał działań funkcjonariuszy okazał się być tragiczny i wstrząsający zarazem. Przełom nastąpił w niedzielę i wtedy stało się jasne, że 38-latek został zabity przez wyjątkowo bezwzględnych ludzi, jak wskazują na to okoliczności makabrycznego odkrycia zwłok Polaka.

 

Ciało mieszkającego w Meksyku Mariusza zostało odnalezione na terenie miejscowości Zapopan. Jak poinformował portal polsatnews.pl, obok zwłok odnalezionych przez funkcjonariuszy w niedzielnych poranek znalazła się kartka, na której zapisane zostały groźby.

 

Dramaturgii i makabryczności całej sprawie dodaje fakt, że ciało Polaka miało… odciętą głowę. Zdaniem meksykańskiego portalu Guardia Nocturna, sprawcami tej zbrodni byli członkowie działającej w tamtym regionie grupy przestępczej.

 

Jesteśmy wstrząśnięci śmiercią Mariusza. Był uwielbiany przez wszystkich w firmie. Dla każdego był bardzo dobry. Uważny i odpowiedzialny…Miły i odpowiedzialny kolega, za którym będziemy tęsknić

– napisano w komunikacie opublikowanym na Facebooku przez sklep, w którym pracował 38-latek.

 

Meksykańska policja prowadzi dalsze działania w tej sprawie, jednak śledztwo może być bardzo trudne. W Meksyku grupy przestępcze często pozostają przez długie lata nie rozpracowane, a przy tym całą w bezwzględny sposób.

 

 

 

Źródło: „Guardia Nocturna” ; polsatnews.pl ; realnefakty.pl ; Twitter/@GNocturnaMX ; Facebook/@elalmacendenoe

 

Funkcjonariusze różnorakich służb muszą być gotowi na nagłe zagrożenia, z którymi mogą spotkać się przy okazji z pozoru rutynowych działań. To co zostało nagrane na tym opublikowanym w sieci filmie potwierdza tę tezę.

 

Sytuacja miała miejsce na terenie Belltown, znajdującego się w niedalekiej odległości od Seattle, największego miasta w amerykańskim stanie Waszyngton. Policjanci mieli zostać powiadomieni przez okolicznych mieszkańców, że w okolicy prowadzony jest handel narkotykami.

 

Policja w Seattle i zastępcy szeryfa hrabstwa King postrzelili podejrzanego w sprawie handlu narkotykami w środę po południu w Belltown. Oficerowie i zastępcy przeprowadzali operację narkotykową koło 3 Alei i Blanchard Street około 14:45 w odpowiedzi na skargi mieszkańców dotyczących handlu narkotykami w okolicy

– poinformowano w opisie upublicznionego przez kanał PoliceActivity filmu na YouTube.

 

Funkcjonariusze postanowili standardowo skontrolować jednego z mężczyzn znajdującego się w samochodzie. Ten jednak podjął się nagłej próby ucieczki, starając się przy tym staranować radiowóz. Bardzo możliwe, że mężczyzna spanikował.

 

Jeden z policjantów dostrzegł, że kierujący pojazdem 25-latek posiada broń. Wywiązała się wówczas strzelanina, którą zarejestrowały kamery umieszczone na policyjnym umundurowaniu.

 

Próbujący uciec podejrzany został przetransportowany do szpitala Harborview Medical Center. Odniesione przez niego obrażenia nie stanowiły zagrożenia dla życia.

 

 

 

Źródło: YouTube/PoliceActivity ; realnefakty.pl

 

 

Od kilku dni, cały świat spogląda w stronę Bliskiego Wschodu. Choć napięcie pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem zostało przez przywódców po obu stronach załagodzone, to jednak wydarzenia z ostatnich dni rodzić mogą wiele pytań i obaw o nadchodzącą przyszłość względem globalnej polityki. Za kulminację ostatnich zdarzeń uznać można noc z wtorku na środę, kiedy doszło nie tylko do ataku na bazy amerykańskie w Iraku w ramach odwetu za zabicie generała Sulejmaniego i innych ważnych dla Iranu postaci, ale też miała miejsce katastrofa samolotu ukraińskich linii lotniczych, który roztrzaskał się kilka minut po starcie z lotniska w Teheranie.

 

Na pokładzie ukraińskiego Boeinga znajdować miało się 176 pasażerów i załoga. Niestety wszyscy przebywający w maszynie ludzie zginęli. Wśród ofiar większość stanowią obywatele Iranu. Zginęli też jednak Kanadyjczycy, Ukraińcy i Szwedzi, na pokładzie miało nie być żadnego Polaka.

 

Wokół katastrofy samolotu pojawiło się sporo spekulacji i teorii. Choć już niedługo po katastrofie podano informacje, iż doszło do awarii, a zdarzenie nie ma związku z działaniami wojennymi, to jednak jest wiele pytań oraz kontrowersji dotyczących okoliczności wczorajszej tragedii.

 

Godzinę po roztrzaskaniu się Boeinga w niedalekiej odległości od stolicy Iranu, miejscowy urząd lotnictwa cywilnego zakomunikował, że do katastrofy doszło najprawdopodobniej ze względu na usterki techniczne. Co ciekawe w podobnym tonie wypowiedziała się niedługo po tragedii ukraińska ambasada w Iranie. Około dwie godziny po informacji irańskiego lotnictwa cywilnego, swój komunikat opublikowała strona ukraińska przekazując, że przyczyną awarii, która doprowadziła do katastrofy, był najprawdopodobniej problem z silnikiem. Wpis z taką wersją zdarzeń został jednak później zmodyfikowany. Usunięto bowiem fragment mówiący o awarii silnika oraz ogłoszono, że do wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pojawiające się informacje w tej sprawie nie będą oficjalnymi.

 

Informacje na temat przyczyn katastrofy lotniczej są wyjaśniane przez komisję, a wszelkie oświadczenia dotyczące przyczyn wypadku przed podjęciem decyzji przez komisję nie są oficjalne

– przekazała ukraińska ambasada w Iranie.

 

Pojawiły się teorie, że samolot ukraińskich linii lotniczych mógł zostać zestrzelony na skutek pomyłki irańskiej obrony przeciwlotniczej, która zidentyfikowała maszynę jako intruza w postaci amerykańskiego samolotu wojskowego lub rakiety.

 

Niemiecki tabloid „Bild” poszedł krok dalej i z dość dużym przekonaniem pisze o tym, że samolot rozpadł się w wyniku zestrzelenia. Na swojej witrynie internetowej dziennikarze z tego zachodniego medium umieścili artykuł zatytułowany: „Fakty wskazują na zestrzelenie„.

 

Samolot, który wczoraj rozbił się pod Teheranem wyprodukowany został w 2016 roku, a ostatni przegląd techniczny miał mieć jeszcze w tym miesiącu. Chociaż czarne skrzynki z maszyny zostały odnalezione, to jednak władze Iranu nie zgadzają się na oddanie je Amerykanom jako producentom Boeinga. Zdaniem mediów, strona irańska miała przekazać również, że czarne skrzynki zostały uszkodzone.

 

Chociaż wyjaśnianie przyczyn katastrofy ukraińskiego samolotu będzie trwało zapewne dłuższy czas, a wątpliwości pojawia się tak wiele, należy mieć na uwadze, iż tego typu doniesienia są jak na razie tylko spekulacjami.

 

 

 

Źródło: Bild ; wp.pl ; gazeta.pl ; Twitter/@hassankhalid215

 

 

W ostatnich dniach cały świat z niepokojem spogląda na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, a szczególnie tereny Iraku, jak również na zaogniający się konflikt na linii Stany Zjednoczone-Iran. Właśnie docierają informacje, mogące być kolejnym przełomem przy okazji trwającego napięcia.

 

Po dokonanym w Iraku zabiciu przez siły USA przedstawicieli szyickich pro-irańskich sił, w tym również przywódcę jednostki Al-Kuds generała Sulejmaniego, władze Iranu zapowiedziały odwet na Amerykanach za pozbawienie życia jednej z ważniejszych postaci w ich państwie. Bardzo prawdopodobne, że do zemsty właśnie doszło, a siły amerykańskie zostały zaatakowane.

 

Według pojawiających się sprzed chwili informacji, przeprowadzony został atak rakietowy na bazę Ayn al Asad w Iraku, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze. Wśród niektórych doniesień jakie można napotkać w internecie, mowa jest o tym, że atak może przynieść poważne skutki.

 

Kilka dni wcześniej rakiety uderzyły też m.in. w rejonie amerykańskiej ambasady w Iraku. Tym razem jednak, przeprowadzony ostrzelanie bazy Ayn Al Asad miał być zdecydowanym i silnym uderzeniem.

 

Kolejne napływające informacje mówią o tym, że nie tylko ten obiekt należący do amerykanów został zaatakowany tej nocy na Bliskim Wschodzie.

 

AKTUALIZACJA [00:50] : Amerykańskie siły potwierdziły w rozmowie ze stacją FOX News iż znalazły się pod ostrzałem ze strony Iranu. W kierunku bazy Ayn al Asad wysłane miały zostać pociski manewrujące lub rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Dodatkowo zaatakowana miała zostać również amerykańska baza na terenie Irbilu- stolicy autonomicznego irakijskiego Kurdystanu. Również strona irańska miała potwierdzić przeprowadzenie ataku wymierzonego w amerykańską armię.

 

 

 

Źródło: onet.pl ; Facebook/@konfliktyPL