Od kilku dni, cały świat spogląda w stronę Bliskiego Wschodu. Choć napięcie pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem zostało przez przywódców po obu stronach załagodzone, to jednak wydarzenia z ostatnich dni rodzić mogą wiele pytań i obaw o nadchodzącą przyszłość względem globalnej polityki. Za kulminację ostatnich zdarzeń uznać można noc z wtorku na środę, kiedy doszło nie tylko do ataku na bazy amerykańskie w Iraku w ramach odwetu za zabicie generała Sulejmaniego i innych ważnych dla Iranu postaci, ale też miała miejsce katastrofa samolotu ukraińskich linii lotniczych, który roztrzaskał się kilka minut po starcie z lotniska w Teheranie.

 

Na pokładzie ukraińskiego Boeinga znajdować miało się 176 pasażerów i załoga. Niestety wszyscy przebywający w maszynie ludzie zginęli. Wśród ofiar większość stanowią obywatele Iranu. Zginęli też jednak Kanadyjczycy, Ukraińcy i Szwedzi, na pokładzie miało nie być żadnego Polaka.

 

Wokół katastrofy samolotu pojawiło się sporo spekulacji i teorii. Choć już niedługo po katastrofie podano informacje, iż doszło do awarii, a zdarzenie nie ma związku z działaniami wojennymi, to jednak jest wiele pytań oraz kontrowersji dotyczących okoliczności wczorajszej tragedii.

 

Godzinę po roztrzaskaniu się Boeinga w niedalekiej odległości od stolicy Iranu, miejscowy urząd lotnictwa cywilnego zakomunikował, że do katastrofy doszło najprawdopodobniej ze względu na usterki techniczne. Co ciekawe w podobnym tonie wypowiedziała się niedługo po tragedii ukraińska ambasada w Iranie. Około dwie godziny po informacji irańskiego lotnictwa cywilnego, swój komunikat opublikowała strona ukraińska przekazując, że przyczyną awarii, która doprowadziła do katastrofy, był najprawdopodobniej problem z silnikiem. Wpis z taką wersją zdarzeń został jednak później zmodyfikowany. Usunięto bowiem fragment mówiący o awarii silnika oraz ogłoszono, że do wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pojawiające się informacje w tej sprawie nie będą oficjalnymi.

 

Informacje na temat przyczyn katastrofy lotniczej są wyjaśniane przez komisję, a wszelkie oświadczenia dotyczące przyczyn wypadku przed podjęciem decyzji przez komisję nie są oficjalne

– przekazała ukraińska ambasada w Iranie.

 

Pojawiły się teorie, że samolot ukraińskich linii lotniczych mógł zostać zestrzelony na skutek pomyłki irańskiej obrony przeciwlotniczej, która zidentyfikowała maszynę jako intruza w postaci amerykańskiego samolotu wojskowego lub rakiety.

 

Niemiecki tabloid „Bild” poszedł krok dalej i z dość dużym przekonaniem pisze o tym, że samolot rozpadł się w wyniku zestrzelenia. Na swojej witrynie internetowej dziennikarze z tego zachodniego medium umieścili artykuł zatytułowany: „Fakty wskazują na zestrzelenie„.

 

Samolot, który wczoraj rozbił się pod Teheranem wyprodukowany został w 2016 roku, a ostatni przegląd techniczny miał mieć jeszcze w tym miesiącu. Chociaż czarne skrzynki z maszyny zostały odnalezione, to jednak władze Iranu nie zgadzają się na oddanie je Amerykanom jako producentom Boeinga. Zdaniem mediów, strona irańska miała przekazać również, że czarne skrzynki zostały uszkodzone.

 

Chociaż wyjaśnianie przyczyn katastrofy ukraińskiego samolotu będzie trwało zapewne dłuższy czas, a wątpliwości pojawia się tak wiele, należy mieć na uwadze, iż tego typu doniesienia są jak na razie tylko spekulacjami.

 

 

 

Źródło: Bild ; wp.pl ; gazeta.pl ; Twitter/@hassankhalid215

 

 

W ostatnich dniach cały świat z niepokojem spogląda na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, a szczególnie tereny Iraku, jak również na zaogniający się konflikt na linii Stany Zjednoczone-Iran. Właśnie docierają informacje, mogące być kolejnym przełomem przy okazji trwającego napięcia.

 

Po dokonanym w Iraku zabiciu przez siły USA przedstawicieli szyickich pro-irańskich sił, w tym również przywódcę jednostki Al-Kuds generała Sulejmaniego, władze Iranu zapowiedziały odwet na Amerykanach za pozbawienie życia jednej z ważniejszych postaci w ich państwie. Bardzo prawdopodobne, że do zemsty właśnie doszło, a siły amerykańskie zostały zaatakowane.

 

Według pojawiających się sprzed chwili informacji, przeprowadzony został atak rakietowy na bazę Ayn al Asad w Iraku, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze. Wśród niektórych doniesień jakie można napotkać w internecie, mowa jest o tym, że atak może przynieść poważne skutki.

 

Kilka dni wcześniej rakiety uderzyły też m.in. w rejonie amerykańskiej ambasady w Iraku. Tym razem jednak, przeprowadzony ostrzelanie bazy Ayn Al Asad miał być zdecydowanym i silnym uderzeniem.

 

Kolejne napływające informacje mówią o tym, że nie tylko ten obiekt należący do amerykanów został zaatakowany tej nocy na Bliskim Wschodzie.

 

AKTUALIZACJA [00:50] : Amerykańskie siły potwierdziły w rozmowie ze stacją FOX News iż znalazły się pod ostrzałem ze strony Iranu. W kierunku bazy Ayn al Asad wysłane miały zostać pociski manewrujące lub rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Dodatkowo zaatakowana miała zostać również amerykańska baza na terenie Irbilu- stolicy autonomicznego irakijskiego Kurdystanu. Również strona irańska miała potwierdzić przeprowadzenie ataku wymierzonego w amerykańską armię.

 

 

 

Źródło: onet.pl ; Facebook/@konfliktyPL

Do dramatycznych wydarzeń doszło na terenie stanu Teksas, a dokładniej w miejscowości White Settlement. Do jednej z lokalnej świątyń wszedł uzbrojony napastnik, który otworzył ogień do zebranych tam modlących się ludzi. Te wstrząsające chwile zarejestrowała kamera, ponieważ trwająca tam msza była prawdopodobnie transmitowana na żywo. Nagranie z tragicznego w skutkach zajścia udostępnione zostało w internecie.

 

White Settlement to miasteczko zamieszkiwane przez około 17 000 osób. Do strzelaniny w tamtejszym kościele Church of Christ doszło w niedzielę podczas mszy. Niestety całe zdarzenie nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.

 

Według medialnych doniesień napastnik zdołał zabić dwóch ludzi. Jedna z osób zginęła na miejscu, a drugiej zmarła w drodze do szpitala. Ofiar mogłoby być więcej, gdyby nie szybka reakcja obecnego na miejscu ochroniarza świątyni. Jak mówią świadkowie jest to były agent FBI. Człowiek ten strzelił do napastnika powstrzymując go przed doprowadzeniem do masakry. Sprzeczne są jednak medialne informacje na temat tego czy sprawca ataku zginał na miejscu, czy zmarł później w wyniku odniesionych ran.

 

Kamera rejestrująca wnętrze świątyni zarejestrowała ludzi siedzących podczas mszy w ławkach, a także napastnika widocznego w prawym górnym rogu. Na nagraniu widać zarówno moment, kiedy dokonuje on zbrodni, jak również jego śmierć, gdy strzelać zaczął do niego mężczyzna odpowiedzialny za bezpieczeństwo w budynku, na terenie którego doszło do niedzielnej tragedii.

 

 

W sprawie okrutnego ataku na modlących się ludzi prowadzone jest śledztwo. Jak na razie nie są znane dokładne i oficjalne informacje na temat historii czy personaliów napastnika, jak również tego czym kierował się doprowadzając do strzelaniny. Nie znamy też wielu informacji o ofiarach. Policja nie zdradziła bowiem w rozmowie z dziennikarzami zbyt wielu szczegółów w temacie prowadzonych przez śledczych działań.

 

UWAGA! Poniżej znajduje się odnośnik do nagrania, na którym zarejestrowana została niedzielna strzelanina.

 

ZOBACZ NAGRANIE

 

Na terenie Teksasu, we wrześniu przyjęta została ustawa, zgodnie z którą można wnosić na teren świątyń takich jak np. kościoły czy synagogi broń.

 

 

 

Źródło: Associated Press ; USA Today ; Twitter/@BNONews ; Facebook/@FPITraining

 

 

 

 

Dramatyczne chwile spotkały jednego z mężczyzn pracującego jako fryzjer. Został on postrzelony kilkukrotnie przez uzbrojonego napastnika, a motywem do ataku okazało się to czym ofiara zajmuje się zawodowo, czyli… włosy.

 

Wszystko rozegrało się w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej na terenie leżącej niedaleko od Houston miejscowości Katy w stanie Teksas. Wszystko zaczęło się od wizyty w salonie fryzjerskim 13-letniego chłopaka.

 

Nastolatek wrócił do domu z nową fryzurą, która nie przypadła do gustu jego ojcu. Ten postanowił wrócić wraz ze swoim synem do fryzjera, do którego pracy jak widać miał spore zastrzeżenia.

 

Mężczyzna, który wcześniej obcinał włosy chłopakowi, zdecydował się poprawić wykonaną fryzurę bez opłacania tego, wprowadzając poprawki za darmo. Pomimo tego faktu jednak, ojciec chłopaka nie powstrzymał swoich nerwów.

 

Przed lokalem doszło do awantury między fryzjerem, a ojcem młodego klienta. Na słownej agresji jednak się niestety nie skończyło. W pewnym momencie agresywny mężczyzna wyciągnął broń palną i postrzelił kilkukrotnie fryzjera.

 

Ofiara została przetransportowana do szpitala, a sprawca uciekł. Policja rozpoczęła poszukiwania napastnika. Dla wielu strząsający jest szczególnie fakt, że sprawca oddawał strzały w obecności własnego dziecka.

 

To jedna z najgorszych historii o jakich słyszałem – skomentował zaistniałą sytuację Detektyw Wallace Wyatt.

 

Postrzelony trzykrotnie fryzjer trafił do szpitala. Na szczęście jego stan jest stabilny, a jego życie nie jest najprawdopodobniej zagrożone.

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Pixabay

 

 

 

 

Uroczystości zaślubin pary zakochanych oraz wesele w towarzystwie rodziny i znajomych to coś co kojarzy nam się z radosnym świętowaniem oraz huczną pozytywną zabawą. Tym bardziej wstrząsające są wiadomości o tym, że w trakcie wesela doszło do tragedii oraz śmierci którego z małżonków. Tak też niestety było w tym przypadku.

 

30-letni Joe Melgoza wraz ze swoją świeżo poślubioną wybranką świętowali w towarzystwie gości na swoim weselu. Wszystko to działo się w Chino na terenie stanu Kalifornia w USA. Niestety radosna zabawa weselników zakończyła się w dramatycznych okolicznościach po wtargnięciu nieproszonych gości.

 

Wszyscy byli tacy szczęśliwi. Po uroczystości w kościele poszliśmy do domu na przyjęcie. Jedliśmy, świętowaliśmy, wiwatowaliśmy. Wszystko było idealne. Nie zastanawialiśmy się za bardzo, kim są ci ludzie, ponieważ było tam tak wiele osób, których nie znaliśmy. Było już tak późno, że pozostali tylko najbliżsi członkowie rodziny. Zakładałem więc, że ktoś ich zna – opowiedział Andy Velasquez, brat zamordowanego pana młodego, w rozmowie z amerykańską stacją CNN.

 

Policja otrzymała niepokojące zgłoszenie około godz. 2:20 i funkcjonariusze zostali wysłani na miejsce zdarzenia. W późnej fazie wesela, doszło tam do ataku dwóch napastników, którzy nagle weszli na teren zabawy. Jak twierdzi rodzina byli to mężczyźni, których nie zapraszano na ślub i wesele.

 

Według medialnych doniesień, agresorzy najprawdopodobniej zostali wyproszeni z wesela, a później powrócili uzbrojeni w kije bejsbolowe i zaatakowali dwóch weselników. Pan młody chciał chronić swoich gości, jednak napastnicy odciągnęli go, a następnie brutalnie pobili. Funkcjonariusze odnaleźli 30-latka na podwórku, kiedy jeszcze żył. Został on przewieziony do szpitala, jednak tam niestety zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Jako prawdopodobnych sprawców brutalnego ataku na weselu zidentyfikowano dwóch braci mieszkających niedaleko od domu, w którym odbywało się wesele. Są nimi 19-letni Josue Castaneda Ramirez oraz 28-letni Rony Castaneda Ramirez.

 

Zabity Joe Melgoza osierocił swoją kilkuletnią córkę, która teraz ma trafić pod opiekę jego bliskich.

 

Póki co nie ma oficjalnych informacji na temat dokładnych okoliczności krwawego zajścia. Nie jest wiadome czy sprawcy wcześniej znali swoje ofiary oraz czy ich jedynym motywem działania był fakt, że zostali wcześniej wyproszeni z wesela.

 

W internecie i mediach pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano ludzi bawiących się na tragicznie zakończonym weselu.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; fakt.pl ; YouTube/Inside Edition

Fot.: pxfuel.com

Przestępstwa popełniane na dzieciach są czymś co wyjątkowo bulwersuję opinię publiczną na świecie. W związku z tym, funkcjonariusze służb idący z pomocą dla tych najmniejszych, niejednokrotnie wspominają o tym, że muszą w takich sprawach podejść w szczególny sposób i wyjątkowo starać się zachować zimną krew. Zapewne bardzo podobnie sytuacja wyglądała w tym przypadku.

 

Pół roku po porwaniu 8-letniej dziewczynki, policja zdecydowała się upublicznić nagranie, na którym zarejestrowano moment wejścia funkcjonariuszy do hotelowego pokoju zajmowanego przez porywacza.

 

Cały dramat porwanego dziecka rozegrał się na terenie stanu Teksas w dniu 18 maja. 8-latka była w trakcie spaceru ze swoją mamą w Forth Worth. W pewnym momencie, siłą odebrał matce córkę 51-letni mężczyzna- Michael Webb. Kobieta próbowała go powstrzymać, jednak pomimo jej rozpaczy, porywacz zabrał dziecko do samochodu i odjechał. Zaalarmowana przez nią policja szybko przeszła do działania.

 

 

 

Źródło: YouTube/Inside Edition ; sluzbywakcji.pl

 

Wspólne oglądanie meczy czy innych sportowych zmagań z reguły kojarzy nam się z pozytywnymi emocjami oraz miłym spędzeniem czasu w gronie znajomych lub krewnych. Niestety dla pewnej rodziny taka forma spędzenia czasu wolnego skończyła się w wyjątkowo tragiczny sposób. Ludzie ci padli ofiarą dokonanej z zimną krwią zbrodni. Był to kolejny atak z użyciem broni w Kalifornii po tym jak kilka dni temu w jednej ze szkół nastolatek zabił dwie inne młode osoby, a następnie popełnił samobójstwo.

 

Sprawa dotyczy pewnej rodziny mieszkającej na terenie miasta Fresno, znajdującego się w stanie Kalifornia w USA. Zorganizowana przez jej członków impreza, w której głównym elementem było wspólne oglądanie meczu footballu miała miejsce w ogródku. Familijnie spędzany czas przerwał jednak atak jednego lub grupy zbrodniarzy.

 

Kiedy rodzina oglądała w ogrodzie sportowy pojedynek, nagle wtargnął na ich teren uzbrojony napastnik/uzbrojeni napastnicy.

 

Otworzono ogień w kierunku członków rodziny, co doprowadziło do tak strasznej tragedii w miło zapowiadający się zapewne dla ofiar dzień. Strzelano do nich najprawdopodobniej z ukrycia. Miejscowa policja określiła to co wydarzyło się w Fresno jako masakrę i nie chciała początkowo podawać szczegółowych informacji dotyczącej tego ile jest ofiar śmiertelnych. Z czasem jednak przekazano, że zginęły 4 osoby. Troje ludzi poniosło śmierć na miejscu, a czwarta z ofiar zmarła w szpitalu. Dodatkowo rannych został miało sześcioro z zaatakowanych osób Jak informują przedstawiciele amerykańskich służb, ofiary to młodzi ludzie w wieku od 25 do 35. Wiadomo natomiast, że zaatakowani członkowie rodziny mieli być Azjatami.

 

Nie ma jednak oficjalnych i szczegółowych informacji dotyczących tego jakimi motywami kierował się sprawca lub sprawcy oraz czy funkcjonariusze tamtejszej policji dokonali już jakichś zatrzymań w tej sprawie.

 

W internecie i mediach pojawiły się zdjęcia, a także materiały filmowe z miejsca, w którym doszło do tragedii. Widać na nich policję oraz ratowników medycznych, prowadzących działania w miejscu, w którym rozegrał się krwawy dramat, jak również kwiaty składane w tamtym rejonie.

 

 

 

 

Źródło: fresnobee.com ; o2.pl ; Twitter

Amerykanie zestrzelili irańską jednostkę powietrzną w Cieśninie Ormuz na Bliskim Wschodzie. Jak poinformował sam Donald Trump, dron miał zbliżyć się na niecały kilometr od okręgu USS Boxer.

 

To właśnie z tego okrętu padł strzał. Trafił w irańskiego droga, który zdaniem Trumpa miał kilkukrotnie zignorować amerykańskie ostrzeżenia i wezwania do oddalenia się.

 

Jak poinformował prezydent USA, marynarze z USS Boxer zestrzelili drona gdy ten zbliżył się na niecały kilometr od okręgu US Marines.

 

Zdarzenie miało miejsce w Cieśnienie Ormuz. To właśnie tam dochodzi w ostatnim czasie do napięć i zestrzeleń. Wg mediów irańska marynarka wojenna miała tam o ostatnich dniach przechwycić okręt handlowy z ropą naftową.

 

Donald Trump wezwał sprzymierzone państwa regionu do reakcji. Prezydent USA podkreślił przy tym potrzebę obrony wolnego handlu i swobodnego przepływu towarów wobec irańskiej agresji i prób destabilizacji regionu.

 

Warto przypomnieć, że USA i Iran pozostają w stanie zimnej wojny odkąd Trump wypowiedział umowę nuklearną z tym państwem. Teheran wrócił także 8 lipca do programu wzbogacania uranu, co tylko zaognia spór.

 

źródło: Rzeczpospolita

Po ostatnich wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych oraz pojawieniu się raportu Roberta Muellera, pojawiło się wiele głosów iż Rosja mogła ingerować w wybór amerykańskiej głowy państwa. Temat ten pojawił się również przy okazji spotkania prezydentów Rosji i USA w Japonii przy okazji szczytu G20.

 

Spotkanie Donalda Trumpa z Vladimirem Putinem w Osace było pierwszym od czasu ukazania się raportu Roberta Muellera. Podczas spotkania z mediami, jeden z dziennikarzy postanowił zapytać amerykańskiego prezydenta o tę kwestię. Zadał on pytanie o to czy Trump planuje ostrzec Putina przed podobnym zachowaniem jak wcześniej w przypadku kolejnych wyborów prezydenckich w USA.

 

Odpowiedź Donalda Trumpa mogła zdziwić zgromadzonych na konferencji prasowej. Odparł on bowiem- „oczywiście”, a następnie zwrócił się do prezydenta Federacji Rosyjskiej mówiąc- „Nie mieszaj się wybory, proszę.” Sformułowanie to zostało potraktowane jako reakcja żartobliwa.  Zdaniem mediów mówi to jednak dużo o relacjach pomiędzy obydwoma przywódcami. Sam prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że ma „bardzo, bardzo dobre relacje” z Vladimirem Putinem.

 

Prezydenci rozmawiali także za zamkniętymi drzwiami. Wśród poruszonych tematów miały znaleźć się kwestie związane z sytuacją w takich krajach jak Iran, Wenezuela, Syria, a także Ukraina. Tak wynika bowiem z treści komunikatu opublikowanego przez biuro prasowe Białego Domu.

 

Poniżej obejrzeć można nagranie z części konferencji prasowej, podczas której padły omówione wyżej słowa:

 

 

 

Źródło: Twitter/@TIME ; wprost.pl