Stany Zjednoczone przechodzą wyjątkowo kryzysowy czas w związku z epidemią koronawirusa. Niektórzy z ekspertów przestrzegają, że to co się dzieje w czasie rozprzestrzeniania się słynnego już wirusa z Wuhan to swoiste Pearl Harbor, jeśli spojrzy się na to jak wiele zgonów odnotowuje się każdego dnia. Cała sytuacja wywołuje też inne problemy społeczne oraz gospodarcze.

 

W USA wzrost bezrobocia wynosić ma nawet 30 % w wyniku kryzysu jaki jest następstwem pandemii. Efekty poszerzenia się biedy i problemów obywateli widać jednak już teraz, a potwierdzeniem tego są chociażby długie kolejki w jakie ustawiają się ludzie.

 

Dla wielu zadziwiających może być widok, jaki zarejestrowała kamera w rejonie przedmieścia San Antonio. Korek, a zarazem duża kolejka aut, to efekt wyczekiwania przez ludzi wydania posiłku. Akcja ta określana jest jako „Wielkie Rozdawanie” („Mega Giveaway”).

 

Tysiące pojazdów stojących na terenie parku handlowego Trader’s Plaza, które widać na nagraniu, ukazują w opinii wielu z jak dużą zapaścią ekonomiczną mają teraz do czynienia Amerykanie.

 

 

Bank żywności w teksańskim San Antonio miał rozdać w ciągu jednego dnia 450 ton jedzenia około dziesięciu tysiącom rodzin, które przybyły po pożywienie.

 

To był naprawdę ciężki dzień. Nigdy nie musieliśmy się mierzyć z takim zapotrzebowaniem, jak teraz. Pracujemy non stop. To druga tak wielka akcja w tym tygodniu, ale na mniejszą skalę rozprowadzamy żywność cały czas

– stwierdził w rozmowie z gazetą „San Antonio Express” Eric Cooper, szef tamtejszego banku żywności. Uważa on, że tak wielu paczek w ciągu doby nie wydano przez 40 lat istnienia instytucji.

 

Wydarzenie „Mega Giveaway” odbywać ma się dwukrotnie w ciągu tygodnia. Paczki z żywnością dostępne są dla ludzi, którzy zarejestrowali się wcześniej drogą internetową. Jednakże liczba takowych zgłoszeń zaczyna przekraczać możliwości jakie ma w całym procederze bank żywności w San Antonio.

 

 

Źródło: „San Antonio Express” ; YouTube/KENS 5: Your San Antonio News Source ; o2.pl

 

 

Po raz kolejny zaatakowana została jedna z baz wojskowych należących do Stanów Zjednoczonych. W tym przypadku celem stała się baza K1 umiejscowiona w niedalekiej odległości od miasta Kirkuk na terytorium Iraku. Rzecznik międzynarodowej koalicji walczącej na tamtych terenach z tzw. Państwem Islamskim, opublikował wieczorem komunikat za pośrednictwem Twittera, w którego treści odniósł się do tego zdarzenia przekazując informacje dotyczące ewentualnych skutków ataku.

 

W bazie K1 stacjonują zarówno żołnierze amerykańscy, jak i też przedstawiciele irackiej policji federalnej, a także brygada antyterrorystów. Miejsce to znajduje się w odległości około 15 kilometrów od irackiego miasta Kirkuk i stała się celem ataku już nie po raz pierwszy.

 

Pod koniec ubiegłego roku, w dniu 27 roku również zaatakowano tę bazę. Niestety zginął wówczas pracownik cywilnej misji wojskowej, a obrażenia odnieśli dodatkowo policjanci iraccy i niektórzy z żołnierzy.

 

Na szczęście tym razem, nikt nie miał ucierpieć, kiedy w rejonie bazy spadła jak podają media „niewielka rakieta”. Nikt też jednak nie wziął odpowiedzialności za to co się stało i żadna organizacja nie przyznała się do dokonania wczorajszego ataku.

 

– Nikt nie został ranny, ani też nie było żadnych szkód

– przekazał w opublikowanym na Twitterze wpisie rzecznik międzynarodowej koalicji walczącej z ISIS na terenie Iraku.

 

Wczorajszy atak był pierwszym na bazę K1 od czasu opisanej sytuacji z 27 grudnia 2019 roku.

 

W ostatnich miesiącach sporo emocji wywołują doniesienia o atakach i spięciach na Bliskim Wschodzie, kiedy pojawiają się informacje o atakach na amerykańskie bazy. Wszystko w związku z czasem kiedy szczególnie napięte były relacje na linii Teheran-Waszyngton, a siły irańskie w odpowiedzi na ostrzelanie konwoju, w którym zginął m.in. generał Sulejmani, odpowiedziały atakami na amerykańskie bazy.

 

Należy jednak pamiętać, że w tamtym regionie, gdzie swoje działania prowadzą też grupy paramilitarne i organizacje terrorystyczne, do takowych ataków dochodzi stosunkowo często. Od października na bazy wykorzystywane przez siły Stanów Zjednoczonych w Iraku, spaść miało łącznie już kilkadziesiąt rakiet.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Al Jazeera

Fot.: Wikimedia Commons

Kwestia wiz stanowiła pewien zalążek nieporozumień między Unią Europejską, a Stanami Zjednoczonymi. Jakiś czas temu pisaliśmy o wprowadzeniu wiz dla Amerykanów (więcej: tutaj). Teraz, jak zapowiada Georgette Mosbacher, doprowadzi ona do wprowadzenia programu bezwizowego dla Polaków.

 

Jak mówi abasador USA w Polsce, bardzo zależy jej na rozwiązaniu problemu z wizami – Chciałabym prosić wszystkich Polaków, by skorzystali z szansy otrzymania wizy i odwiedzenia Stanów Zjednoczonych, żebyśmy mogli osiągnąć ruch bezwizowy, obniżając wskaźnik odmowy przyznania wiz do koniecznych trzech procent. Pomóżcie mi w tym! Dziękuję. Musiałam wykorzystać okazję – oświadcza w programie „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News.

 

Zdaniem polityk, zmiany zostaną najprawdopodobniej wprowadzone jeszcze w tym roku. Jeśli jednak nie uda się ich zrealizować, na pewno nadejdą one w roku 2020.

 

Mosbacher rozmawiała również na temat bazy wojsk amerykańskich w Polsce nazywanej „Fort Trump”. Jak twierdzi, na ten moment należy mówić o zwiększeniu obecności żołnierzy, a nie o stałej bazie.

 

Wolimy mówić o trwałej obecności. Jesteśmy bowiem w trakcie negocjacji. Chciałabym jednak jasno powiedzieć – nasza obecność w Polsce będzie większa i trwała. W tej chwili jest tu cztery i pół tysiąca amerykańskich żołnierzy, rotacyjnie wprawdzie, ale przez cały czas. A będziemy mieć więcej oddziałów. Pracujemy nad planem, który sformalizuje obecność Stanów Zjednoczonych w Polsce na bardzo długi czas – podkreślała ambasador.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Pixabay
EM