Kilka dni temu w Krakowie miała miejsce brawurowa akcja policji, w którą zaangażowani zostali antyterroryści. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom najprawdopodobniej udało się zapobiec rozlewowi krwi pod jednym z centrów handlowych w stolicy Małopolski. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe informacje.

 

Akcja została przeprowadzona przez policję w poniedziałkowy poranek. To wtedy właśnie około godz. 7 pod krakowskim M1 dojść miało do krwawego starcia pomiędzy zagranicznymi gangsterami a polskimi bojówkarzami sympatyzującymi z krakowskim klubem piłkarskim. Według medialnych doniesień chodziło o pseudokibiców Cracovii.

 

W akcję zaangażowanych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy doprowadzili do zatrzymania na tamtejszym parkingu ponad 20 osób. Większość z nich to mężczyźni pochodzący z Czeczenii, ale znaleźli się w tej grupie również Ormianie. Zatrzymano też paru Polaków

 

W samochodach, którymi w rejon Alei Pokoju przybyli podejrzani imigranci znaleziono przedmioty zabronione polskim prawem. Były tam m.in. noże, gazy obronne, jak i też broń palna. Gang oparty na pochodzących z Kaukazu obywatelach Rosji i Ormianach miał rozliczyć się z grupą przestępczą opartą na pseudokibicach klubu sportowego Cracovia. Najpewniej miało dojść pod centrum handlowym do tzw. „ustawki” lub nawet strzelaniny. Konflikt między gangsterami dotyczył nielegalnych interesów realizowanych na terenie krakowskich targowisk, m.in. na Placu Bieńczyckim.

 

Spora część zatrzymanych mieszkała już od pewnego czasu w Krakowie, jednakże niektórzy mieli przybyć do Krakowa z Warszawy i Kalisza. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in.: Sulambek M., Mateusz Sz., Sebastian G., Alikhan B., Gagik S., Valid B., Hernikh G., Valid B. oraz Jakub W.

 

Jednym z ujętych pod M1 mężczyzn jest też co ciekawe Chemil E.- kombatant wojny czeczeńsko-rosyjskiej. W konflikt zbrojny zaangażował się on w 1994 roku, a cztery lata później miał dowodzić operacją, w wyniku której oswobodzono Polaków pojmanych jako zakładników. Chemil E. przybył do Polski w 2000 roku i otrzymał status uchodźcy wojennego. Wystąpił on wówczas do miasta w celu otrzymania mieszkania socjalnego. W 2001 roku zrobiło się o nim głośniej, gdy krakowscy dziennikarze postanowili opisać przypadek jego burzliwej przeszłości. Były uczestnik wojny pomiędzy Czeczeńską Republiką Ikczeri a Federacją Rosyjską posiada od 2011 roku udziały w jednej z działających na terenie Krakowa firm.

 

W środę przy okazji posiedzenia aresztowego w sądzie, na korytarzu zjawiły się siostry, żony oraz znajomi zatrzymanych obcokrajowców. Jak pisze portal lovekrakow.pl uważają oni iż zatrzymania były w tym przypadku bezpodstawne.

 

Naszą linią obrony będzie przekonanie sądu, że doszło do przygotowań, a nie do usiłowania popełnienia przestępstwa – stwierdził jeden z adwokatów i zaznaczył, że obrona będzie dążyć do ustalenia czyja była odnaleziona w trakcie akcji policyjnej broń palna.

 

Inny z adwokatów ocenił też, że o tak wczesnej godziny nie było zagrożenia dla osób postronnych, gdy w poniedziałek około godz. 7 rano miały rozegrać się przestępcze porachunki pod krakowskim centrum handlowym M1.

 

 

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

Wyrokiem skazującym zakończyła się sprawa pięciu poznańskich antyterrorystów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i pobicie kickboksera, Łukasza Rafałki. Co znamienne, sprawcy zostali skazani na karę więzienia bez zawieszenia, co oznacza, że w przypadku uprawomocnienia się wyroku trafią do zakładów karnych.

 

Wszystko zaczęło się od imprezy na jakiej bawili się siedem lat temu, w 2012 roku  antyterroryści z Łodzi. Niestety podczas jej trwania doszło do bójki w wyniku, której zostali oni pobici. Nieco później jeden z pobitych na zdjęciu rozpoznał kickboksera Łukasza Rafałkę, który miał uczestniczyć w pobiciu funkcjonariuszy. Jak się okazało pomylił się, bo w czasie zajścia ten ostatni przebywał w domu, z 6-letnią córką.

 

Niestety funkcjonariusze dokonali na Rafałce swoistej „zemsty”, najpierw zakuwając go w kajdanki, a następnie dotkliwie bijąc pięściami, kopiąc oraz rażąc paralizatorem po genitaliach.  To właśnie te zachowania Sąd uznał za przekroczenie uprawnień. Jednocześnie skazał byłych już policjantów na  kary roku więzienia bez zawieszenia.  Dodatkowo Sąd wymierzył im zakaz wykonywania zawodu policjanta  przez cztery lata. Wyrok czeka na uprawomocnienie, jeśli do niego dojdzie, funkcjonariusze trafią do zakładów karnych.

 

/red./

Za: onet.pl

Foto: Youtube.com/zdjęcie poglądowe

Różne rzeczy w życiu się zdarzają, jednak nie na wszystko mamy prawo być przygotowani. Przekonali się o tym nauczyciele w jednej ze szkół w Pabianicach, gdy w trakcie rady pedagogicznej do sali wpadli antyterroryści. 

 

Uzbrojeni mężczyźni w kominiarkach zaczęli oddawać strzały w kierunku sufitu oraz rzucać komendy: „padnij”, „odłożyć telefony”, wszyscy pod stoły”. Przerażeni nauczyciele wykonywali ich polecania. Wszystko okazało się być bardzo realistycznym ćwiczeniem.

 

Najlepiej o tym może świadczyć fakt, że część z pedagogów zaczęła płakać, a jedna z kobiet nawet zemdlała. Inna z nauczycielek opowiedziała o całej sytuacji w rozmowie z „Życiem Pabianic”:

– Widziałam dwóch z nich. Słyszałam tylko ich krzyk. Robiłam, co kazali. Leżałam na podłodze i trzęsłam się ze strachu. Nie wiem dlaczego, ale byłam pewna, że mnie pierwszą zastrzelą – zdradziła przerażona.

 

O ćwiczeniach nie zostali także poinformowani funkcjonariusze z miejscowego komisariatu, którzy błyskawicznie pojawili się pod szkołą po niepokojącym zgłoszeniu od robotnika pracującego w drugim budynku placówki.

 

O tym nietypowym zajściu wiezdziały jedynie osoby z fundacji i dyrekcja szkoły. Szkolenie odbyło się na wniosek dyrektorki Agnieszki Klupińskiej-Górskiej, która tłumaczy teraz, że polecenie jego przeprowadzenia wydało Kuratorium Oświaty w Łodzi.

 

Dla trzydziestu nauczycieli uczestniczących w radzie pedagogicznej było to z pewnością jedno z najbardziej dramatycznych przeżyć w ich karierze pedagogicznej…

 

Źródło: popularne.pl

Foto: YouTube/zrzut ekranu

W ostatnich dniach dość głośno było o zatrzymaniu znanego zawodnika MMA Mameda Ch. Sportowiec został zatrzymany przez antyterrorystów. Oprócz uczestnictwa w legalizacji kradzionych samochodów, zarzucane mu jest m.in. podpalanie pojazdów oraz znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy policji. Decyzja sądu w sprawie pochodzącego z Czeczenii gwiazdora wywołuje jednak spore kontrowersje.

 

Wniosek prokuratury o areszt dla Mameda Ch. nie został uwzględniony przez Sąd Rejonowy w Katowicach, pomimo tego iż wczoraj prokuratura przedstawiła dawnemu zawodnikowi KSW aż 11 zarzutów dotyczących m.in. paserstwa. Prokuratura rozważać ma zaskarżenie tej decyzji sądu.

 

 

– Sąd uznał, że dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów, ale przeprowadzenie dalszych czynności w postępowaniu nie wymaga stosowania takiego środka zapobiegawczego – poinformował Tomasz Tadla, naczelnik śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej.
Wobec znanego zawodnika MMA, sąd nie zdecydował się też zastosować żadnych wolnościowych środków zapobiegawczych.
Źródło: rmf24.pl
Fot.: YouTube/eskaGO