Tragiczne wydarzenia, do jakich doszło w ostatnich dniach na terenie Bliskiego Wschodu pokazały, do jak dramatycznych skutków na skutek ludzkiej pomyłki może dojść w czasie działań wojennych, kiedy decyzje są podejmowane przez wojskowych pod presją. Błędy przedstawicieli armii zdarzają się jednakże stosunkowo często. Na jaw wyszła sytuacja, w której przez błąd ludzki zniszczonych zostało osiem myśliwców F-16 należących do armii izraelskiej.

 

Sytuacja dotycząca należących do Izraela samolotów i zaistniałej wpadki początkowo była ukrywana przed opinią publiczną. Fakt dotyczący popełnienia błędu oficjalnie potwierdził jednak oficer sił powietrznych Izraela.

 

Pomyłka polegała w tym przypadku na tym, iż zdecydowano się pozostawić myśliwce we wnętrzu podziemnych hangarów, chociaż trwała akurat silna ulewa. W czwartek w rejonie bazy lotniczej Chacor spadło bowiem aż pięćdziesiąt milionów litrów deszczu podczas opadów.

 

Po wystawieniu samolotów F-16 z podziemia, padający deszcz doprowadził do uszkodzenia ośmiu takich maszyn. Woda przy okazji deszczu, miała sięgnąć w tamtejszych hangarach poziomu 1,5 metra wysokości. Dodatkowo trzeba było ratować kilku mechaników, którzy w czasie ulewy akurat tam przebywali.

 

 

Zdaniem rzecznika izraelskich sił obronnych, nie był on w stanie określić dokładnej kwoty pieniężnej jaka będzie potrzebna, aby naprawić szkody w wojskowych maszynach. Według informacji przekazanych przez The Times of Israel, pierwsze wnioski wskazywać miały nawet na konieczność wydania dziesiątek milionów szekli.

 

Według miejscowych mediów, cenzor wojskowy miał zaraz po tym incydencie podjąć decyzję o nieujawnianiu sprawy i zakazał przekazywać informacje o tej sprawie do mediów.

 

Później jednak sprawa została wyjaśniona, jak wspomniano wcześniej, przez oficera izraelskich sił powietrznych. Poinformował on też co warte podkreślenia, że myśliwce mają zostać naprawione na tyle szybko, aby najpóźniej za tydzień dało się je znów używać.

 

 

 

Źródło: The Times of Israel ; o2.pl ; Twitter/@islamicworldupd

Fot.: Wikimedia Commons

W czwartek izraelskie wojsko zatrzymało młodego Palestyńczyka. To, co żołnierze zrobili chłopakowi przyprawia o dreszcze – armia skuła ręce zakładnika, zawiązała oczy, a na koniec postrzeliła go w krocze.

 

Portal Middle East Eye donosi, że do zatrzymania Palestyńczyka doszło nieopodal wsi Tekoa na Zachodnim Brzegu Jordanu. Nastolatek nie był uzbrojony. Jak się później okazało, zatrzymany to 16-letni Ossama Hadżahdżeh, który został potraktowany jako podejrzany o rzucanie kamieniami w izraelskich żołnierzy.

 

Dzięki świadkom zdarzenia i udostępnionym materiałom udało się ustalić, że Izraelczycy skuli chłopakowi ręce i zawiązali oczy. Kiedy ten próbował uciec, żołnierze z małej odległości postrzelili nastolatka w krocze.

 

Jeden z nich wyraził zgodę na udzielenie pomocy zatrzymanemu. Drugi jednak nie był tak litościwy i celował do zgromadzonego tłumu, który usiłował się zbliżyć. W momencie kiedy bliscy próbują ratować? Hadżahdżeha, na nagraniu słuchać strzały.

 

Finalnie udało się przetransportować chłopca prywatnym autem do szpitala. Jak informuje izraelska gazeta „Haaretz”, Izraelczycy nie chcieli już później ponownego zatrzymania nastolatka.

 

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Twitter – @MohamdNashwan
EM

Jak twierdzi Irańska agencja rządowa IRNA, Gwardia Rewolucyjna zastrzeliła amerykańskiego drona z powodu, jak tłumaczą Irańczycy, naruszenia ich przestrzeni powietrznej. Amerykanie zaprzeczają tym doniesieniom.

 

Zastrzelony dron to RQ-4 Global Hawk i namierzono go w południowej prowincji Hormozgan. Zapytano Billa Urbana, Rzecznika Centralnego Dowództwa sił USA i kapitan marynarki wojennej o autentyczność tego wydarzenia, jednak ten odmówił odpowiedzi. Agencji AP zdradził jednak, że żaden statek powietrzny nie krążył nad Iranem.

 

Atak na RQ-4 Global Hawk nie był pierwszym atakiem na amerykańskie drony. Jak informują Amerykanie, w trakcie ostatniego ataku na tankowce, IRGC bez skutku próbowała zastrzelić znajdujący się nieopodal dron MQ-9 Reaper przy pomocy przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego (MANPADS).

 

Atak na Global Hawk może skutkować odpowiedzią ze strony armii USA.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Wikimedia Commons
EM

 

 

Jak poinformowała AFP: żołnierz pełniący służbę przed szpitalem wojskowym w Lyonie postrzelił w niedzielę mężczyznę, kiedy ten zagroził mu nożem.

 

Do zdarzenia miało dojść w zeszłą niedzielę, po południu, około godziny 15 przed szpitalem wojskowym w Lyonie. Mężczyzna z nożem w ręku kierował się w stronę pełniących wartę żołnierzy.

 

Atakujący nie zareagował, kiedy jeden z mundurowych kazał mu się zatrzymać. Kiedy mężczyzna zignorował polecenie, żołnierz strzelił go.

 

Postrzelony został ranny w nogę. Rana nie zagraża jego życiu.

 

Jak dotychczas francuska policja na razie nie podała, kim jest napastnik oraz jakie motywy nim kierowały.

 

 

Źródło: se.pl
fot. Twitter.com
LS