Do tragicznego w skutkach zajścia doszło w rejonie osiedla Prądnik Czerwony w Krakowie. W wyniku awantury życie stracił 24-letni mężczyzna ugodzony ostrym narzędziem. Relacje naocznych świadków tragedii mogą być dla wielu wstrząsające. Sprawę opisał portal gazetakrakowska.pl

 

Krwawe sceny rozegrały się w weekendową noc, na ulicy Marchołta. Zdaniem świadków incydent jaki miał tam miejsce po północy trwał zaledwie kilka minut, choć zakończył się śmiercią młodego człowieka.

 

Według relacji świadków, idąca chodnikiem para głośno się kłóciła. Kobieta miała sprzeczać się z towarzyszącym jej 24-letnim mężczyzną i płakać. Możliwe, że doszło między nimi nawet do szarpaniny. W tamtym rejonie napotkali inną dwójkę osób, których wiek określany jest na około 20 lat. Była to również kobieta i mężczyzna, który podbiegł z nożem w ręku do kłócącego się z dziewczyną 24-latka. Między mężczyznami wywiązała się głośna wymiana zdań, a kłócąca się chwilę wcześniej z 24-latkiem kobieta stanęła w jego obronie tłumacząc uzbrojonemu w nóż człowiekowi, że nic jej się nie stało, a z towarzyszącym jej chłopakiem tylko się kłóciła. On sam miał powiedzieć, że może się bić, jednak kiedy jego oponent odłoży nóż.

 

Napastnik jednak nie zrezygnował z użycia ostrego narzędzia i dźgnął zaczepionego 24-latka. Prawdopodobnie zadał mu dwa ciosy (jeden w brzuch i jeden w plecy), które okazały się śmiertelne, po czym zbiegł wraz z dziewczyną, która wcześniej przyszła z nim w tamto miejsce.

 

Po tak błyskawicznym rozegraniu się krwawej akcji, zawiadomione zostały szybko służby. Na miejsce dotarli funkcjonariusze policji, a następnie karetka pogotowia. 24-latek był reanimowany przez około godzinę, a akcję ratunkową rozpoczęto jeszcze przed zjawieniem się tam karetki. Nie przyniosło to niestety oczekiwanego efektu i mężczyzna zmarł.

 

Sprawcę zabójstwa policja zdołała zatrzymać niedługo po zajściu na ul. Marchołta. Jak ustalono miał on być wówczas trzeźwy.

 

Ujęta przez funkcjonariuszy została również towarzysząca nożownikowi kobieta. Sprawą zajmuje się obecnie prokuratura. Nie jest znana jak na razie dokładna treść zarzutów, które usłyszy ta dwójka młodych ludzi.

 

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: Public Domain Pictures ; Wikimedia Commons

Niestety po raz kolejny doszło do zamachów terrorystycznych, w wyniku których cierpi ludność cywilna. Tym razem zamachowcy zaplanowali przeprowadzenie ataków w dzień narodowych obchodów.

 

Cały dramat rozegrał się na terytorium Afganistanu, a dokładniej w leżącym na wschodzie kraju mieście Dżalalabad w prowincji Nangarhar. W dniu dzisiejszym kraj ten świętuje 100. lecie odzyskania niepodległości.

 

Afgańczycy świętują co roku w dniu 19 sierpnia. Chociaż ich kraj nie był oficjalnie nigdy częścią Imperium Brytyjskiego, to za odzyskanie niepodległości, obywatele Afganistanu uznają moment podpisania w 1919 roku traktatu angielsko-afgańskiego. Jego treść gwarantowała zachowanie neutralnych relacji pomiędzy Wielką Brytanią a Afganistanem.

 

Niestety setna rocznica tego ważnego dla lokalnej ludności wydarzenia nie jest świętowana w spokojnej atmosferze. Jak podają miejscowi urzędnicy, w Dżalalabadzie doszło do co najmniej sześciu eksplozji podłożonych w różnych częściach miasta ładunków wybuchowych.

 

Shah Mahmood Miakhel przekazał, że do przeprowadzenia zamachów terroryści użyli w tym przypadku prowizorycznych min lądowych zwanych IED. Jak na razie, żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia w dniu dzisiejszym ataków.

 

Według doniesień lokalnych mediów, jakie pojawiają się na portalach społecznościowych, w atakach ucierpieć miało ponad 80 osób, w tym ponad 20 dzieci. Stan 8 ludzi ma być określany przez lekarzy jako krytyczne. Liczby te nie są jednak oficjalnie potwierdzone. Informacje o co najmniej 30 osobach rannych przekazała jednak też Dyrekcja Zdrowia Publicznego Nangarhar w opublikowanym oświadczeniu.

 

W sieci pojawiają się również zdjęcia i materiały filmowe z miejsc, gdzie doszło do detonacji ładunków wybuchowych.

 

 

Dzisiejsze ataki są kolejnymi w ostatnim czasie. W minionym tygodniu doszło. do zamachu na weselu organizowanym przez rodzinę z mniejszości szyickiej, o czym pisaliśmy w poniższym artykule:

ISIS wraca w krwawym stylu! Masowy mord na weselu [FOTO]

 

 

Źródło: poinformowani.pl ; Twitter/@bsarwary

 

Do potężnego zamachu doszło w Kabulu w Afganistanie. Na weselu, na którym bawiło się kilkuset gości wybuchła bomba. Zginęły 63 osoby, a 180 zostało rannych. Do zamachu oficjalnie przyznało się państwo islamskie.

 

O zamachu informowaliśmy dziś rano (tutaj). Na weselu w stolicy Afganistanu, Kabulu doszło do zamachu. Zgodnie z afgańską tradycją na weselu bawiło się około 1000 osób. Odbywało się w regionie zamieszkiwanym przez muzułmanów szyickich, z którymi od dawna konflikt mają sunnici. Sunnici to przede wszystkim talibowie oraz państwo islamskie.

 

Początkowo nikt nie przyznawał się do zamachu, podejrzanymi byli jednak przede wszystkim sunnici. Przypuszczenia się potwierdziły, gdyż jak możemy przeczytać na portalu poinformowani.pl do ataku oficjalnie przyznało się ISIS.

 

 

 

 

Szyici stanowią w Afganistanie znaczną mniejszość, jedynie 18%, przez co bardzo często są atakowani przez talibów oraz państwo islamskie. ISIS jest odpowiedzialne za masowe ataki na całym świecie oraz masakry na ludności cywilnej na Bliskim Wschodzie. Ich państwo, które w 2014 roku ogłosiło kalifat w tej chwili jest zdziesiątkowane. Największe siły ISIS w Syrii i Iraku rozbiły wojska USA. Obecnie ściga się wszystkich pozostałych członków samozwańczego państwa.

 

Źródło: Poinformowani.pl

Do tragicznego zdarzenia doszło na weselu w Kabulu w Afganistanie. Zamachowiec zdetonował bombę, w wyniku czego nie żyje kilkadziesiąt osób, a prawie 200 jest rannych.

 

Do zdarzenia doszło około godziny 22:40 lokalnego czasu w Kabulu w Afganistanie. Na sali weselnej gdzie było kilkaset osób bombę zdetonował zamachowiec samobójca. Afgańskie ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że w ataku zginęły 63 osoby, a 180 zostało rannych.

 

Muzułmańskie wesela są zwykle podzielone na salę dla kobiet i mężczyzn. Ucierpieli głównie mężczyzny, gdyż według świadków to w męskiej części sali miał miejsce wybuchu.

 

Na tę chwilę żadna z muzułmańskich grup nie przyznała się do wybuchu. Region w którym odbywało się wesele zamieszkują głównie szyici. Sunnickie bojówki, czyli przede wszystkim Państwo Islamskie i Talibowie, wielokrotnie atakowały szyitów. Atak najprawdopodobniej przeprowadziły właśnie te grupy.

 

Poniżej nagranie z miejsca zdarzenia. Nie widzimy na nim ofiar, jednak można zauważyć jak duża jest sala, która mieściła kilkaset osób oraz skala zniszczeń wybuchu. Widzimy wybite okna, zniszczony dach oraz ściany:

 

 

Żródło: DoRzeczy

W Australii obywatele nie pozwalają na ataki terrorystyczne. Mężczyzna, który dźgnął kobietę nożem w centrum Sydney ledwo uszedł z życiem. Mieszkańcy nie czekając na policję postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość.

 

Na portalu Facebook zostało opublikowane nagranie z centrum Sydney. Widzimy na nim jak mieszkańcy miasta w Australii wymierzają sprawiedliwość islamskiemu terroryście. Jak czytamy w opisie filmu, mężczyzna dźgnął na ulicy kobietę nożem, po czym zaczął uciekać i krzyczeć „Bóg jest wielki”, między innymi skacząc po samochodach.

 

Zachowanie dżihadysty spotkało się z natychmiastową reakcją przechodniów. Na początku widzimy jak zaczynają za nim chodzić, aby nie mógł uciec, a już chwilę później kard się zmienia. Grupa mężczyzn położyła napastnika na ziemię, blokując mu możliwość ucieczki poprzez krzesła oraz skrzynki. Widzimy również jak mężczyźni biją napastnika, ponadto słychać jak jedna z osób uspokaja mężczyzn mówiąc, aby poczekali na policję.

 

Na załączonym filmie można zauważyć policja była tutaj konieczna, aby terrorysta mógł przeżyć starcie z mieszkańcami. Jak widać Australijczycy takie sprawy wolą załatwiać na własną rękę. Poniżej nagranie ze zdarzenia:

 

Τρομοκράτης Τζιχαντιστης στο κέντρο του Σύδνεϋ Αυστραλία, μόλις έχει μαχαιρώσει γυναίκα φωνάζοντας ο Θεός είναι μεγάλος και προσπαθεί να διαφύγει. Συνελλήφθη αμέσως μετα από ενέργειες πυροσβεστων και αστυνομικών που τον έσωσαν στην κυριολεξία από έντονο ξυλοδαρμό που είχε δεχθεί από πολίτες.

Gepostet von Alexandros NiKlan am Dienstag, 13. August 2019

Niewiarygodną siłą woli wykazała się staruszka z Rosji. 83-latka zaatakowana przez niedźwiedzia w lesie przez dwa dni chowała się po szyję w bagnie.

 

83-letnia Anna Zemljakowa pochodząca ze wschodniej Rosji wybrała się do lasu na grzyby. Została zaatakowana przez krążącego w pobliżu niedźwiedzia, co skłoniło ją do ukrycia się w pobliskim bagnie.

 

Jak czytamy na portalu o2.pl kobieta zanurzona po szyję w bagnie spędziła w nim dwa dni. Niedźwiedź cały czas krążył wokół niej, przez co nie miała szans, aby wyjść. Próbowała go odstraszyć wydając odgłosy podobne do ryku zwierzęcia, jednak nie przynosiło to wymiernych rezultatów.

 

Rosjankę w lesie znaleziono dwa dni później. Rodzina zaniepokojona długą nieobecnością staruszki wezwała pomoc jeszcze tego samego dnia. Ze względu na brak informacji o tym, gdzie może być kobieta poszukiwania trwały długo. Jak informuje portal gazeta.ru nawet w czasie akcji ratunkowej niedźwiedź cały czas był w pobliżu, licząc prawdopodobnie na udane zakończenie polowania.

 

Kobieta natychmiast przewieziono do szpitala z podejrzeniem uszkodzenia czaszki. Oprócz szoku i zmęczenia organizmu, kobiecie nic się nie stało. Rosyjski portal podkreślił, że jest to kolejny incydent związany z niedźwiedziami. Ich liczba w lasach w ostatnim czasie drastycznie wzrosła, a co za tym idzie, zwiększyła się również liczba ataków na mieszkańców.

 

Źródło: o2.pl, gazeta.ru

Ponad trzydzieści osób zginęło, a siedemnaście zostało rannych w wyniku zamachu przeprowadzonego przy użyciu bomby. Niektórzy z poszkodowanych są obecnie w stanie ciężkim, a bilans ofiar może niestety wzrastać. Wśród ofiar są kobiety oraz dzieci. O tragedii poinformował portal rmf24.pl.

 

Do kolejnego ataku terrorystycznego doszło na terytorium Afganistanu. Jak przekazali przedstawiciele miejscowych władz, przydrożna bomba została zdetonowana w środowy poranek w prowincji Farah.

 

Choć obecnie wiadomo o 34 osobach zabitych oraz 17 rannych, to jednak władze potwierdzają, że nie musi być to ostateczny tragiczny bilans ataku. Bomba eksplodowała, kiedy obok przejeżdżał autobus. Sytuacja miała miejsce na głównej drodze biegnącej między Kandaharem i Heratem w powiecie Ab Horma.

 

Jak uważa rzecznik miejscowej policji Mohibullah Mohib, sprawcami zamachu bombowego są talibańscy rebelianci chcący zaatakować afgańskie, a także zagraniczne siły bezpieczeństwa. Sami Talibowie jednak nie skomentowali jak na razie całej sytuacji i nie przyznali się do przeprowadzenia ataku.

 

Bomba została dopiero co podłożona przez talibańskich rebeliantów w celu zaatakowania afgańskich i zagranicznych sił bezpieczeństwa – stwierdził rzecznik policji w prowincji Farah.

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-wybuch-bomby-w-afganistanie-ofiary-to-kobiety-i-dzieci,nId,3123903#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

 

Talibowie mają przeprowadzać w Afganistanie ataki dosyć często w ostatnim czasie. Po niemal osiemnastu latach wojny mogą oni kontrolować obecnie nawet połowę kraju. W ostatnich latach rywalizują oni nie tylko z afgańskimi władzami, ale też z Państwem Islamskim.

 

Obecnie trwa w Afganistanie kampania wyborcza przed zaplanowanymi na wrzesień wyborami. Obecnie sprawujący urząd prezydenta Aszraf Ghani ubiega się o reelekecję. Środa to oficjalnie trzeci dzień kampanii.

 

W sieci pojawiły się zdjęcia z miejsca, w którym doszło do tragicznego w skutkach ataku terrorystycznego [UWAGA! Na niektóre z nich są drastyczne!]:

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Twitter

 

 

 

W Niemczech doszło do ataku na prawicowego polityka. Najprawdopodobniej lewicowi aktywiści chcieli spalić mężczyznę i jego partnerkę żywcem w ogrodowej altanie. Uratowała go reakcja partnerki.

 

Do ataku na polityka prawicowej part Alernative for Deutschland, Sebastiana Kocha doszło w niemieckiej miejscowości Rendsee. W ubiegłą sobotę odbywało się tam spotkanie młodzieżówki partii – Junge Alternative.

 

Po imprezie polityk związany z AfD, czyli partią, która nie kryje się ze swoimi antyimigranckimi poglądami, postanowił zostać na terenie obiektu na noc. Wraz z dziewczyną Koch spał w drewnianym budynku w ogrodzie. Obudziły ją dobiegające z zewnątrz hałasy. Zauważyła ogień i uciekającą osobę za oknem. Partnerka Kocha natychmiast obudziła polityka, dzięki czemu uratowali się z płonącej altany. W pobliżu znaleziono pojemnik na benzynę, którą oblano zabudowanie.

 

Niemiecka prokuratura bada sprawę. Sam Koch podejrzewa, że zamachu mogli dokonać lewicowi ekstremiści, którzy jak mówi – wielokrotnie grozili śmiercią jemu oraz innym prawicowym politykom.

 

Jak pisze portal Pch24.pl zaledwie kilka dni temu zdemolowano blok, w którym mieszkał inny polityk partii – Burkhard Korneffel. Lewicowi aktywiści namalowali napisy nawołujące do walki z faszyzmem. Nagrali również film z tego zdarzenia, gdzie wprost chwalą się atakiem na polityka.

 

Poniżej zdjęcie na którym widzimy Sebastiana Kocha obok podpalonego domku w którym spał. Tutaj można obejrzeć wywiad z politykiem.

 

 

Źródło: PH24.pl

W Parku Narodowym Yellowstone w USA, grupa turystów została zaatakowana przez znajdującego się nieopodal wściekłego bizona. Jednemu ze świadków udało się nagrać całe zajście i umieścić materiał w internecie.

Osoby dorosłe zdołały uciec przed zwierzęciem – na to samo nie mogła jednak liczyć 9-letnia turystyka. Wściekła bestia potraktowała dziewczynkę jak zabawkę, z impetem podrzucając ją do góry.

 

Jak relacjonują świadkowie, turyści chcieli tylko w spokoju pooglądać bizona. W pewnym momencie zwierzę dostało szału i ruszyło w stronę turystów. Impet uderzenia sprawił, że zaatakowana dziewczynka została podrzucona kilka metrów w górę.

 

Całe szczęście ofierze zwierzęcia nic się nie stało, do szpitala trafiła jedynie na badania i jeszcze tego samego dnia została wypisana do domu. Jedyne odniesione obrażenia to stłuczenia i zadrapania.

 

 

Źródło: nczas.com
Fot.: YouTube – News4JAX
EM