Niestety doszło do kolejnego krwawego ataku terrorystycznego i również tym razem, co szczególnie smutne, nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Dramat można uznać za tym większy, że przy okazji zamachu zginęły dzieci.

 

Do przeprowadzenia ataku w dniu dzisiejszym, zamachowcy użyli ładunków wybuchowych. Jak poinformowali przedstawiciele lokalnych władz, bomby eksplodowały niemal równocześnie. W wyniku wybuchu, życie straciła dwójka dzieci, a dziewięcioro dorosłych osób miało zostać rannych. Wśród nich oprócz cywili, znalazł się najprawdopodobniej również członek miejscowych sił bezpieczeństwa.

 

Tragiczne sceny rozegrały się dzisiaj na terenie miasta Mazar-i Szarif będącego stolicą prowincji Balch w północnej części Afganistanu. Jak na razie nie jest oficjalnie wiadome kto dopuścił się tego okrutnego aktu terroru, ponieważ nie pojawiły się informacje w pierwszych godzinach po zamachu, aby któraś z organizacji przyznała się do ataku.

 

Podejrzenia padają jednak na środowisko talibów. W ostatnich tygodniach i miesiącach przeprowadzali oni ataki w różnych częściach Afganistanu, w tym jak podają media również w rejonie prowincji Balch, gdzie dzisiaj miał miejsce zamach bombowy.

 

Na początku stycznia w tym właśnie regionie celem ataku talibskich bojowników stał się posterunek kontrolny. Śmierć poniosło wówczas dziewięciu funkcjonariuszy pełniących tam służbę.

 

Afganistan to kraj zdestabilizowany przez niepokoje społeczne, konflikty polityczne oraz stosunkowo częste zamachy terrorystyczne. Kraj ten był w ostatnich latach również świadkiem rywalizacji pomiędzy tzw. Państwem Islamskim a talibami w kwestii przywództwa nad lokalnym środowiskiem radykalnych islamistów.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Needpix.com

O atakach na rodziny przeżywające wspólnie religijne święta oraz aktach nienawiści w nich wymierzonych, słyszymy głównie, kiedy media informują nas o tragediach i prześladowaniach w innych częściach świata. Jak się jednak okazuje, również u nas, nie zawsze bezpiecznie i bez narażania własnego życia lub zdrowia da się spędzić czas z bliskimi, który z reguły kojarzymy wyjątkowo radośnie. Sprawa jest jednak o tyle niejednoznaczna, że wcześniej to odpowiedzialny za atak mężczyzna mógł być ofiarą osób, które wziął sobie za cel.

 

Kilkoro osób zostało zaatakowanych przy użyciu broni, w czasie kiedy wracać mieli oni z kościoła. Sytuacja wyglądała dosyć dramatycznie, tym bardziej iż zakończyła się szamotaniną z uzbrojonym napastnikiem. Sprawę opisał portal Nowiny24.pl.

 

Całe zdarzenie miało miejsce na terenie województwa podkarpackiego, a dokładniej we wsi Wola Buchowska w gminie Jarosław. Cała sprawa jest tym bardziej smutna i rodzić może dodatkowe pytania, że do ataku na kilkoro osób wracających z Mszy Świętej doszło w świąteczną noc, chwilę po tym jak byli oni na odprawianej tradycyjnie w kościele Pasterce o północy.

 

Jak opisują lokalne źródła, zaatakowana została grupa czterech osób, wśród której było małżeństwo i dwóch mężczyzn. Dramatyczne sceny rozegrały się, kiedy ludzie ci znajdowali się obok posesji należącej do Ryszarda K.- To właśnie ten 72-letni mężczyzna okazał się być sprawcą, który ostrzelał idących nieopodal ludzi.

 

Szczęściem w nieszczęściu okazał się fakt, że sprawca oddawał tamtej nocy z 24 na 25 grudnia niezbyt celnie strzały. Zdołał on jednak trafić jednego z mężczyzn w nogę. Drugi z pocisków miał paść obok idącego tamtędy wspomnianego małżeństwa.

 

Zaatakowana grupa osób postanowiła zareagować na zaistniałą sytuację. Doszło wówczas do szarpaniny, gdy ostrzelani mężczyźni starali się siłą odebrać broń posiadaną przez 72-latka. Podczas tego nerwowego spięcia urazu głowy doznał mężczyzna, który chwilę wcześniej strzelał. Został on przetransportowany do szpitala, gdzie ze względu na odniesione obrażenia przeszedł operację trepanacji czaszki i musiał być utrzymywany przez okres kilku dni w stanie śpiączki farmakologicznej.

 

Po jego wybudzeniu okazało się jednak, że przesłuchanie Ryszarda K. nie wnosi zbyt wiele do sprawy, gdyż nie pamięta on tego co wydarzyło się po Pasterce.

 

– Ryszard K. został już wybudzony i przesłuchany. Jednak z uwagi m.in. na uraz, jakiego doznał oraz zabieg, nie pamięta przebiegu zdarzenia

– przekazała cytowana przez portal Nowiny24.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Marta Pętkowska.

 

Ustalono natomiast, że w czasie dokonywania ataku 72-latek był pod wpływem alkoholu, co mogło przyczynić się do jego nierozsądnego działania. Co ciekawe prowadzone w tej sprawie będą dwa oddzielne postępowania. Pierwsze dotyczyć będzie użycia i posiadania broni oraz amunicji, w drugim jednak, Ryszard K. występować ma w roli pokrzywdzonego. Ustalane będzie bowiem też, w jaki sposób mężczyzna odniósł liczne obrażenia przy okazji szamotaniny.

 

Doznał krwiaka śródczaszkowego, w wyniku urazu w okolicy skroniowo-potylicznej prawej, bez złamań kości czaszki, który mógł powstać zarówno w wyniku uderzenia, jak i upadku. Pokrzywdzony ma także obrażenia powierzchowne twarzy, zasinienia, które stanowią obrażenia naruszające czynności narządów ciała poniżej siedmiu dni – powiedziała prokurator Pętkowska, której słowa przytacza portal Nowiny24.pl.

 

O broni posiadanej przez 72-latka wypowiedzieć ma się jeszcze ekspert, ponieważ do ustalenia dokładniejszych informacji o niej powołany zostanie biegły z zakresu broni, amunicji i balistyki. Najprawdopodobniej jednak, użyty w tej sytuacji pistolet był tzw. samoróbką.

 

Przyczyną ataku niekoniecznie musiała być jednak niechęć mężczyzny do osób świętujących Boże Narodzenie. Jak podaje Nowiny24.pl, według pojawiających się nieoficjalnych informacji, spór pomiędzy Ryszardem K. a ostrzelanymi osobami mógł być skutkiem tradycyjnego ściągania bramy z ogrodzenia posesji w noc po Wigilii. Warto pamiętać też, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu.

 

 

Źródło: Nowiny24.pl

Fot.: Pixabay

W ostatnich dniach cały świat z niepokojem spogląda na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, a szczególnie tereny Iraku, jak również na zaogniający się konflikt na linii Stany Zjednoczone-Iran. Właśnie docierają informacje, mogące być kolejnym przełomem przy okazji trwającego napięcia.

 

Po dokonanym w Iraku zabiciu przez siły USA przedstawicieli szyickich pro-irańskich sił, w tym również przywódcę jednostki Al-Kuds generała Sulejmaniego, władze Iranu zapowiedziały odwet na Amerykanach za pozbawienie życia jednej z ważniejszych postaci w ich państwie. Bardzo prawdopodobne, że do zemsty właśnie doszło, a siły amerykańskie zostały zaatakowane.

 

Według pojawiających się sprzed chwili informacji, przeprowadzony został atak rakietowy na bazę Ayn al Asad w Iraku, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze. Wśród niektórych doniesień jakie można napotkać w internecie, mowa jest o tym, że atak może przynieść poważne skutki.

 

Kilka dni wcześniej rakiety uderzyły też m.in. w rejonie amerykańskiej ambasady w Iraku. Tym razem jednak, przeprowadzony ostrzelanie bazy Ayn Al Asad miał być zdecydowanym i silnym uderzeniem.

 

Kolejne napływające informacje mówią o tym, że nie tylko ten obiekt należący do amerykanów został zaatakowany tej nocy na Bliskim Wschodzie.

 

AKTUALIZACJA [00:50] : Amerykańskie siły potwierdziły w rozmowie ze stacją FOX News iż znalazły się pod ostrzałem ze strony Iranu. W kierunku bazy Ayn al Asad wysłane miały zostać pociski manewrujące lub rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Dodatkowo zaatakowana miała zostać również amerykańska baza na terenie Irbilu- stolicy autonomicznego irakijskiego Kurdystanu. Również strona irańska miała potwierdzić przeprowadzenie ataku wymierzonego w amerykańską armię.

 

 

 

Źródło: onet.pl ; Facebook/@konfliktyPL

Do dramatycznych wydarzeń doszło na terenie stanu Teksas, a dokładniej w miejscowości White Settlement. Do jednej z lokalnej świątyń wszedł uzbrojony napastnik, który otworzył ogień do zebranych tam modlących się ludzi. Te wstrząsające chwile zarejestrowała kamera, ponieważ trwająca tam msza była prawdopodobnie transmitowana na żywo. Nagranie z tragicznego w skutkach zajścia udostępnione zostało w internecie.

 

White Settlement to miasteczko zamieszkiwane przez około 17 000 osób. Do strzelaniny w tamtejszym kościele Church of Christ doszło w niedzielę podczas mszy. Niestety całe zdarzenie nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.

 

Według medialnych doniesień napastnik zdołał zabić dwóch ludzi. Jedna z osób zginęła na miejscu, a drugiej zmarła w drodze do szpitala. Ofiar mogłoby być więcej, gdyby nie szybka reakcja obecnego na miejscu ochroniarza świątyni. Jak mówią świadkowie jest to były agent FBI. Człowiek ten strzelił do napastnika powstrzymując go przed doprowadzeniem do masakry. Sprzeczne są jednak medialne informacje na temat tego czy sprawca ataku zginał na miejscu, czy zmarł później w wyniku odniesionych ran.

 

Kamera rejestrująca wnętrze świątyni zarejestrowała ludzi siedzących podczas mszy w ławkach, a także napastnika widocznego w prawym górnym rogu. Na nagraniu widać zarówno moment, kiedy dokonuje on zbrodni, jak również jego śmierć, gdy strzelać zaczął do niego mężczyzna odpowiedzialny za bezpieczeństwo w budynku, na terenie którego doszło do niedzielnej tragedii.

 

 

W sprawie okrutnego ataku na modlących się ludzi prowadzone jest śledztwo. Jak na razie nie są znane dokładne i oficjalne informacje na temat historii czy personaliów napastnika, jak również tego czym kierował się doprowadzając do strzelaniny. Nie znamy też wielu informacji o ofiarach. Policja nie zdradziła bowiem w rozmowie z dziennikarzami zbyt wielu szczegółów w temacie prowadzonych przez śledczych działań.

 

UWAGA! Poniżej znajduje się odnośnik do nagrania, na którym zarejestrowana została niedzielna strzelanina.

 

ZOBACZ NAGRANIE

 

Na terenie Teksasu, we wrześniu przyjęta została ustawa, zgodnie z którą można wnosić na teren świątyń takich jak np. kościoły czy synagogi broń.

 

 

 

Źródło: Associated Press ; USA Today ; Twitter/@BNONews ; Facebook/@FPITraining

 

 

 

 

W dniu dzisiejszym media na świecie obiegły bardzo niepokojące informacje. Doszło niestety do kolejnego krwawego zamachu przeprowadzonego przez terrorystów w sposób wyjątkowo bezwzględny, gdyż atak pochłonął życie wielu ofiar. Sporą część zabitych osób stanowić mają ludzie stosunkowo młodzi.

 

Tym razem zamach terrorystyczny miał miejsce na terenach, w których do tego typu krwawych ataków lub przeprowadzenia ich prób dochodzi dosyć często. Tym razem sprawcy ataku byli na tyle skuteczni w swoim zbrodniczym działaniu, że doprowadzili do tragicznej śmierci co najmniej 90 ludzi. Jest to jeden z najtragiczniejszych zamachów w tym kraju na przestrzeni ostatnich kilku lat.

 

Zamachowcy zaatakowali w stolicy Somalii- Mogadiszu.W sobotni poranek nastąpił tam silny wybuch samochodu-pułapki. Okrucieństwa temu atakowi dodaje fakt, że doszło do niego w zatłoczonym miejscu, gdzie znajdowało się w pobliżu dużo młodych osób. Jak przekazał Mohamed Hussein z policji w Mogadiszu, celem terrorystów stał się w tym przypadku rejon punktu poboru opłat podatkowych. Burmistrz stolicy Somalii Omar Muhamud poinformował, że dodatkowo rannych zostało w wyniku ataku około kolejnych 90 cywilów. Ucierpieć mieli m.in. przejeżdżający tam autobusem studenci. W ogólnym rozrachunku, osoby uczące się w szkołach wyższych mają stanowić większość ofiar.

 

Dziesiątki ofiar, które ucierpiały w dzisiejszym zamachu trafiły do szpitala. Wśród nich, według podawanych przez media informacji, znalazły się również dzieci.

 

Chociaż żadna organizacja według wstępnych doniesień nie przyznała się do porannego zamachu, to jednak główne podejrzenia padają na organizację znaną jako Al-Shabab, będącą somalijską filią Al-Kaidy.

 

Na Twitterze oraz w mediach pojawiają się zdjęcia, a także nagrania z miejsca tragedii. Są też takie, na których zauważyć można działania ratowników w tamtym rejonie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Twitter

Fot.: Pxhere.com

 

W ostatnich dniach, wielu chrześcijan na świecie wyraziło swoje zbulwersowanie oraz sprzeciw wobec filmu „Pierwsze kuszenie Chrystusa”, który ukazał się na platformie Netflix. Osoby wierzące sprzeciwiają się wobec ukazywaniu Jezusa w sposób prześmiewczy i obraźliwy.

 

Cała sytuacja jest o tyle bardziej skandaliczna, że Netflix ukazał widzom film mający być „parodią” wierzeń chrześcijan w okresie Świąt Bożego Narodzenia.

 

„Pierwsze kuszenie Chrystusa” to produkcja, za którą odpowiedzialni komicy z Brazylii nazywająca się jako grupa Porta dos Fundos. W stworzonym przez nich filmie, Matka Boża przedstawiona jest jako kobieta uzależniona od marihuany, a Jezu jest… homoseksualistą.

 

Oburzenie i protesty wiernych to jednak nie wszystko co wydarzyło się w ramach reakcji na tą skandaliczną produkcję. Jak poinformował brazylijski portal Variety, w dniu Wigilii Bożego Narodzenia- 24 grudnia, doszło do ataku na siedzibę komików z Porta dos Fundos. Budynek został obrzucony przez zamaskowanych sprawców koktajlami Mołotowa.

 

W wyniku ataku nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń, jednak doszło do pożaru w siedzibie komików. Ogień ugaszono, a członkowie grupy Porta dos Fundos zapowiadają, że nie mają zamiar wycofywać się ze swoich działań.

 

Wcześniej manifest w sprawie oburzającego filmu wystosowali hierarchowie Kościoła w Brazylii. Do wyjaśnień przed kongresem, członkowie Netflixa zostali wezwani nawet przez miejscową Izbę Deputowanych.

 

Również osoby wierzące w Polsce sprzeciwiają się publikacji filmu obrażającego Jezusa Chrystusa. Podpisy w tej sprawie można składać klikając poniżej:

TUTAJ

 

 

 

Źródło: Variety ; naekranie.pl ; citizengo.org

Fot.: Pixabay

 

 

Okres przedświąteczny, jak i też świąteczny to w ostatnich latach czas, kiedy służby na terenie Europy muszą zachować zimną krew i szczególną czujność w związku z funkcjonowaniem komórek dżihadystów, mogących planować zamachy terrorystyczne. Wydarzenia tegoroczne konieczność takiej postawy potwierdzają. Jak pisaliśmy wcześniej, w Austrii udaremniono atak terrorystyczny, który był planowany przez pochodzących z Czeczenii niedoszłych zamachowców chcących uderzyć na jarmark bożonarodzeniowy w Wiedniu. Teraz dotarły niepokojące informacje z innej stolicy europejskiej, gdzie służby musiały interweniować w związku z obawą o możliwość zagrożenia bezpieczeństwa osób przebywających właśnie na jarmarku bożonarodzeniowym.

 

Co warte podkreślenia, sytuacja ma miejsce w stolicy Niemiec- Berlinie, na tamtejszym jarmarku bożonarodzeniowym. Dokładnie tam właśnie został przeprowadzony już w 2016 roku atak przeprowadzony przez Anisa Amriego, który wjechał w zgromadzonych ludzi ciężarówką skradzioną po zamordowaniu polskiego kierowcy.

 

Jak podają media, tym razem służby miała zaniepokoić obecność w tamtym rejonie dwóch osób pochodzących z Syrii, które były podejrzewane już wcześniej o wykroczenia związane z ładunkami wybuchowymi.

 

Ludzie zostali ewakuowani z terenu jarmarku bożonarodzeniowego, a niemiecka policja rozpoczęła przeszukiwanie tego miejsca, a także Kościoła Pamięci. Zdaniem mediów chodzi o zlokalizowanie niebezpiecznego przedmiotu.

 

Jak przekazał „Bild”, obydwaj Syryjczycy zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy. Jeden z nich poszukiwany miał być na terenie Stanów Zjednoczonych. O drugim wiadomo, że najprawdopodobniej pochodzi z Nadrenii Północnej-Westfalii.

 

Wszyscy odwiedzający opuścili jarmark bożonarodzeniowy spokojnie i w sposób zorganizowany. Dziękuję. Nasi koledzy rozpoczynają teraz przeszukiwanie na #Breitscheidplatz i w Kościele Pamięci – przekazała miejscowa policja. Wcześniej na twitterowym koncie pojawił się komunikat o ewakuowaniu ludzi, w związku z koniecznością poszukiwania niebezpiecznego obiektu.

 

Co warte podkreślenia. Już wcześniej, m.in. hiszpańscy dziennikarze ostrzegali, że tzw. Państwo Islamskie wzywa swoich zwolenników do przeprowadzania ataków terrorystycznych wymierzonych właśnie w takowe świąteczne jarmarki.

 

 

Czytaj też:

Francuscy żołnierze przeszli na stronę terrorystów!

 

 

Źródło: Bild ; Rmf24.pl

 

 

Wszystko wskazuje na to, że doszło do kolejnego zamachu terrorystycznego w jednym z najbardziej popularnych miast świata. Media obiegła informacja, iż terrorysta lub terroryści uderzyli w rejonie budynków należących do służb specjalnych. Mieli oni także wedrzeć się do ich wnętrza. Niestety nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Część osób według wstępnych ustaleń miała też zostać ranna.

 

Cała sytuacja miała miejsce w dniu dzisiejszym około godz. 18 czasu lokalnego, czyli ok. godz. 16 czasu polskiego, dlatego też informacje te są dosyć świeże. Do strzelaniny doszło w rejonie budynków należących do Federalnej Służby Bezpieczeństwa w stolicy Rosji- Moskwie.

 

Choć jak podali przedstawiciele służb, terrorysta miał zostać zabity, to niektóre media informowały wcześniej, że sprawców ataku mogło być trzech. Jak przekazał dziennik „Izwiestija”, pierwsze strzały paść miały w holu znajdującym się we wnętrzu budynku FSB.

 

Zdaniem lokalnych mediów ofiary to najprawdopodobniej pracownicy Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Rosyjskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało też, że dwóch kolejnych funkcjonariuszy zostało poważnie rannych.

 

Sprawca lub sprawcy mogli posługiwać się bronią automatyczną / karabinem AK-47. W mediach społecznościowych pojawiły się wcześniej informacje, że napastnicy mieli zabarykadować się w jednym z budynków.

 

Jak podają rosyjskie media, zdarzenie to jest kwalifikowane przez tamtejsze służby jako atak terrorystyczny. Służby prasowe FSB przekazały komunikat mówiący o tym, że sprawca został zabity i rozpoczęto procedurę identyfikacji jego tożsamości. Nie jest na razie więc też wiadome jakimi dokładnie motywami kierował się zamachowiec.  Nie odniesiono się w treści tej informacji do innych ofiar śmiertelnych całego zajścia.

 

W sieci pojawiają się nagrania oraz zdjęcia z miejsca, w którym doszło do ataku na terenie Moskwy.

 

 

AKTUALIZACJA: Zdaniem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji, oprócz napastnika zginął jedynie jeden funkcjonariusz FSB. Dwóch kolejnych miało rzeczywiście zostać ciężko rannych.

 

 

 

Źródło: Izwiestija ; tvp.info ; wyborcza.pl ; Twitter/@ConflictsW ; Twitter/@RFERL

 

 

 

Do kolejnego ataku przy użyciu ostrego narzędzia doszło na terenie stolicy Małopolski. Sytuacja miała miejsce na osiedlu Kalinowym znajdującym się na terenie XVI dzielnicy Krakowa- Bieńczyce. Tym razem, nie chodziło jednak o kibicowskie sympatie. W mediach pojawiły się informacje na temat tego, kim jest napastnik oraz jakimi motywacjami się kierował raniąc innego człowieka nożem.

 

Zdarzenie miało miejsce wczoraj wieczorem. Przed godz. 19, doszło do sprzeczki przy jednym z przystanków na osiedlu Kalinowym. Spotkali się tam dwaj skonfliktowani mężczyźni. Jeden z nich najprawdopodobniej tam stał, a drugi wysiadł z autobusu linii 123.

 

Spotkanie obydwu mężczyzn szybko jednak zakończyło się w krwawy sposób. Ten, który chwilę wcześniej wysiadł z autobusu, wyciągnął nóż i z nieznanych na początku przyczyn ranił swojego oponenta w nogę. 27-letnia ofiara zajścia zaczęła uciekać. Mężczyzna ukrył się wewnątrz jednego z pobliskich sklepów.

 

W zaistniałej sytuacji zaalarmowano służby. Na miejsce wysłane zostało ratownictwo medyczne oraz policja, która rozpoczęła obławę na napastnika. Swoje działania na miejscu zdarzenia zgodnie z procedurami przeprowadzili też policyjni technicy.

 

Sprawcę udało się schwytać w nocy, a dokładniej przed północą. Ujęcie nożownika przez funkcjonariuszy zostało potwierdzone przez Małopolską Policję.

 

Przed północą udało nam się ująć sprawcę zdarzenia – powiedziała Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

 

Jak się okazało, sprawca to 25-letni były partner kobiety, która obecnie jest partnerką zranionego 27-latka. To właśnie ta kwestia stała się motywem nożowniczego ataku.

 

Ranny mężczyzna przebywa w szpitalu po wczorajszym zajściu. Jego stan jest jednak dobry i nie ma zagrożenia dla jego życia.

 

W schwytaniu 25-latka pomocne miały okazać się nagrania monitoringu MPK. Zatrzymany ma zostać w dniu dzisiejszym przesłuchany.

 

 

 

Źródło: 11malopolska.pl ; radiozet.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons