Transport  pacjenta z Legnicy do szpitala zakaźnego w Bolesławcu przybrał zaskakujący scenariusz. W czasie, gdy apeluje się o rozsądek taki obrót spraw jest szokiem. Ratownicy medyczni transportowali mężczyznę, u którego występowało podejrzenie koronawirusa. W momencie transportu na autostradzie A4 transportowany mężczyzna rzucił się na ratownika i zadał mu 8 ciosów nożem. O sytuacji poinformował portal Warszawawpigułce.pl


Dzisiejszej nocy, 25.03.20, zespół ratownictwa medycznego z Kłodzka D01 10, transportował pacjenta do oddziału psychiatrycznego zakaźnego.
Ok godz. 2.00 w karetce znajdującej się na 73 km autostrady A4 rozegrał się dramat. Ratownik medyczny został zaatakowany nożem przez pacjenta. Karetka zatrzymała się na zjeździe z autostrady. Pacjent po zadaniu około ośmiu ciosów w klatkę piersiową zbiegł z karetki o czym powiadomiono Policję.
Na pomoc rannemu zadysponowano zespoły D0215 z Legnicy i D0217 z Chojnowska a następnie pi zamknięciu autostrady przez Policję i zabezpieczeniu miejsca przez zastępy Straży Pożarnej wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego „Ratownik 13”.
Po ustabilizowaniu stanu poszkodowanego ranny ratownik medyczny został przewieziony do szpitala w Bolesławcu gdzie został operowany.
Piotrek czuje się dobrze.
Cała brać ratownicza życzy mu szybkiego powrotu do zdrowia  – dodaje Zespól Ratownictwa Medycznego w Chojnowie

 

Apelujemy o rozsądek oraz zachowanie zasad bezpieczeństwa w tym trudnym czasie, abyśmy wspólnie uniknęli jeszcze poważniejszych konsekwencji pandemii.

 

Źródło: warszawawpigułce.pl

Źródło fot.: Wikimedia Cammons

 

Niestety doszło do kolejnej sytuacji, w której ktoś na terenie naszego kraju atakuje inne bezbronne osoby, używając przy tym ostrego niebezpiecznego narzędzia. Tym razem do zdarzenia doszło w południowej części Polski, a o sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Dramatyczne sceny rozegrały się na terenie województwa małopolskiego, a dokładniej w miejscowości Wadowice. Krwawy atak został dokonany przez napastnika w jednym z budynków znajdujących się przy ulicy Wojtyłów, jest to więc centrum miasta.

 

Ofiarami nożownika stały się w tym przypadku dwie kobiety, które pracowały w tamtym miejscu, w którym doszło do brutalnego incydentu. Obydwie zaatakowane zostały zabrane do szpitala i jak podaje rmf24.pl, niestety stan zdrowia jednej z nich określany jest przez lekarzy jako ciężki.

 

Jak się okazało, kobiety które otrzymały ciosy nożem zadane przez sprawcę, to pracownice znajdującej się w budynku przy ul. Wojtyłów przychodni. Człowiekiem, który dokonał tak okrutnego czynu, ma być 38-letni mężczyzna będący pacjentem przychodni psychologiczno-terapeutycznej. Nie jest więc wykluczone, że nożownik cierpi na zaburzenia psychiczne.

 

Sprawcę udało się zatrzymać funkcjonariuszom, jednak policja nie ujawniła do tej pory zbyt wielu szczegółów dotyczących tej niepokojącej sytuacji jaka rozegrała się w centrum Wadowic.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

Trwa kampania wyborcza przed dniem, kiedy Polki i Polacy po raz kolejny wybiorą osobę piastującą stanowisko głowy państwa. O reelekcję ubiega się również obecnie urzędujący Prezydent RP- Andrzej Duda. Niestety jednak, w trakcie zmagań kandydatów nie tylko mamy do czynienia ze słownymi starciami i ostrymi wymianami zdań, ale także z agresywnymi zachowaniami wobec osób angażujących się w zbieranie podpisów dla poszczególnych kandydatów.

 

W ostatnim czasie doszło do skandalicznego incydentu, który zarejestrował obiektyw kamery. Zaatakowany fizycznie został bowiem jeden z wolontariuszy współpracujących z posłem Sebastianem Kaletą (PiS). Mężczyzna został brutalnie potraktowany przez zakapturzonego i jak napisał poseł Kalera zamaskowanego napastnika, który akurat przechodził obok osób zbierających podpisy na listach poparcia dla kandydatury Prezydenta Andrzeja Dudy.

 

Dzięki działaniom funkcjonariuszy z Komendy Stołecznej Policji, zidentyfikowano sprawcę ataku oraz doprowadzono do jego stosunkowo szybkiego zatrzymania.

 

Na facebookowej stronie Sebastiana Kalety opublikowany został materiał filmowy, na którym uchwycony został moment opisanego zdarzenia.

 

Atak na wolontariusza zbierającego podpisy dla Prezydenta Andrzeja Dudy

Do tego prowadzi hejt. Policja opublikowała nagranie z ataku na mojego wolontariusza, który w sobotę zbierał podpisy poparcia dla Prezydenta Andrzeja Dudy.Napastnik celowo sie zamaskował, zatem działał z premedytacją. Piękne zachowanie przechodniów i działania wykrywcze Komendy Stołecznej Policji. Dziękuję za szybką reakcję i złapanie sprawcy.

Gepostet von Sebastian Kaleta am Dienstag, 3. März 2020

 

Warto mieć też na uwadze, że niestety nie jest to pierwsze tego typu zajście, kiedy wolontariusze kandydatów stają się ofiarami agresywnie zachowujących się oponentów. W poniższym artykule opisaliśmy sytuację, kiedy zaatakowane zostały osoby zbierające podpisy pod kandydaturą Krzysztofa Bosaka z Konfederacji:

PILNE! Atak na działaczy Konfederacji

 

 

Źródło: Facebook/@sjkaleta

 

Niestety według obiegających dziś media doniesień, doszło do kolejnego ataku, w którym nie obyło się niestety znów ludzie przeżyli dramatyczne chwile. Uzbrojony sprawca po rozpętaniu strzelaniny w miejscu publicznym, w którym przebywa z reguły wielu ludzi, wziął kilkudziesięciu zakładników. Służby rozpoczęły negocjacje z napastnikiem. O sprawie poinformował m.in. „The New York Times”.

 

Sytuacja rozegrała się na terenie galerii, w której znajdują się ekskluzywne butiki. Miało to miejsce na Filipinach, a dokładniej w miejscowości Manili. Około godz. 10 czasu miejscowego, do budynku wtargnął uzbrojony mężczyzna, który jak się okazało sam był tam niegdyś pracownikiem. Pełnił on wcześniej bowiem funkcję ochroniarza.

 

Mężczyzna wyciągnął broń na terenie galerii i otworzył ogień. Postrzelony został przez niego pełniący wówczas służbę ochroniarz. Jak podaje portal rmf24.pl. większość przebywających w galerii klientów udało się ewakuować. Pomimo tego jednak, napastnik wziął około 30, a według niektórych doniesień nawet do 40 zakładników. Mają być to pracownicy tego centrum handlowego. Ochroniarz, który odniósł obrażenia w wyniku postrzału został natomiast przetransportowany do szpitala.

 

Na miejsce wraz z funkcjonariuszami służb przybyły też osoby odpowiedzialne za prowadzenie negocjacji z zamachowcem. Zwolniony kilka dni wcześniej mężczyzna, który dokonał ataku, miał według wieści podawanych przez dziennikarzy zażądać rozmowy ze swoimi byłymi współpracownikami.

 

Jak przekazała agencja AP, policjanci mieli wkroczyć do środka centrum handlowego. W sieci pojawiają się też zdjęcia z miejsca, w którym rozgrywały się te pełne nerwów chwile.

 

 

 

Źródło: AP ; „The New York Times” ; rmf24.pl ; Twitter/@nbcchicago

Fot.: Pxhere.com

Do dramatycznych zdarzeń doszło w miejscu, w którym wiele osób przychodziło spędzić wolny czas. Pracujące tam osoby zapewne nie spodziewały się, że kolejny dzień spędzony tam w ramach czynności zawodowych zakończy się dla nich tak tragicznie. Niestety w wyniku ataku życie straciło pięć osób. Wiadomo, że nie żyje również sprawca tragicznej w skutkach strzelaniny.

 

Dramatyczne sceny rozegrały się w nocy w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w miejscowości Milwaukee znajdującej się w stanie Wisconsin. Strzały padły na terenie miejscowego browaru należącego do firmy piwowarskiej o nazwie Molson Coors.

 

Uzbrojony mężczyzna wtargnął tam, a następnie otworzył ogień pięć pracujących tam osób. Jak wiele na to wskazuje, napastnik znał wcześniej swoje ofiary. Po odebraniu im życia, samemu popełnił samobójstwo.

 

Firma Molson Coors ma już około 160 lat historii swojego rozwoju i działalności. Obecnie zatrudnia ona ponad tysiąc ludzi. Wcześniej jej pracownikiem miał być również człowiek, który postanowił dokonać tej zbrodni. Został on według medialnych doniesień zwolniony z pracy przy okazji realizowanej w Molson Coors restrukturyzacji.

 

51-latek postanowił zapewne pomścić fakt swojej utraty pracy i to stało się jego motywacją do dokonania tak okrutnego, a zarazem krwawego ataku w budynku browaru. W zdarzeniu nie ucierpiał nikt z poza pracowników kompleksu piwowarskiego. Tę informację podała agencja Associated Press.

 

– Pięć osób poszło dziś do pracy, tak jak wszyscy idą do pracy. Myśleli, że idą do pracy, skończą dzień i wrócą do rodzin. Nie zrobili tego

– stwierdził w poruszających słowach Alfonso Morales, burmistrz miejscowości Milwaukee informując dziennikarzy o tym co stało się w godzinach nocnych.

 

Sytuację skomentował na konferencji prasowej również Donald Trump w dosadnych słowach określając to czego dopuścił się zwolniony wcześniej z firmy 51-latek. Nazwał on go bowiem „niegodziwym mordercą”, który dopuścił się „strasznej rzeczy”. Złożył też kondolencje bliskim ofiar.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; wp.pl ; Associated Press

Fot.: Pixabay

 

 

Niestety to kolejne tragiczne informacje, jakie dotarły do mediów w Polsce. Tym razem sprawa dotyczy sytuacji do jakiej doszło w południowej części Krakowa, a dokładniej w rejonie osiedla Prokocim. Doszło tam do krwawego ataku. Smutne wieści dotyczą również tego, że nie obyło się niestety też bez ofiary śmiertelnej tego krwawego zajścia. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Do zdarzenia doszło w dniu dzisiejszym. Wczesnym popołudniem, na teren przychodni znajdującej się przy ul. Teligi w Krakowie przybył zakrwawiony 40-letni mężczyzna. Jak się okazało, na jego plecach znajdowały się rany kłute, powstałe w wyniku zadanych mu wcześniej ciosów ostrym narzędziem.

 

Ofiara krwawego ataku zdołała dotrzeć do placówki, gdzie udzielona została temu człowiekowi pomoc. Niestety jednak, pomimo interwencji miejscowego personelu medycznego oraz reanimacji, nie udało się uratować życia 40-latka.

 

Policja prowadzi działania mające na celu doprowadzić do zatrzymania sprawcy lub sprawców tej napaści, do której doszło w rejonie Prokocimia. Wstępnie wykluczono jednak, aby sytuacja ta miała związek z lokalnymi porachunkami grup pseudokibiców, ponieważ zmarły mężczyzna miał nie być kojarzony z tym środowiskiem.

 

 

Źródło: rmf24.pl

W dniu wczorajszym media na świecie obiegła informacja o dramatycznych scenach, do jakich doszło w niemieckiej miejscowości Volkmarsen. Kierowca wjechał rozpędzonym mercedesem w tłum ludzi, omijając wcześniej ustawione przez policję barierki. Jak się okazało mężczyzna działał celowo. Wiadomo dziś więcej o okolicznościach zamachu oraz samym sprawcy ataku.

 

Według treści wstrząsających relacji świadków obserwujących całe zajście, kierowca jechał tak, że z zimną krwią taranował będących tam ludzi, którzy zebrali się, aby wziąć udział w tradycyjnym orszaku karnawałowym. Dramaturgii całemu tragicznemu zdarzenia dodaje fakt, że napastnik miał kierować swym autem najprawdopodobniej celowo na dzieci. Wśród co najmniej 30 poszkodowanych, to właśnie też bardzo młode osoby mają być też częścią tego grona.

 

Mówi się, że mężczyzna celowo dodawał gazu, zamiast hamować przy potrącaniu ludzi. Zdołał przejechać odległość około 30 metrów, zanim zatrzymał się kierowany przez niego pojazd, a on został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

 

Sprawcą ataku okazał się być 29-letni obywatel Niemiec, który zamieszkiwać ma w rejonach miejscowości Volkmarsen. Mężczyzna ten nazywa się Maurice P. i samemu również trafił do szpitala, gdyż został ranny dokonując ataku. To utrudniło możliwość przesłuchania go.

 

Choć najprawdopodobniej, człowiek ten nie był pod wpływem alkoholu, to badane jest czy był on pod wpływem środków psychoaktywnych. Jego zachowanie mogło na to wskazywać.

 

Sąsiad zamachowca mówił w rozmowie ze stacją RTL, że słyszał jak ten wykrzykiwał słowa o tym, że będzie o nim głośno w mediach,  a następnie wsiadł do samochodu.

 

 

Źródło: RTL ; rmf24.pl ; Twitter/@Xy5Z89 ; Twitter/@qasim_mangroria

Fot.: Twitter/@sbalcerac

Informowaliśmy dziś o tragicznych scenach jakie rozegrały się u naszych zachodnich sąsiadów, a dokładniej w niemieckiej miejscowości Volkmarsen znajdującej się w stosunkowo niedalekiej odległości od miasta Kassel. Doszło tam do zamachu na zgromadzonych dość tłumnie ludzi. Niestety potwierdziło się, że sprawca działał celowo, a kolejne doniesienia, jak i relacje świadków są naprawdę wstrząsające.

 

Kierujący mercedesem mężczyzna wjechał w ludzi zgromadzonych przy okazji tradycyjnego w tamtym regionie karnawałowego pochodu. Niestety radosne obchody tego dnia zakończyły się w bardzo smutny sposób.

 

Zdaniem świadków zajścia, sprawca wjechał z tak dużym impetem, że zdołał przejechać odległość około trzydziestu metrów taranując ludzi, zanim zatrzymał się kierowany przez niego pojazd, a jego samego zatrzymali funkcjonariusze. Kierowca miał dodawać gazu zamiast naciskać pedał hamulca, kiedy jego auto uleżało kolejnych znajdujące się tam wówczas osoby.

 

Według nowych doniesień rannych zostało co najmniej 30, a nie jak podawano początkowo kilkanaście osób. Niestety stan niektórych jest ciężki, a co w tym wszystkim dodatkowo smutne, wśród poszkodowanych są również dzieci. Według osób obserwujących moment ataku, sprawca starał się celowo wjeżdżać w dzieci, które również przybyły do tej części Volkmarsen, aby wziąć udział w korowodzie.

 

Choć służby potwierdziły, że było to zamierzone działanie sprawcy i mamy do czynienia z zamachem, to jednak nie są znane motywy działania zamachowca oraz szczegółowe informacje na jego temat. Wiadomo natomiast, że jest on obywatelem Niemiec. Według medialnych doniesień ma on 29 lat i również został ranny, w związku z czym nie został od razu przesłuchany. Niektórzy dziennikarze informują, że mężczyzna mógł być w czasie dokonywania ataku pod wpływem środków psychoaktywnych.

 

 

 

Źródło: „Der Spiegel” ; Twitter/@hessenschau

Fot.: Twitter/@tprincedelamour

Żyjemy w czasach, kiedy co jakiś czas pojawiają się obawy o międzynarodowe bezpieczeństwo w związku z napięciami jakie pojawiają się między mocarstwami na świecie. Areną takich tarć często stają się tereny krajów, które przez lata są w swoisty sposób targane wojennymi działaniami. Ostatnie dni i godziny mogą znów wywoływać emocje. W wyniku nalotów, w których uczestniczyła Rosja, zginąć mieli bowiem według nieoficjalnych informacji żołnierze państwa należącego do NATO.

 

Niepokojące doniesienia docierają z północnej część Syrii, w której od lat trwa wojna domowa. Obecnie, ostatnim bastionem rebeliantów walczących z tamtejszymi siłami rządowymi są tereny prowincji Idlib. Od początku bieżącego miesiąca nasiliły się tam walki pomiędzy obydwiema stronami.

 

Jak poinformowało m.in. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka (SOHR), w regionie tym został przeprowadzony atak lotnictwa syryjskiego i rosyjskiego.

 

Należąca do Syrii maszyna Su-22 oraz rosyjska Su-24 dokonały bombardowania w rejonie miejscowości Kansafra. Prawdopodobnie zaatakowany został konwój, który w wyniku tego incydentu zawrócił do Turcji.

 

Według pojawiających się informacji zniszczone zostały cztery wozy należące do Turcji, również angażującej się w syryjski konflikt. Według pojawiających się nieoficjalnych informacji, mogło tam również stracić życie nawet 13 żołnierzy tureckich. O takich liczbach powiedziała m.in. rosyjska agencja informacyjna RIA Novosti.

 

W opinii SOHR działania te są najprawdopodobniej częścią walk o leżące we wschodniej części Idlibu miasta Nairab. Strona Turecka wspierać ma w tej części Syrii dążenia rebeliantów do odzyskania kontroli nad terenami, które utracili na rzecz sił podległych syryjskim władzom. Choć atak lotnictwa rosyjskiego i syryjskiego, w wyniku którego straty poniosła Turcja, nie został oficjalnie skomentowany zbyt szybko przez obydwa państwa, to jednak szef MSZ Federacji Rosyjskiej Sergiej Ławrow zadeklarował, że Rosja przygotowuje się do prowadzenia negocjacji z Ankarą ws. sytuacji w Idlibie.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; Twitter/@wszewko

Fot.: Wikimedia Commons