Z Niemiec do Polski właśnie dotarły szokujące wieści. Znaleziono ciało Polki. Odkrycie ciała jest wstrząsające zarówno dla Polaków jak i Niemców. 

W Niemczech w Berlinie policja odkryła pewne ciało kobiety ukryte w śpiworze. Okazało się, że zmarła jest Polką i mordercy chcieli zakopać ją na placu zabaw.

 

Zbrodnia ta wstrząsnęła nie tylko polską, ale także niemiecką opinią publiczną. Wszyscy są przerażeni i nikt nie wie jak mogło do dojść do takiego morderstwa.

 

Jak odnaleziono zamordowaną Polkę?

 

Wieczorem w Berlinie, a dokładniej w Berlin-Mitte dwóch mężczyzn niosło śpiwór. Jednak ich zachowanie wzbudziło podejrzenia jednej osoby, która akurat przemierzała ulicę. Przechodzeń postanowił zgłosić zaistniałą sytuację na policję. Policja przyjęła zgłoszenie i przyjechała na miejsce zdarzenia.

 

Po przybyciu policja nie zastała mężczyzn zobaczyła jednak leżący śpiwór. Funkcjonariusze postanowili zobaczyć co jest w środku. Zawartość zszokowała ich. Znajdowała się tam martwa kobieta z bardzo ciężkimi obrażeniami, z których wynika, że była katowana tak długo aż zmarła.

 

Funkcjonariusze pojawili się też na placu zabaw, gdzie zobaczyli dół, w którym zakopane miało zostać ciało.

 

Mimo, iż na razie nie znane są szczegóły zbrodni policja ujawniła kilka informacji na temat mężczyzn oraz samej kobiety.

 

Kobieta okazała się 53-letnią Polką. Policja poinformowała również, że była bezdomna. Zamieszkiwała w pustym, wymagającym solidnego remontu pomieszczeniu.

 

Na początku policji nie udało się zastać mężczyzn, jednak później wpadli na ich trop. Co ciekawe dwóch zatrzymanych przez policję mężczyzn to Polacy w wieku 35 oraz 42 lata. Na razie zostali aresztowani. Jednak nie wiadomo na razie dlaczego zabito kobietę.

 

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com

Obchody 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau obfitowały w wiele wzruszeń, łapiących za gardło przemówień oraz dobitnych wezwań do troski o prawdę historyczną. Warto jednak zwrócić uwagę również na słowa wygłoszone przez szefa polskiego rządu w stolicy Niemiec- Berlinie. Na sali obecna była tam także niemiecka Kanclerz Angela Merkel i tamtejsi parlamentarzyści.

 

Premier Mateusz Morawiecki mówił o tym, że nie można pozwalać na wykorzystywanie pamięci o ofiarach niemieckiego obozu zagłady do celów politycznych. Zapewnił, że polskie władze są zdeterminowane, aby reagować na próby podejmowania tego typu niemoralnych działań.

 

W przemówieniu przypomniał również, że również w rosyjskich gułagach dochodziło do dramatu wielu ludzi, którzy w męczarniach dokonywali swojego żywota.

 

Polski premier kilkukrotnie otrzymał brawa od zgromadzonej publiczności. Miało to miejsce m.in. wtedy, kiedy nawiązał do słów Papieża Benedykta XVI, wypowiedzianych przy okazji wizyty w Oświęcimiu podczas pielgrzymki do Polski.

 

Premier w Berlinie

To trzeba obejrzeć, to trzeba podać dalej!Premier Morawiecki w Berlinie w obecności Angeli Merkel w poruszającym i bardzo mocnym wystąpieniu: Kiedy Polska w 1918r. odzyskała niepodległość nikt nie przypuszczał, że na jej terenach niemieccy naziści zbudują największą machinę śmierci. Sprzeciwmy się negowaniu i zniekształcaniu historii HolokaustuPremier Morawiecki po niemiecku cytuje piękne słowa Benedykta XVI. Otrzymuje wielkie brawa od całej sali.

Gepostet von Popieramy Premiera Mateusza Morawieckiego am Montag, 27. Januar 2020

 

 

Źródło: Facebook/@popieramyPMM

 

 

Można by było napisać, że sytuacja jest niecodzienna, gdyby nie to, że takie sytuacje w Niemczech dzieją się niestety bardzo często. Mowa oczywiście o niebezpiecznych sytuacjach z udziałem Muzułmanów. 

Tym razem wyznawcy Koranu zostali sprowokowani, a sytuacja działa się w Berlinie.Facet w sukience (zapewne transwestyta) zaczepił starszą muzułmankę. Mężczyźni stojący obok bez wahania ruszyli z odsieczą. Doszło do bójki.

nczas.com/Red/Fot. YouTube

 

 

Na zachodzie Europy rok 2019 zakończył się pewną niechlubną już „tradycją”. We Francji i w Niemczech po raz kolejny doszło do aktów wandalizmu, niszczenia mienia, napadów i ataków na tle seksualnym podczas nocy sylwestrowej. Agresja podczas „świętowania” była w niektórych miastach na tyle duża, że pojawiające się w sieci nagrania przypominać mogą bardziej odległe kraje, gdzie toczona jest obecnie wojna niż zachodnie państwa europejskie.

 

O aktach przemocy i zniszczeniach poinformowały zarówno media niemieckie, jak i francuskie. Jedne z pierwszych informacji jakie pojawiły się po Sylwestrze to te z Lipska, mówiące o zamieszkach wywołanych przez anarchistów oraz starciach z policją. W ulicznych starciach rannych zostało kilku policjantów. Jeden z nich musiał przejść nawet operację ratującą życie. W opinii szefa policji w Lipsku- Torstena Schulze, jego obrażenia były wynikiem zorganizowanego ataku, który jest traktowany jako próba zabicia funkcjonariusza. Przedstawiciele tamtejszych służb potwierdzili też, że dochodziło tam również do napadów na kobiety oraz molestowania seksualnego.

 

Również w stolicy Niemiec Berlinie, pomimo wzmożonych środków bezpieczeństwa i sporej ilości patroli policyjnych, doszło do przestępstw kryminalnych, jak również napaści na tle seksualnym.

 

Informacje na temat niespokojnego świętowania nadejścia nowego roku docierają również z Francji. Choć zdaniem miejscowych władz i mediów w Paryżu było stosunkowo spokojnie, a do wybryków chuligańskich dochodziło raczej na obrzeżach stolicy, to jednak w innych częściach kraju- sylwestrowa noc nie wyglądała już tak sielankowo.

 

Zdaniem francuskiej rozgłośni France-Bleu, w płomieniach w wyniku działań agresywnych osób stanąć miało co najmniej 200 aut. Spora część tych podpaleń miała miejsce na terenie Alzacji. W okolicach Strasbourga atakowano nawet wozy strażackie, które też próbowano podpalać. W wyniku działań policji zatrzymanych miało zostać w tamtym rejonie około 40 osób.

 

Warto wspomnieć też o innym incydencie, w wyniku którego dwóch żandarmów zostało rannych. Na przedmieściach Miluzy bowiem, zostali oni ostrzelani petardami.

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Twitter ; Interia.pl ; France-Bleu

 

 

 

 

 

 

Okres przedświąteczny, jak i też świąteczny to w ostatnich latach czas, kiedy służby na terenie Europy muszą zachować zimną krew i szczególną czujność w związku z funkcjonowaniem komórek dżihadystów, mogących planować zamachy terrorystyczne. Wydarzenia tegoroczne konieczność takiej postawy potwierdzają. Jak pisaliśmy wcześniej, w Austrii udaremniono atak terrorystyczny, który był planowany przez pochodzących z Czeczenii niedoszłych zamachowców chcących uderzyć na jarmark bożonarodzeniowy w Wiedniu. Teraz dotarły niepokojące informacje z innej stolicy europejskiej, gdzie służby musiały interweniować w związku z obawą o możliwość zagrożenia bezpieczeństwa osób przebywających właśnie na jarmarku bożonarodzeniowym.

 

Co warte podkreślenia, sytuacja ma miejsce w stolicy Niemiec- Berlinie, na tamtejszym jarmarku bożonarodzeniowym. Dokładnie tam właśnie został przeprowadzony już w 2016 roku atak przeprowadzony przez Anisa Amriego, który wjechał w zgromadzonych ludzi ciężarówką skradzioną po zamordowaniu polskiego kierowcy.

 

Jak podają media, tym razem służby miała zaniepokoić obecność w tamtym rejonie dwóch osób pochodzących z Syrii, które były podejrzewane już wcześniej o wykroczenia związane z ładunkami wybuchowymi.

 

Ludzie zostali ewakuowani z terenu jarmarku bożonarodzeniowego, a niemiecka policja rozpoczęła przeszukiwanie tego miejsca, a także Kościoła Pamięci. Zdaniem mediów chodzi o zlokalizowanie niebezpiecznego przedmiotu.

 

Jak przekazał „Bild”, obydwaj Syryjczycy zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy. Jeden z nich poszukiwany miał być na terenie Stanów Zjednoczonych. O drugim wiadomo, że najprawdopodobniej pochodzi z Nadrenii Północnej-Westfalii.

 

Wszyscy odwiedzający opuścili jarmark bożonarodzeniowy spokojnie i w sposób zorganizowany. Dziękuję. Nasi koledzy rozpoczynają teraz przeszukiwanie na #Breitscheidplatz i w Kościele Pamięci – przekazała miejscowa policja. Wcześniej na twitterowym koncie pojawił się komunikat o ewakuowaniu ludzi, w związku z koniecznością poszukiwania niebezpiecznego obiektu.

 

Co warte podkreślenia. Już wcześniej, m.in. hiszpańscy dziennikarze ostrzegali, że tzw. Państwo Islamskie wzywa swoich zwolenników do przeprowadzania ataków terrorystycznych wymierzonych właśnie w takowe świąteczne jarmarki.

 

 

Czytaj też:

Francuscy żołnierze przeszli na stronę terrorystów!

 

 

Źródło: Bild ; Rmf24.pl

 

 

Do tragicznych wydarzeń doszło na jednej ulic w centrum stolicy Niemiec. Jak przekazały lokalne media, rozpędzony samochód marki porsche wjechał w grupkę pieszych. Niestety zginęło kilka osób, a wśród nich kilkuletnie dziecko.

 

Jak poinformowano na łamach „Berliner Zeitung”, kierowcą samochodu okazał się być 42-letni Brytyjczyk. Niestety w wyniku staranowania kierowanym przez niego porsche ludzi na chodniku, życie straciły cztery osoby: 28-letni obywatel Hiszpanii, 29-latek z Wielkiej Brytanii oraz 64-letnia Niemka i jej 3-letni wnuk. Dodatkowo z poważnymi obrażeniami do szpitala trafić miało pięć innych osób.

 

W sprawie tej tragedii pojawiają się kolejne informacje w niemieckich mediach. „Berliner Zeitung” podał, iż w kierowanym przez 42-letniego Brytyjczyka porsche znajdowała się też jego żona, która pochodzi z Polski, a także ich syn, który siedział na tylnym siedzeniu. Cała trójka trafiła z ciężkimi obrażeniami do szpitala.

 

W miejscu zdarzenia miały nie zostać zidentyfikowane ślady hamowania. Jak na razie, bardzo prawdopodobna jest jednak wersja, że doszło w tym przypadku do tragicznego w skutkach wypadku, do którego jak podaje lokalna policja mogła przyczynić się choroba, na którą cierpiał kierowca porsche. Inna wersja mówi natomiast o wadzie technicznej pojazdu, którą sugerować na nagranie, na którym zarejestrowano migotanie świateł stop samochodu.

 

Wstępne ustalenia sugerują, że przyczyną wypadku były problemy zdrowotne kierowcy. Na razie nie ma oznak celowego działania, ale badamy wszystkie tropy – poinformowała niemiecka policja niedługo po zdarzeniu.

 

 

Źródło: Berliner Zeitung ; o2.pl

Fot.: Max Pixel

Niestety po raz kolejny osoba pochodząca z Polski straciła życie w tragicznych okolicznościach poza granicami naszego kraju. Tym razem dramat rozegrał się w Berlinie- stolicy naszych zachodnich sąsiadów. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Polka straciła życie w jednym z wieżowców przy ulicy Burgemeisterstrasse na terenie berlińskiej dzielnicy Tempelhof. Wiadomo, że 25-latka została zamordowana w jednym z mieszkań w godzinach nocnych. Pomóc w ustaleniu szczegóły dotyczących okoliczności zabójstwa oraz motywów jakimi kierował się w tym przypadku sprawca ma przeprowadzenie sekcji zwłok.

 

Policja otrzymała zgłoszenie od zaniepokojonego anonimowego świadka, który usłyszał dobiegające z jednego z mieszkań przeraźliwe krzyki. Kiedy na miejsce dotarli funkcjonariusze, we wskazanym lokalu znaleźli zakrwawione ciało młodej kobiety oraz mężczyznę- Bernarda S., który miał dopuścić się zabicia Polki.

 

Podejrzany został obezwładniony i zatrzymany przez policję. Niestety pomimo przeprowadzonej reanimacji, nie udało się uratować życia 25-latki.

 

Pojawiły się informacje, że ofiara próbowała przed śmiercią uciec napastnikowi. Ten miał jednak zaciągnąć ją z powrotem do mieszkania grożąc przy tym nożem. Nie jest natomiast oficjalnie potwierdzone co łączyło zamordowaną oraz jej oprawcę.

 

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

O Olimpiadzie z 1936 roku, która odbyła się w Berlinie napisano i powiedziano już wiele. Do dzisiaj istnieje jednak wiele kontrowersji, a wszystko za sprawą pewnego czarnoskórego sportowca za Oceanu, który postanowił za sprawą swoich fenomenalnych wyników, chociaż przez chwilę obalić wszystkie segregacje rasowe. Panie i Panowie, o to Jesse Owens!

 

Owens urodził się w Alabamie. Miał dziesięcioro braci i sióstr, a jego rodzice przeprowadzili się do Cleveland w poszukiwaniu lepszych zarobków. Młody chłopak stara się pogodzić szkołę, pracę oraz treningi sprinterskie, do których nakłania go nauczyciel wychowania fizycznego – widząc w nim nieprawdopodobny talent.

 

Tamten okres przebiegał pod ogromną i wszechobecną segregacją rasową. Owens nie mógł bywać w tym samych barach i restauracjach co biali, nie mógł korzystać z tych samych hoteli i środków transportu publicznego.

 

Owens doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a czas pochłaniały mu ciągłe treningi, które przynosiły coraz większe efekty. W wieku 20 lat uzyskał czas 9,4 sekund w biegu na 100 jardów. Miał też doskonałe wyniki w skoku w dal. Nic zatem dziwnego, że kilka uczelni zaproponowało mu stypendia sportowe. Czarnoskóry młody sportowiec wybiera Ohio State University.

 

W 1935 roku odbywają się mistrzostwa USA, które zostają totalnie zdominowane przez jednego zawodnika. Jest nim oczywiście Jesse – wygrywa biegi na 100 jardów i 200 metrów. Następnie pobił rekord świata w skoku w dal oraz wygrał bieg na 200 metrów przez płotki.

 

Owens staje się wielka gwiazdą w Stanach Zjednoczonych. Nie zmienia to jednak jego sytuacji rasowej. Nadal nie mógł mieszkać w akademiku, bo ów był wyłącznie dla białych studentów. A na horyzoncie pojawiają się Igrzyska Olimpijskie w Niemczech, gdzie rządy sprawuje Adolf Hitler.

 

Przywitanie w Berlinie nie jest dla Owensa niczym nowym. Nazistowska prasa umieściła jego zdjęcia tuż koło fotografii małpy, a w licznych artykułach wyrażano pogląd, że „zwierzęce przymioty” czarnoskórych sportowców nie są w stanie dorównać doskonałości rasy aryjskiej.

 

Co ciekawe, wśród zwykłych Niemców cieszył się wielką popularnością. W swoim „dzienniku”, zatytułowanym Zagraniczne podróże, sprinter pisał, że bardzo lubił Niemców, ponieważ byli w stosunku do niego niezwykle przyjaźni. Często proszono go o autografy, a na stadionie witany był wręcz owacyjnie.

 

I trudno się temu dziwić. Występ Owensa był teatrem jednego aktora, który usuwał w cień nawet „wielkiego” Adolfa Hitlera. Czarnoskóry sportowiec wygrał biegi na 100 i 200 metrów oraz sztafetę 4×100 metrów. Do kolekcji tej dodał również złoty medal w skoku w dal. We wszystkich tych dyscyplinach, z wyjątkiem 100-metrówki, pobił rekord świata.

 

Nie jest tajemnicą to, że Fuhrer, który sportem się nie interesował, patrzył na olimpiadę podejrzliwie. Dopiero jego współpracownicy namówili go, że może to być świetna okazja to propagandowego zwycięstwa wobec reszty świata. I to częściowo się stało, jednak „czarny” człowiek, który budził taką euforię był czymś z pewnością niezaplanowanego.

 

Od wielu lat istnieją dwie legendy, które narosły wokół berlińskiego występu Owensa. Po pierwsze, uważa się, że Hitler, wściekły z powodu zwycięstwa czarnoskórego Amerykanina, opuścił demonstracyjnie stadion i nie pogratulował osobiście zwycięzcy. Druga istnieje ze wspomnień samego Jesse Owensa, który miał powiedzieć, że po jego zwycięstwie w biegu na 100 metrów Hitler miał rzekomo wstać z miejsca na trybunie i pomachać w jego kierunku. Co więcej, dziennikarz Siegried Mischner twierdzi, że w rzeczywistości Hitler uścisnął dłoń Owensa, z dala od ciekawskich dziennikarzy, i że amerykański sportowiec nosił w portfelu zdjęcie z tego wydarzenia.

 

Kariera legendarnego sportowcy po Igrzyskach w Berlinie trwała krótko. Po powrocie z Niemiec powitano go paradą na ulicach Nowego Jorku, jednak w sumie w jego życiu niewiele się zmieniło – do wspomnianego hotelu nadal musiał wejść przez „drzwi dla kolorowych”, a w autobusie musiał siedzieć na siedzeniach w tyle pojazdu, z dala od białych pasażerów.

 

Zaledwie w cztery miesiące po olimpiadzie Owens wziął udział w zawodach w Londynie. Gdy wrócił do domu, został oskarżony o „profesjonalizm”, czyli o złamanie zasad amatorskiego uprawiania sportu. Teoretycznie chodziło o to, że Owens miał rzekomo zgodzić się na podpisanie kontraktów z wytwórnią filmową oraz wydawcą książek. W praktyce jednak niemal pewne jest to, że Jesse padł ofiarą rasistów, których nie brakowało w ówczesnych władzach sportowych. Owens dostał dożywotni zakaz występów na arenach sportowych.

 

Kto wie, jakie wyniki w swojej karierze mógłby jeszcze zanotować legendarny Jesse Owens. Pewne jest natomiast jedno. Jego występ w Berlinie był legendarny nie tylko za sprawą fantastycznych wyników, ale może przede wszystkim znaczenia interpretacyjnego tamtych wydarzeń. W natłoku tak ogromnej selekcji rasowej, tragicznych wydarzeń II Wojny Światowej – pojawił się człowiek, który utarł nosa „rasie Panów”.

 

Źródło: Kalejdoskop

Foto: YouTube/zrzut ekranu