Ta sytuacja mogła przypominać sytuację z filmów akcji. Strzały padły na terenie białostockiego osiedla Wygoda. Jak podał portal rmf24.pl, jeden z uczestników zajścia miał zostać postrzelony w głowę.

 

Wszystko zaczęło się od z pozoru banalnego spięcia pomiędzy kierowcami uczestniczącymi w ruchu drogowym w tamtej części Białegostoku. Jeden mężczyzna zajechał drogę innemu, przez co wywiązała się pomiędzy nimi kłótnia. Stało się to na ulicy Wincentego Pola. Wszystko nie skończyło się jednak tylko na utarczkach słownych.

 

Kierowca, który zajechał drogę innemu uczestnikowi ruchu, wyciągnął w trakcie kłótni wiatrówkę i oddał strzał w kierunku swojego oponenta.

 

Postrzelony śrutem w głowę mężczyzna został przetransportowany do szpitala. Mężczyzna, który oddał strzał miał uciec z miejsca zdarzenia w kierunku ulicy 42. Pułku Piechoty.

 

Jak poinformowano, sprawca tego zajścia to 20-latek, który został już zatrzymany przez funkcjonariuszy. W rozmowie z portalem poranny.pl potwierdziła te doniesienia Edyta Wilczyńska z zespołu prasowego podlaskiej policji i przekazała również, że także towarzysząca w trakcie zdarzenia mężczyźnie 16-letnia dziewczyna została zatrzymana przez policję i trafiła do policyjnej izby dziecka. Zajmowała ona miejsce pasażera w samochodzie kierowanym przez agresywnego 20-letniego mężczyzny.

 

Kierowca raniony śrutem w rejonie głowy został już zwolniony do domu, a jego życiu na szczęście nie zagraża niebezpieczeństwo. Cała sytuacja jest przykładem na to do jak dużej agresji może dojść między uczestnikami ruchu drogowego.

 

 

Źródło: poranny.pl ; rmf24.pl ; wp.pl

Fot.: Pixabay

 

W Białymstoku jak wszyscy wiemy, kolejna z cyklu prowokacja LGBT, tym razem spotkała się z stanowczym oporem, który przybrał dość drastyczny przebieg. Dzieje się tak wówczas, gdy wiodące siły społeczne i polityczne, faktycznie pozostawiają ludzi samych sobie i nie reagują adekwatnie wobec agresji światopoglądowej, która nie zaczęła się wraz z wyborami do Europarlamentu w br.  Ofensywa gender trwa w najlepsze i czyni coraz większe postępy, a jedynie teraz weszła w nowy już jawny etap.

 

Jego istota nie polega na tym, aby jesienne wybory wygrać na rzecz lewicy i liberalizmu, ale by przyspieszyć poprzez pogłębianie polaryzacji światopoglądowej formatowanie elektoratu w walce o władzę za następne cztery lata. Chodzi więc o formatowanie elektoratu w taki sposób, by wszyscy którzy przynależą do obozu „antypis”, stali się zakładnikami mniejszości gender. Ten scenariusz sprawdził się w 100% na tzw. Zachodzie, gdzie mniejszość, mniejszości za sprawą komercyjnych i państwowych mediów głównego nurtu,  wytyczyła nowy kurs postępu społecznego poprzez przetworzenie kultury europejskiej w antykulturę.  Dlatego jeżeli wciąż reakcją na tą agresję będzie jedynie wypowiadanie politycznych i moralnych zaklęć, walka która jest absolutnie do wygrania, zostanie zaprzepaszczona. Prawdopodobieństwo takiego finału jest dość duże. Świadczą o tym komentarze jakie pojawiły po protestach w Białymstoku gdzie część komentatorów i publicystów prawicowych, weszła znów w buty propagandy lewackiej. Dzieje się tak na ogół u tych komentujących „prawicowców”, którzy już od dawna, w sposób mało sobie świadomy  przeszli na drugą stronę, ale jeszcze tego nie są w stanie dostrzec, bo sami  mają bałagan w głowie, bądź zwyczajnie się boją. Sednem tych komentarzy było zrównanie genderystów z katolikami. Diabeł słysząc te wypowiedzi, aż piał z zachwytu, kiedy zrównuje się ofiarę, która przekracza obronę konieczną, gdyż system jej nie chroni, a oprawca zyskuje tym sposobem akceptację dla swej czynnej postawy, znów przesuwając granice, tak jakby konstytucja i prawo były jedynie niewiele znaczącym świstkiem papieru.

 

O ile wiem, ale może nie jestem doinformowany, puki co latanie nago po ulicach nie jest zgodne z prawem, ani z dotychczas obowiązującym porządkiem publicznych, podobnie jak robienie obscenicznych gestów i innych czynów wywołujących zgorszenie powinno być ścigane z urzędu. Tym czasem legalne władze, szczególnie samorządowe i sądy ponoć stojące na gruncie porządku prawnego III RP, nie potrafią lub raczej nie chcą stać na straży konstytucji, pokoju społecznego i obrony fundamentów naszej tożsamości Bóg, Honor, Ojczyzna – rodzina oraz przyzwoitości. Wymiar  dziejącej się na naszych oczach tragifarsy zawiera się w następującym absurdzie, a coraz więcej osób życia publicznego godzi się na to, iż słusznym wydaje się być pogląd, że kisiel ma takie same prawa jak kuchnia w której został zrobiony. Naprawdę ? Stawianie znaku równości pomiędzy jednym, a drugim stoi wręcz w agresywnej i nie do pogodzenia sprzeczności. Od kiedy to wartość człowieka ma być zależna od jego preferencji seksualnych? Sam fakt pisania o tym jest żenujący. To tak jakby pracownika oceniać nie po wynikach pracy, a  przez pryzmat jego życia erotycznego. Tymczasem tzw. demokraci i symetryści, w imię rzekomego pokoju społecznego równają wszystkich i wszystko do mianownika, którego nie ma i nie będzie. Bycie człowiekiem to zdecydowanie więcej niż popęd seksualny.

 

Wojna kultur jest faktem obiektywnym i niezależnie od tego, jak dalece nas to być może nie interesuje, to i tak będziemy zmuszeni wybrać styl życia za którym się opowiemy, nawet jak będzie się nam wydawało, że istnieje coś takiego jak trzecie rozwiązanie, to i  one również będzie w swej istocie tęczowe.  Pytanie, czy w porę się opamiętamy?   Arcybiskup Jędraszewski w siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wezwał do przeciwstawienia się „tęczowej zarazie” i to jest to co należy zrealizować, pamiętając, że jest to program co najmniej na dekadę, o ile nie na dłużej.  W tej walce okaże się, czy jesteśmy godni naszej przeszłości i zasługujemy na pomyślną przyszłość.

 

Piotr Zych–  przedsiębiorca. Od 1979r. w środowisku ILO Ruchu Młodej Polski. Założyciel  Ruchu Harcerzy Polskich 1981, w latach 1985-89 współtwórca  poznańskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej, represjonowany w stanie wojennym, członek założyciel ZCHN, obecnie w  Stowarzyszeniu  Nowoczesnego Patriotyzmu; członek redakcji portalu i kwartalnika Myśl.pl.

 

Dnia dzisiejszego, 30 lipca w miejscowości Białystok doszło do niecodziennej kolizji rowerowej. Wypadek spowodowany został nieustąpieniem pierwszeństwa starszemu mężczyźnie przez seniorkę.

 

Zdarzenie miało miejsce wczesnym popołudniem na skrzyżowaniu ulicy Świętokrzyskiej i Michała Sopoćki na osiedlu Antoniuk.

 

O godzinie 12.34 otrzymaliśmy informację o zdarzeniu drogowym na skrzyżowaniu ulic Świętokrzyska / Sopoćki z udziałem dwóch rowerzystów. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, iż 74 latka podczas wykonywania manewru skrętu nie ustąpiła pierwszeństwa jadącemu z naprzeciwka 87-latkowi, w wyniku czego doszło do zderzenia – informuje Komenda Miejska Policji w Białymstoku.

 

Jak informuje podlaski portal Dzień Dobry Białystok, na miejscu wypadku pojawiła się karetka pogotowia oraz policyjny radiowóz. Poszkodowanego mężczyznę przetransportowano do szpitala. Wkrótce zostaną podjęte odpowiednie kroki w celu ukarania sprawczyni wypadku.

 

Źródło: ddb24.pl
Fot.: KMP
EM

 

Monice Goździalskiej tak bardzo nie spodobały się wydarzenia w Białymstoku, że musiała wrzucić wszystkich Polaków do jednego worka. 

Jak wiadomo o Marszu Równości w Białymstoku pisały wszystkie polskie media i nie tylko. A wszystko to za sprawą wydarzeń, które miały miejsce. Oczywiście nikt nie popiera przemocy, lecz jak zwykle znalazł się ktoś, kto wrzucił wszystkich do jednego worka.

Monika Goździalska to polska modelka i gwiazda telewizyjna. Niedawno udzieliła wywiadu, w którym stwierdziła, że jest oburzona wydarzeniami w Białymstoku.

Przyznała też, że jej córka jest lesbijką i akceptuje jej wybór.

„Moja córka, kiedy miała 15 lat powiedziała mi, że podobają jej się kobiety. Początkowo myślałam, że jej przejdzie. Ona się nie zmieniała i dla mnie stało się to normalnością.” – dodała.

Znaczyła, że stoi murem za środowiskiem homoseksualnym. Stwierdziła również, że kocha Polskę, ale…

” (…) wstydzę się, że jestem Polką. Po tym, co zobaczyłam w Białymstoku wstydzę się. Naprawdę się wstydzę. Jeśli Kościół bije brawo osobom, które niszczą normalne osoby, to ja mówię, że nie idę do kościoła więcej (…).” – zakończyła.

Co sądzicie o jej słowach?

Źródło: wp.pl

Foto: zrzut ekranu/ YouTube

Od ostatniej soboty cała Polska żyje wydarzeniami związanymi z marszem równości w Białymstoku. Wbrew pozorom nie wszyscy kontrmanifestanci zachowywali się agresywnie.

 

W sobotę 20 lipca ulicami Białegostoku przeszedł pierwszy marsz równości, który relacjonowaliśmy na żywo i podsumowaliśmy tutaj. Mimo wielu blokad kontrmanifestantów, nie udało się zatrzymać marszu.

 

Media piszą o agresji protestujących, jednak skupiają swoją uwagę tylko na manifestantów będących tuż przed kordonem policji idących na czele marszu. Tymczasem w centrum odbyło się kilka pokojowych zgromadzeń, które skutecznie uprzykrzyły uczestnikom marsz równości przemarsz.

 

Oprócz pikniku rodzinnego i różańca zorganizowano także Marsz w obronie obowiązkowej matury z matematyki, a organizatorami była lokalna Młodzież Wszechpolska. Miejsce rozpoczęcia zgromadzenia było tuż przy miejscu rozpoczęcia marszu równości. Manifestanci skutecznie zajęli dwa pasy ruchu, przez co cała ulica musiała być zajęta. Dzięki temu nikt nie mógł przejechać na rozpoczęcie marszu równości.

 

„Policja nie chciała nas wpuścić na nasze zgromadzenie na ulicy, mimo że od 14:00 mieliśmy do tego prawo. Gdy już stanęliśmy na jezdni i rozpoczęliśmy zgromadzenie nadjechał bus z nagłośnieniem lgbt, którego zgodnie z prawem nie mieliśmy obowiązku wpuścić na nasze zgromadzenie i tak też się stało.” – powiedziała Kinga Dubrawska, organizatorka wydarzenia.

 

Na nagraniu widzimy jak kilkunastu członków Młodzieży Wszechpolskiej skanduje „sinus cosinus” oraz „obowiązkowa matura z matematyki”. Poniżej nagranie ze zgromadzenia:

 

Ziemkiewicz (jak zwykle w formie) postanowił podzielić się opinią na temat wczorajszych wydarzeń do których doszło na Marszu Równości w Białymstoku. Znany publicysta tłumaczy, po co tak naprawdę organizowane są tego typu parady i jaki cel chce osiągnąć społeczeństwo LGBT.

 

„Jaki jest cel tych Parad Równości? Bo na pewno nie wzrost tolerancji dla mniejszości seksualnych… Tego nie osiągnie się celowo prowokując nieprzychylne reakcje… Jedno jest pewne – dla organizacji LGBT posypią się teraz granty na „walkę z nietolerancją” i o to też chodziło…” – pyta na Twitterze Łukasz Foltyna.

 

„Celem jest rozbujanie łodzi. Wygenerowanie i uskrajnienie emocji – nienawiści społeczeństwa do homo i homo do społeczeństwa. Rewolucja żywi się poczuciem krzywdy, zagrożenia i poniżenia, nie ma dla niej nic gorszego niż oparty na tolerancji spokój. Stare jak marksizm-leninizm” – wyjaśnia Ziemkiewicz.

 

 

Dziennikarz tłumaczy, iż celem propagowania tego typu parad jest konflikt pomiędzy dwoma środowiskami i próba wzniecenia rewolucji w Polsce. ‚Rewolucja żywi się poczuciem krzywdy, zagrożenia i poniżenia”. Zgadzacie się?

 

Fot.: YouTube – Telewizja Republika
EM

Miał być Marsz Równości, jednak okazuje się, że z równością, sprawiedliwością i wzajemnym szacunkiem miał on niewiele wspólnego. Wczoraj prowadziliśmy naszą własną relację na żywo z parady, jednak teraz zebraliśmy wszystkie najważniejsze informacje i umieszczamy je w jednym miejscu.

 

W Białymstoku Marsz Równości miał miejsce po raz pierwszy. Jego hasło brzmiało: „Białystok domem dla wszystkich”. Wszyscy zainteresowani zgromadzili się na placu Niezależnego Zrzeszenia Studentów mieszczącym się w centrum miasta. Liczba osób była niebotyczna:

 

fot. PZM B. Sokołowski

 

fot. P. Balejko

 

Sprzeciw wobec organizacji marszu wyraził m.in. prawosławny ordynariusz diecezji białostocko-gdańskiej abp Jakub oraz metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda. Dzień przed wydarzeniem w Internecie można było napotkać liczne ostrzeżenia o zachowaniu ostrożności – było pewne, że będzie się działo.

 

fot. PZM B. Sokołowski

 

Na około 4 godziny przed startem w obrębie centrum miasta przemieszczał się samochód Fundacji Pro-Prawo do Życia. Z jego głośnika rozbrzmiewały hasła szkalujące środowisko LGBT i promocję edukacji seksualnej. Na ulicach można było dostrzec pierwszych uzbrojonych w kaski i pałki policjantów.

 

Przed słynnym, „uśmiechniętym” ratuszem na Rynku Kościuszki, znajdującym się nieopodal placu NZS dało się zauważyć dwóch sprzątających teren mężczyzn. „Po co teraz sprzątać? I tak za kilka godzin będzie burdel” – rzucił jeden z nich.

 

Powoli zaczęli pojawiać się pierwsi kibole, którzy zawarli ze sobą pakt o nieagresji, aby „bronić Białegostoku przed zboczeńcami”. Mężczyźni otrzymali zgodę na przebywanie na placu NZS od godz. 11 do 13.59. W końcu około godziny 14 rozpoczęto marsz.

 

fot. PZM B. Sokołowski

 

Momentalnie miasto zamieniło się w jedną, wielką rzeź. Kibole w koszulkach „Białystok nie pedałuje” i „”Białystok przeciwko zboczeńcom” wykrzykiwali „Bóg, honor, ojczyzna”, „Zakaz pedałowania”, „Wypier**ć”… zaczęto odmawiać także modlitwę „Ojcze nasz”, na krótko przerywaną pojedynczymi wybuchami petard. Przed 14:20 pseudokibice podpalili tęczową flagę.

 

fot. PZM B. Sokołowski

 

fot. P. Balejko

 

Chwilę później, przed budynkiem Uniwersytetu kilkunastu agresorów opluło grupkę osób LGBT. Na prośbę dziennikarzy do akcji wkroczyła policja. Podobne przypadki miały miejsce na ulicy Suraskiej i Lipowej.

 

fot. P. Balejko

 

Jest siła. Krzyż nosicie na piersi, a w piersi nienawiść….

Gepostet von Dariusz Szada-Borzyszkowski am Samstag, 20. Juli 2019

 

 

Ok. godziny 15 na alei Piłsudskiego w ruch poszły kamienie i butelki. Ulice przemierzał tłum z ogromnym kordonem policji i armatką wodną na czele. Nieopodal znajdowała się także ciężarówka z napisem: „Czego lobby LGBT che uczyć dzieci? 4-latki: masturbacji; 6-latki: wyrażania zgody na seks; 9-latki: pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu”.

 

fot. P. Balejko

 

Szalejącą dzicz patrolowały także helikoptery. Nie zabrakło także odpalania petard. Rozpylono nawet gaz pieprzowy w stronę dziecka w wózku! Po godzinie 16 na schodach katedry na ul. Kościelnej kilkuset wiernych odmawiało różaniec. Awanturom nie było końca. Ponownie, tym razem w stronę policjantów celowano kamieniami i butelkami. Do rozproszenia kiboli funkcjonariusze użyli bomb hukowych.

 

fot. P. Balejko

 

Marsz zakończył się kilka minut po godzinie 17. – Do jednostek policji doprowadzono 20 osób. Cztery są podejrzane o popełnienie przestępstw m.in. rozboju, naruszenia nietykalności funkcjonariuszy, użycia groźby, znieważenia funkcjonariuszy. 16 osób ukarano mandatami. Jedna policjantka przebywa na SOR-ze na badaniach. – podsumowuje podlaska policja.

 

Ostatnie zdjęcia z wczorajszego dnia (fot. P. Balejko):

 

 

Źródło: własne, bialystok.wyborcza.pl; Facebook – Dariusz Szada-Borzyszkowski
Fot.: B. Sokołowski, P. Balejko
EM

O godzinie 14:15 po raz kolejny tysiące osób przemierzyło ulice miasta w celu propagowania równości i sprawiedliwości między osobami LGBT. Tym razem jest to Białystok. Zobacz, co się dzieje w sercu Podlasia! Nasza własna relacja NA ŻYWO!

 

 

Artykuł będzie na bieżąco aktualizowany. Aktualnie płonie flaga LGBT:

 

 

 

Aktualizacja 14:42: CÓŻ TO SIĘ DZIAŁO! Nie minęła nawet godzina marszu („tęczowych” w zasadzie było niewiele), a już doszło do licznych awantur i interwencji policji. Marsz został rozgoniony!

 

 

W celu obejrzenia większej liczby materiałów, warto obserwować także twitterowy profil jednego z naszych redaktorów:

 

 

Aktualizacja 15:00:  To jednak nie koniec! Nad tłumem wciąż krąży helikopter. Na czele watahy stoi ogromny kordon policji z armatką wodną.

 

 

 

Aktualizacja 15:08: Aktualnie na profilu BIA24.pl na Facebooku możemy obejrzeć także transmisję na żywo

 

Gepostet von BIA24.pl am Samstag, 20. Juli 2019

 

Aktualizacja 15:25: Na ten moment marsz jakby stanął w miejscu – demonstrujący wciąż znajdują się na ul. Piłsudskiego, sytuacja uspokoiła się. Warto dodać, że przez połowę trasy nie było nawet nagłośnienia. Tak wyglądają teraz ulice miasta:

 

 

 

 

Aktualizacja 15:30: Na ul. Piłsudskiego można dostrzec takie kwiatki:

 

 

Aktualizacja 15:33: Odpalono petardy

 

 

Aktualizacja 16:39: Bójka na marszu! Wideo w tym artykule (kliknij). Ponadto, rozyplono gaz pieprzowy w stronę dziecka w wózku!

 

Źródło, fot.: własne, Twitter – @BartoszS_, Facebook – BIA24.pl
EM

Od ponad miesiąca w Białymstoku toczy się batalia o marsz równości. Prezydent Tadeusz Truskolaski wydawał się robić wszystko, aby marsz przeszedł ulicami miasta. Wyrokiem sądu bezprawnie zakazywał Marszu w Obonie Rodzin.

 

20 lipca to data na którą Tęczowy Białystok zaplanował pierwszy marsz równości w Białymstoku. Od razu spotkało się to ze sprzeciwem mieszkańców. Pojawiły się komentarze osób, które marszu nie chcą, zebrano ponad 15 tysięcy podpisów pod petycją. Zignorował prezydent miasta, Tadeusz Truskolaski.

 

Kolejnym krokiem, wyrażającym sprzeciw mieszkańców było zgłoszenie ponad 30 zgromadzeń w tym samym dniu. Wiele z nich pokrywało się czasowo. Jedną z takich inicjatyw był Marsz w Obronie rodzin, zgłoszony przez przedstawicieli organizacji patriotycznych. Zdaniem MCZK zgłoszenie marszu równości wpłynęło jako pierwsze. Odbyła się rozprawa administracyjna, podczas której nakazano zmianę trasy lub daty Marszu w Obronie Rodzin i Tradycyjnych Wartości.

 

Głównym argumentem za marszem równości był fakt, że mail od organizatorów wpłynął 4 sekundy wcześniej, niż maile pozostałych zgromadzeń. Decyzją prezydenta zakazano wiele zgromadzeń, mających na celu promowanie tradycyjnych wartości, znaczenie bliższych mieszkańcom. Truskolaski nie zgodził się również na zorganizowanie przez marszałka województwa, Artura Kosickiego, pikniku rodzinnego w samym centrum miasta. Argumentował to tym, że aby zająć pas ruchu, zgłoszenie takiego zgromadzenia musi wpłynąć przynajmniej 30 dni wcześniej, po czym powiedział, że wyrazi zgodę, jeśli marszałek przełoży Piknik na niedzielę 21 lipca.

 

W poniedziałek organizatorzy Marszu w Obronie Rodzin i Tradycyjnych Wartości złożyli w sądzie odwołanie od zakazu prezydenta, który twierdził, że dwa marsze w jednym czasie stanowią poważne zagrożenie. Dziś odbyła się rozprawa w Sądzie Okręgowym. Decyzją sądu zakaz był bezpodstawny.

 

„Postanowienie Sądu uważamy za słuszne, ponieważ w trakcie postępowania Organ nie wykazał, jakoby miałoby dojść do zaistnienia zagrożenia życia lub zdrowia albo mieniu w znacznych rozmiarach. Ponadto Art. 9 ust. 4 ustawy prawo o zgromadzeniach, wskazuje, że o kolejności wniesienia tego zawiadomienia decydują data, godzina oraz minuta, a sekundy nie są brane pod uwagę. Wskazuje to też, że Prezydent Białegostoku faworyzuje jedno zgromadzenie
kosztem drugiego.” – podsumował Przemysław Klimek, jeden z organizatorów Marszu Rodzin.
Jak widać prezydent Truskolaski jawnie stosuje podwójne standardy.  Wciąż nie wiemy jednak czy sobotnie marsze odbędą się i jak poradzi sobie z tym faktem policja.