10 maja odbędą się w naszym kraju wybory prezydenckie. Liderem sondaży niezmiennie jest obecna głowa państwa – Andrzej Duda. Stąd media, które (wydawać by się mogło) sprzyjają opozycji, próbują za wszelką cenę znaleźć coś, co mogłoby zaszkodzić prezydentowi. 

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” postanowili przekonać swych czytelników, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości w znaczący sposób wzrosły ceny produktów spożywczych (co miało uderzyć także w Dudę). Jako przykład podali…zakupy, które w 2015 roku zrobił obecny prezydent.

„Wyborcza” podała, że 27 marca 2015 r. ówczesny kandydat na prezydenta Andrzej Duda zajechał pod „Biedronkę” w Milówce na Żywiecczyźnie i zrobił tzw. podstawowe zakupy (w najtańszym wariancie)

Dziennikarze pojechali do tej samej „Biedronki” i zrobili identyczne zakupy. Zastrzegli, że takiego samego oleju nie udało im się kupić (wzięli jego odpowiednik), a jajka były w promocji. Paragon opublikowali w Internecie. Rachunek wyniósł 47 zł i 16 gr. (wzrost o 27 proc.).

Jak się jednak okazało, pracownicy gazety popełnili wpadkę. Jak poinformował „Tygodnik Solidarność” oraz portal „Tysol.pl” wszystko za sprawą …jajek.

Prezydent kupił 30 szt. jajek z chowu klatkowego rozmiar M (Jaja kl M 25+5 szt na paragonie) i zapłacił za nie 7,89 zł. Natomiast dziennikarze „GW” zakupili dwa opakowania (20+10), z czego 20 sztuk jest nie z chowu klatkowego, ale z wolnego wybiegu. To jajka, które zawsze są droższe

– podał „Tysol.pl”

Sprawę skomentował także dziennikarz „Do Rzeczy” Marcin Makowski:

 

dorzeczy.pl/Red/Fot. FB Kancelaria Prezydenta

Pan Sławomir udał się do sklepu „Biedronka” na krakowskich Błoniach. Wśród wielu zakupów, które tam nabył, znajdowały się „Kurczaki Kraina Mięs”. Gdy w domu rozpakował produkt, jego oczom ukazał się koszmarny widok.

W piersiach znajdowało się coś zielonego, włóknistego, jak by zagnieździł się tam „obcy”

– napisał zszokowany mężczyzna na swoim Facebooku

Oto, co zobaczył:

Gepostet von Sławomir Stachlewski am Mittwoch, 29. Januar 2020

 

Wobec tego mężczyzna udał się do feralnej „Biedronki”, żeby wyjaśnić sytuację. Tam też kierownik sklepu poradził skontaktować się z Sanepidem.

 

Klient poinformował więc pruszkowski Sanepid, od którego następnie otrzymał odpowiedź, aby przekazał wszystkie dokumenty drogą mailową. Gdy to uczynił, otrzymał informację, że …skontaktował się ze złym Sanepidem. Ostatecznie po 5 dniach otrzymał odpowiedź, że owych kurczaków nie ma już ze sprzedaży.

 

LITOŚCI- to już cyrk. Więc reasumując- karmią nas „gó***m” a służby mają nas w „du**e” – więc mamy „prze***ne”- oby tylko. Jeżeli w obecnej sytuacji taka sama propaganda występuje na temat zakażeń koronawirusem a prawda jest jak powyżej no to brawo…

– skomentował oburzony klient

 

otopress.pl/Red/Fot. FB Biedronka

 

 

Kobieta ukradła z Biedronki naklejki na Słodziaki. Teraz ma poważne problemy. Za kradzież grozi jej nawet pięć lat więzienia. 

Kobieta ukradła z Biedronki w Nowym Sączu aż 556 sztuk naklejek uprawniających do odebrania maskotek tzw. Słodziaków. Straty kradzieży wyniosły aż ponad 800 złotych.

 

Do kradzieży doszło 16 września br. w jednym z dyskontów zlokalizowanym na terenie Nowego Sącza. Klientka wykorzystała nieuwagę kasjerki i zabrała 556 sztuk naklejek, które po wklejeniu do specjalnego katalogu można wymienić na pluszowe maskotki lub książki z bajkami. Za taką ilość skradzionych naklejek kobieta mogła bezpłatnie odebrać 9 dużych lub 13 małych maskotek albo 37 książek.

-poinformowała małopolska policja.

 

Kobiecie grozi nawet 5 lat więzienia.

 

Źródło: wmeritum.pl

Foto: zrzut ekranu/ YouTube

Ponadczasowe klapki kubota wracają na półki polskich sklepów. Polaków zaopatrzy nimi sieć Biedronka, która już od przyszłego tygodnia ruszy z ich sprzedażą. Internauci są zachwyceni.

 

Klapki Kubota kojarzy chyba każdy Polak. To jeden z  najbardziej kultowych symboli minionych dekad. Teraz wracają i znów zjadą się pod stopami Polaków.

 

Popularny towar zaoferuje od przyszłego tygodnia sieć sklepów Biedronka. Będą dostępne dokładnie od czwartku, zaś promocja na nie potrwa do 7 sierpnia. W cenie 19.99 zł za parę będzie można nabyć klapki zarówno w męskich jak i żeńskich rozmiarach.

 

Firma Kubota pojawiła się na rynku w latach 90 i nikt do końca nie rozumie jak. Faktem jest jednak, że w tym roku obchodzi jubileusz – ćwierćwiecze. Wobec tego w kwietniu br. na rynek weszła nowa, odświeżona wersja piankowych Kubot.

 

Warto podkreślić, że nowe wydanie klapek Kubota jest produkowane w Polsce, nie zaś najtańszym kosztem w Azji. Można zatem połączyć unikalny styl i rodzimą produkcję. Czy klapki Kubota nawiążą do sukcesy z minionych lat? Przekonamy się już w przyszłym tygodniu.

 

Źródło: Wprost

Foto: zrzut ekranu/Youtube.com

Za dobre sceny trzeba w teatrze lub kinie wydać trochę pieniążków. Czasami zdarza się jednak w naszym pięknym państwie, że prawdziwe „show” można zobaczyć… np. w biedronce. Na zakupy wybrać się może każdy, nawet przysłowiowa „Karyna”.

 

W zasadzie to naprawdę ciężko doszukać się powodu zaistniałej sytuacji. Prawdopodobnie ochroniarz wraz z pracownicą sklepu zwrócili naszej „znakomitości” uwagę, że nie powinna trzymać w koszyku swojego podopiecznego. Ojj, to był wielki błąd, bo tak „wielkim” personom nie mówi się, co mają robić…

 

Pani „Karyna” wcale nie miała łatwego zadania, ponieważ poza agresją słowną i fizyczną musiała jeszcze relacjonować całą sytuację swojemu rozmówcy telefonicznemu. Osoba po drugiej stronie słuchawki musiała być zdecydowanie dumna.

 

 

Możemy sobie trochę ironizować z całej sytuacji, jednak trzeba przyznać, że jest to trochę przerażające…

 

Źródło: Twitter

Foto: Zdjęcie poglądowe/Twitter