Na dzisiejszej konferencji prasowej czołowy polityk Konfederacji, Grzegorz Braun, zadzwonił do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Było to odpowiedzią na ostatnie insynuacje premiera Mateusza Mazowieckiego. Chodziło o związki Konfederacji z Rosją.

Ostatnio na stacji TVP Morawieckiego zapytano, co myśli o politykach wdzięcznym Rosjanom za „wyzwolenie” Polski.

 

To są politycy Lewicy, partii, która wywodzi się z PZPR, partii komunistycznej, odpowiedzialnej jeszcze w latach 40., 50. za zbrodnie; za zbrodnie sądowe, nierozliczone jeszcze przez system sprawiedliwości w III RP. To, że oni tak mówią, to nie jest dla mnie wielkie zaskoczenie. Ale proszę zwrócić uwagę jak zamilkli, a nawet bardzo dziwnie komentują to, co się dzieje politycy Konfederacji. To potwierdza ich związki – w dużym stopniu właśnie – z Rosją

 

– odpowiedział Morawiecki.

 

Nie po raz pierwszy niestety mamy do czynienia z brudną walką propagandową. Żal, smutek, że w tę walkę zaangażował się osobiście premier Mateusz Morawiecki. Zostaliśmy po raz kolejny poprzez insynuacje oskarżeni o to, że mamy rzekomo problemy z właściwą oceną historii XX wieku i że mamy problemy z odniesieniem się do putinowskich, stalinowskich kłamstw, np. o przebiegu, przyczynach, skutkach II wojny światowej. To kłamstwo

 

– mówił Grzegorz Braun.

 

CZYTAJ TAKŻE: Kolejna wpadka Kidawy-Błońskiej! PiS zachwycony: „Wreszcie powiedziała coś z sensem” (WIDEO)

 

Następnie stwierdził, że zadzwoni do ABW, bo widocznie wystąpiła jedna z dwóch niżej wymienionych sytuacji, bo Konfederacja w żadnym razie nie działa na szkodę polskiego interesu narodowego.

 

Albo szwankuje osłona kontrwywiadowcza posłów i my, konfederaci, nie wiemy o czymś ważnym, o czym wie premier. Albo też ktoś dezinformuje premiera. W związku z tym dzwonię do oficera dyżurnego ABW

 

CZYTAJ TAKŻE: Roksana Węgiel zawiesza karierę. Komentuje plotki na ten temat

 

Źródło: dorzeczy.pl / foto Twitter.com

Konfederacja wyłoniła swojego kandydata na prezydenta – został nim Krzysztof Bosak. Jednak gdzie „kucharek sześć”, a raczej dziewięciu tenorów (gdyż tylu ubiegało się o nominację) musiało prędzej czy później dojść do zgrzytu.

Trzeba oddać, że Konfederacja była jedyną partią, która zorganizowała prawdziwe prawybory, na wzór tych, jakie odbywają się w USA. Każdy zainteresowany wyborca, po opłaceniu drobnej opłaty mógł zagłosować na jednego z dziewięciu kandydatów. Następnie w sobotę 18 stycznia odbył się w Warszawie zjazd elektorski, na którym elektorzy mieli dokonać ostatecznego wyboru.

O start w wyborach prezydenckich ubiegali się: Konrad Berkowicz, Krzysztof Bosak, Grzegorz Braun, Artur Dziambor, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Skutecki, Krzysztof Tołwiński, Jacek Wilk oraz Magdalena Ziętek-Wielomska.

Każdy kolejny kandydat, który uzyskał najmniejszą liczbę głosów, odpadał z wyścigu. Do niespodziewanej sytuacji doszło w momencie odpadnięcia Artura Dziambora (KORWiN). Okazało się, że część głosów elektorskich z jego partii przeszła nie na niego (był ostatnim kandydatem swego ugrupowania, który pozostał na „placu boju”) lecz na Grzegorza Brauna.

Finalnie zostało dwóch kandydatów: Bosak i Braun. Wygrał ten pierwszy. Nie milkną jednak echa w partii KORWiN  odnośnie zachowania wobec Dziambora i oddania części głosu na kandydata z innego obozu.

Do ciekawej polemiki doszło między Januszem Korwin-Mikke a Dobromirem Sośnierzem.

Wybory w KONFEDERACJI wygrał najlepszy Kandydat. Skąd wiemy, że najlepszy? Bo wygrał. Logika tego wariantu d***kracji…

Gepostet von Janusz Korwin-Mikke am Samstag, 18. Januar 2020

Nie trzeba było długo czekać, a do wpisu  Korwina odniósł się jego kolega partyjny  Dobromi Sośnierz, który miał całkowite inne zdanie odnośnie zaistniałej sytuacji.

Skoro Pan Prezes JKM skomentował po swojemu wyniki prawyborów, to i ja muszę teraz coś wyjaśnić i sprostować. Rzeczywiście dyskutowaliśmy na Prezydium o strategii głosowania, ale stwierdzenie, że „analiza ustaliła, że żaden nasz kandydat nie ma szansy” jest prezentacją jedynie opinii połowy Prezydium. Kilka osób, z p. Prezesem włącznie siała niezrozumiały defetyzm o rzekomym braku szans na podstawie bardzo mglistych przypuszczeń, ale w żadnym razie nie jest to zdanie wszystkich członków Prezydium. We wszystkich możliwych komunikatach obiecywaliśmy naszym prawyborcom, że trzech naszych, KORWiN-owych kandydatów przerzuci głosy na najsilniejszego — i z niezrozumiałych powodów dwóch z nich złamało tę obietnicę. W efekcie tej dezercji elektorzy Artura Dziambora musieli nieoczekiwanie dokonać wyboru między dwoma kandydatami z innych frakcyj. I dokładnie tak, jak przewidziałem wczoraj, w większości wybrali Krzysztofa Bosaka. Uprzedzałem kolegów, że Krzysztof Bosak wygra w obu przypadkach i cała ta rzekoma strategia jest po prostu bez sensu. Postanowili jednak mimo wszystko wziąć odpowiedzialność za rozbicie wolnościowych głosów w Konfederacji. I w ten sposób cnotę stracili, a nie zarobili… Sugerowanie, że to Artur Dziambor zadziałał na własną rękę, jest niedorzeczne. To ci, którzy porzucili wolnościowego kandydata na rzecz Grzegorza Brauna, zaryzykowali jedność i lojalność partyjną — i przegrali, topiąc przy okazji całą partię. Szkoda. Ja zrobiłem to, co obiecałem sympatykom — do końca walczyłem o Artura.

– napisał Sośnierz.

 

Czy dojdzie rzeczywiście do rozłamu w partii KORWiN jak i całej Konfederacji?

 

Facebook/Red/ Fot. Facebook Korwin-Mikke

 

Przed ponad rokiem, w polskiej polityce miało miejsce spore zamieszanie w związku z ujawnieniem planowanych premii dla członków rządu Beaty Szydło. Po tamtej aferze, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zażądał obniżenia pensji posłów i senatorów. Na ten moment, pensja posła wynosi 8 000 zł brutto. Dodatkowo zasiadające w ławach sejmowych osoby pobierają też 2 000 zł diety. Teraz co ciekawe, głos w sprawie podniesienia zarobków posłów podnieśli członkowie nowej siły w parlamencie- Konfederacji.

 

Jak stwierdził poseł Artur Dziambor, jest on za podniesieniem pensji bez względu na to czy on sam pełni mandat w Sejmie czy nie. W jego opinii, obecny poziom zarobków posłów jest na tyle niski, że nie zachęca osób na wysokich stanowiskach do startu w wyborach i politycznego zaangażowania. O swoich poglądach na ten temat, poseł Dziambor mówił w rozmowie z „Super Expressem”. Taka opinia co warte podkreślenia, nie jest odosobniona w gronie posłów Konfederacji, jednak nie wszyscy są w tym klubie co do tej kwestii zgodni.

 

Podobną opinię do posła Dziambora wyraził też Jakub Kulesza z partii Wolność, który wcześniej był posłem Kukiz’15, a obecnie reprezentuje w parlamencie Konfederację. Jak wyjaśnia portal rp.pl, również zdaniem posła Kuleszy, obniżone na żądanie prezesa PiS dochody parlamentarzystów wpływają na to, że wielu kompetentnych ludzi nie chce spróbować swoich sił w wyborach.

 

Innego zdania jest jednak jeden z najbardziej rozpoznawalnych posłów Konfederacji, a zarazem prezes partii Wolność Janusz Korwin-Mikke. Ten polityk idzie nawet krok dalej i uważa, że pensje poselskie powinny zostać zlikwidowane. W jego opinii bowiem, do parlamentu powinny startować osoby na tyle bogate, by nie musiały pobierać jakichkolwiek pieniędzy.

 

Do polityki powinni iść bogaci, zamożni! A jak idą biedni to kradną. Jestem za likwidacją pensji poselskich – tłumaczy swoje stanowisko cytowany przez rp.pl poseł.

 

Sam prezes partii Wolność wynagrodzenie pobiera jako poseł trwającej kadencji Sejmu. Co również może być dla wielu interesujące, argumentując swoje podejście, Janusz Korwin-Mikke wspomina o sposobie myślenia wśród komunistów.

 

Komunista jest za likwidacją pieniądza, ale póki pracuje to pobiera przecież w praktyce wypłatę – wyjaśnia Korwin-Mikke.

 

 

 

Źródło: rp.pl

Fot.: YouTube/Konfederacja TV

Prawybory w Konfederacji zbliżają się wielkimi krokami. Kto je wygra? Zobaczcie co sądzą o nich bukmacherzy. 

Prawybory w Konfederacji już niedługo. Już niedługo dowiemy się, który kandydat będzie kandydował  na prezydenta. Głosować będą mogli nie tylko członkowie partii, ale również sympatycy.

 

Jedna z firm bukmacherskich postanowiła obstawić wynik. Okazuje się, że faworytem bukmacherów jest…Krzysztof Bosak. Na drugim miejscu znajduje się prezes partii KORWiN – Janusz Korwin-Mikke. Na trzecim miejscu znalazł się Artur Dziambor.

 

Wynik reszty kandydatów znajduje się TUTAJ

 

Jak myślicie kto zostanie kandydatem na prezydenta? Weźmiecie udział w prawyborach?

 

Źródło: nczas.com

Foto: archiwum

Konfederacja to ugrupowanie, które stało się kolejną już nadzieją na zjednoczenie różnych środowisk dla niektórych zwolenników prawicy. Wielkie nadzieje wiązano już przed wyborami do europarlamentu, jednak Konfederacji nie udało się przekroczyć progu wyborczego. Teraz, przed wyborami parlamentarnymi, ugrupowanie to zarejestrowane zostało jako partia, aby ułatwić działalność jego struktur. Jednakowoż jednak, Konfederację opuściło kilka jej twarzy.

 

Niedługo po wyborach do Europarlamentu z Konfederacją rozstali się byli posłowie klubu Kukiz’15: Marek Jakubiak oraz Piotr Liroy-Marzec, których środowiska miały w dalszej kolejności tworzyć własny projekt. Jednak drogi i tu się rozeszły.

 

Teraz Konfederację opuszcza kolejna osoba, a jest nią liderka fundacji Życie i Rodzina Kaja Godek, która miała być głównym głosem pro-liferów wśród „konfederatów”.

 

W ostatnich dniach wśród ludzi śledzących to co dzieje się na prawicy w polskiej polityce, głośno zrobiło się na temat konfliktu jaki zaistniał między Kają Godek a innymi liderami Konfederacji. Działaczka ruchów pro-life zarzuciła im, że odsuwają w cień obrońców życia od poczęcia do naturalnej śmierci przy okazji układania list, a także przygotowywania programu wyborczego.

 

Jej zdaniem sporo zamieszania wewnątrz Konfederacji wywołały też próby dołączenia do tego projektu generała Wileckiego i jego środowiska, co dla szefowej fundacji Życie i Rodzina ma być trudne do zaakceptowania.

 

Pod postem, w którym ujawniła ona iż taki spór zaistniał, były poseł LPR Krzysztof Bosak zarzucił jej kłamstwo. Prezes Ruchu Narodowego na Twitterze stwierdził natomiast, że pomimo dziwnego w jego opinii zachowania Kai Godek, nadal jest ona zaproszona na listy Konfederacji do Sejmu i startu z miejsca pierwszego w okręgu siedleckim.

 

Dziś, podczas udzielonego wywiadu internetowej telewizji wRealu24, Kaja Godek potwierdziła, że nie udało jej się porozumieć z kolegami z Konfederacji i ona już opuszcza ten projekt. Jak zdradziła, odbyło się spotkanie liderów tego ugrupowania, które nie przyniosło pozytywnego efektu.

 

Miałam spotkanie z kilkoma panami z Konfederacji i spotkanie skończyło się w taki sposób, że panowie wstali od stołu i wyszli. Zostało środowisko naszej fundacji postawione przed takim ultimatum, że albo się zgadzamy na określone warunki albo koniec współpracy – stwierdziła Kaja Godek.

 

 

 

Źródło: nczas.com ; YouTube/wRealu24.pl

Fot.: YouTube/Prawica MEDIA

Kaja Godek w Internecie wywołała niemałą awanturę. Teraz Robert Winnicki postanowił jej odpowiedzieć. 

Konfederacja została zarejestrowana już jako partia polityczna i tak też będzie startować w najbliższych wyborach parlamentarnych.

 

Kaja Godek stwierdziła jednak, że inni liderzy Konfederacji chcą ją wycofać na dalszy plan. Nie podoba jej się miejsce na liście, jakie zostało jej zaproponowane.

 

Stwierdziła, że z Siedlec nie ma szans na mandat poselski. Zaznaczyła również, że podczas kampanii wyborczej Konfederacja kazała jej milczeć w temacie dotyczącym środowisk homoseksualnych i aborcji.

Sprawę skomentował Krzysztof Bosak w komentarzu na Facebooku pod postem Kai Godek. Zapytał jej dlaczego pisze nie prawdę. Odpowiedziała mu, że to jest prawdą. Niestety post ten został już usunięty.

Godzinę temu dodała kolejny wpis.

Przez przypadek skasowane zostało zdjęcie moich tweetow. Wrzucam je ponownie, gdyż mają Państwo prawo do informacji o…

Gepostet von Kaja Urszula Godek am Mittwoch, 7. August 2019

Robert Winnicki postanowił sprostować całe zamieszanie. Powiedział, że partia „zaoferowała Godek 1. w Siedlcach, a to, że tej oferty nie akceptuje – robi niesmaczną awanturę.”

 

Dodał, że „niezależnie od dziwnego zachowania Pani Kai, której nadal proponujemy start z pierwszego miejsca (…) Konfederacja będzie jednoznacznie walczyć z ideologią LGBT i opowiadać się prolife tak jak zawsze to robiliśmy.”

Wypowiedzi te można znaleźć na Twitterze Winnickiego.

Przypomnijmy, że Kaja Godek to działaczka prolife, prezes Fundacji Życie i Rodzina. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 roku startowała z list Konfederacji.

Źródło: Twitter.com

Foto: konfederacja.eu/ materiały prasowe

 

Do Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie trafiło zawiadomienie o działaniach na niekorzyść naszego państwa. – Zawiadomiłem o możliwości popełnienia strasznych przestępstw (…) mianowicie szpiegostwa, zdrady, zmierzania do pozbawienia niepodległości… – tak relacjonuje Grzegorz Braun w jednym ze swoich nagrań. Jak się okazuje, lider Konfederacji doniósł na samego siebie.

Napisałem takie doniesienie, naczytawszy się w prasie, strasznych rzeczy na własny temat. Od lat już ta wersja jest propagowana, ta wersja, wedle której nie ma dyskusji, nie ma argumentów, kto nie z nami ten przeciw nam. Kto nie z nami ten „ruskim agentem” (…) W ostatnich tygodniach kampanii, która za nami to główny temat czarnego PR-u, którego i ja bywałem celem– wyjaśniał polityk w udostępnionym na Facebooku nagraniu.

 

Celem Brauna jest sprawdzenie, czy rzeczywiście polityk jest „ruskim agentem”. Całe nagranie możemy zobaczyć poniżej:

https://www.facebook.com/grzegorz.michal.braun/videos/440190546793532/

Źródło: nczas.com; Facebook – Grzegorz Braun

Fot.: Facebook – Grzegorz Braun

EM