W czasach zarazy jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłych próśb, zaleceń, nakazów czy zakazów ze strony rządzących. Jednak zawsze znajdzie się coś co nas zaskoczy. Czy to ludzkie zapotrzebowanie na papier toaletowy, czy sposoby niektórych na zabezpieczenie się przed wirusem. Ten przypadek jest jednak szczególny. 

 

Mowa o Baltimore – mieście z ponad 600 000 mieszkańców w stanie Maryland w Stanach Zjednoczonych Ameryki. O miejscu tym bywało już głośno w przeszłości, niestety zazwyczaj była to zła sława. Wyjątkowo często zdarzają się tam bowiem strzelaniny wielkiego kalibru. Wydawać by się mogło, że wraz z koronowirusem, który opanował już wszystkie 50 stanów USA, to właśnie pandemia stanie się problemem numer jeden w kraju, a obywatele odpowiedzialnie pozostaną w domowych kwarantannach jak to ma miejsce w Polsce czy innych krajach świata walczących z wirusem.

 

Niestety, w USA życie dalej tętni w większości stanów, a ludzie bagatelizują problem. W Baltimore zaś, problemem numer jeden dalej są wojny gangów i strzelaniny. Stąd też szokująca i zarazem przykra prośba burmistrza Baltimore Jack’a Young’a, który niemalże błagał swoich mieszkańców o pozostanie w domach i zawieszenie broni na czas pandemii. Wczoraj potwierdzono 5 przypadek COVID-19 w tym mieście i burmistrz wiedząc o tym, że sytuacja na pewno będzie coraz gorsza, próbuje uprosić ludzi o nie strzelanie do siebie, by poszkodowani w strzelaninach nie okupowali miejsc w szpitalach, które będą musiały przyjmować chorych na koronowirusa. Takich poszkodowanych było siedmiu tylko po jednej nocnej strzelaninie dwa dni temu.

 

Miejmy nadzieję, że nawet przestępcy zrozumieją powagę sytuacji i zawieszą swoje porachunki na czas zarazy.

 

Źródło:

https://www.7ummitmagazine.com/latest-news/2020/3/18/baltimore-mayor-begs-residents-to-stop-shooting-each-other-so-hospital-beds-can-be-used-for-coronavirus-patients

Przedstawiciele służb oraz innych podmiotów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo muszą w dzisiejszych czasach zachowywać odpowiednią czujność we wszystkich krajach europejskich. Sprawne działania, przewidywanie oraz zapobieganie ewentualnym zagrożeniom to coś, czego należy wymagać również od polskiego państwa. Opisana poniżej sytuacja pokazuje, że polska straż graniczna czuwa nad tym, aby podróżowanie do i z naszego kraju przebiegało przy zachowaniu standardów bezpieczeństwa.

 

W mediach pojawiły się doniesienia o mężczyźnie, które pojawił się na terenie portu lotniczego Kraków-Balice i miał przy sobie kilkanaście sztuk broni. O okolicznościach tego zdarzenia przekazała informacje straż graniczna.

 

Zatrzymany na lotnisku mężczyzna pochodzi z Izraela. Jak się okazało, zawartość jego bagażu  stanowiły m.in. tzw. pistolety alarmowe, kaliber 9 mm. Łącznie było ich tam 13. Osoba ta posiadała również magazynki.

 

Według wyjaśnień przedstawicieli polskiej straży granicznej, Izraelczyk miał zakupić posiadaną broń na terenie Węgier, płacąc za nią tysiąc amerykańskich dolarów. Pistolety miały trafić zarówno do niego, jak i też jego przyjaciół.

 

Zatrzymany na lotnisku człowiek, dostał się do Krakowa jadąc autobusem. Z lotniska w Balicach planował on w dalszej kolejności udać się do Tel Awiwu.

 

Jak można wywnioskować z podawanych informacji, pochodzący z Izraela mężczyzna miał stwierdzić w trakcie prowadzonych przez funkcjonariuszy działań, że nie wiedział o tym, iż na tego typu broń w naszym kraju wymagane jest uzyskanie odpowiedniego zezwolenia. Mimo takiego tłumaczenia, faktem jest w opinii służb, że zgodnie z polskim prawem, Izraelczyk popełnił przestępstwo zagrożone również karą pozbawienia wolności od pół roku do ośmiu lat.

 

Finalnie mężczyzna ten został ukarany grzywną w wysokości 4 200 zł, a także musi pokryć koszty postępowania. Stracił on również zakupioną wcześniej broń.

 

 

 

Źródło: Onet.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Do dramatycznych wydarzeń doszło na terenie stanu Teksas, a dokładniej w miejscowości White Settlement. Do jednej z lokalnej świątyń wszedł uzbrojony napastnik, który otworzył ogień do zebranych tam modlących się ludzi. Te wstrząsające chwile zarejestrowała kamera, ponieważ trwająca tam msza była prawdopodobnie transmitowana na żywo. Nagranie z tragicznego w skutkach zajścia udostępnione zostało w internecie.

 

White Settlement to miasteczko zamieszkiwane przez około 17 000 osób. Do strzelaniny w tamtejszym kościele Church of Christ doszło w niedzielę podczas mszy. Niestety całe zdarzenie nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.

 

Według medialnych doniesień napastnik zdołał zabić dwóch ludzi. Jedna z osób zginęła na miejscu, a drugiej zmarła w drodze do szpitala. Ofiar mogłoby być więcej, gdyby nie szybka reakcja obecnego na miejscu ochroniarza świątyni. Jak mówią świadkowie jest to były agent FBI. Człowiek ten strzelił do napastnika powstrzymując go przed doprowadzeniem do masakry. Sprzeczne są jednak medialne informacje na temat tego czy sprawca ataku zginał na miejscu, czy zmarł później w wyniku odniesionych ran.

 

Kamera rejestrująca wnętrze świątyni zarejestrowała ludzi siedzących podczas mszy w ławkach, a także napastnika widocznego w prawym górnym rogu. Na nagraniu widać zarówno moment, kiedy dokonuje on zbrodni, jak również jego śmierć, gdy strzelać zaczął do niego mężczyzna odpowiedzialny za bezpieczeństwo w budynku, na terenie którego doszło do niedzielnej tragedii.

 

 

W sprawie okrutnego ataku na modlących się ludzi prowadzone jest śledztwo. Jak na razie nie są znane dokładne i oficjalne informacje na temat historii czy personaliów napastnika, jak również tego czym kierował się doprowadzając do strzelaniny. Nie znamy też wielu informacji o ofiarach. Policja nie zdradziła bowiem w rozmowie z dziennikarzami zbyt wielu szczegółów w temacie prowadzonych przez śledczych działań.

 

UWAGA! Poniżej znajduje się odnośnik do nagrania, na którym zarejestrowana została niedzielna strzelanina.

 

ZOBACZ NAGRANIE

 

Na terenie Teksasu, we wrześniu przyjęta została ustawa, zgodnie z którą można wnosić na teren świątyń takich jak np. kościoły czy synagogi broń.

 

 

 

Źródło: Associated Press ; USA Today ; Twitter/@BNONews ; Facebook/@FPITraining

 

 

 

 

Dramatyczne chwile spotkały jednego z mężczyzn pracującego jako fryzjer. Został on postrzelony kilkukrotnie przez uzbrojonego napastnika, a motywem do ataku okazało się to czym ofiara zajmuje się zawodowo, czyli… włosy.

 

Wszystko rozegrało się w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej na terenie leżącej niedaleko od Houston miejscowości Katy w stanie Teksas. Wszystko zaczęło się od wizyty w salonie fryzjerskim 13-letniego chłopaka.

 

Nastolatek wrócił do domu z nową fryzurą, która nie przypadła do gustu jego ojcu. Ten postanowił wrócić wraz ze swoim synem do fryzjera, do którego pracy jak widać miał spore zastrzeżenia.

 

Mężczyzna, który wcześniej obcinał włosy chłopakowi, zdecydował się poprawić wykonaną fryzurę bez opłacania tego, wprowadzając poprawki za darmo. Pomimo tego faktu jednak, ojciec chłopaka nie powstrzymał swoich nerwów.

 

Przed lokalem doszło do awantury między fryzjerem, a ojcem młodego klienta. Na słownej agresji jednak się niestety nie skończyło. W pewnym momencie agresywny mężczyzna wyciągnął broń palną i postrzelił kilkukrotnie fryzjera.

 

Ofiara została przetransportowana do szpitala, a sprawca uciekł. Policja rozpoczęła poszukiwania napastnika. Dla wielu strząsający jest szczególnie fakt, że sprawca oddawał strzały w obecności własnego dziecka.

 

To jedna z najgorszych historii o jakich słyszałem – skomentował zaistniałą sytuację Detektyw Wallace Wyatt.

 

Postrzelony trzykrotnie fryzjer trafił do szpitala. Na szczęście jego stan jest stabilny, a jego życie nie jest najprawdopodobniej zagrożone.

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Pixabay

 

 

 

 

Sceny jak z filmów akcji rozegrały się na jednym z osiedli w miejscowości Konin w województwie Wielkopolskim. Między blokami rozległy się strzały przy okazji policyjnej akcji. W trakcie całego zamieszania życie stracił 21-letni mężczyzna, śmiertelnie postrzelony ze służbowej broni funkcjonariusza policji. Sytuacja miała miejsce w pobliżu jednego z miejscowych placów zabaw.

 

Do zdarzenia doszło około godz. 10 rano w rejonie ulicy Wyszyńskiego w Koninie. Policjanci podeszli na terenie osiedla do trójki młodych mężczyzn (dwóch 15-latków i jednego 21-lata) w celu wylegitymowania ich. Najstarszy z wymienionej trójki rzucił się jednak do nagłej ucieczki. Jeden z funkcjonariuszy rozpoczął pościg za podejrzanym mężczyzną.

 

21-latek nie reagował na okrzyki policjanta wzywające do zatrzymania się. Kiedy funkcjonariusz był już blisko uciekającego mężczyzny, ten miał wyciągnąć duże nożyczki i podjąć próbę zaatakowania interweniującego policjanta przy użyciu tego właśnie narzędzia.

 

W zaistniałej sytuacji funkcjonariusz, według pojawiającej się w mediach relacji, oddał strzał ostrzegawczy. Kiedy jednak nawet to nie poskromiło zapędów napastnika, który nadal nie poddał się wydawanym poleceniom, policjant oddał strzał w jego stronę, który okazał się dla 21-latka śmiertelny.

 

Jak zapewnia policja, od razu po postrzeleniu agresora rozpoczęto jego reanimację, jednak nie udało się uratować jego życia.

 

Doszło do sytuacji, w której policjant zmuszony był użyć broni. Mężczyzna został postrzelony. Mimo reanimacji zmarł  – powiedział cytowany przez portal rmf24.pl Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.

 

Na miejsce zdarzenia udał się prokurator. Obok ciała mężczyzny znaleziono nożyczki, którymi miał on atakować policjanta oraz małą torebkę z białym proszkiem (najprawdopodobniej narkotyki).

 

Na miejscu obok ciała zabezpieczono duże nożyczki, które traktujemy jako niebezpieczne narzędzie, i torebkę z białym proszkiem, prawdopodobnie narkotykami. Miejsce zabezpieczyliśmy i nie wykonujemy tam żadnych czynności, aby mógł je – włącznie z przeszukaniem ciała– wykonać prokurator – wyjaśnił rzecznik pasowy Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka, którego słowa przytoczył portal tvp.info.

 

Rzecznik prasowy KGP zwrócił również uwagę na fakt, że całe to tragiczne wydarzenie jest sytuacją przykrą, a przy tym też traumatyczną zarówno dla rodziny zastrzelonego 21-latka, jak i też dla policjanta, który brał udział w tej akcji.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; rmf24.pl ; tvp.info

 

 

 

W domu  57-letniego mieszkańca z okolic Wąbrzeźna w woj. kujawsko-pomorskim, policjanci odnaleźli potężny arsenał broni, amunicji i trotylu. Wszystko najprawdopodobniej pochodziło z czasów II wojny światowej. Jak poinformowała w sobotę rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy podinsp. Monika Chlebicz, zbiorowisko zwaliło funkcjonariuszy z nóg.

 

 

– Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy otrzymali informacje, które należało błyskawicznie zweryfikować. Wynikało z nich, że jeden z mieszkańców powiatu wąbrzeskiego może posiadać znaczne ilości materiałów wybuchowych, broni i amunicji. Takie składowisko mogło stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Do działań włączyli się policjanci z Wąbrzeźna. W około południa policjanci weszli do pomieszczeń zajmowanych przez mężczyznę we wsi Wronie. To co zastali w pomieszczeniach i garażach, które użytkował w powiecie wąbrzeskim, ale także brodnickim, zaskoczyło ich samych – kontynuuje Chlebicz.

 

 

O odkryciu szybko dowiedział się prokurator, ściągnięto także saperów z jednostki wojskowej w Chełmnie. Wszelkie kroki podejmowane w miejscach, gdzie znaleziono broń zajęły kilka dni. Finalnie zabezpieczono 300 g prochu strzelniczego, lufy od karabinów i pistoletów, lufy z komorą zamkową, magazynki, karabiny maszynowe, pistolety maszynowe i rewolwery, amunicje strzelecką różnych kalibrów, pociski artyleryjskie, granaty ręczne, głowicę panzerfausta, granaty moździerzowe, bomby, minę przeciwlotniczą, zapalniki, trotyl.

 

 

W piątek, 23 sierpnia mężczyzna trafił do aresztu, aktualnie trwa śledztwo w tej sprawie. Kolekcjoner usłyszał zarzuty posiadania i zbierania materiałów wybuchowych oraz broni palnej i amunicji.

 

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Policja Kujawsko-Pomorska
EM

Poniższy film pochodzący ze sklepu z e-papierosami zgodnie został uznany przez internautów za prawdziwy popis żenady. Na nagraniu widzimy mężczyznę, który planuje rabunek z bronią w ręku. Do tego jednak droga daleka…

 

Złodzieje zazwyczaj powinni być nieuchwytni, zwinni, nie dawać szans zarówno swoim ofiarom, jak i policji. W tym wypadku, mamy do czynienia z prawdziwym „ananasem” tego fachu. To trzeba zobaczyć!

 

Guy Attempts To Rob Vape Store, Fails Miserably

Probably the worst robbery attempt of all time 🤦😂Sniffr Media

Gepostet von UNILAD am Freitag, 7. September 2018

 

Napastnik wchodzi do sklepu pewnym krokiem. Wydaje się skoncentrowany na tym, co ma zrobić. Wszystko wygląda naprawdę dobrze, aż do czasu wyciągnięcie broni. Trzeba przyznać, że to naprawdę jedna z najbardziej kurtuazyjnych prób napadu jakie widzieliśmy…

 

Z takimi złodziejami świat byłby bezpieczniejszy…

 

Źródło: Facebook

Foto: Zdjęcie poglądowe/Facebook

Pozwolenie na broń do często komentowany temat zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Posiadanie takiego przedmiotu wymaga dużej odpowiedzialności, by wykorzystywać go właściwie. Przykładem takiego zachowania jest nagranie sprzed jednej ze szkół w Sao Paulo. 

 

Do kobiet oczekujących na pasach wraz ze swoimi dziećmi podbiegł uzbrojony napastnik. Mężczyzna najprawdopodobniej chciał zastraszyć kobiety w celu uzyskania kosztownych od nich rzeczy. Plan miał prawo się powieźć, jednak nie przewidział on pewnego ale…

 

 

Bohaterką okazała się blond-włosa kobieta, która nawet przez chwilę nie spanikowała mimo dużego zagrożenia. Przedstawicielka płci pięknej szybko sprowadziła mężczyznę do parteru, a następnie odebrała mu broń.

 

Trzeba przyznać, że cała sytuacją wygląda trochę filmowo, dlatego tym większe brawa dla kobiety.

 

Źródło: YouTube.com

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

Liczba zabójstw w Meksyku wymyka się spod kontroli, osiągając ostatnio rekordową liczbę 94 morderstw jednego dnia! To efekt ogromnego wzrostu przemocy oraz walk między gangami.

 

W ciągu ostatnich czterech lat liczba zabójstw znacznie wzrosła. W czerwcu zamordowano ponad 3000 osób – a ponad 17 000 w pierwszych sześciu miesiącach tego roku.

 

Poziom przestępczości jest tak wysoki, że rząd używa żołnierzy w celu opanowania sytuacji, ale i to nie pomaga.

 

Jeden z ekspertów, Ricardo Márquez Blas powiedział w wywiadzie dla Mexico News Daily: „Ostatni rok byłego prezydenta Enrique Peña Nieto był zły pod względem przestępczości, ale 2019 r. jest jeszcze gorszy”.

 

Fala przestępczości nie oszczędzą nawet słynnych kurortów.

 

Mocno uzbrojeni policjanci patrolują plaże słynnego Cancun, by stawić czoła oszałamiającej liczbie morderstw, ale na niewiele to się zdaje.

 

Źródło: nczas.com
fot. pexels.com
LS