W czasach zarazy COVID-19, która dotknęła już niemal wszystkich państw świata, międzynarodowa solidarność i wsparcie to coś naturalnego. Sami z własnego doświadczenia wiemy, że nic nie jednoczy, choćby na chwilę, tak jak ludzka tragedia. Jednak nie należy zapominać o tym, że wszystkie gesty mają też podłoże polityczne.

 

 

Gdy w Chinach wybuchła epidemia, duża część społeczeństwa polskiego chciała pomóc. Pojedynczy ludzie i organizacje organizowali różnego rodzaju zbiórki aby wysłać np maski do Chin. Nikt wtedy nie spodziewał się, że będą one dużo bardziej potrzebne nam, w Europie, gdzie sytuacja będzie dużo gorsza niż w najludniejszym państwie świata.

 

 

Oczywiście pojawiały się w międzyczasie akcje pomocy organizowane także przez władze poszczególnych państw. Ostatnio niezwykle głośno było o pięknym geście prezydenta Putina, który wysłał sprzęt do Włoch, a także geście Xi Jinpinga, który wysłał setki tysięcy testów na koronawirusa do najbardziej dotkniętych nim państw Starego Kontynentu.

 

 

Jak się jednak aktualnie okazuje, oba te gesty poddawane są w wątpliwość, podobnie jak poddawana w wątpliwość jest jakość i działanie większości z przysłanych produktów.

 

 

We włoskiej gazecie La Stampa, pojawia się ponoć cytat od jednego z wysoko postawionych w polityce informatora, który pozostaje anonimowy – iż około 80% wysłanego przez Rosję sprzętu jest albo bezużyteczne, albo jego użyteczność jest bardzo niewielka. Dodano także, że „pomoc” Putina miała na celu jedynie obnażyć niedoskonałości UE i jej pomocy dla państw członkowskich, oraz przybliżyć do siebie Włochów, z którymi dotychczas Rosja i tak miała niezłe relacje, przynajmniej w porównaniu do reszty państw Wspólnoty. Informacje te oburzyły Rosjan i spotkały się z szybkim negatywnym odzewem chociażby ze strony rosyjskiego ambasadora we Włoszech – Sergei’a Razova.

 

 

Co ciekawe podobne głosy, tylko że na temat pomocy z Chin pojawiają się w Hiszpanii. Mówi się, że większość z 340 000 testów na obecność COVID-19, które otrzymano jest niezwykle nietrafnych, gdyż nie podaje prawdziwej informacji, więc ich używanie nie ma tak naprawdę sensu – podaje gazeta El Pais.

 

 

Co o tym myślicie? Czy to znów próba oczernienia Rosji i Chin, czy jednak niezwykle nieodpowiedzialna „pomoc”?

 

 

Źródło: https://www.forbes.com/sites/isabeltogoh/2020/03/26/from-russia-with-love-putins-medical-supplies-gift-to-coronavirus-hit-italy-raises-questions/#10c3512b4a47

Od początku ogłoszenia stanu pandemii przez WHO, cały świat zalewany jest codziennie coraz to bardziej przygnębiającymi wiadomościami. Panika wzrasta przede wszystkim na Starym Kontynencie, gdzie Włochy już 2 dni temu przegoniły Chiny w oficjalnej liczbie zgonów spowodowanych COVID-19, a w pozostałych europejskich krajach panuje tendencja wzrostowa w liczbie zachorowań każdej doby.

 

 

Przy takich informacjach ciężko o pozytywne myślenie. Pociesza nas jedynie fakt, że w kraju w którym wszystko się rozpoczęło, sytuacja zdaje się już być opanowana. Można jednak znaleźć jeszcze co najmniej jeden powód do uśmiechu dla każdego, któremu zależy na ludzkości.

 

 

Są to wiadomości płynące od różnych stacji badawczych, potwierdzające iż w krajach które są dotknięte zarazą w największym stopniu znacząco polepszył się stan jakości powietrza.

 

 

 

Chińscy obywatele długo nie mieli i prawdopodobnie długo nie będą mieli w przyszłości, tak dobrych warunków do uprawiania sportu czy zwykłego spaceru. Wszystko to zapewne przez zastopowane na kilka tygodni działanie.

 

 

Wyraźną zmianę można już dostrzec także w Europie, a przede wszystkim Italii, jednak spodziewamy się, że najbliższe tygodnie, bądź miesiące przyniosą jeszcze większą poprawę stanu jakości powietrza. Tu wideo jak zmiany przebiegały na naszym kontynencie:

 

 

 

 

Warto nacieszyć się czystym powietrzem, bowiem niewiele pozytywów możemy znaleźć w momencie epidemii, a to jest na pewno jeden z nich. Tym bardziej doceńmy to, gdyż prawdopodobnie wraz z uspokojeniem się wirusa, fabryki na całym świecie wrócą do pracy ze zdwojoną siłą i być może lepiej dla naszego zdrowi będzie wtedy nadal pozostać w domach.

 

 

Źródła:

youtube/@European Space Agency, ESA

https://www.bbc.com/news/science-environment-51944780

youtube/@CityNews Toronto

Chińska Republika Ludowa to jedno z dwóch najpotężniejszych krajów świata, posiadające jednak zupełnie inny model państwowości niż ten do którego przyzwyczajeni jesteśmy na „Zachodzie”. Jedną z sytuacji, która niemal nigdy nie zdarza się w Chinach jest przyznanie się władz do pomyłki. 

 

Komunistyczna Partia Chin robi na co dzień wszystko by zinwigilować swoich obywateli tak by usłyszeć każdy głos sprzeciwu czy krytyki. Dlatego też obowiązuje tam cenzura internetu, a obywatele mają w zasadzie dostęp tylko do propagandowych źródeł informacji.

 

Mimo wszystko chiński model walki z koronowirusem przyniósł pożądany sukces. Już dzisiaj Włochy przegoniły ich w ilości zgonów, a przecież wielkość terytorialna i ilość ludności obu państw jest nieporównywalna.

 

Jednakże Chiny w czasie walki z COVID-19 znów pokazały swoją słabość. Cały świat urzekła historia młodego chińskiego lekarza – Li Wenlianga, który kilka tygodni przed podaniem informacji o wirusie do mediów, ostrzegał przed nim swoich rodaków i cały świat. W „nagrodę” za to otrzymał on od władz Wuhan reprymendę, nie wiemy co dokładnie to oznaczało, jednak na pewno nie była ona przyjemna.

 

Dzielny lekarz walczył z wirusem i ratował ludzi przez ponad miesiąc, lecz niestety zmarł na początku lutego.

 

Dziś przychodzi sprawiedliwość. Po śledztwie przeprowadzonym przez Pekin, nakazano władzom Wuhan przeprosić rodzinę oraz cofnąć reprymendę, gdyż była ona podjęta z pominięciem obowiązkowego procesu. Smutne jest niestety to, że młody przecież jeszcze, bo mający w momencie śmierci 34 lata doktor, nie mógł samemu usłyszeć przeprosin.

 

Doceniajmy wszystkich lekarzy i całą służbę zdrowia w tym ciężkim czasie, bowiem ryzykują oni swoim życiem by ratować nas.

 

 

Źródło:

https://www.npr.org/sections/coronavirus-live-updates/2020/03/19/818295972/chinese-authorities-admit-improper-response-to-coronavirus-whistleblower?utm_medium=RSS&utm_campaign=nprblogscoronavirusliveupdates&t=1584649569965

 

Niektórzy po wprowadzeniu w Polsce kwarantanny zaczęli od razu żartować, że ludzie długo nie wytrzymają ze sobą siedząc cały czas pod jednym dachem. Każdy zaśmiał się wtedy pod nosem, jednak nie brał tego na poważnie.

 

Jak się jednak okazuje, w Chinach gdzie sytuacja z koronawirusem jest już niemal całkowicie opanowana, pojawiają się nowe problemy. Tym oczywistym, który będzie dotyczył każdego kraju dotkniętego pandemią, są straty gospodarcze. Kolejny z nich jest nieco mniej oczywisty.

 

Jak mówią przedstawiciele władz, wraz z końcem epidemii, pojawiła się masa wniosków o rozwód, składana przez chińskie małżeństwa. Naturalnie fakt ten łączony jest z kilkumiesięczną kwarantanną jaka miała miejsce w Chinach. Jednakże liczby podawane przez urzędników mogą być szokujące. Lu Shijun – szef urzędu rejestracji związków, mówi o ponad 300 wnioskach złożonych przez ostatnie trzy tygodnie jedynie w aglomeracji Dazhou, a w mieście Xi’an regularnie osiągana jest maksymalna dopuszczalna dzienna liczba wniosków o rozwód.

 

Chińscy urzędnicy biorą oczywiście poprawkę na to iż ze względu na czasowo zamknięte urzędy, liczba wniosków skumulowała się, jednak nadal zdecydowanie przewyższyła ona ich oczekiwania i możliwości.

Czy nagły wzrost wniosków rozwodowych to rzeczywiście następstwo domowej izolacji i ciągłego przebywania ze sobą par, dowiemy się także w Europie za kilkadziesiąt dni, kiedy to miejmy nadzieję koronawirus będzie zbierał coraz mniejsze żniwo na Starym Kontynencie.

 

Niektórzy żartują sobie także, że przymusowa kwarantanna może przynieść nam duży przyrost urodzeń za około 9 miesięcy. Z ciekawością sprawdzimy także i tą hipotezę. Kto wie, być może kwarantanna okaże się większym bodźcem do zakładania rodziny, aniżeli  wszelkie programy socjalne czy polityka prorodzinna.

 

Źródło:

https://www.dailymail.co.uk/news/article-8108385/Divorce-cases-spike-China-couples-spend-time-coronavirus-quarantine.html?utm_campaign=fullarticle&utm_medium=referral&utm_source=inshorts

Ludzie na całym świecie śledzą i publikują informacje o koronawirusie rozprzestrzeniającym się w różnych krajach na wszystkich zamieszkałych przez ludzkość kontynentach. Najpoważniejsza sytuacja ma mieć według medialnych doniesień miejsce w Chinach, Korei, Iranie, a także we Włoszech. Niestety epidemii często towarzyszyć mogą też inne dramatyczne sytuacje i z jedną z takowych mamy niestety do czynienia w dniu dzisiejszym.

 

Tragiczne sceny rozegrały się na terenie państwa, w którym rozpoczął się problem z nowym wirusem, czyli w Chińskiej Republice Ludowej. Według docierających stamtąd wiadomości doszło do zniszczenia budynku hotelu, w którym przebywały osoby objęte kwarantanną w związku z możliwością zakażenia koronawirusem. Pod gruzami znaleźć mogły się dziesiątki ludzi.

 

Do zawalenia hotelu doszło na terytorium miejscowości Quanzhou leżącej w chińskiej prowincji Fujian w południowo-wschodniej części Chin. Do zdarzenia doszło około godz. 19:30 czasu lokalnego, czyli około godz. 12:30 czasu polskiego, a informacje na ten temat potwierdzili za pośrednictwem strony internetowej przedstawiciele władz miasta Quanzhou.

 

Mówi się o tym, że pod gruzami znaleźć mogło się około 70 osób. Służby ratunkowe mają wyciągać spod zawalonej konstrukcji tam przebywających ludzi.

 

Pojawiają się również informacje, że do zawalenia się budynku mogło nie dojść przypadkowo, a przyczynić mogło się celowe działanie. Według niektórych medialnych doniesień są w tej sprawie zatrzymania, jednak panuje w pewnym stopniu chaos informacyjny.

 

Na portalach społecznościowych internauci udostępnili nagrania z miejsca tragedii.

 

 

Źródło: Wprost.pl ; Onet.pl ; Interia.pl ; Twitter

 

 

Cały świat niepokoi się śledząc kolejne doniesienia dotyczące rozprzestrzeniania się koronawirusa. Choć należy pamiętać, że nie trzeba wpadać w panikę, zwłaszcza iż w Polsce wciąż nie zidentyfikowano przypadku zarażenia się koronawirusem, a większa umieralność nadal dotyczy grypy, to jednak problem ten nie wiąże się już tylko z Chinami czy Azją, a chociażby z sytuacją w północnej części Włoch. Pomimo tego, to właśnie w chińskiej prowincji Hubei, a dokładniej w miejscowości Wuhan miał nastąpić początek kłopotów związanych z nowym wirusem i to stamtąd pochodzą wyciekające do sieci nagrania przedstawiające wstrząsające sceny.

 

Wbrew deklaracjom i informacjom podawanym przez przedstawicieli strony chińskiej, problemy jakie narastają tam w związku z koronawirusem pozostają bardzo poważne. Ludzie w rejonie Hubei nie wytrzymują psychicznie pozostając w kwarantannie przez epidemię.

 

W internecie pojawiają się również wpisy i nagrania potwierdzające to jak przeraźliwe sceny mają tam miejsce. Na niektórych z zarejestrowanych materiałów filmowych widać zwłoki ludzi odbierających sobie życie. Robią to m.in. wieszając się w miejscach publicznych czy też skacząc z okien.

 

UWAGA! Nagranie te są drastyczne i nieodpowiednie dla osób poniżej 18. roku życia, a także szczególnie wrażliwych czytelników.

 

W sieci pojawiają się również nagrania, które według opisu pokazują incydenty, w których przykładowo ludzie w tamtym regionie podpalają własne mieszkania oraz atakują siebie wzajemnie używając przy tym ostrych narzędzi.

 

 

 

Niestety widok ludzkich ciał, w związku z umieralnością na koronawirusa czy też z powodu przypadków samobójstw stał się czymś nadzwyczaj częstym w tej części Chin.

 

 

Warto wspomnieć też, że wieczorami, o konkretnej godzinie, można usłyszeć jak ludzie wykrzykują z okien słowa mające dodać otuchy oraz sił do walki z koronawirusem w czasie, kiedy objęcie są oni kwarantanną i przeżywają bardzo trudne chwile.

 

 

Źródło: Twitter ; YouTube ; pantharei24.com

Rozprzestrzenianie się Koronawirusa, którego początek miał nastąpić w chińskim Wuhan, to wciąż temat, który niepokoi cały świat, a w mediach oraz internecie pojawiają się kolejne budzące grozę informacje oraz dane dotyczące nowych przypadków zachorowań. Ubiegła doba jest według doniesień dziennikarzy szczególnie tragiczna w tej kwestii. Doszło bowiem w czasie 24 godzin na świecie aż do 254 zgonów z powodu tej nowej choroby, a kolejnych 15 000 osób zachorowało. Choć w Polsce nie ma jak na razie stwierdzonych przypadków zakażeń, to jednak pojawiają się obawy w związku z obywatelami Polski, u których obecnie podejrzewa się obecność koronawirusa.

 

Na samym terenie kontynentalnym Chin, oficjalnie liczba zachorowań wzrosnąć miała do ponad 60 300 przypadków. Najwięcej chorych z powodu Koronawirusa ludzi zamieszkuje prowincję Hubei, w której zakażonych ma być nawet ponad 48 200 osób. To właśnie tam zlokalizowane jest słynne już miasto Wuhan, z którego wyszedł koronawirus, budzący grozę na kilku kontynentach.

 

Przedstawiciele miejscowych władz, odnosząc się do informacji o tym dosyć nagłym i wyjątkowo szybkim wzroście liczby zachorowań, przekazali iż w ich opinii jest to skutek zastosowania w ostatnim czasie nowej, szybszej oraz jak twierdzą znacznie efektywnej metody diagnostycznej.

 

Taki pogląd na tę sytuację przedstawiła komisja zdrowia w prowincji Hubei. Te nowe metody kliniczne służące diagnozowaniu koronawirusa mają według informacji przekazanych przez chińskich dziennikarzy wykorzystywać w swej praktyce tomografię komputerową (CT). Ma to posłużyć sprawniejszemu wykrywaniu kolejnych zachorowań, a przy tym umożliwienie personelowi szpitali szybsze reagowanie, a co za tym idzie, izolowanie osób chorych. To właśnie uwzględnienie w podanych danych tak zdiagnozowanych przypadków miało poskutkować tak zaskakującym wzrostem tej liczby. Wcześniej odkrywanie nowych zachorowań stanowiło ilość na poziomie kilku tysięcy osób, u których zidentyfikowano zakażenie. Warto jednak pamiętać, że wyjaśnieniom strony chińskiej nie daje wiary wielu ludzi na świecie.

 

Wielu zaniepokoić może również fakt, że mieszkańcy Wuhan zaczęli ostatnio unikać szpitali. Jak podają media, ma to wynikać m.in. warunkami panującymi w ośrodkach kwarantanny. Ma być tam bardzo tłoczno, a dodatkowo są one urządzane w miejscach takie jak stadiony czy hale targowe.

 

Warto wspomnieć też o monitorowaniu sytuacji związanej z nową chorobą na terenie naszego kraju. W dniu dzisiejszym, w godzinach popołudniowych wiceminister Waldemar Kraska przekazał informacje mówiące o podejrzeniach zarażenia koronawirusem u 18 ludzi (w tym jednej z Chin), a także przewiezionych do szpitala w związku z koniecznymi badaniami 30 osobach we Wrocławiu.

 

 

Źródło: Rdc.pl ; Gisanddata.maps.arcgis.com ; Wyborcza24.pl

Fot.: YouTube/CGTN

Choć wirus powstały w chińskim Wuhan zabił już kilkaset osób, przedostając się także do Europy i USA, to nie wszyscy traktują go śmiertelnie poważnie. 

Andriej, taksówkarz z Omska (Rosja), postanowił wyśmiać koronawirusa.

Zakładam maskę przeciwgazową i pytam, czy przybyli z Chin, czym rozśmieszam ludzi. I taki właśnie jest cel, rozśmieszyć ludzi i samemu trochę się zabawić

– powiedział pomysłowy kierowca w rozmowie z „The Siberian Times”

Obawiałem się reakcji ludzi, ale większość się śmieje, kiedy mnie widzą

– stwierdził mężczyzna

Andrij zapewnia, że nie prowadzi taksówki w masce non stop, tylko zdejmuje ją po przejechaniu kilkunastu metrów.

Choć sam pomysł, wydaje się zabawny, to należy pamiętać, że w Rosji wykryto dotąd dwa przypadki koronawirusa – u dwojga obywateli Chin, którzy przebywali w azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej. Nie wszystkim zatem może być do śmiechu.

 

polsatnews.pl/Red/Fot. YouTube Siberian Time

Epidemia koronawirusa, o którym usłyszał już cały świat, zbiera kolejne żniwa. Mówi się nawet o kilkuset zabitych i wielu tysiącach chorych. W sieci pokazano nagranie, jak wygląda jedzenie, serwowane na targu znajdującym się w samym centrum zagrożenia.

Koronawirusa wykryto na targu owoców morza w Wuhan, gdzie nielegalnie sprzedawano dzikie gatunki. Ustalono, że ofiara śmiertelna wirusa, którego występowanie stwierdzono po raz pierwszy w grudniu ub. r., regularnie dokonywała zakupów na miejscowym targu owoców morza.

Do sieci wyciekło nagranie, w jakich warunkach i co sprzedaje się na wyżej opisywanym targu. Ostrzegamy, materiał tylko dla widzów o mocnych nerwach!

 

Wideo opublikowała na swoim Facebooku także słynna polska restauratorka Magdalena Gessler.

Zwariuję. Mam wrażenie, że to totalne szaleństwo. Ubóstwiam jeść, ale wygląda to na całe światowe ZOO wybite i sprzedawane na straganach, po prostu koszmar… Ludzie ludziom, zwierzętom, zgotowali ten los… Co będzie dalej?

– napisała Gessler. Wkrótce usunęła wpis z nagraniem, jednak materiał wideo dalej krąży po sieci.

 

radiozet.pl/Red/Fot. FB Gessler screen