Chuligani sypatyzującej z polskimi drużynami piłkarskimi w przeszłości dosyć często dawali o sobie znać poza granicami Polski. Z reguły miało to miejsce przy okazji rozgrywek europejskich. Tym razem starcie kiboli polskich z rosyjskimi miało być rewanżem za bijatykę jaka miała miejsce w 2016 roku. Bojówkarzom przeszkodzili jednak funkcjonariusze rosyjskiej policji.

 

Wszystko rozegrało się na terenie Obwodu Kaliningradzkiego. Członkowie bojówki utożsamiającej się z Legią Warszawa i znanej jako Teddy Boys 95 umówili się na tzw. „ustawkę” z chuliganami kibicującymi Spartakowi Moskwa. Starcie to miało być swoistym rozwiązaniem starego konfliktu, bowiem w podobnym starciu, krewcy fani stołecznej Legii mieli ulec kibolom Spartaka w 2016 roku.

 

W umówionym wcześniej miejscu miało dojść do starcia na gołe pięści, bez używania niebezpiecznych narzędzi. Ustalona została również liczba uczestników bójki, jak to zwykle bywa w przypadku ustawek. Jak podają media, obydwie ekipy ustaliły, że bić będą się w ekipach liczących najprawdopodobniej po trzydzieści trzy osoby.

 

Choć bojówkarze Spartaka zapewniali wcześniej warszawskich chuliganów o tym, że policja ma nie zagrażać ich planom, gdyż odpowiedni funkcjonariusze zostali skorumpowani, to jednak końcowy efekt był zgoła inny. Na miejscu, gdzie miało dojść do starcia chuliganów, zostali oni otoczeni przez aż kilkudziesięciu uzbrojonych rosyjskich policjantów, którzy zapobiegli rozpoczęciu ustawki.

 

W ręce tamtejszej policji trafić miało 19 kiboli Legii Warszawa. Byli oni godzinami przesłuchiwani, a także usłyszeli zarzuty dotyczące naruszenia warunków pobytu na terenie Federacji Rosyjskiej.

 

Po przeprowadzonych czynnościach administracyjnych, polscy chuligani zostali wydaleni z terytorium Rosji.

 

Chociaż do ustawki miało dojść jeszcze w listopadzie, to w ostatnich dniach zrobiło się dopiero głośniej w polskich mediach o opisanej sytuacji.

 

Członkowie grupy Teddy Boys 95 byli już w ubiegłych latach zatrzymywani również przez polską policję. Stawiano im zarzuty dotyczące uczestnictwa w przestępczych procederach, takich jak np. handel narkotykami na dużą skalę.

 

Przeczytaj też:

Doszło do ustawki między Polakami a Ukraińcami

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

 

Źródło: tvn24.pl ; sportowefakty.wp.pl

Fot.: needpix.com

 

Zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie spotkać wielu można fanów piłki nożnej, a przy okazji też członków bojówek, którzy poza fascynacją sportem mają nietypową pasję- jaką są ustawki i toczone bójki z wrogimi ekipami pseudokibiców. Właśnie do tego typu starcia doszło w ostatnich dniach pomiędzy polskimi chuliganami a tymi pochodzącymi z Ukrainy.

 

Informacja o stoczonej bójce pojawiła się na kanał informacyjnych polskich chuliganów, np. na stronach facebookowych. Ustawkę opisał również portal stadionowioprawcy.net, powołując się na źródła w jednej z uczestniczących w starciu ekip.

 

Ustawka pomiędzy bojówkarzami miała zostać wcześniej umówiona pomiędzy zaprzyjaźnionymi ekipami chuliganów Zagłębia Sosnowiec i BKS Bielsko-Biała a bojówkarzami Dynama Kijów, znanego klubu ze stolicy naszych wschodnich sąsiadów.

 

Zdaniem członków bojówki z Sosnowca lepsi w tym starciu okazali się zdecydowanie chuligani z Polski, a całe starcie miało trwać zaledwie… półtorej minuty. Według relacji przedstawionej na portalu stadionowioprawcy.net, początkowo chuligani umawiali się na ustawkę, w której stanąć mają naprzeciw siebie grupy liczące 25 osób. Ukraińcy mieli jednak doprowadzić do zmniejszenia tej liczby i ostatecznie ta krótka walka została stoczona pomiędzy grupami liczącymi po 17 pseudokibiców.

 

 

Źródło: stadionowioprawcy.net

 

Ruszył proces osób oskarżonych o dokonanie krwawego ataku na Miłosza B., do którego doszło pod koniec stycznia 2018 roku w rejonie ul. Teligi na krakowskim osiedlu Prokocim. Młody mężczyzna związany był ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Jego oprawcy (pseudokibice Wisły Kraków) zadali mu ciosy ostrymi narzędziami takimi jak maczety i siekiery. W wyniku odniesionych ran Miłosz B. zmarł 1 lutego 2018 roku w szpitalu. Zabójstwo to nie jest jednak jedyny zarzut jaki stawiany jest oskarżonym.

 

W rozpoczętym procesie oskarżonych jest pięciu mężczyzn. Najmłodszy z nich urodził się w 1998 roku, a najstarszy dziesięć lat wcześniej. W tle całej sprawy pojawia się wątek posiadania narkotyków, przestępstw skarbowych oraz seksu z osobą poniżej 15. roku życia. Co ciekawe wśród osób, które zasiadły na ławie oskarżonych znaleźli się też byli pracownicy klubu Wisła Kraków.

 

Zabójcy Miłosza B. określani są jako „młodzi sharksi”, ponieważ w opinii śledczych stanowić mieli część struktur Wisła Sharks, bojówki pseudokibiców „Białej Gwiazdy”, która uznawana jest za zorganizowaną grupę przestępczą. Gangiem przez lata kierował Paweł M., ps. „Misiek”, który finalnie zdecydował się współpracować z prokuraturą i złożyć zeznania obciążające jego dawnych kompanów.

 

Mężczyźni, którzy dokonali krwawego ataku na Prokocimiu, usłyszeli również zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko zdrowiu, życiu i mieniu. W treści aktu oskarżenia znalazły się również zarzuty dotyczące przestępstw narkotykowych oraz skarbowych.

 

Wśród oskarżonych znalazł się 20-letni Maciej K., który nie przyznaje się do dokonania zbrodni przy ul. Teligi. Potwierdził jednak, że posiadał 240 gramów marihuany. Tłumaczył on, że kupił taką ilość narkotyków, ponieważ lub palić marihuanę, co pomagać ma mu na ból kręgosłupa.

 

Kupiłem większą ilość za cenę promocyjną, to mi się opłacało. Nie stać mnie było na to, aby dziennie wydawać 30-60 złotych na marihuanę – powiedział Maciej K., który za nabytą hurtowo marihuanę miał zapłacić około 15 złotych za gram suszu. Wyjaśnił on, że nie chciał brać standardowych środków przeciwbólowych, aby nie obciążać wątroby. Mężczyzna w czasie kiedy został zatrzymany był uczniem liceum.

 

Zdaniem prokuratury, wśród osób biorących udział w ataku na Miłosza B. był również zatrudniony swego czasu w Wiśle Kraków Arkadiusz W., który zajmował się w klubie utrzymaniem murawy na boisku.

 

Największą ilość zarzutów usłyszał jednak Konrad O., znany w środowisku krakowskich pseudokibiców jako „Młody Opal”. Mężczyzna jest oskarżony nie tylko o brutalny atak w styczniu 2018 roku i udział w zorganizowanej grupie przestępcze, ale również o posiadanie narkotyków, a także… obcowanie płciowe z osobą w wieku poniżej 15. roku życia. Również on był pracownikiem gospodarczym Wisły Kraków, co sam miał przyznać podczas procesu.

 

W opinii śledczych „Młody Opal” miał dostarczać młodszej znajomej pieniądze oraz napoje alkoholowe w zamian za seks. Została ona poczęstowana przez niego (jak to określił) „jointem”, za co również usłyszał zarzut. Nie wypierał się on tego, że posiadał narkotyki, w tym również mefedron. Z treści jego wyjaśnień można wnioskować, że utrzymuje on iż uważał ten narkotyk za legalny. Konrad O. nie przyznaje się jednak do udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz odebrania życia Miłoszowi B. w styczniu 2018 roku. Sąd wyłączył jawność procesu na czas reszty składania wyjaśnień przez „Młodego Opala”.

 

W opinii prokuratury w grupie osób, którzy napadli fana Cracovii byli również Daniel S. oraz urodzony w Gdańsku Daniel U. Obydwaj nie przyznają się do zarzucanych im czynów i odmówili składania zeznań.

 

 

 

Źródło: lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

W ostatnim czasie niejednokrotnie informowaliśmy o atakach pseudokibiców w miejscach publicznym. Tak też było w tym przypadku, kiedy na Śląsku osoby identyfikujące się z jedną z lokalnych drużyn zaatakowały w tramwaju. Miejscowi policjanci w reakcji na te wydarzenia przeprowadził skuteczne działania.

 

Ofiarami ataku padła dwójka nastolatków przemieszczająca się po Katowicach jednym z tramwajów. Zostali oni pobici przez swoich oprawców, gdyż jak podaje zespół prasowy śląskiej policji, napastnicy uznali ich za sympatyków wrogiego klubu sportowego.

 

Sprawców napaści udało się zidentyfikować i schwytać, dzięki szybko podjętym oraz sprawnie przeprowadzonym działaniom funkcjonariuszy z grupy zajmującej się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców.

 

Niespełna cztery tygodnie po ataku w katowickim tramwaju, zatrzymani zostali 24 i 21-latek podejrzewani o dokonanie tamtej napaści na dwóch młodszych od siebie chłopaków.

 

Sprawcy byli kompletnie zaskoczeni wizytą stróżów prawa. Zatrzymani usłyszeli już zarzuty pobicia. Ich wybryk został określony, jako chuligański, wobec czego poniosą oni surowszą karę. O ich dalszym losie zdecyduje sąd – przekazała policja.

 

Zgodnie z zapisami znajdującymi się w Kodeksie Karnym, czynem o charakterze chuligańskim określa się występek polegający na umyślnym zamachu na m.in. zdrowie, wolność lub nietykalność cielesną lub też na porządek publiczny, jeśli sprawca działa publicznie i bez uzasadnionego powodu lub z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego.

 

W ostatnich latach polska policja, przy zaangażowaniu antyterrorystów rozbiła sporą część struktur grup przestępczych opartych na ludziach ze środowiska pseudokibiców. Dzięki tym działaniom spora osób zaangażowanych w przestępcze działania bojówek utożsamiających się z kibicami klubów piłkarskich trafiła za kratki. Nie wyeliminowało to jednak całkowicie występowania naruszeń porządku publicznego, jakiego dopuszczają się pseudokibice na południu Polski.

 

Czytaj również:

Nowe fakty na temat starć pseudokibiców! Członkowie bojówki użyli granatów? [FOTO/WIDEO]

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

Prokuratura kończy „rozbijanie” gangu pseudokibiców. Czy ktoś zajmie miejsce rozpracowanej bojówki?

 

Góry gotówki w mieszkaniu poszukiwanej liderki kiboli Cracovii?!

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

W ostatnich miesiącach walka policji z przestępczością zorganizowaną opartą na pseudokibicach przyniosła sporą ilość akcji antyterrorystów oraz zatrzymań. Do skutecznych działań CBŚP przyczyniły się też zeznania ważnych w środowisku bojówkarzy osób, takich jak np. Paweł M. ps. „Misiek”, który od lat stał na czele gangu „Wisła Sharks” utożsamiającego się z krakowską „Białą Gwiazdą”. Jak donosi portal lovekrakow.pl, prokuratura kończy obecnie kolejny etap śledztwa dotyczącego tej grupy.

 

Trwające postępowanie dotyczy w dużej mierze 16 osób zatrzymanych w kwietniu na zlecenie śledczych. Postawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także wytwarzania i handlu narkotykami na terenie Polski w okresie od 2007 do 2018 roku.

 

W gronie zatrzymanych wówczas mężczyzn znalazł się również były wiceprezes Wisły Kraków- Damian D. Obecnie w areszcie przebywa 12 mężczyzn z tego grona, pozostałym sąd uchylił areszt, a jeden z zatrzymanych został wypuszczony do domu niedługo po przeprowadzeniu działań przez policjantów.

 

Jak informuje lovekrakow.pl, jeden z głównych świadków w tej sprawie, czyli wieloletni lider gangu Paweł M. ma być „dosłuchiwany”, a prokuratura skupia swoje działania na aresztowanych członkach grupy „Wisła Sharks”.

 

Weryfikowane przez śledczych są obecnie zeznania świadków, a także wyjaśnienia podejrzanych. Analiza tyczy się dosyć starych przewinień z okresu 2007-2010, nie jest jednak wykluczone, że do listy zarzutów dołączone zostaną kolejne, takie jak np. wymuszenia lub pobicia. Jak informuje portal, niektórzy mają mieć już na koncie wyroki za podobne przewinienia. Część z podejrzanych ma również przyznawać się do zarzucanych im czynów, celem skrócenia procesu.

 

Co również warte uwagi, po złożeniu obszernych zeznań i wyjaśnień przez słynnego już „Miśka” kolejne zatrzymania były niemalże jedynie formalnością. Jak się jednak okazało, dawni koledzy Pawła M., którzy w ostatnich latach mieli już nie uczestniczyć aktywnie w działalności gangu „Sharksów” mają sami zgłaszać się do prokuratury.

 

Dodatkowo w przypadku byłego działaczka klubu Damiana D., prowadzona jest przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu sprawa dotyczącą przestępstw gospodarczych. Chodzi tu o zarzuty związane z zarządzaniem spółką oraz jej majątkiem.

 

Jak czytamy na lovekrakow.pl, informacji tych nie komentuje szczegółowo prokuratura. Poinformowano jednak, że przeprowadzane czynności procesowe „zmierzające do kompleksowego wyjaśnienia wszystkich okoliczności będących przedmiotem śledztwa”.

 

Choć w Małopolsce rozbito grupy przestępcze oparte na bojówkarzach sympatyzujących z krakowskimi klubami piłkarskimi, to jednak na terenie Krakowa dochodziło w ostatnim czasie do kilku niepokojących zdarzeń jak np. podpalania samochodów, ataków na lokale w centrum miasta czy tzw. „wjazdów” z maczetami i innymi ostrymi narzędziami.

 

O tych zajściach pisaliśmy też tutaj:

Eksplozja, podpalenia i „wjazdy” z maczetami. Trwają starcia pseudokibiców [FOTO/WIDEO]

 

 

Źródło: lovekrakow.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

W ostatnich miesiącach polska policja dosyć sprawnie rozbiła struktury grup przestępczych opartych na środowisku pseudokibiców. Sporo zatrzymań dokonano w Małopolsce i na Śląsku, a za kratki trafiło wielu ważnych wśród bojówkarzy osób, takich jak np. niektórzy szefowie grup pseudokibiców śląskich klubów, a także lider krakowskiej grupy „Wisła Sharks”- Paweł M. ps. „Misiek”, który miał zgodzić się zeznawać, przez co obecnie jest uznany za „persona non grata” wśród chuliganów Wisły Kraków. Do incydentów, jakie mają miejsce w ramach starć pseudokibiców dochodzi jednak nadal pod Wawelem, a ostatnie dni są tego dowodem.

 

Podczas jednej nocy w kończącym się tygodniu, w Krakowie na różnych osiedlach dokonano ataków na samochody należące do mężczyzn związanych z „Wisła Sharks”. Na osiedlu Kurdwanów, w rejonie ul. Halszki spłonął samochód marki BMW. Siła wybuchu pojazdu była na tyle duża, że dało się ją odczuć w blokach przy kilku ulicach. Ogień miał wówczas unosić się w pewnym momencie ponad wysokość 4-piętorowych bloków. Pobliscy mieszkańcy wybiegali z klatek, aby szybko przeparkować swoje auta, ratując je przed ogniem. Wiązało się to z narażeniem własnego zdrowia i życia, ponieważ podczas pożaru BMW dochodziło w nim do kolejnych wybuchów.

 

Zanim doszło do eksplozji, a samochód stanął w ogniu, okoliczni mieszkańcy słyszeli kilka stłumionych wystrzałów, brzmiących jak dźwięk pistoletu. Widoczny był także szybko odjeżdżający ulicą Wysłouchów samochód. Osoby znajdujące się w nim prawdopodobnie uciekały z miejsca zdarzenia.

 

 

 

Do podobnej sytuacji doszło również na drugim końcu miasta, bo na osiedlu Prądnik Biały. Tam przy ul. Siennej spłonął samochód marki Dodge, którego właścicielem był inny człowiek związany również ze środowiskiem bojówkarzy „Wisła Sharks”. Do podpaleń aut doszło tamtej nocy też najprawdopodobniej na dzielnicach: Czyżyny oraz Mistrzejowice.

 

Nie jest wykluczone, że ataków tych dokonali członkowie grup tworzonych przez pseudokibiców Cracovii. W mediach pojawiły się także doniesienia, że mogą chcieć oni wykorzystać moment kryzysu wśród przestępczych struktur bojówkarzy sympatyzujących z „Białą Gwiazdą”, aby poszerzyć swoje wpływy i wyeliminować konkurencję wśród ochroniarzy krakowskich lokali. Potwierdzać to może fakt, że wcześniej dochodziło również do głośnych ataków na klub Prozak w Krakowie. Należy jednak pamiętać, że wśród zatrzymanych znalazło się też w ostatnich latach sporo liderów bojówek Cracovii. Również niektórzy z tego grona mieli zdecydować się na współpracę z policją.

 

Bardzo prawdopodobne jest też, że pseudokibice Wisły szybko wzięli odwet za podpalenie drogich samochodów. W rejonie ul. Witosa na Kurdwanowie (osiedle, na którym noc wcześniej spalono BMW), grupa zamaskowanych mężczyzn uzbrojonych w maczety i gazy obronne miała przemieszczać się samochodem i zaczepiać potencjalnych sympatyków Cracovii.

 

Chociaż policjanci rozpracowali grupy pseudokibiców na południu Polski i dokonali dużej ilości zatrzymań, to jak widać nadal na lokalnym rynku przestępczym funkcjonują w Krakowie osoby chcące czerpać zyski z prowadzonych interesów, a przy tym dążące do wyeliminowania konkurencji, która ma podobne cele.

 

Podpalony samochód

Na Kurdwanowie dresiarze podpalili w nocy samochód na środku osiedla, wokół kilkudziesięciu innych zaparkowanych. Ludzie wybiegali przestawić swoje auta. Została wezwana Straż Pożarna oraz Policja.

Gepostet von Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK am Dienstag, 23. Juli 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/PKKinfo

Fot.: YouTube/RaidalloTV

 

 

Do krwawych scen doszło w miejscowości Świętochłowice w województwie śląskim. Na Placu Słowiańskim doszło do starcia pomiędzy przedstawicielami środowisk pseudokibiców identyfikujących się z różnymi klubów sportowych. Ta scysja mogła jak się okazało doprowadzić do tragicznej śmierci młodego człowieka.

 

Podczas bójki pseudokibiców jeden z uczestników rozróby użył maczety, którą ranił 17-latka. Wszystko rozegrało się w weekendową noc z soboty na niedzielę. Nastolatek został okaleczony na tyle poważny, że musiał trafić do szpitala. Jego stan został niestety oceniony przez lekarzy jako ciężki, ale stabilny.

 

Komenda policji jak na razie woli nie zdradzać dokładnych informacji na temat prowadzonych w tej sprawie czynności. Wiadomo jednak, że doszło już do pierwszych zatrzymań w związku z zajściem na Placu Słowiańskim.

 

Osoby zatrzymane przez funkcjonariuszy policji to trzej młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 20 lat. Trwają poszukiwania mające doprowadzić do ujęcia pozostałych uczestników krwawej bijatyki w Świętochłowicach.

 

Sprawą tą zajmuje się obecnie również prokuratura. Niestety jest to kolejny przypadek krwawego ataku motywowanego porachunkami, w których tle znajdują się przestępcze porachunki ludzi wywodzących się ze środowiska pseudokibiców. Niejednokrotnie przy tego typu zdarzeniach dochodziło do śmierci młodych ludzi lub ciężkiego uszkodzenia ciała. Z reguły incydenty te miały miejsce w Krakowie i jego okolicach, a także na Śląsku.

 

Na temat brutalnych starć i działań pseudokibiców pisaliśmy m.in. w poniższych artykułach:

Krwawy atak pseudokibiców i konkretna odpowiedź policji [WIDEO]

Brutalność to ich drugie imię. Kraków opanowują nowe ekipy chuligańskie!

Pseudokibice porwali dla okupu. Jeden z nich przypłacił to życiem!

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay

Chuligani zdemolowali centrum miasta. Wczoraj w centrum Bratysławy doszło do bijatyki kibiców Cracovii i Ajaxu Amsterdam z kibicami Lewskiej Sofii. Policja zatrzymała ponad sto osób.

 

Do starcia doszło wczoraj wieczorem. Podczas zwiedzania centrum Bratysławy spotkali się kibice dwóch drużyn – Cracovii i Lewskiej Sofii. Powodem ich obecności były mecze obu drużyn w europejskich pucharach. Krakowskim kibicom pomagali także fani Ajaxu Amsterdam.

 

Bijatyka odbyła się na ulicy Venturskiej. Mimo obecności około setki funkcjonariuszy policji walka trwała około 15 minut. Kibice zdemolowali ulice i ogródki restauracji. Rzucali w siebie krzesłami i stolikami.

Posledné info, ktoré od vás dostávame.BITKA NA VENTÚRSKEJ:EDIT: Pobili sa fanúšikovia družby klubov Cracovia Krakow a Ajaxu Amsterdam – Cracovia hrá zajtra v Dunajskej Strede na jednej strane a Bulharov z Levski, ktorí hrajú zajtra v Ružomberku.SPRACÚVAME TIEŽ ĎALŠIE VIDEÁ, len trochu nestíhame.Ak viete viac, píšte do komentu.

Gepostet von Zomri am Mittwoch, 10. Juli 2019

 

Według danych podanych przez słowacką policję zatrzymano 107 osób. Są oni podejrzani o chuligaństwo. To 41 Polaków, 51 Bułgarów i 15 Holendrów. 17 osób zostało rannych. Jak podaje portal aktuality.sk na miejscu były nawet dwie eksplozje, a ludzie ulicy uciekali ze strachem.

 

Poniżej zdjęcia oraz film z miejsca zdarzenia:

AKTÉRI VČERAJŠEJ BITKY SA SCHOVÁVALI AJ V MIESTNYCH BAROCH, POLICAJTOM VŠAK NEUŠLI

Gepostet von Polícia SR – Bratislavský kraj am Mittwoch, 10. Juli 2019

 

źrodło: Polícia Slovenskej republiky / Facebook

„Ustawka” to w środowisku kibicowskim (i nie tylko) umówiona bijatyka pomiędzy grupami chuliganów. Ustalane są wcześniej zasady, miejsce starcia oraz ilość uczestników. Pomimo tych reguł, może i dochodziło czasami do śmierci któregoś z bojówkarzy, zwłaszcza kiedy do tego typu rozróby dochodziło dość spontanicznie lub w ruch szły niebezpieczne przedmioty, które użyte mogły zostać również w przypadku ustawki, do jakiej doszło niedaleko autostrady A1 w powiecie łowickim.

 

Tym razem ekipy chuliganów identyfikujących się z wrogimi środowiskami kibiców organizowały swoje starcie w lesie na terenie Bielawy. Jak twierdzi policja, dzięki zaalarmowaniu funkcjonariuszy przez okolicznych mieszkańców i dalszym sprawnym działaniom, udało się udaremnić bijatykę z udziałem ponad 60 ludzi.

 

Uwagę ludzi zamieszkujących gminę Bielawa zwróciła ilość aut wjeżdżających na okoliczne tereny leśne. Jak się okazało, przemieszczali się nimi osoby z kilku województw, mających w ustawce stanowić chuligańską ekipę jednego z łódzkich klubów sportowych. Łódzka policja namierzyła podejrzanych i dotarła na miejsce, do którego przyjechali. Tam mężczyźni tłumaczyli, że umówili się na… rozegranie meczu piłkarskiego. W ich samochodach znaleziono jednak takie narzędzia jak np. kastety co wskazuje na fakt, że miała to być inna, bardziej brutalna forma rywalizacji. Ponadto chuligani mieli też rękawice przeznaczone do sportów walki, a jak się okazało wśród nich byli też zawodnicy MMA, którzy należą do federacji sportów walki.

 

Wszystko wskazywało na przygotowania do konfrontacji siłowej. Funkcjonariusze wylegitymowali i sprawdzili 45 mężczyzn w wieku od 24 do 40 lat, mieszkańców woj. łódzkiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. Jeden z mężczyzn usłyszy najprawdopodobniej zarzuty znieważenia funkcjonariuszy. Wśród tej grupy byli zawodnicy MMA zrzeszeni w zawodowych federacjach sportów walki i walczących na organizowanych przez nich galach sztuk walki – zrelacjonowała, cytowana przez portal rmf24.pl, mł. insp. Joanna Kącka, rzecznik prasowy KWP w Łodzi.

 

Mniej więcej w tym samym czasie,  inni funkcjonariusze zatrzymali inną grupę jadącą samochodami w miejsce nie stoczonej ostatecznie ustawki. Byli to chuligani identyfikujący się z jednym z warszawskich klubów, którzy przemieszczali się autostradą A1, zmierzając na starcie z bojówkarzami sympatyzującymi z wrogą łódzką drużyną.

 

W tej grupie, według informacji przekazanych przez policję było 20 mieszkańców Warszawy w wieku od 27 do 41 lat. Najprawdopodobniej i w tym gronie znaleźli się ludzie profesjonalnie uprawiający MMA. W ich samochodach poza przedmiotami z herbem warszawskiego klubu, znaleziono również rękawice do mieszanych sztuk walki.

 

NEWS: Nieudany trening piłki nożnejWczoraj we wczesnych godzinach rannych (aby uniknąć upałów) w gminie Bielawy miało…

Gepostet von Stadionowi Oprawcy am Freitag, 28. Juni 2019

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Facebook/Stadionowi Oprawcy

Fot.: Barksdale Air Force Base