Pod koniec kwietnia rozpoczęły się działania mające na celu doprowadzić do odnalezienia zaginionego 3,5-letniego Kacperka pochodzącego z Nowogrodźca. Chłopiec zniknął wówczas, kiedy bawił się w okolicach zbiornika wodnego, a jego ojciec będący w pobliżu nie dopilnował go ojciec, który jest skonfliktowany z prawem. W tamtej okolicy przebywać miał również znajomy mężczyzny. Dziś niestety dotarły smutne wieści ws. prowadzonej akcji poszukiwawczej.

 

Dziecko zaginęło w dniu 27 kwietnia i od tego czasu  trwały poszukiwania oraz próby ustalenia dokładniejszych okoliczności tego jak doszło do zniknięcia 3,5-latka. Podejrzenia budziła osoba ojca oraz teorie pojawiające się w internecie i mediach przy okazji rozmów z matką chłopca.

 

W akcję poszukiwawczą zaangażowane były spore siły policji. Do działań włączył się również znany detektyw Krzysztof Rutkowski wraz ze swoimi współpracownikami.

 

Jak poinformowały dziś media, finał tej sprawy nie jest niestety szczęśliwy. Około godz. 9 rano, odnalezione zostało bowiem ciało poszukiwanego przez ostatnie dni dziecka.

 

Chłopiec zgodnie z wieloma przewidywaniami, niestety znalazł się w płynącej przez tę okolicę rzece. To właśnie w jej korycie odnalezione miały zostać zwłoki.

 

Tragiczne doniesienia potwierdził również wspomniany detektyw Rutkowski w treści wpisu opublikowanego na Facebooku.

 

Zgodnie z naszymi założeniami i naszą hipotezą, że dziecko jest w wodzie, przewidując, że po około dwóch…

Gepostet von Krzysztof Rutkowski am Samstag, 9. Mai 2020

 

 

 

Źródło: RadioZET.pl ; Facebook/@KrzysztofRutkowskiDetektyw

Niestety na terenie naszego kraju po raz kolejny doszło do tragicznego zdarzenia. W tym przypadku, wstrząsające sceny rozegrały się w południowej części Polski, a dokładniej na terenie małopolskiej miejscowości Karwodrza w gminie Tuchów. O sprawie poinformowała m.in. telewizyjna stacja Polsat News. Niestety nie było do tej nocy jedyna sytuacja, w której odnaleziono zwłoki.

 

Makabrycznego odkrycia, dokonano na jednej z tamtejszych posesji w niedzielny wieczór, po godzinie 22. W budynku mieszkalnym, znaleziono zakrwawione ciało kobiety, na którym zidentyfikowano również okaleczenia, co wskazywać może na fakt, że została ona brutalnie zamordowana. Jak się jednak okazało, nie były to jedyne ludzkie zwłoki znajdujące się na tym terenie.

 

Ze studni znajdującej się obok domu, wyciągnięte zostało ciało mężczyzny ubranego w momencie śmierci w majtki oraz t-shirt. Człowiek ten to 63-letni mąż odnalezionej wcześniej wewnątrz budynku martwej kobiety.

 

W tej sprawie funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo pod nadzorem prokuratury, które ma dać odpowiedzi na pojawiające się pytania dotyczące okoliczności tragedii jaka rozegrała się w Karwodrzy. Według informacji przekazanych przez Polsat News, mogło dojść w przypadku tego małżeństwa do tzw. „poszerzonego samobójstwa”.

 

63-latek mógł dopuścić się najpierw morderstwa dokonanego na własnej małżonce, a później samemu odebrać sobie życie skacząc do studni.

 

Warto zwrócić uwagę na fakt, że tej samej nocy, wydobyto również ciało denata ze studni w miejscowości Mały Płock (województwo podlaskie). W tym przypadku był to 33-letni mężczyzna, którego zwłoki wydobyto po wypompowaniu wody przez straż pożarną. Mężczyzna miał wcześniej zaginąć, w związku z czym trwały poszukiwania jego osoby. Najprawdopodobniej wpadł on do studni przypadkowo. Mówi się, że miał problemy ze wzrokiem, poza tym nie jest wykluczone, iż był on pod wpływem alkoholu.

 

Czytaj też:

Krwawy atak w Warszawie! Wśród ofiar jest dziecko

Makabra w Krakowie! Podpalono człowieka

 

 

Źródło: Polsat News ; RadioZET.pl ; wp.pl

Fot.: Pixabay

 

28 listopada 2009 roku – to ostatni dzień, w którym widziano Larry’ego Murillo-Moncadę żywego. Tego dnia, 25-letni wówczas mężczyzna wybiegł z domu boso, w trakcie śnieżycy. Jak informuje „The Washington Post”, we wtorek, po prawie 10 latach odnaleziono jego ciało. Nigdy nie zgadniecie, gdzie zostało ukryte!

 

W poszukiwania 25-latka zaangażowały się setki mieszkańców miasta Council Bluffs w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie słupy, przystanki oraz inne miejsca w okolicy obklejone były ogłoszeniami o zaginionym.

 

Jak się później okazało, ciało Larry’ego znajdowało się ok. milę od jego domu – przez cały ten czas zwłoki ukryte były za lodówką supermarketu, w której niegdyś pracował!

 

Śledczy wciąż badają okoliczności śmierci mężczyzny. Jakim cudem jego ciało znalazło się w takim miejscu? Matka zaginionego wspomina ten dzień – dzień przed zniknięciem 25-latek wydawał się być nieobecny, trudno było złapać z nim jakiś kontakt. Udał się do lekarza, który przepisał mu antydepresanty. Leki nie pomogły, było jeszcze gorzej – Larry zaczął słyszeć głosy, mieć halucynacje. Przerażony twierdził nawet, że ktoś go śledzi. W końcu bez kurtki, butów i w letnich spodenkach wybiegł w trakcie śnieżycy z domu.

 

Ślad po Murillo-Moncadzie zaginął. Aż do czasu, kiedy w budynku, w którym niegdyś pracował, zlecono zrobienie remontu. Supermarket ten zamknięto w 2016 roku. W końcu obiekt znalazł kupca, który zlecił pozbycie się sklepowych regałów i półek. To właśnie wtedy, w szczelinie o szerokości 46cm. znaleziono rozkładające się od prawie 10 lat ciało.

 

Co na to dawni pracownicy sklepu? W rozmowie z policją tłumaczyli, iż wszyscy mieli nawyk stawania na lodówki, które mieściły się w magazynie. Być może Larry wdrapał się na urządzenie i wpadł w utworzoną między nim a ścianą szczelinę. Rzekomo lodówki i chłodziarki pracowały tak głośno, że nikt nie mógł usłyszeć wołania zaginionego o pomoc.

 

Zwłoki zidentyfikowano porównując materiały DNA rodziców z rozkładającym się ciałem.
W rozpoznaniu pomogły także znajdujące się na miejscu ubrania, które zgadzały się z tymi, które miał na sobie mężczyzna w dniu zaginięcia.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM