Jak widać masowe zatrzymania pseudokibiców Wisły mają różnorakie konsekwencje. Również takie, że w miejscach gdzie od lat „rządziła” Wisła, a osiedla sympatyzowały z tym klubem, teraz coraz śmielej poczynają sobie kibice Cracovii.

 

To jednak, co widać na poniższym nagraniu pokazuje bezkarność kiboli i doskonale opisuje atmosferę jaka panuje w dużej części Krakowa. Jak długo ma trwać kibolski dyktat? Czy normalne jest aby kilkudziesięcioosobowa grupa w biały dzień terroryzowała osiedle?

 

 

/red./

Za: Youtube.com

Foto: zrzut z Youtube.com/zdjęcie poglądowe

Jest ciąg dalszy sprawy dotyczącej Magdaleny Kralki. Stało się o niej w ostatnich miesiącach głośno zarówno w internecie, jak i też telewizji, w związku z listem gończym i poszukiwaniem jej w Europie. Kobieta miała przejąć stery w brutalnym gangu po aresztowaniu jej partnera.

 

O grupie przestępczej, do której należeć miała Magdalena Kralka pisaliśmy na łamach naszego portalu już niejednokrotnie. Gang działał w ostatnich latach na terenie Małopolski, po tym jak został założony przez braci Z., którzy początkowo kojarzeni byli ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Mieli oni być niegdyś jednymi z bardziej znanych chuliganów „Pasów” na krakowskim osiedlu Ruczaj. Z czasem jednak bracia nie skupiali się już w pierwszej kolejności na klubowych barwach i bojówkach kiboli, ale założyli własną grupę przestępczą, w których szeregach znalazł się m.in. Ormianin Tigran P. To również świadczy o tym, że grupa braci Z. nie była bojówką pseudokibiców, a stała się brutalnym gangiem, o którym kilkukrotnie zrobiło się głośniej w przeciągu ostatnich dwóch lat.

 

Gang braci Z. dopuścił się porwania swojego wcześniejszego kolegi i kompana w interesach- Patryka P., który miał w pewnym momencie okazać się nielojalny wobec innych członków grupy. Został on obezwładniony i zabrany spod siłowni na krakowskich Swoszowicach i przewieziony do domu w rejonie ul. Tynieckiej, gdzie znęcano się nad nim.W ramach przestępczego rozliczenia okradziono dom Patryka P., a także zażądano od jego ojca zapłacenia okupu.

 

Po tamtych wydarzeniach policja przeprowadziła działania, które doprowadziły do rozbicia gangu. Jeden z braci-gangsterów Adrian Z. ps. „Zielony” został zastrzelony przy okazji akcji antyterrorystów w zajmowanym przez niego domu. Jego bracia- Mariusz i Jakub, podobnie jak i też inni członkowie gangu zostali zatrzymani.

 

Kiedy szefostwo grupy trafiło za kratki, a proces braci Z. i ich kolegów ruszył przed sądem, wówczas stery w grupie przejąć miała kobieta związana z Mariuszem Z.- Magdalena Kralka. Fakt, że w gangu tak dużo do powiedzenia miała blondwłosa młoda kobieta nie sprawił, że działające dla niej osoby przestały być brutalne. Zdaniem mediów, Magdalena Kralka zlecać miała m.in. pobicia (w tym z użyciem niebezpiecznych narzędzi), a także zarabiać spore pieniądze w ramach narkotykowego biznesu.

 

Zdjęcia Magdaleny Kralki oraz jej opis obiegły portale społecznościowe po wydaniu za nią listu gończego. Śledczy zarzucają jej kierowanie grupą przestępczą, a także handel narkotykami na masową skalę. Mówi się tutaj o 120 kilogramach kokainy o wartości 4,3 miliona euro oraz aż 5,5 tony marihuany wycenianej na 88 milionów złotych.

 

Magdalena Kralka zdecydowała się po raz drugi już skierować do sądu wniosek o wydanie jej listu żelaznego, dzięki któremu mogłaby odpowiadać z wolnej stopy pod pewnymi warunkami. Tak podjęty krok tłumaczyła ona faktem, że nie chciałaby zginąć zastrzelona. Pierwszy taki wniosek złożyła ona pod koniec zeszłego roku i wówczas odmówiono jej, ze względu na nie spełnienie wymogów formalnych. Teraz kobieta spotkała się po raz drugi z odmową. Tym razem sąd ma obawiać się matactwa z jej strony. Mecenas Maciej Burda, będący adwokatem ówczesnej szefowej gangu nie skomentował decyzji sądu.

 

W związku z powyższym Kralka nadal jest poszukiwana przez Interpol. Za 30-latką wydany został też Europejski Nakaz Aresztowania. Policja zwraca uwagę na fakt, że osoby pomagające poszukiwanej kobiecie w ukrywaniu się lub ucieczce również muszą liczyć się z ewentualną odpowiedzialnością karną. Za takie działanie grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu.

 

Mówi się też, że obecnie Magdalena Kralka musi obawiać się nie tylko funkcjonariuszy służb i wymiaru sprawiedliwości, ale też gangsterów chcących powstrzymać 30-latkę przed składaniem zeznań, które mogłyby pogrążyć inne osoby z kryminalnego środowiska.

 

O gangu braci Z. i Magdalenie Kralce pisaliśmy również w poniższym artykule:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

W tym miesiącu zatrzymany został lider innego krakowskiego gangu- określanego jako bojówka pseudokibiców Cracovii. O tej sprawie pisaliśmy w poniższym artykule:

Schwytano lidera pseudokibiców! Nietypowe okoliczności zatrzymania

 

 

Źródło: onet.pl

Fot.: Facebook

 

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało jednego z ważnych przedstawicieli środowiska pseudokibiców w Polsce. Mężczyzna był poszukiwany od miesięcy, a w tym okresie ukrywał się m.in. w Hiszpanii. Ostatecznie jednak wpadł w dość nietypowych okolicznościach, które u wielu mogą rodzić sporo pytań.

 

40-letni Paweł Ł. ps. „Master” to lider bojówki utożsamiającej się z Cracovią i określającej się jako „Jude Gang”. Jest to przykład kolejnej ekipy, która opierając się na środowisku pseudokibiców stała się zorganizowaną grupą przestępczą realizującą gangsterskie interesy nie tylko w Polsce, ale też poza granicami naszego kraju.

 

Za szefa grupy „Jude Gang” uznawany był przez długi czas Robert M. ps. „Metal”. Był on zamieszany w sprawę zabójstwa dokonanego na krakowskich Grzegórzkach w październiku 2004 roku. Później deklarował jednak, że nie zamierza angażować się już w gangsterskie porachunki. W ostatnich latach wśród fanów Cracovii pojawiły się nawet informacje, że miał on składać zeznania obciążające innych, w związku z czym wywieszono nawet na trybunach podczas meczu transparent obrażający dawnego lidera „Jude Gangu”. Inny z ważnych liderów tej grupy Tomasz C. ps. „Człowiek” został zamordowany w styczniu 2011 roku przez członków konkurencyjnej grupy „Wisła Sharks” na osiedlu Kurdwanów. Po tych wydarzeniach Paweł Ł. ps. „Master” miał wypracować sobie pozycję szefa „Jude Gangu” pomimo tego, że prawdopodobnie skonfliktowany był on z niektórymi również znanymi pseudokibicami krakowskich „Pasów”, takimi jak np. bracia Z., którzy stworzyli własną grupę przestępczą, o której również głośno bywało w ostatnim czasie, w związku ze śmiercią jednego z nich- Adriana Z. ps. Zielony przy okazji akcji antyterrorystów czy też poszukiwaniami Magdaleny Kralki będącej partnerką kolejnego z braci.

 

Jednak to właśnie „Jude Gang” stanowi grupę będącą oficjalnie uznawaną za bojówkę pseudokibiców Cracovii, a robiącą równocześnie poważne interesy przestępcze. Grupa „Mastera” zajmować miała się m.in. przemytem i rozprowadzaniem dużych ilości narkotyków po różnych krajach Europy, brutalnymi napadami na członków konkurencyjnych grup, przejmowaniem „bramek” w krakowskich lokalach, gdzie imprezuje wielu ludzi, a nawet przemytem imigrantów. Podobnych działań dopuszczała się wroga dla „Jude Gangu” grupa „Wisła Sharks”.

 

Choć dla wielu może być to kuriozalne, to chociaż w wojnie pomiędzy pseudokibicami Wisły i Cracovii dochodziło do często krwawych, a nawet tragicznych sytuacji, to nie przeszkadzało to niektórym z liderów krakowskich gangów w utrzymywaniu koleżeńskich relacji. Według relacji mediów i głosów pojawiających się w środowisku miejscowych kibiców, tak było w przypadku Pawła Ł. ps. „Master” i Pawła M. ps. „Misiek”. Liderzy konkurencyjnych gangów mieli bowiem niegdyś wspólnie odsiadywać wyrok w więzieniu co przełożyło się na to, że zachowali oni ze sobą dobry kontakt i wzajemnie nie atakowali, chociaż kierowane przez nich grupy toczą przez lata przestępczą wojnę.

 

To właśnie zeznania „Miśka” miały obciążyć nie tylko jego dawnych kompanów, ale też szefa konkurencji. Wskazuje na to m.in. fakt, że Paweł Ł. miał uciec z kraju i uniknąć aresztowania niedługo po tym jak zeznawać zaczął zatrzymany we Włoszech jego imiennik „Misiek”. Funkcjonariusze policji nie zastali szefa kiboli Cracovii w dniu, gdy zatrzymywano też bojówkarzy kojarzonych z „Białą Gwiazdą” i byłego członka zarządu klubu Wisła Kraków- Damiana D.

 

Trzeba jednak zaznaczyć, że „Master” miał nie stawiać się do odsiadki zaległego wyroku dwóch i pół roku więzienia oraz zapłaty grzywny w wysokości 14 tysięcy złotych. Sprawa, w której wyrok ten zapadł dotyczyła wprowadzenia do obrotu dużej ilości narkotyków (sprowadzonych do Polscki z Hiszpanii i Słowacji) oraz uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej.

 

Lider „Jude Gangu” miał uciec do Hiszpanii i tam się przez pewien czas ukrywać. Zdecydował się jednak wrócić do Polski, pomimo tego iż ciągle był poszukiwany przez CBŚP. Kuriozalne okazały się być ostatecznie okoliczności zatrzymania 40-letniego szefa bojówkarzy utożsamiających się z „Pasami”.

 

Paweł Ł. pojawił się bowiem w ostatni weekend w Warszawie, gdzie odbywał się szlagierowy mecz pomiędzy stołeczną Legią a Lechem Poznań, którego kibice utrzymują przyjazne relacje z fanami Cracovii. Według medialnych doniesień, prawdopodobnie to właśnie bojówkarze z Wielkopolski pomagali się ukrywać „Masterowi” po powrocie do Polski. Nie jest jednak wiadome do końca dlaczego mimo wszystko zdecydował się on udać na mecz Ekstraklasy, przy okazji którego zabezpieczenie przez policję utrzymane jest na wysokim poziomie.

 

Szef „Jude Gangu” nie obejrzał jednak już meczu, gdyż został zatrzymany pod stadionem Legii zlokalizowanym przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie. Funkcjonariusze nie przewieźli jednak 40-letniego szefa bojówki do zakładu karnego w celu odbycia zaległego wyroku, ale przetransportowano go do siedziby Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej.

 

Paweł Ł. usłyszy prawdopodobnie kolejne zarzuty oparte o zeznania szefa „Wisła Sharks”- Pawła M.

 

Po wspomnianym zabójstwie Tomasza C. ps. Człowiek w rejonie ul. Wysłouchów w Krakowie, w telewizji TVN zaprezentowano reportaż „Superwizjera” dotyczący porachunków krakowskich pseudokibiców. Pokazane zostały w nim nagrania z kamer monitoringu, na których zarejestrowano akcje przeprowadzane przez członków gangów, a wśród nich atak właśnie na Pawła Ł. ps. „Master”, podczas którego został on ranny ale uniknął śmierci mimo ciosów zadawanych ostrymi narzędziami.

 

Opisana powyżej sytuacji ukazana została w 9 minucie poniższego materiału filmowego:

 

 

O porachunkach gangów w Krakowie pisaliśmy również w poniższych artykułach:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

Zatrzymano byłą prezes Wisły oraz żonę ważnego chuligana. Wiemy kto zaczął „sypać”!

 

Bojówkarz Wisły oskarżony o pedofilię?!

 

 

Źródło: se.pl ; tvn24.pl ; YouTube/RaidalloTV

Ruszył proces osób oskarżonych o dokonanie krwawego ataku na Miłosza B., do którego doszło pod koniec stycznia 2018 roku w rejonie ul. Teligi na krakowskim osiedlu Prokocim. Młody mężczyzna związany był ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Jego oprawcy (pseudokibice Wisły Kraków) zadali mu ciosy ostrymi narzędziami takimi jak maczety i siekiery. W wyniku odniesionych ran Miłosz B. zmarł 1 lutego 2018 roku w szpitalu. Zabójstwo to nie jest jednak jedyny zarzut jaki stawiany jest oskarżonym.

 

W rozpoczętym procesie oskarżonych jest pięciu mężczyzn. Najmłodszy z nich urodził się w 1998 roku, a najstarszy dziesięć lat wcześniej. W tle całej sprawy pojawia się wątek posiadania narkotyków, przestępstw skarbowych oraz seksu z osobą poniżej 15. roku życia. Co ciekawe wśród osób, które zasiadły na ławie oskarżonych znaleźli się też byli pracownicy klubu Wisła Kraków.

 

Zabójcy Miłosza B. określani są jako „młodzi sharksi”, ponieważ w opinii śledczych stanowić mieli część struktur Wisła Sharks, bojówki pseudokibiców „Białej Gwiazdy”, która uznawana jest za zorganizowaną grupę przestępczą. Gangiem przez lata kierował Paweł M., ps. „Misiek”, który finalnie zdecydował się współpracować z prokuraturą i złożyć zeznania obciążające jego dawnych kompanów.

 

Mężczyźni, którzy dokonali krwawego ataku na Prokocimiu, usłyszeli również zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko zdrowiu, życiu i mieniu. W treści aktu oskarżenia znalazły się również zarzuty dotyczące przestępstw narkotykowych oraz skarbowych.

 

Wśród oskarżonych znalazł się 20-letni Maciej K., który nie przyznaje się do dokonania zbrodni przy ul. Teligi. Potwierdził jednak, że posiadał 240 gramów marihuany. Tłumaczył on, że kupił taką ilość narkotyków, ponieważ lub palić marihuanę, co pomagać ma mu na ból kręgosłupa.

 

Kupiłem większą ilość za cenę promocyjną, to mi się opłacało. Nie stać mnie było na to, aby dziennie wydawać 30-60 złotych na marihuanę – powiedział Maciej K., który za nabytą hurtowo marihuanę miał zapłacić około 15 złotych za gram suszu. Wyjaśnił on, że nie chciał brać standardowych środków przeciwbólowych, aby nie obciążać wątroby. Mężczyzna w czasie kiedy został zatrzymany był uczniem liceum.

 

Zdaniem prokuratury, wśród osób biorących udział w ataku na Miłosza B. był również zatrudniony swego czasu w Wiśle Kraków Arkadiusz W., który zajmował się w klubie utrzymaniem murawy na boisku.

 

Największą ilość zarzutów usłyszał jednak Konrad O., znany w środowisku krakowskich pseudokibiców jako „Młody Opal”. Mężczyzna jest oskarżony nie tylko o brutalny atak w styczniu 2018 roku i udział w zorganizowanej grupie przestępcze, ale również o posiadanie narkotyków, a także… obcowanie płciowe z osobą w wieku poniżej 15. roku życia. Również on był pracownikiem gospodarczym Wisły Kraków, co sam miał przyznać podczas procesu.

 

W opinii śledczych „Młody Opal” miał dostarczać młodszej znajomej pieniądze oraz napoje alkoholowe w zamian za seks. Została ona poczęstowana przez niego (jak to określił) „jointem”, za co również usłyszał zarzut. Nie wypierał się on tego, że posiadał narkotyki, w tym również mefedron. Z treści jego wyjaśnień można wnioskować, że utrzymuje on iż uważał ten narkotyk za legalny. Konrad O. nie przyznaje się jednak do udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz odebrania życia Miłoszowi B. w styczniu 2018 roku. Sąd wyłączył jawność procesu na czas reszty składania wyjaśnień przez „Młodego Opala”.

 

W opinii prokuratury w grupie osób, którzy napadli fana Cracovii byli również Daniel S. oraz urodzony w Gdańsku Daniel U. Obydwaj nie przyznają się do zarzucanych im czynów i odmówili składania zeznań.

 

 

 

Źródło: lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Na terenie Małopolski niejednokrotnie dochodziło do krwawych starć bojówkarzy utożsamiających się ze zwaśnionymi drużynami piłkarskimi, które kończyły się śmiercią. Podczas brutalnych ataków tego typu, często używane są niebezpieczne narzędzia takie jak np.: noże, maczety, tasaki czy też gazy pieprzowe. W sprawę wyroku dotyczącego jednego z ataków pseudokibiców zaangażował się nawet minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

 

Sprawa dotyczy śmiertelnego pobicia sympatyzującego z Wisłą Kraków Dariusza D. ps. „Dziekan”. Do zdarzenia doszło we wrześniu 2012 roku, pod Multikinem przy ul. Dobrego Pasterza w Krakowie. Podczas starcia zwaśnionych grup, „Dziekan” miał otrzymać ciosy zadane ostrym narzędziem w plecy i w wyniku odniesionych ran zmarł. Pobici zostali tamtego dnia również Grzegorz D., Piotr Ż., Grzegorz O., Hubert J., Łukasz G., Michał M. oraz Jarosław B. Podczas śledztwa ustalono, że 12 z uczestników bójki miało posiadać w jej trakcie niebezpieczne przedmioty.

 

W głównym procesie w sprawie opisanego zdarzenia, na ławie oskarżonych zasiadło 22 fanów „Pasów” i jeden „Białej Gwiazdy”. Poddali się oni dobrowolnie karze otrzymując wyroki w wysokości od 2 i pół roku do 5 lat pozbawienia wolności, a dodatkowo zadeklarowali zapłatę 85 tysięcy złotych córce zabitego Dariusza D. oraz 10 tysięcy złotych pobitemu pod Multikinem Piotrowi Ż.

 

Jako ostatni w ręce policji wpadł jednak dopiero w 2015 roku Marek D., który został zatrzymany na terenie Gdańska. Mężczyzna nie przyznawał się do udziału w krwawym zajściu w rejonie ul. Dobrego Pasterza i deklarował, że dwa lata przed tym zdarzeniem przestał kibicować Cracovii. W jego opinii został on pomówiony przez motywowanego chęcią zemsty Wojciecha M. ps. „Talerz”, gdyż mieli skonfliktować się w czasach szkolny. Ten jednak zaprzeczył takowym informacjom.

 

26-letni Marek D. usłyszał prawomocny wyrok półtora roku więzienia. Kasację od niego złożył jednak minister Zbigniew Ziobro, który podzielając stanowisko prokuratury i sądu apelacyjnego uznał, że zdarzenie pod Multikinem było pobiciem, a nie ustawką wrogich grup, w związku z czym pobitym należą się nawiązki finansowe. Część komentujących tę sprawę dziennikarzy i internautów zwraca uwagę na fakt, że w wyniku takiego postawienia sprawy, Marek D. będzie musiał przekazać pieniądze sympatykom Wisły Kraków, którzy również mogli być zaangażowani w brutalną działalność miejscowych pseudokibiców.

 

Mężczyzna zapłacił również kwotę 4 tysiecy złotych zadośćuczynienia córce nie żyjącego Dariusza D.

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: Wikimedia Commons

W ostatnim czasie w mediach i internecie mówiło się dosyć dużo o Magdalenie Kralce, która poszukiwana jest listem gończym w związku z kierowaniem przez nią jedną z krakowskich grup przestępczych. Wielu osobom ciężko uwierzyć jest w to, że młoda atrakcyjna blondynka mogła kierować brutalnym gangiem i zarabiać ogromne pieniądze dzięki przestępczym interesom. Postanowiliśmy przybliżyć państwu to z kogo składała się i czego dopuściła grupa, z której wywodzi się Magdalena Kralka.

 

W ostatnim czasie pojawiły się informacje na temat tego, że poszukiwana kobieta zwróciła się do sądu z wnioskiem o list żelazny. Chciała by mieć ona możliwość odpowiadania przed sądem z tzw. wolnej stopy, a jej motywacją ma być fakt, iż obawia się, że zostanie postrzelona lub „nie chciałaby by przydarzyło jej się samobójstwo”. Domniemywać więc można, że kobieta bierze pod uwagę bardzo poważnie opcję pójścia na współpracę i złożenia zeznań, które mogą obciążyć innych członków gangu.

 

Magdalena Kralka zyskała silną pozycję w grupie przestępczej dzięki temu, iż została życiową partnerką Mariusza Z., jednego z braci kierujących gangiem. Nie bez powodu bowiem, przyjęło się w trakcie całej sprawy, iż określa się tę grupę „gangiem braci Z.”.

 

Bracia Z. wywodzić mają się ze środowiska pseudokibiców Cracovii. W Małopolsce od lat mówi się o krwawych porachunkach do jakich dochodzi pomiędzy zwaśnionymi bojówkami utożsamiających się ze konkurującymi klubami piłkarskimi. Będący rodzeństwem Adrian, Mariusz oraz najmłodszy Jakub mieli swego czasu odgrywać ważną rolę w ekipie kiboli Cracovii na krakowskim Ruczaju. Z czasem jednak nie mieli oni prowadzić współpracy z ważnymi osobami w głównej bojówką pseudokibiców „Pasów” (Jude Gang), a stworzyć swoją własną grupę przestępczą, dla której ważniejsze były zdecydowanie zyski z przestępczej działalności niż barwy klubowe. Świadczy o tym chociażby fakt, że ofiarami ich brutalnych działań mogły padać też osoby nie kibicujące Wiśle, a w skład gangu wchodziły nie tylko osoby znane ze środowiska pseudokibiców. Przykładem tego jest Ormianin Tigran P.

 

Swego czasu głośno było o tej krakowskiej grupie przestępczej, gdy przy okazji akcji antyterrorystów zginął jeden z braci- Adrian Z. ps. „Zielony”. Mężczyzna został śmiertelnie postrzelony pod koniec 2017 roku przez jednego z antyterrorystów w podkrakowskiej gminie Zielonki, kiedy policja przeprowadzała wymierzoną w grupę akcję. Zdaniem funkcjonariuszy, Adrian Z. miał rzucić się na jednego z antyterrorystów i próbował wyrwać mu broń, wobec czego inny z policjantów oddał śmiertelny strzał w stronę jednego z liderów rozbijanego gangu.

 

Po śmierci „Zielonego” policja podjęła działania też wobec osób zaangażowanych w oficjalne stowarzyszenie kibiców Cracovii. Na facebookowej stronie tego stowarzyszenia pojawił się bowiem wpis upamiętniający zastrzelonego gangstera i stanowiący groźbę zemsty za jego śmierć. Opublikowana wówczas grafika była udostępniana dalej przez niektóre osoby sympatyzujące z „Pasami”.

 

Pozostali bracia Z. oraz inne osoby z ich grupy zostały zatrzymane. Sprawa dotyczyła wówczas porwania ze szczególnym udręczeniem Patryka P. Mężczyzna miał zostać skrępowany i wzięty wbrew jego woli do samochodu pod siłownią na krakowskich Swoszowicach, a jego oprawcami byli wówczas, Emil S., Michał B. oraz właśnie Adrian Z.

 

Porywacze przewieźli mężczyznę do jednego z domów w rejonie ul. Tynieckiej. Patryk P. był brutalnie bity, a dodatkowo jego mieszkanie zostało splądrowane przez gangsterów. W czasie okradania mieszkania, który zamieszkiwał, był on pilnowany przez wspomnianego Tigrana P., który miał grozić mu dodatkowo bronią palną. Porwanego straszono też zgwałceniem jego partnerki, a po zapłaceniu przez jego ojca Witolda P. ponad 100 tysięcy złotych okupu złamano mu nogę. Przekazanie pieniędzy miało miejsce pod Hotelem Fero Express przy ul. Bolesława Śmiałego.

 

Co ciekawe jednak, ofiara nie była w tym przypadku wybrana przypadkowo, a sam Patryk P. oficjalnie zajmujący się handlem samochodami, był wcześniej kolegą swoich oprawców, a nawet jednym z członków gangu.

 

Porwany mężczyzna miał skonfliktować się z braćmi Z., a jego porwanie i wzięcie okupu miało być swoistym rozliczeniem przestępczym. Mówi się, że Patryk P. nie tylko opuścił grupę, ale też był u braci Z. zadłużony finansowo. Wśród teorii jakie pojawiających się w tej sprawie mówi się m.in. o tym, że ofiara porwania mogła wcześniej okraść najmłodszych z braci Z.- Jakuba z przyrządów używanych przy hodowli marihuany.

 

Konflikt pomiędzy Patrykiem P. a jego dawnymi kolegami doprowadził też już wcześniej do niebezpiecznego incydentu na osiedlu Ruczaj w rejonie ulicy Grota-Roweckiego. Wówczas to Patryk P. lub ktoś z jego kumpli lub członków rodziny miał oddać strzał z broni palnej. Później doszło do porwania, a przy okazji zajęcia się tą sprawą przez policję doszło do rozbicia grupy. Wszystko to działo się w 2017 roku.

 

Ostatecznie na ławie oskarżonych oprócz braci zastrzelonego Adriana- Mariusza i Jakuba Z. oraz Ormianina Tigrana P. zasiedli również inni członkowie gangu. Również związane z gangiem kobiety nabawiły się problemów w związku z rozbijaniem grupy przez policję. Po śmierci Adriana Z. doprowadzona do aresztu miała zostać również jego żona, a teraz głośno jest o partnerce Mariusza Z.- Magdalenie Kralce, o której pisaliśmy wyżej i która stała się w ostatnich tygodniach wyjątkowo znana, gdy w sieci i mediach stało się głośno o jej poszukiwaniach.

 

Magdalena Kralka po zatrzymaniu jej partnera i innych członków grupy miała przejąć kierowanie przestępczymi interesami. Jak informowaliśmy w ostatnim czasie, w jej mieszkaniu miały zostać odnalezione ogromne sumy pieniędzy, co sugeruje iż ucieczka za granicę nie była dla niej zapewne szczególnie trudna. Kobieta miała kierować nielegalnymi interesami a także zlecać pobicia, także te z użyciem ostrych narzędzi. Teraz jednak może ona obawiać się zarówno funkcjonariuszy policji jako osoba poszukiwana w całej Europie, ale też swoich dawnych kolegów gangsterów.

 

 

Fot.: Facebook

 

 

Liderka krakowskiego gangu Magdalena Kralka chce wrócić do Polski. Kobieta żąda tzw. listu żelaznego, czyli dokumentu, który zapewni jej wolność do czasu zakończenia śledztwa. Jeśli sąd na to przystanie, Kralka zapowiada pełną współpracę.

 

Żądanie Kralki przesłał do sądu jej adwokat. Kobieta chce wrócić do Polski i zaangażować się w śledztwo, co oznacza, że poszłaby na współpracę z policją i wyjawiła prawdę nt. działalności jej grupy przestępczej. Otwarcie się liderki środowiska przestępczego mogłoby poważnie wstrząsnąć kryminalną sceną w Polsce i ujawnić na światło dzienne szokujące fakty.

 

Gdzie obecnie przebywa Magdalena Kralka? Tego nie wie nikt poza nią samą. Służby twierdzą, że kobieta może znajdować się dosłownie wszędzie, w każdym miejscu na ziemi. Jej namierzenie jest zatem niebywale trudne, wobec czego tylko żelazny list mógłby pozwolić nawiązać współpracę z kobietą.

 

Kralka stawia to za warunek niezbędny i nienegocjowalny. W innym przypadku kobieta boi się ryzyka ataków a nawet morderstwa. Jak przekazuje jej adwokat, klientka nie dopuszcza możliwości osadzenia jej w areszcie.

 

Magdalena Kralka objęła schędę w kryminalnym środowisku kibiców Cracovii Kraków po zabójstwie jej partnera, który wcześniej dowodził grupą. Jak ustaliły służby, kobieta rozwinęła gangi  zgromadziła ogromną fortunę, głównie na przemycie i sprzedaży narkotyków. Dziś za Kralką krąży list gończy, zaś Interpol wystawił jej czerwoną notę.

W ostatnim czasie niejednokrotnie pisaliśmy o incydentach oraz działaniach policji związanych z przestępczością, w którą zamieszani są pseudokibice. Spora część tych spraw wiąże się ze zdarzeniami jakie mają miejsce na południu naszego kraju.

 

Przez ostatnie kilka lat, Centralne Biuro Śledcze Policji przeprowadziło liczne działania, które zaowocowały wyjątkowo skutecznym rozbiciem przestępczych struktur tworzonych przez ludzi wywodzących się ze środowiska bojówkarzy utożsamiających się z polskimi klubami sportowymi.

 

Przy zaangażowaniu antyterrorystów, sporą ilość pseudokibiców zajmujących się działalnością przestępczą trafiło za kratki w województwie małopolskim, a także śląskim. Nie wyeliminowało to jednak całkowicie niebezpiecznych incydentów, które mogą budzić niepokój mieszkańców południa Polski.

 

Dowodem na to jest fakt, że przykładowo w Krakowie policja nadal ma co robić. Jak informowaliśmy na łamach naszego portalu, pod koniec lipca spłonęły tam samochody należące do osób znanych w środowisku pseudokibiców Wisły Kraków.

 

W przypadku spalonego BMW na terenie osiedla Kurdwanów, pożar został wywołany przez eksplozję, która najprawdopodobniej została spowodowana użyciem granatu przez sprawców zajścia. Jednej z lipcowych nocy eksplozja zatrzęsła szybami okien w okolicznych blokach, a ogień trawiący luksusowe auto wznosił się nawet na wysokość 4-piętrowego bloku.

 

Zdaniem niektórych z mieszkających tam osób, chwilę przed wybuchem słyszeli oni kilka wystrzałów jakby ktoś posługiwał się pistoletem. Niektórzy twierdzą również, że widzieli mężczyzn, którzy jednym lub dwoma samochodami uciekli ulicą Wysłouchów po uprzednim rzuceniem granatu. Kiedy BMW eksplodowało, ludzie wybiegali z klatek w celu ratowania swoich pojazdów.

 

Choć jak pisaliśmy w jednym z artyułów, podejrzenia w tej sprawie szybko padły na bojówkarzy sympatyzujących z Cracovią, to jednak nie jest to jedyna wersja dotycząca tego kim byli sprawcy wybuchu, którzy posunęli się do użycia w środku krakowskiego osiedla granatu.

 

Okazuje się bowiem, że właściciel zniszczonego samochodu chociaż przed laty związany był ze środowiskiem pseudokibiców Wisły Kraków, to jednak nie jest on obecnie członkiem chuligańskiej bojówki i nie z tą społecznością wiązała się w ostatnim czasie jego działalność.

 

Możliwe jest natomiast, że wdał się on w porachunki z gangsterami pochodzącymi z Ukrainy. Prawdopodobne jest więc też, że to pochodzący stamtąd przestępcy zdecydowali się zastraszyć go wysadzając w powietrze jego drogie auto, a porachunki dotyczące sympatii kibicowskich nie odgrywały tu znaczącej, a nawet żadnej roli. Na oficjalne ustalenia trzeba jednak zapewne poczekać.

 

Policja po wybuchu nie zdecydowała się obszernie informować o tym co wiadomo o okolicznościach tego zajścia, oraz jakie dokładnie działania prowadzone są w tej sprawie.

 

Podpalony samochód

Na Kurdwanowie dresiarze podpalili w nocy samochód na środku osiedla, wokół kilkudziesięciu innych zaparkowanych. Ludzie wybiegali przestawić swoje auta. Została wezwana Straż Pożarna oraz Policja.

Gepostet von Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK am Dienstag, 23. Juli 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK

Fot.: Wikimedia Commons

 

Kilkanaście dni temu media obiegła informacja, że policja poszukuje 30-letniej Magdaleny Kralki. Wydała za nią list gończy, a jej przypadek otrzymał nawet czerwoną notę Interpolu. Oznacza to, że poszukiwana jest uważana za szczególnie niebezpiecznego przestępcę.

 

W świetle policyjnych informacji Kralka, miała kierować narkotykowym gangiem z Krakowa. Gangiem związanym z pseudokibicami ekstraklasowej Cracovii. Organy ścigania uważają, że poszukiwana  kierowała grupą przestępczą i posiadała powiązania mające na celu popełnianie przestępstw.

 

O sprawie pisaliśmy też tutaj: Nie uwierzycie! To ona stała na czele bojówki Cracovii, ściga ją Policja! (FOTO)

 

Jedna z hipotez zakłada. że na czele gangu stanęła po zatrzymaniu swojego partnera,  Mariusza Z., który został zatrzymany przez policję w 2017 roku.

 

Jak mówi dziennikarz Szymon Jadczak w TVN 24, poszukiwana dysponuje niemal nieograniczonymi środkami finansowymi, które umożliwiają jej ukrywanie się, a jej schwytanie tym samym będzie niebywale trudne. Jak twierdzi dziennikarz pieniędzy z procederu, którym kierowała Kralka:

 

Jeden z ludzi, który zna tych braci i był w domu u Magdy, opowiadał mi, że tam pieniądze stały na paletach. Oni już nie wiedzieli, co z tymi pieniędzmi zrobić (…) Ma ogromne środki, właściwie nieograniczone. Mając takie pieniądze można się ukrywać.

 

Policja podała rysopis poszukiwanej.  Jest wysoka (172 cm wzrostu),  ma 30 lat i jest szczupłej budowy ciała. Ma długie proste włosy koloru blond i zielone oczy. Należy sobie zdawać jednak sprawę, z faktu, że aktualnie wygląd poszukiwanej zapewne zmienił się i to diametralnie…

 

 

/red./

Foto: Policja/zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe Youtube.com