Do dramatycznego zdarzenia w dniu dzisiejszym w stolicy Wielkopolski, a dokładniej na poznańskim Dębcu. Niestety pomimo prób ratowania jej życia, zmarła 8-letnia dziewczynka. Jest to kolejna tragiczna sytuacja, która powinna wszystkich wzywać do refleksji i większej rozwagi w codziennym życiu i przemieszczaniu się.

 

Do tragedii doszło około godz. 14 w rejonie ulicy Opolskiej. Wstrząsające sceny świadkowie zdarzenia zobaczyli w niedalekiej odległości od znajdującej się w tamtej okolicy szkoły.

 

8-latka przechodziła wówczas przez jedno z przejść dla pieszych, kiedy została potrącona. Samochodem, który uderzył w dziecko, kierowała kobieta. Po przebadaniu potwierdziło się, że nie była ona pod wpływem alkoholu w momencie potrącenia dziewczynki.

 

Akcja reanimacyjna trwała dosyć długo. Przez kilkadziesiąt minut starano się uratować życie 8-letniej dziewczynce. Niestety te działania nie przyniosły zamierzonego efektu i dziecko zmarło.

 

Co ciekawe w ramach ustalania dokładnych okoliczności tragedii, funkcjonariusze policji sprawdzają też to jaki kolor świateł był wyświetlany na znajdującym się przy tym przejściu dla pieszych sygnalizatorze. Ustalane ma zostać czy miało to wpływ na to, że kobieta wjechała samochodem na pasy, kiedy przechodziła tamtędy 8-latka.

 

Niejednokrotnie na łamach naszego portalu publikowaliśmy nagrania z potrąceń pieszych i wypadków. Takie sytuacje, które często kończą się tak jak w tym przypadku tragicznie, powinny być przestrogą dla nas wszystkich, bez względu na to czy uczestniczymy w ruchu drogowym jako kierowcy czy jako piesi. Rozwaga i ostrożność muszą być w ramach bezpieczeństwa wymagane od każdego.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Przy okazji eksplozji, która miała miejsce na terenie kamienicy znajdującej się na poznańskim Dębcu, życie straciło pięć osób, a ponad 20 zostało rannych. Początkowo podejrzewano, że do zdarzenia doszło w wyniku wadliwego działania instalacji gazowej, jednak jak się później okazało, do wybuchu doszło w wyniku celowego działania. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe wstrząsające informacje.

 

Jeden z dziennikarzy „Gazety Wyborczej” ujawnił też makabryczne szczegóły dotyczące zbrodni jakiej dopuścił się prawie pół roku temu Tomasz J.

 

Uwaga! Opis dokonanej zbrodni jest makabryczny i nieodpowiedni dla ludzi poniżej 18. roku życia i osób wrażliwych.

 

Wybuch miał miejsce w godzinach porannych w niedzielę 4 marca. Tomasz J. miał najpierw zamordować swoją żonę Beatę J., a następnie doprowadzić do eksplozji w kamienicy. Jak przekazał portal epoznan.pl, odpowiadał będzie on za zabójstwo pięciu ludzi, a także usiłowanie zabójstwa 34 innych osób. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu we wtorek.

 

Sprawca, który po dokonaniu morderstwa doprowadził do wybuchu w budynku, aby zatrzeć ślady swojej zbrodni, motywowany był zazdrością o swoją małżonkę. Jak donoszą media, mężczyzna po odebraniu życia kobiecie, postanowił jeszcze okaleczyć jej ciało.

 

Tomasz J. oskalpował jej głowę, a na czole przy użyciu noża wyciął kształt liter Z, K i A. Bardzo możliwe, że w zamyśle, zabójca chciał utworzyć na ciele żony napis „ZA KARĘ”.

 

Na tym jednak się nie skończyło. Sprawca makabrycznej zbrodni wyciął też implanty piersi z ciała Beaty J., rozciął jej narządy rodne, a także dokonał dekapitacji. Znalezione później zwłoki bez głowy przyczyniły się do odkrycia prawdziwych przyczyn wybuchu, w wyniku którego życie straciło kilka osób.

 

Tomasz J. miał rok przed dokonaniem tego okrutnego czynu wyjechać do Anglii w celach zarobkowych. Wrócił później na niedługo przed Świętami Bożego Narodzenia, a w Nowy Rok miał doprowadzić do groźnego wypadku, w którym jego 12-letni syn otarł się o śmierć. Po tym zdarzeniu, żona kazała Tomaszowi J. wyprowadzić się, a następnie zmieniła zamki w drzwiach.

 

Beata J. zaczęła po tym wszystkim spotykać się z innym mężczyzna, do którego miała lecieć do Anglii. Wylot zaplanowany miała na dzień, kiedy doszło do makabrycznej zbrodni w Poznaniu. Tomasz J. przyjechał do kobiety dzień wcześniej i kolejny raz miała wywiązać się pomiędzy nimi kłótnia, która tym razem zakończyła się dramatem, którego tragiczne skutki dotknęły również innych mieszkańców kamienicy.

 

Do eksplozji doszło w momencie, gdy do mieszkania Beaty J. weszli jej znajomi w celu zaopiekowania się psami. Tamtym zdarzeniem i akcją ratowniczą żyła cała Polska, zanim jeszcze wyszło na jaw, że wina nie leży tu po stronie technicznej awarii, a zbrodni dopuścił się Tomasz J.

 

 

 

Źródło: „Gazeta Wyborcza” ; epoznan.pl ; o2.pl

Fot.: Twitter/@gl_wielkopolski ; needpix.com