Wbrew temu, co powtarzają piewcy ideologizmów dekarbonizacyjnych (ideologizmów, bo z nauką ma to niewiele wspólnego) polski węgiel inwestuje i ma przyszłość. Przykład pierwszy z brzegu sprzed kilkunastu godzin. Jak informuje Bumech, wczoraj konsorcjum z udziałem jego spółki zależnej – Bumech Mining – podpisało umowę z Jastrzębską Spółką Węglową. Wartość umowy to 15,99 mln zł.

 

„Przedmiotem umowy jest wykonanie przebudowy przekopu H taśmowego poz. 900 w KWK „Borynia – Zofiówka – Jastrzębie” Ruch „Zofiówka” w terminie 24 miesięcy od daty zawarcia umowy”

 

– czytamy w serwisie wnp.pl

 

W tym samym czasie Grzegorz Schetyna ogłasza projekt dekarbonizacyjny kraju do 2040 r. Co prawda, chodzi o węgiel brunatny, ale zdaniem wielu ekspertów, takie postulaty to pierwszy krok do programu odejścia także od węgla koksującego, którego europejskim liderem wydobycia jest właśnie Jastrzębska Spółka Węglowa.

 

„Jeśli chodzi o energetykę, mają powstać dwie nowe kopalnie węgla kamiennego; specjalnego węgla, bo węgla koksującego. Mają być zbudowane przez Jastrzębską Spółkę Węglową. To głośne polskie „nie” dla obłędnej dekarbonizacji całej naszej gospodarki, które jest nie tylko werbalne, ale też realne”

 

– mówi dr Marian Szołucha, ekonomista, odnosząc się do planów JSW.

 

„W wydobyciu węgla koksującego z polskich złóż prym wiedzie Jastrzębska Spółka Węglowa, jeden z większych pracodawców w kraju, zatrudniający, wg danych na koniec 2017 r., 26,5 tys. osób (jako grupa kapitałowa). Głównymi odbiorcami jej produktów są nie tylko klienci polscy, ale także niemieccy, austriaccy, słowaccy, czescy, włoscy, a nawet hinduscy”

 

– pisze dr Szołucha w jednym z felietonów, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i New York Academy of Sciences.

 

I zdaje się ów sukces JSW tak bardzo przeszkadza konkurentom polskiego węgla, który to nadal ma potężne zasoby, kiedy w wielu europejskich kopalniach te same zasoby się kurczą.

 

Piotr Strumieński

 

Fot. JSW Dawid Lach