Choć ta historia ma już 5 lat, to jej echo wciąż rozbrzmiewa w internecie. Rodzice wysyłają dzieci do żłobków i przedszkoli, aby samemu móc spokojnie pracować, a dzieciom zapewnić odpowiednie posiłki i opiekę, która dopilnuje aby ich pociechom nic się nie stało. 

 

 

Czasem jednak rodzice trafiają na złą placówkę, w której np. przedszkolanki nie są odpowiednio przygotowane i mają nieodpowiednie podejście do dziecka, warunki w budynku są niewystarczające i stwarzające niebezpieczeństwo, bądź posiłki są niskiej jakości.

 

Nikt jednak nie spodziewa się, że wysyłając dziecko do przedszkola zapewnią mu zawody bokserskie, czy mieszanych sztuk walki.

 

Ta historia wydarzyła się naprawdę w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w miejscowości Cranford w stanie New Jersey.

 

Dwójka kobiet – 27 letnia obecnie Erica Kenny i 32 letnia Chanese White były opiekunkami dzieci w wieku 4-7 lat. Cały proceder mógł trwać miesiącami, a opiekunki wydało wideo bijących się dzieci udostępnione znajomym na platformie Snapchat.

 

 

Dzieci miały być dzielone na dwójki aby toczyć między sobą walki, czasem zdarzało się też że opiekunki kazały wszystkim dzieciom bić się jednocześnie. Inspiracją dla kobiet miał być kultowy film „Fight Club” z 1999 roku, w którym jedną z głównych roli odgrywał Brad Pitt.

 

Rodzice dzieci uczęszczających do placówki „The Lightbridge Academy” bo tak nazywało się to miejsce, po czasie wspominali że u dzieci pojawiała się w domach niezrozumiała agresja, której nie mogli wynieść od rodziców. Myśleli jednak, że jest to spowodowane dojrzewaniem. Rzeczywistość okazała się inna.

 

Każda z kobiet została skazana na 3 lata w zawieszeniu i kary finansowe. Zapewne są one już wolnymi obywatelkami, lecz miejmy nadzieję że nie będą miały już nigdy możliwości nauczania czy opieki nad dziećmi.

 

 

Źródła:

Fot.: Flickr

nypost.com

Pandemia koronawirusa wywołuje wiele obaw wśród różnych grup wiekowych. Władze na całym świecie wydały obostrzenia w codziennym funkcjonowaniu. W ostatnim czasie Antonio Guterres, czyli sekretarz generalny ONZ postanowił ostrzec, że zbliża się ogólnoświatowy kryzys spowodowany COVID 19. w Jego opinii może on doprowadzić do śmierci dużej liczby dzieci. W sytuacji takiego zagrożenia należy współpracować, aby zapobiegać opłakiwanym prawdopodobnym skutkom.

 

Sekretarz generalny ONZ wyraził się tymi słowami:

Na szczęście dzieciom choroba w dużej mierze oszczędziła najcięższych objawów. Ale ich życie jest wytrącone z równowagi. (…) Apeluję do rodzin na całym świecie i do liderów na wszystkich szczeblach: chrońcie nasze dzieci”

 

 

Środki wprowadzone w celu walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa oraz aspekty społeczne i kwestie gospodarcze mogą mieć zasadniczy wpływ na najmłodsze pokolenie. Obecna sytuacja sprowadzi konsekwencje w dziale bezpieczeństwa,  nauczania, wyżywiania oraz zdrowia.

 

Prawie w 190 państwach zamknięto szkoły, co wpływa na funkcjonowanie 1,5 mld uczniów.  Zastosowano kształcenie zdalne, lecz nie we wszystkich państwach odbywa się do sprawnie. Zwrócono uwagę na fakt, iż nie jest to jednoznaczne z równym dostępem do edukacji, gdyż są kraje, gdzie brakuje dostępu do szybkiego internetu lub taka możliwość ma zbyt dużą cenę.

 

Niektóre szkoły oferują kształcenie na odległość, ale nie jest to dostępne dla wszystkich

 

Dokument przypomina, że dzieci straciły możliwość korzystania z posiłków w szkołach, co wpływa na komfort ich życia. Najbardziej dostrzegają to uczniowie pochodzący ze skromnych domów. Raport porusza sprawę dostaw żywności, ponieważ mogą zostać one ulec zakłóceniom. Powodem wystąpienia takiego niebezpieczeństwa są wprowadzane środki ostrożności i zakazy spowodowane SARS-Cov-2.

 

Istnieje również niebezpieczeństwo, że dziewczęta porzucą szkołę, co spowoduje nasilenie przypadków ciąży wśród nastolatków

 

Raport podaje wiadomość, że  70 procent dzieci przebywa na terenie państw, gdzie władze postanowiły wprowadzić ograniczenia w przemieszczaniu. Dzieci pozostając w domach narażone są na stres z powodu kryzysu oraz odizolowania. Może to niestety doprowadzać do sytuacji, gdzie najmłodsi będą ofiarami  lub świadkami przemocy domowej, a także mogą zostać wykorzystywani. Może być to spowodowane także kontaktami przez internet, gdyż młodzi poszerzają swoje znajomości oraz uczą się zdalnie. W obecnym przypadku media społecznościowe stają przed dużą odpowiedzialnością, aby zapewniać użytkownikom bezpieczeństwo i  ochronę.

 

Chociaż liczba  zachorowań spowodowanych koronawirusem wśród dzieci jest niska to epidemia wpływa  na styl ich dotychczasowego życia. Obecnie dzieci mają utrudniony dostęp do podstawowej opieki medycznej oraz szczepień, gdyż w szpitalach przebywają zakażeni na koronawirusa.

 

W związku ze wzrostem globalnej recesji w 2020 roku może dojść do setek tysięcy dodatkowych zgonów dzieci

W rodzinach doświadcza się ograniczony dostęp do dochodów, co dotkliwe jest dla małych dzieci i kobiet karmiących piersią. Niestety możliwy będzie regres w kwestii zmniejszania śmiertelności wśród niemowląt  odnotowanych w ubiegłych 2-3 latach.

 

 

Nie uwzględnia to nawet usług zakłóconych z powodu kryzysu, a jedynie obecny związek między gospodarką a umieralnością, więc prawdopodobnie jest to niedoszacowany wpływ

Zwrócono się za pośrednictwem dokumentu z prośbą do władz, aby rozwinęły pomoc socjalną dla rodzin. bardzo dużą rolę odgrywają dostawy żywności, ciągłość usług, edukacja, pomoc żywieniowa, ochrona matki i noworodka.

 

Opracowanie wspomina tęż o mniejszościach, które występują na terenach państw oraz o  migrantach i uchodźcach. Dzieci tych osób także potrzebują pomocy. Opieki wymagają również dzieci niepełnosprawnych i mieszkających w slumsach.

 

Warto zwrócić uwagę na najbliższe otoczenie, gdyż wszędzie dookoła występują rodziny, które żyją w trudnych warunkach, a dzieci nie tylko pozbawiane są możliwości zdalnego kształcenia, lecz także produktów niezbędnych do codziennego funkcjonowania. Okazanie ludzkiej twarzy w obecnej sytuacji jest szczególnie ważne, a pomoc państwa z różnych względów nie dociera do każdego miejsca. Niestety raport pokazuje, że nie wszystkie dzieci mogą czuć się bezpieczne we własnym domu, a więc trzeba wspierać i interesować się ich sprawami. Przykład postępowania dany teraz dzieciom pewnie będzie miał wpływ na losy świata w przyszłości. Solidarność i współpraca państw to droga do zwalczenia wirusa.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl

Źródło fot.: Wikimedia Cammons

Prezydent Andrzej Duda udzielił wywiadu dla tygodnika Niedziela, w którym poruszono kilka ważnych tematów. Oprócz kwestii dotyczących walki z pandemią kronawirusa oraz organizacji wyborów, poruszono również to co będzie działo się tydzień po Świętach Wielkanocnych, a wtedy też Sejm zająć ma się ustawą zakazującą dokonywanie tzw. aborcji eugenicznej.

 

Prezydent rozmawiał z redaktorem księdzem Jarosławem Grabowskim z redakcji „Niedzieli”. Andrzej Duda odniósł się m.in. do tego jak osobiście postrzega zaproponowane przez rząd rozwiązania dotyczące przeprowadzenia majowych wyborów, w których sam weźmie również udział, ubiegając się o reelekcję jako urzędujący na tym ważnym stanowisku człowiek.

 

Uważam, że jest to rozwiązanie, które zapewniłoby bezpieczeństwo głosującym obywatelom. W jakimś sensie zwiększono w ten sposób możliwości uczestnictwa w wyborach, a więc jest to też wsparcie dla zasady powszechności wyborów. Gdyby takie rozwiązanie zostało przyjęte, to ułatwiłoby ono Polakom uczestnictwo w wyborach i w ogromnym stopniu zabezpieczyło ich także pod względem zdrowotnym

– wyjaśnił prezydent podczas rozmowy.

 

W wywiadzie na łamach tygodnika, jak wspomnieliśmy na początku, zapoznać można się też z opinią głowy państwa w sprawie zakazu aborcji eugenicznej, zgodnie z sugestiami wielu zwolenników ruchów pro-life.

 

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji eugenicznej i uważam, że zabijanie dzieci z niepełnosprawnością jest po prostu morderstwem

– mówił Andrzej Duda komentując tę kwestię i deklarując, że podpisze ustawę zakazującą dokonywanie aborcji eugenicznej, jeśli takowa trafi na jego biurko.

 

Jeżeli projekt w tej sprawie znajdzie się na moim biurku, to z całą pewnością zostanie przeze mnie podpisany. Jestem zdania, że Trybunał Konstytucyjny powinien rozstrzygnąć wniosek grupy 119 posłów dotyczącego właśnie przesłanki eugenicznej 

– powiedział prezydent, składając po raz kolejny konkretną deklarację w tej sprawie.

 

 

 

Źródło: Niedziela ; doRzeczy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Kaja Godek od 2013 roku toczy batalię o całkowity zakaz aborcji w Rzeczypospolitej Polskiej. Do niedawna była jeszcze członkinią Konfederacji, która miała jej pomóc w forsowaniu polityki prorodzinnej w naszym kraju. 

 

 

Aktywistka i liderka fundacji „Życie i Rodzina” od lat stara się dokonać w Polsce zmian w polityce aborcyjnej. Dąży ona do całkowitego zakazu zabiegu aborcji, nie pozostawiając takiej możliwości nawet w szczególnych okolicznościach, jak to obowiązuje obecnie. Projekt obywatelski o nazwie „Zatrzymać Aborcję” który złożyła właśnie Godek, ma też w swojej treści nakaz penalizacji umyślnego pozbawienia życia dziecka poczętego od trzech miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, a nieumyślne dokonanie tego samego czynu miałoby podlegać karze więzienia do lat trzech.

 

 

Projekty zaostrzenia ustawy aborcyjnej w ramach inicjatywy obywatelskiej były już składane w latach 2013, 2015 i 2017. Za każdym razem były one jednak odrzucane. Obecny projekt, którego pierwsze czytanie będzie miało miejsce 15 kwietnia, jest projektem złożonym jeszcze za poprzedniej kadencji Sejmu w 2019 roku. Nie został on jednak rozpatrzony wówczas i prawo nakazuje zrobienie tego w ciągu pierwszych 6 miesięcy pracy kolejnej kadencji Sejmu.

 

 

Kaja Godek była jedną z twarzy nowo powstałej Konfederacji, lecz wystąpiła z niej w sierpniu 2019 roku, twierdząc że sprawa aborcji była tam spychana na dalszy plan, mimo wcześniejszych zapewnień o jej niezwykłej wadze. Jesteśmy ciekawi czy byli partyjni koledzy poprą projekt Godek za 8 dni, czy jednak wypowiedzą się przeciw niemu.

 

 

Przypomnijmy też, że poprzednie projekty tego typu powodowały wielkie protesty wśród przedstawicieli lewej strony sceny politycznej, a także środowisk feministycznych. Przy aktualnej sytuacji o żadnych protestach publicznych nie ma mowy, czy rząd odważy się więc poprzeć tą inicjatywę?

Tak o projekcie wypowiedziała się przedstawicielka Lewicy w Sejmie – Katarzyna Kotula.

 

 

 

 

A wy co myślicie?

 

 

Źródła:

twitter/@KotulaKat

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/aborcja-w-polsce-zaraz-aborcji-wraca-projekt-kai-godek/c76xycy

Fot.: youtube/@Rzeczpospolita TV

W ostatnich dniach znów mówi się głośno o nielegalnych imigrantach, a dokładniej o ich kolejnej fali, w związku z decyzją Turcji o zaprzestaniu dalszego blokowania ich drogi na tereny państw Unii Europejskiej. W efekcie takich podjętych kroków przez stronę turecką, doszło do starć przy granicy z Grecją, wynikłych między funkcjonariuszami greckimi a próbującymi przedrzeć się imigrantami.

 

Pojawiające się w sieci i mediach nagrania ukazujące napiętą atmosferę oraz walki jakie mają miejsce na granicy grecko-tureckiej mogą wielu przerażać. Jeszcze bardziej wstrząśnięci jednak będą ci internauci, którzy ujrzą w jaki sposób niektórzy z migrantów wykorzystują dzieci do, jak można wnioskować z kontekstu i okoliczności, wzbudzania litości przy staraniach o przedostanie się na tereny Grecji.

 

Faktem jest, że zapewne wielu z migrujących przez Turcję osób ucieka przed dramatem jaki rozgrywa się przy okazji zaognionej w ostatnim czasie sytuacji panującej w rejonie syryjskiej prowincji Idlib, będącej ostatnim bastionem rebeliantów walczących z siłami prezydenta Baszara Al-Asada. Jednakże wśród takiego tłumu nielegalnych imigrantów, których często trudno jest zidentyfikować, mogą starać się przedostać osoby o nieczystych zamiarach, jak np. bojownicy należący do terrorystycznych organizacji. Wiadomo też, że w gronie tychże ludzi, jest również bardzo duża liczba osób uciekających z innych terenów, aniżeli Syria.

 

Pomijając jednak wszelkie analizy, trudno jest usprawiedliwiać męczenie dzieci oraz celowe duszenie ich dymem, aby wyglądać na bardziej utrudzoną rodzinę.

 

🔶**Szok❗ Migranci na granicy Turecko-Greckiej i ich sposoby na zwiększenie dramatyzmu. Bicie, szarpanie i zmuszanie dzieci do wdychania dymu, żeby płakały…. i biegiem przed kamery❗**

Gepostet von Jerzy Kordowski am Montag, 2. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/Polityczny Horyzont Zdarzeń (grupa)

 

Na przestrzeni ostatnich lat, niejednokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacjami, kiedy popularne stawały się w internecie tzw. „challenge” (z ang. „wyzwania”), które wiązały się z wykonaniem przed kamerą jakiegoś zadania. O ile niektóre wymagały wykazania się pewnymi zdolnościami, o tyle część z nich wiązała się z naprawdę głupimi w opinii wielu internautów, a nawet niebezpiecznymi zachowaniami, które niestety spore grono młodych ludzi traktowało jako zabawę lub okazję by popisać się przed rówieśnikami.

 

Tym razem, wielu rodziców zaniepokojonych może być wyzwaniem określanym jako „Skull breaker challenge”, która zdobyła rozgłos poprzez popularną wśród młodzieży aplikację TikTok, na której nagrywane są krótkie filmiki połączone z różnorodnymi motywami muzycznymi lub podkładanym dubbingiem.

 

Jedna z matek, której syn poważnie ucierpiał w wyniku tej nieodpowiedzialnej „zabawy”, zdecydowała się przestrzec innych. Realizowanie tego challengu nieść może bowiem ze sobą poważne ryzyko poważnego uszkodzenia własnego ciała, a nawet śmierci.

 

– W środę mój syn został zaproszony do wyzwania przez dwóch swoich „przyjaciół”, a kiedy podskoczył, chłopcy kopnęli go tak mocno, że nogi wyleciały przed głowę. Wylądował na plecach i głowie, a gdy usiłował wstać, stracił przytomność i upadł na twarz. Podbiegł do niego dyżurny klasy, a chłopcy nie mogli przestać się śmiać

– opowiedziała przerażona matka chłopca.

Gepostet von Valerie Hodson am Samstag, 8. Februar 2020

 

Tak jak opisała kobieta, wyzwanie to polega na podskoczeniu w górę i byciu w dalszej kolejności podciętym przez towarzyszące osoby w taki sposób, że upada się do tyłu na plecy i głowę.

 

UWAGA! Nagrania przedstawiające wykonywanie tego zadania przez młodych ludzi wyglądają bardzo niepokojąco i mogą być nieodpowiednie dla osób wrażliwych.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; tvp.info ; Facebook/Valerie Hodson ; YouTube/Purple Giraffe

 

Temat nad tym czy pozwolić, aby dzieci mogły być adoptowane przez pary homoseksualne to coś, co ciągle jest podnoszone przez środowiska lewicowe domagające się tego, aby najmłodsi mogli być wychowywani przez dwóch mężczyzn lub dwie kobiety żyjące w związku zamiast dorastać w tradycyjnym systemie, w którym istnieje mama i tata. Wypowiedzi w tym temacie, bywają jednak wyjątkowo kuriozalne. Przykładem tego jest to co powiedziała niedawno Wanda Nowicka z klubu Lewica.

 

W radiowej dyskusji prowadzonej przez redaktora Michała Rachonia gośćmi byli: wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz oraz właśnie posłanka Wanda Nowicka. W rozmowie pojawił się temat możliwości posiadania dzieci przez związek dwóch mężczyzn.

 

Reprezentantka Lewicy tłumaczyła, że zdarza się iż nawet sławni geje wychowują dzieci wraz z innym mężczyzną, kiedy przykładowo zostało ono urodzone przez kobietę określaną jako „surogatka”. Po chwili dodała jednak, że zdarzył się przypadek iż to mężczyzna urodził dziecko i miał on miejsce w naszym kraju. Posłanka postanowiła wyjaśnić, które zdarzenie ma na myśli.

 

Nagranie z fragmentem tej dyskusji udostępnił na swoim fan pageu poseł Adam Andruszkiewicz.

 

Odlot opozycji

HIT! Pani poseł Nowicka z Lewicy twierdzi, że dwóch mężczyzn może… mieć dzieci 🤣 kosmiczny odlot naszej opozycji trwa i zejścia na Ziemię nie widać🤣👍

Gepostet von Adam Andruszkiewicz am Mittwoch, 19. Februar 2020

 

 

Źródło: Facebook/@andruszkiewicz.blog ; JEDYNKA- Polskie Radio

Kiedy słyszymy o wypadkach drogowych, często są one dla nas strasznymi informacjami, jednak nie uświadamiamy sobie zapewne jak szokujące musi być to przeżycie. Bardziej uświadomić mogą nam to wstrząsające nagrania z kolizji drogowych, które służby decydują się udostępnić dla szerszej publiki.

 

W internecie pojawiło się m.in. nagranie ukazujący wypadek, w którym udział brał autokar szkolny. Zarejestrowany w tym pojeździe film pokazuje co działo się z pasażerami, w tym w większości dziećmi, kiedy doszło do zderzenia z samochodem osobowym przejeżdżającym na skrzyżowaniu pomimo czerwonego światła. W wyniku uderzenia, autokar dachował, a ludzie w nim przebywający wypadli z siedzeń i uderzyli o sufit. Obydwa pojazdy biorące udział w kolizji wypadły z drogi i uderzyły w przydrożną barierkę.

 

W wyniku wypadku ucierpiał 74-latek kierujący autokarem, a także ośmioro uczniów. Kierowca miał mimo odniesionych ran doradzić dzieciom, aby wyszły przez okna po kolizji.

 

Całe to dramatyczne zdarzenie miało miejsce 19 grudnia zeszłego roku w Ameryce, na terenie stanu Ohio. Teraz obejrzeć można wstrząsające nagranie z wnętrza autokaru.

 

 

 

Źródło: Gazeta.pl ; YouTube/Busted Locals

Prowadzący od ponad ćwierć wieku popularny teleturniej „Familiada” musiał tłumaczyć się ze swoich słów, po których rozpętała się burzliwa dyskusja wśród części internautów. Niektórym widzom „Familiady” mogły nie spodobać się bowiem poglądy Karola Strasburgera, o których postanowił wspomnieć podczas jednego z odcinków.

 

72-letni prezenter telewizyjny, a także aktor, wygłosił w czasie prowadzonego przez siebie programu opinię, która mogła zdecydowanie podzielić opinie oglądających teleturniej osób oraz użytkowników internetu, ponieważ temat ten od lat rodzi różne reakcje wśród Polek i Polaków.

 

Przy okazji zmagań uczestników teleturnieju padło pytanie o jaka powinna być kara wymierzana dzieciom. Wśród odpowiedzi pojawiła się sugestia, że może być to uderzenie. W reakcji na te słowa, prowadzący stwierdził, że nie wolno bić dzieci, wtedy odpowiadający doprecyzował, że chodzi o pospolitego klapsa. Wówczas Karol Strasburger powiedział: „Taki kontrolny klaps, żeby dziecko wiedziało, gdzie jest jego miejsce„. To właśnie takie postawienie sprawy przez gwiazdora wywołało reakcje wśród niektórych internautów.

 

W związku z atakującymi go komentarzami, Karol Strasburger postanowił opublikować oświadczenie, w której odniósł się do całego zamieszania w dłuższej wypowiedzi, niż kilka słów podczas telewizyjnego programu.

 

W ‚Familiadzie’ padło pytanie dotyczące dzieci. Jedni mnie pochwalili, że zaprotestowałem, że dzieci bić nie wolno, a drudzy wyczytali z tego, że jestem za tym, że dzieci wolno bić i teraz mnie atakują. To jest znak czasów, gdzie ludzie wciskają się w jakieś niepotrzebne komentarze i próbują z tego zrobić jakąś zadymę medialną. Jako ojciec mogę ewidentnie stwierdzić, że dzieci bić nie należy i całą klamrą zamykam to, że bicie dzieci jest niewłaściwe. A oni mi tak przypisują różne pierdoły. Moje oświadczenie jest jednoznaczne w tej sprawie

– wyjaśnił prowadzący popularnego teleturnieju.

 

 

Źródło: Fakt.pl ; TVP 2

Fot.: YouTube/ŚMIECHU WARTE TV (zrzut ekranu)