Bycie lekarzem to nie tylko szczególne powołanie związane z niesieniem pomocy innym ludziom, ale też odpowiedzialna rola, zwłaszcza kiedy należy zająć się zdrowiem i bezpieczeństwem najmłodszych. Niestety jednak skierowane do rodziców słowa pracowników szpitala bywają naprawdę bolesne i mogą być tymi najgorszymi, jakie zdarzy im się usłyszeć w życiu. Podobnie było w przypadku rodziców małej Jagódki z Chorzowa. Dziewczynka jednak, pomimo ciągle trwającej walki z okrutną chorobą udowadnia, że nie wolno nawet w najtrudniejszych momentach poddawać się i rezygnować z walki o swoje marzenia.

 

Jagódka Labus pomimo tego, że ma zaledwie dziewięć lat, to zdążyła osiągnąć sporo w ramach swojej sportowej pasji. Zdobyła bowiem aż osiem medali w prestiżowych zawodach pływackich dla niepełnosprawnych dzieci. Jest to jeszcze bardziej zadziwiające i wzbudzające zachwyt nad osiągnięciami tej dzielnej dziewczynką, kiedy wspomni się słowa, które w szpitalu po urodzeniu córki usłyszeli rodzice Jagódki.

 

„Mają państwo roślinkę”- powiedziała wówczas jedna z lekarek. Takie stwierdzenie jest sformułowaniem, którego żaden pracownik służby zdrowia albo ktokolwiek inny nie powinien nigdy wypowiedzieć w kierunku walczących o życie i zdrowie swojej pociechy rodziców. Można jednak śmiało powiedzieć, że swą determinacją i nieustępliwością zarówno w walce z chorobą, jak i też osiąganiu sukcesów sportowych, Jagódka z nawiązką rekompensuje swoim najbliższym tamte traumatyczne wspomnienia ze szpitala. Niestety jednak 9-latka wciąż cierpi, a walka z chorobą nadal trwa, choć z pomocą dobrych ludzi z pewnością osiągać można coraz więcej i nie dać się pokonać przeciwnościom losu.

 

Dziewczynka cierpi na wrodzoną sztywność stawów określaną w medycynie jako artrogrypoza. Mała Chorzowianka przeszła już kilka operacji, które przeprowadzone zostały nie tylko w Polsce, ale również na terenie Niemiec. Obecnie może ona już chodzić, jednak tylko przy pomocy specjalnych ortez, które sporo ważą i w użyciu są naprawdę uciążliwe.

 

Kolejne operacje polegały głównie na wymianach blaszek zapewniających siostrzenicy stabilność. Wraz ze wzrostem kości, potrzebne były kolejne zabiegi. Mimo tego Jagódka wciąż nie może chodzić o własnych siłach – wyjaśnia cytowana przez portal wp.pl pani Anna Bogdał, ciocia małej medalistki.

 

Pomoc dla dziewczynki spływa od ofiarodawców nie pozostających obojętnymi na wytrwałą walkę Jagódki oraz jej rodziców. Kilkaset tysięcy złotych zebranych na leczenie oraz starania lekarzy, nie zakończyły niestety tych opłaconych bólem i łzami zmagań. Duży problem stanowi nie tylko brak możliwości komfortowego poruszania się, ale także ból wywoływany powtarzającymi się złamaniami kości udowej. Na przekór tym trudnościom, 9-letnia pływaczka i jej bliscy nie zamierzają się jak widać poddawać.

 

W jej oczach widzę ból. Nie mówi tego, ale matka wie takie rzeczy. Widzę bój, który toczy sama ze sobą. Każdego dnia powrót ze szkoły oznacza dla niej ogromną ulgę, bo może w końcu zdjąć ortezy. Pozbywa się ciężkiego balastu, bo w ortezach chodzi jak na szczudłach – wyjaśnia mama Jagódki, pani Mieczysława Labus.

 

Sporym krokiem w stronę ułatwienia codziennego funkcjonowania oraz zmniejszenia bólu i cierpienia dziewczynki może stać się operacja przeprowadzona w Paley European Institute, który posiada swój oddział w Warszawie. Pochodzący ze Stanów Zjednoczonych doktor Paley w trakcie konsultacji poinformował mamę dziewczynki, iż ta będzie mogła chodzić na wyprostowanych kolanach i bez konieczności używania uciążliwych ortez. Taka operacja była by więc wyjątkowym prezentem dla Jagódki i jej rodziny przy okazji najbliższych Świąt Bożego Narodzenia.

 

W rodzinie zawsze trzymaliśmy się razem. Jest nas pięcioro rodzeństwa. Niedawno zmarł nasz ojciec, co jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. Razem jesteśmy silniejsi. Nie mam żadnych wątpliwości, że wygramy walkę o zdrowie dla Jagódki. Jest wspaniała. Zasłużyła na to, aby przez życie przejść o własnych siłach – wyjaśnia w rozmowie z wp.pl ciocia dziewczynki.

 

Aby tak wyjątkowo radosny dzień w życiu tej rodziny mógł nastać, konieczne są jednak fundusze. Łącznie potrzebna kwota stanowi 370 000 zł. Aby sama operacja mogła zostać przeprowadzona, trzeba jednak uzbierać kwotę nieco mniejszą, bo wynoszącą 150 000 zł.

 

Jak przyznaje mama Jagódki, jej marzeniem jest to, aby móc powiedzieć do swej córki „Jagoda, idziemy na spacer!” i zapewnić jej to, czego w przeciwieństwie do innych dzieci została pozbawiona już na początku swojego życia.

 

My ze swojej strony zachęcamy serdecznie do wsparcia tej dzielnej dziewczynki oraz ich bliskich w tej trudnej walce, którą sama mała bohaterka, jak i jej rodzice znoszą bardzo dzielnie.

 

KLIKNIJ by przejść do zbiórki na operację nóżek dziewczynki

 

Jagoda Labus udowadnia swoją wyjątkową siłę w zmaganiach z chorobą poprzez to co ogląda w sporcie. Dziewczynka zajęła pierwsze miejsca m.in. na V oraz VI Ogólnopolskich Integracyjnych Zawodach Osób Niepełnosprawnych. Wywalczyła również drugie miejsce Mistrzostw Polski Juniorów, a także Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych.

 

 

 

Źródło: siepomaga.pl ; wp.pl

 

Niestety doszło do tragedii. Dziewczynka zginęła w swoje 9-te urodziny! Wszystko przez to, że chciała się trochę pobawić. 

Dziewczynka zginęła w swoje 9-te urodziny! Wszystko przez to, że chciała się trochę pobawić. Charlene Sipes z Kentucky postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza i pojeździć trochę na rowerze. Niestety ta niewinna jazda zakończyła się dla niej tragicznie.

 

Podczas przejażdżki doszło do wypadku, w którym dziecko upadło na dźwignię hamulca, którzy przebił jej szyję i przeciął tętnicę.

 

9-latkę w stanie krytycznych znalazła mama, która zaniosła ją do domu i zadzwoniła po pogotowie. Niestety było już za późno i nie udało się uratować dziecka, które zmarło.

 

Całe wydarzenie jest tragedią nie tylko dla mamy zmarłej, ale także dla ojca, siostry i trzech braci.

 

Źródło: o2.pl

Foto: materiały prasowe

Niestety ofiarą okrutnego czynu padła 13-miesięczna dziewczynka. Trafiła ona do szpitala w Szczecinku, gdzie lekarze ocenili odniesione przez nią obrażenia jako ciężkie i mogące wystąpić w wyniku wykorzystania seksualnego. Postanowiono, że należy przetransportować dziecko w zaistniałej sytuacji do Szczecina, gdzie nadal trwa hospitalizacja ofiary. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Zaledwie roczna dziewczynka została przywieziona do szpitala przez zaniepokojonych jej stanem rodziców. Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez rmf24.pl, pozostawili oni wcześniej córkę pod opieką sąsiada. Kiedy wrócili i odebrali córkę, wówczas zobaczyli obrażenia na ciele dziecka, w związku z czym pojechali do szpitala.

 

Gdy lekarze odkryli co przytrafiło się maleństwu, zdecydowali się zaalarmować prokuraturę i poinformować o sprawie.oraz możliwości popełnienia przestępstwa.

 

Funkcjonariusze policji zatrzymali w tej sprawie dwoje osób. Jest to mężczyzna w średnim wieku oraz jak donoszą media kobieta. Prokuratura potwierdziła dziś zatrzymanie dwójki ludzi w związku z przestępstwem seksualnym, którego ofiarą stała się mała dziewczynka.

 

W toku prowadzonych czynności zatrzymano dwie osoby. Na pewno w tym gronie jest sprawca czynów – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel

 

Sześcioletnia dziewczynka padła ofiarą grupowych gwałtów. W czasie imprez dla swingersów zmuszano ją m.in. do zażywania narkotyków twardych i kąpieli z grupą dorosłych. Wszystko to działo się pod okiem jej matki i ojczyma.

 

W marcu bieżącego roku Australii skazano pierwszą z czterech osób oskarżonych o wielokrotny gwałt 6-letniej dziewczynki. 51-letni Tracey Coulter został skazany na 21 lat więzienia. W całym procederze udział wzięła matka wraz z ojczymem pokrzywdzonej i dwóch dorosłych mężczyzn, będącymi znajomymi pary.

 

Oskarżeni poznali się na imprezach dla swingersów (osoby wymieniające się partnerami seksualnymi). Między 2012 i 2013 rokiem grupa zmuszała 6-letnią wówczas dziewczynkę do oglądania filmów pornograficznych, palenia fajki wodnej z metamfetaminą i brania prysznica z dorosłymi. Dziewczynka musiała także oglądać zbiorowy seks całej czwórki i co najmniej trzykrotnie była do niego włączana. Ale to nie wszystko. Niektóre z tych czynności były nagrywane.

 

Ponadto, dokładnie w siódme urodziny córki, rodzice ofiary zorganizowali orgię z jej udziałem. Jak określił sam ojczym, była to „urodzinowa niespodzianka” dla 7-latki.

 

Jak się okazało, w jednym z moteli przypadkowa osoba trafiła na dysk przenośny USB – to właśnie na nim przetrzymywane były nagrania ze stosunków seksualnych z udziałem dziecka. Materiały zostały dostarczone na policję, a śledczym udało się odszukać właścicieli i postawić ich przed sądem. W piątek 1 marca sędzia Bruce Goetze stwierdził, że czyny, których dopuścili się dorośli względem dziewczynki są „nie do obrony” i klasyfikują się jako jedne z najgorszych, jakie widziano w Zachodniej Australii.

 

Źródło: wprost.pl
Fot.: pixabay.com
EM

W Parku Narodowym Yellowstone w USA, grupa turystów została zaatakowana przez znajdującego się nieopodal wściekłego bizona. Jednemu ze świadków udało się nagrać całe zajście i umieścić materiał w internecie.

Osoby dorosłe zdołały uciec przed zwierzęciem – na to samo nie mogła jednak liczyć 9-letnia turystyka. Wściekła bestia potraktowała dziewczynkę jak zabawkę, z impetem podrzucając ją do góry.

 

Jak relacjonują świadkowie, turyści chcieli tylko w spokoju pooglądać bizona. W pewnym momencie zwierzę dostało szału i ruszyło w stronę turystów. Impet uderzenia sprawił, że zaatakowana dziewczynka została podrzucona kilka metrów w górę.

 

Całe szczęście ofierze zwierzęcia nic się nie stało, do szpitala trafiła jedynie na badania i jeszcze tego samego dnia została wypisana do domu. Jedyne odniesione obrażenia to stłuczenia i zadrapania.

 

 

Źródło: nczas.com
Fot.: YouTube – News4JAX
EM

Do niewyobrażalnej tragedii doszło na statku wycieczkowym należącym do Royal Caribbean w Portoryko. Półtoraroczna dziewczynka wyśliznęła się z rąk swojego dziadka i uderzyła o betonowe nabrzeże. Dziecko nie miał żadnych szans na przeżycie…

 

Według ustaleń śledczych, dziewczynka była na wakacjach ze swoimi rodzicami, dziadkami oraz rodzeństwem. W momencie tragedii, spędzała czas z dziadkiem, który trzymał ją na rękach. Trudno to sobie nawet wyobrazić, ale tak mała istota spadła z 11.piętra na beton…

 

Trudno się dziwić, ale rozmowa z rodziną dziewczynki obecnie jest niezwykle skomplikowana. Stracili swoje ukochane dziecko w tak bezsensownym i tragicznym wypadku. Zwłaszcza psychika dziadka dziewczynki musi być teraz kompletnie rozbita.

 

Wypłynięcie wycieczkowca w dalszą podróż zostało opóźnione. Kapitan statku złożył rodzinie kondolencje…

 

Źródło: o2.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

Dzięki trzeźwej reakcji 17-latka, mała dziewczynka uniknęła tragicznej śmierci. Nagranie z tego zdarzenia obiegło cały świat, a mieszkający w Turcji młody Algierczyk został nazwany bohaterem, w związku z postawą jaką wykazał się, gdy dosłownie chwila dzieliła dziecko od tragicznego wypadku. O sprawie poinformowała stacja BBC News.

 

Nastolatek, o którym mowa to Feuzi Zabaat. W ostatniej chwili złapał on 2-letnią Dohę Muhammed, która wypadła z okna znajdującego się na wysokości 2.piętra mieszkania. Kiedy Algierczyk zauważył jak dziewczynka przesuwa się blisko krawędzi okna, zdecydował się zareagować i uratować jej życie.

 

Sytuacja ta rozegrała się w Stambule, a dokładniej na terenie dzielnicy Faith. Chłopak, jak sam przyznał, złapał dziewczynkę w ostatniej chwili, kiedy ta była już prawie na ziemi po wypadnięciu z okna mieszkania.

 

Ocalenie 2-latki zostało nagrane przez znajdującą się obok kamerę monitoringu. Nagranie stało się szybko popularne w mediach w różnych częściach świata, a także w internecie.

 

Nagranie, w związku z którym 17-latek został określony bohaterem, można obejrzeć poniżej:

 

 

 

Źródło: BBC News ; o2.pl ; YouTube/CGTN

 

 

Jak tak można?! W nadmorskim mieście Darłowo mężczyzna z zimną krwią skatował małą, 2-miesięczną dziewczynkę. Obecnie maluch walczy o życie na oddziale intensywnej opieki medycznej.

 

Jak poinformował portal „Super Express”, dziecko w ciężkim stanie przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Koszalinie. Pogotowie zawiadomił ojciec dziewczynki, które straciło przytomność rzekomo po tym, jak wypadło mu z rąk.

 

Lekarze szybko jednak doszukali się nieprawidłowości w relacji ojca i wezwali policję. Personel przypuszcza świadome skrzywdzenie dziewczynki przez osoby trzecie.

 

Jak nieoficjalnie dowiedział się „Super Express”, niemowlę ma liczne urazy głowy. Służba policji zatrzymała kilka osób, które mogły być zamieszane w sprawę, w tym także rodziców dziecka. Obecnie przeprowadzane jest postępowanie wyjaśniające pod nadzorem prokuratury.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: flickr.com
EM