Turcja ma już dosyć przetrzymywania u siebie terrorystów. Od jakiegoś czasu zapowiada, że wyśle ich do Europy. Teraz te zapowiedzi mają się ziścić. 

Prezydent Turcji – Recep Tayyip Erdogan wielokrotnie zapowiadał, że odeśle dżihadystów z powrotem do Europy. Jak się okazało Turcja już rozpoczęła realizację swojej obietnicy. Ostatnio wysłano czterech terrorystów, którzy byli obywatelami Niemiec z powrotem do Niemiec.

 

Pomimo, że Polska nie będzie miała problemów z terrorystami, a najwięcej z nich zostanie odesłanych do Niemiec czy Francji to tak duża ilość dżihadystów w Europie może grozić nawet wojną domową.

 

Turcja na razie nie poinformowała, czy odesłani terroryści będą terrorystami Państwa Islamskiego, czy Al-Kaidy.

 

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com

 

 

Ten czyn był wyjątkowo okrutny, a jego celem stali się chrześcijanie, czyli grupa wyjątkowo prześladowana w zarówno dawnych, jak i też obecnych czasach. Doprowadzenie do dramatycznej śmierci grupy wyznawców Chrystusa miała być zemstą dżihadystów. W internecie opublikowali oni dodatkowo wstrząsający film. Egzekucja tej grupy nie była jednak jedyną zbrodnią w tamtym rejonie w ostatnim czasie.

 

Ofiary straciły życie z rąk bojowników zachodnioafrykańskiej filii tzw. Państwa Islamskiego. Organizacja ta określa się od niedawna jako ISWAP, której członkowie mają swoje korzenie w Boko Haram.

 

Materiał zarejestrowany przy okazji zbrodni dokonanej na pojmanych chrześcijanach został przez radykalnych islamistów opublikowany w sieci, kiedy wyznawcy Jezusa świętowali na całym świecie Boże Narodzenie. Miało to bowiem miejsce w czwartek, kiedy wspomina się też pierwszego męczennika- Św. Szczepana.

 

Dramaturgii całej tej sytuacji dodaje więc fakt, że chrześcijanie zostali zabici w okresie wyjątkowo ważnym w ich religii.

 

Jak przekazała agencja Reutera, na udostępnionym filmie nie było dźwięku, lecz pojawiły się napisy w języku arabskim. Wcześniej opublikowano też nagranie, na którym pojmani mężczyźni błagali o pomoc i negocjacje nigeryjskie władze. Przy okazji publikacji filmu poinformowano, jednak o zabiciu jeńców w ramach zemsty za śmierć samozwańczego kalifa i lidera IS- Abu Bakra al-Bagdadiego oraz Abu al-Hasana Al-Muhadżira, będącego rzecznikiem Państwa Islamskiego, którzy zginąć mieli w akcjach amerykańskich służb w dniu 27 października br.

 

Co warte podkreślenia, oprócz 11 chrześcijan wśród porwanych znalazło się też 3 muzułmanów. Dżihadyści oszczędzić mieli dwóch z nich. Członkowie ISWAP zdaniem niektórych mediów żądali wcześniej wypuszczenia zatrzymanych członków swojej terrorystycznej organizacji w zamian za oszczędzenie jeńców. Do takiej sytuacji finalnie jednak nie doszło.

 

Podczas egzekucji 11 porwanych, dżihadyści 10 z nich ścięli głowy, a jednego zastrzelili. Tym jedynym zabitym w inny sposób prawdopodobnie był znajdujący się w tej grupie wyznawca islamu.

 

Na opublikowanym w internecie filmie widać jedenastu zakładników wyczekujących na swoją śmierć w pomarańczowych strojach oraz z opaskami na oczach. Za nimi stoją zamaskowani oprawcy z dżihadystycznej organizacji.

 

W ostatnich doszło też do innej zbrodni jakiej dopuszczali się radykalni islamiści. Jak podają media, Boko Haram zaatakowało bowiem wioskę Kwarangulum, zamieszkiwaną przez chrześcijan. Tam zginąć miało siedmiu ludzi.

 

 

 

Źródło: Reuters ; radiozet.pl ; popularne.pl ; radioszczecin.pl ; Twitter/@DonKlericuzio

Fot.: Pexels

 

 

Wielu Francuzów jest wstrząśniętych tym co wydarzyło się we francuskiej armii. Całą sytuację ujawniła treść raportu, którego autorzy zgromadzili informacje na temat tego jak wielu żołnierzy zdecydowało się dołączyć do terrorystów i stać się wrogiem państwa, któremu mieli służyć w zakresie militarnym. To co wynika z raportu zostało przekazane opinii publicznej przez dziennik „Le Figaro”.

 

Całą sytuację można śmiało określić jako wyjątkowo skandaliczną. Okazuje się bowiem, że żołnierze należącej do NATO Francji odmawiali m.in. uczestnictwa w walce przeciwko osobom powiązanym z dżihadystycznymi ugrupowaniami, a to dlatego iż oni sami z nimi sympatyzowali.

 

Dołączanie francuskich żołnierzy do islamskich terrorystów jest dodatkowo niepokojące ze względu na fakt, że dżihadyści chętnie przyjmować mieli wojskowych w swoje szeregi. Stanowili oni dla terrorystów bowiem sporą wartość, jako osoby wyszkolone i posiadające sporą wiedzę o działaniach oraz procedurach realizowanych na rzecz bezpieczeństwa. Jak podają media, żołnierze mogli liczyć też na stosunkowo szybki awans w hierarchii terrorystycznych struktur.

 

Jak ma wskazywać treść raportu, na przestrzeni ostatnich 7 lat, aż 30 żołnierze miało zdecydować się na tak szalony krok jak pozostawienie armii dla związania się z siatkami dżihadystów na terenie Syrii i Iraku. Były to osoby pełniące służbę w 23 jednostkach francuskiej armii. Co warte podkreślenia, wielu z nich nie było wcześniej wyznawcami islamu.

 

Niektórzy z żołnierzy zdecydowali się przejść na islam i przyjąć jego ideologicznie radykalną formę jako swoją życiową drogę podczas prowadzenia działań militarnych, jednak część z nich przejawiała zainteresowanie terrorystycznymi organizacjami już wcześniej. Byli też tacy, którzy zdecydowali się w taki sposób odmienić swoje życie już po odbyciu wojskowej służby.

 

To co znajduje się w raporcie miało zostać podane do opinii publicznej w dniu 21 grudnia br., jednak dziennik „Le Figaro” dotarł do jego treści już wcześniej i przekazał swoje ustalenia francuskim obywatelom. Te doniesienia zbulwersowały dodatkowo lokalną społeczność w czasie, kiedy wiele osób wychodzi na ulice francuskich miast w związku z wieloma innymi problemami, z jakimi boryka się to państwo.

 

Jak twierdzą autorzy sporządzonego raportu, żołnierze przechodzący na stronę dżihadystów mogli uczestniczyć w przygotowywaniu ataków terrorystycznych na terenie Francji. Pomoc i wiedza osób wywodzących się z wojskowych struktur mogły być bowiem ważnym elementem skutecznego zaplanowania zamachów.

 

W związku z zaistniałą sytuacją, francuskie władze miały wprowadzić w ciągu ostatnich kilku lat większe kontrole w wojskowych jednostkach, co do których istnieje uzasadniona obawa o możliwość sympatyzowania żołnierzy z terrorystami. Miały miejsce również śledztwa administracyjne, które dotyczyły niejasności związanych z nawet zaufanymi ludźmi z armii. Działanie te mają pozwolić uniknąć radykalizacji żołnierzy i ich przejścia na stronę wroga w przyszłości.

 

 

 

Źródło: Le Figaro ; o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Przedstawiciele władz w Ankarze ogłosili decyzję dotyczącą bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Zgodnie z nią, spora grupa terrorystów trafi do krajów europejskich. Fakt ten został potwierdzony przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Turcji i ma on związek z realizowaniem operacji deportowania członków IS, która rozpoczęta została oficjalnie w dniu 11 listopada bieżącego roku. Sprawę opisał portal o2.pl.

 

W związku z tymi działaniami, w tureckich ośrodkach deportacyjnych liczba przetrzymywanych terrorystów spaść miała do 938 islamistów. Zgodnie z decyzją strony Tureckiej, deportowani mają zostać dżihadyści posiadający obywatelstwo francuskie, holenderskie, irlandzkie, a także amerykańskie. Wielka Brytania, Dania oraz Niemcy postanowiły wcześniej pozbawić obywatelstwa osób, które postanowiły przyłączyć się do Państwa Islamskiego. Jednakże turecki minister spraw wewnętrznych Suleyman Soylu zapowiedział, że również dżihadyści, którzy posiadali wcześniej obywatelstwo tych państw zostaną deportowani, pomimo jego cofnięcia.

 

Władze w Ankarze zastrzegają, że nie będą stanowić „hotelu dla członków IS będących obywateli innych państw”. Zapowiadają też, że operacja związana z deportowaniem bojowników samozwańczego kalifatu będzie nadal kontynuowana.

 

Turcja poważnie podchodzi do zarządzania migrantami, ponieważ kraj jest zaangażowany w poważną walkę z terroryzmem – stwierdził turecki minister spraw wewnętrznych.

 

Wielu bojowników Państwa Islamskiego walczących wcześniej na terenie Syrii zostało osadzonych po schwytaniu w więzieniach zlokalizowanych na terenach kontrolowanych wówczas przez siły kurdyjskie. Zdaniem mediów i ekspertów, Po tureckiej ofensywie w tamtym rejonie, część przebywających tam terrorystów mogło zdołać wykorzystać zaistniałą sytuacją i uciec na wolność.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: YouTube/VICE News

 

Niestety doszło do kolejnego bezlitosnego ataku wymierzonego w społeczność chrześcijańską. Jak poinformowała agencja Reutera, powołująca się na źródła u przedstawicieli miejscowych władz i w podmiotach odpowiedzialnych za utrzymanie bezpieczeństwa, w wyniku zamachu życie straciło czternaście osób, a wśród zabitych znalazły się również dzieci. Za atak najprawdopodobniej odpowiedzialni są terroryści motywowani ideologią radykalnego islamizmu. Po przeprowadzeniu zamachu, sprawcy mieli uciec z miejsca tragedii na motocyklach.

 

Te krwawe i dramatyczne sceny rozegrały się w jednej z protestanckich świątyń w Burkina Faso, a dokładniej we wschodniej części tego kraju. W miejscowości Hantoukoura w departamencie Foutouri, grupa około kilkunastu uzbrojonych napastników wtargnęła do jednego z protestanckich zborów podczas niedzielnej mszy. Zamachowcy w okrutny sposób zaczęli zabijać modlących się tam ludzi, rozstrzeliwując ich wewnątrz świątyni. Wśród ofiar znalazł się również pastor oraz dzieci.

 

Po ucieczce terrorystów, lokalne siły bezpieczeństwa rozpoczęły akcję i poszukiwania sprawców tego krwawego ataku.

 

Liczba ofiar została potwierdzona również przez prezydenta Burkina Faso. Roch Marc Christian Kabore złożył też kondolencje bliskim zamordowanych i potępił „barbarzyński atak” dokonany na terenie świątyni w ostatnią niedzielę.

 

Dżihadyści starają się w ostatnim czasie poszerzać swoje wpływy i zasięg działania na terenie Burkina Faso, przez co w ostatnim czasie niejednokrotnie dochodzi tam do napaści na duchownych oraz ataków na świątynie. Te brutalne akcje niejednokrotnie mają być koordynowane przez radykalnych islamistów stacjonujących w sąsiednim kraju- Mali, skąd dżihadyści organizować mają swoje zbrodnicze działania realizowane właśnie na terytorium Burkina Faso.

 

Zdaniem mediów, od 2015 roku mogło zginąć w wyniku ataków terrorystycznych w tym kraju ponad 600 ludzi. Dodatkowo setki tysięcy ludzi decyduje się stamtąd uciekać i emigrować do bezpieczniejszych rejonów.

 

 

 

Źródło: polsatnews.pl

Fot.: Pexels.com

 

 

Niedawno informowaliśmy o ostrzeżeniach jakie pojawiają się w związku z treścią propagandowych materiałów rozpowszechnianych przez członków tzw. Państwa Islamskiego. Zdaniem hiszpańskich dziennikarzy, dżihadyści wzywają do dokonywania ataków w miejscach, gdzie latem podróżuje spora ilość turystów (m.in. w Maroku, Tunezji, Hiszpanii czy Grecji). Dziś niestety te obawy okazały się nie być bezpodstawne.

 

Do zamachów bombowych doszło w dniu dzisiejszym na terenie Tunezji, gdzie co roku na wczasy udaje się wielu turystów z Europy, w tym dużo osób z Polski. Terroryści zaatakowali dziś w stolicy kraju, dokonując przy użyciu ładunków wybuchowych samobójczych ataków.

 

Jeden z zamachowców wysadził się w centrum Tunisu. Stało się to w okolicy francuskiej ambasady, najprawdopodobniej nieopodal przemieszczał się patrol policjantów. Drugi zdetonował trzymany przy sobie ładunek pod posterunkiem policji.

 

W wyniku tych ataków zginąć miał jeden z funkcjonariuszy, jednak ranne zostały też osoby cywilne. Organizatorów zamachów jak na razie nie udało się zidentyfikować i schwytać. Nie ma też oficjalnych informacji na temat tego kim byli zamachowcy, jednak na całym świecie szybko pojawiły się spekulacje, że ataki to dzieło dżihadystów, zwłaszcza iż Tunezja zmaga się z islamistycznymi bojówkami, które po czasie arabskiej wiosny ciągle działają na górskich terenach niedaleko granicy z Algierią.

 

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało komunikat w związku z dzisiejszymi wydarzeniami w Tunisie. Jak przekazała Ewa Suwara, rzecznik MSZ w rozmowie z Polską Agencją Prasową, nie ma jak na razie informacji, aby jakikolwiek z polskich obywateli ucierpiał w wyniku przeprowadzonych zamachach bombowych. Zaznaczyła jednak, że w ocenie polskiego MSZ „poziom bezpieczeństwa w Tunezji wymaga ostrożności”. MSZ apeluje o rejestrowanie w specjalnej bazie „Odyseusz” wszystkich wyjazdów poza granice Polski.

 

 

O wspomnianych wyżej obawach w związku z informacjami o planowanych przez ISIS atakach pisaliśmy tutaj:

Polacy zagrożeni ze strony ISIS? Jest ostrzeżenie!

 

 

 

Źródło: forsal.pl ; rmf24.pl ; YouTube/euronews (in English)

Od czasu zamachów na Sri Lance, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną, nie słyszy się już tak często w mediach o działaniach terrorystycznej organizacji Państwo Islamskie. Struktury dżihadystów jednak wciąż funkcjonują w świecie i stanowią przy tym poważne zagrożenia dla ludzi w różnych częściach świata.

 

Teraz jak donosi hiszpański „La Razon”, ISIS planować może kolejne ataki terrorystyczne, których przeprowadzenia podejmie się w okresie letnim. Dziennik powołuje się na treści zawarte w „Al Naba”- propagandowym tygodniku wydawanym przez Państwo Islamskie.

 

Co niepokojące, bardzo prawdopodobne, że członkowie ISIS będą chcieli uderzyć w miejsca oblegane przez turystów. Pojawiające się informacje wskazują na to, że za cel mogą oni wziąć sobie miejsca, w których na wczasy chętnie udają się Polki i Polacy.

 

Chociaż w swoich artykułach dżihadyści nie przyznają wprost, że planują takowe zamachy organizować, to zdaniem dziennikarzy treść ich publikacji sugeruje, że takie zbrodnicze plany na najbliższe miesiące lub nawet tygodnie są realne.

 

W swoim dzienniku, samozwańczy kalifat przytacza treść rzekomego raportu brytyjskiego wywiadu. Ma on ostrzegać podróżujące osoby przed możliwością wystąpienia ataków terrorystycznych na terenie poszczególnych państw.

 

Szczególne zagrożenie w tym względzie ma być w Hiszpanii, Grecji, Tunezji, Maroka i Turcji. Celem mogą stać się m.in. Wyspy Kanaryjskie. W swych publikacjach, członkowie ISIS zwracają też uwagę na fakt, że osoby pracujące w sektorze turystycznym mają otrzymywać instrukcje dotyczące tego jakie działania podejmować w razie ataku terrorystów.

 

Dżihadyści wskazują również, że ich działania mogą skutkować śmiercią wielu osób oraz wzięciem zakładników. Jako przykład takowej sytuacji przytaczają atak na hotel w Susie, który miał miejsce w czerwcu 2015 roku. Śmierć poniosło wówczas 39 ludzi, a sporą część z nich stanowili turyści z Europy.

 

 

Źródło: La Razon ; o2.pl

Fot.: YouTube/VICE News