W ostatnich miesiącach po raz kolejny sporo mówi się o zmianach klimatycznych oraz związaną z nimi koniecznością podejmowania działań. Niektórzy w imię ratowania środowiska powtarzają slogany wymierzone w kraje europejskie, inni zwracają uwagę, że puste hasła to nie wszystko by prowadzone działania przyniosły zamierzony cel, a nie efekty odwrotne do zamierzonego.

 

Na wielkie dyskusje nie było jednak miejsca w przypadku pewnego protestu ekologicznego, z którego nagranie krąży ostatnio po sieci. Młodzi ludzie postanowili zablokować ruch ulicznym na przejściu dla pieszych trzymając baner z hasłami kojarzonymi ze skrajnymi środowiskami ekologicznymi.

 

Taka metoda „walki o środowisko” z pewnością poirytowała niejednego śpieszącego się w trakcie dnia kierowcę. Problem postanowił jednak rozwiązać pewien mężczyzna, który dość sprawnie rozbił protest. Co ciekawe… dokonał tego w pojedynkę.

 

Kiedy zabrał on i wyrzucił baner blokujących ulicę, a następnie krzykiem ich przegonił, protestujący szybko zeszli z jezdni i jak można wnioskować z zarejestrowanego materiału rozeszli się.

 

Nagranie z opisanej sytuacji zostało udostępnione na facebookowej stronie „Ekoterroryzm stop”. Mogą go Państwo obejrzeć poniżej:

 

Mężczyzna rozbija prostest ekologów

Ilu kozaków potrzeba żeby rozbić protest ekologów? Poniżej film instruktażowy! 😀

Gepostet von Ekoterroryzm stop am Montag, 21. Oktober 2019

 

 

Źródło: Facebook/ekoterroryzmstop

 

Katastrofa ekologiczna w Warszawie przynosi coraz poważniejsze szkody. Mimo zapewnień prezydenta Trzaskowskiego o bezpieczeństwie wody, na brzegach Wisły można znaleźć martwe szczury.

 

Szokującego odkrycia dokonał dziennikarz portalu wPolsce.pl, który wybrał się osobiście na brzeg zanieczyszczonej Wisły. Opublikował film, na którym oprócz mnóstwa zanieczyszczeń w wodzie widzimy leżące martwe szczury.

 

 

 

Dziś rzeczniczka GIOŚ, Agnieszka Borowska poinformowała, że w ściekach trafiających do Wisły mogą znajdować się również ścieki z zakładów przemysłowych. Stwarza to znacznie większe zagrożenie, gdyż mogą się w nich znajdować metale ciężkie i substancje ropopochodne.

 

Ścieki trafiają do Wisły już od ponad tygodnia. Powodem jest prawdopodobnie błąd przy montażu rur. Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski zapewnia, że woda w mieście jest bezpieczna do spożycia. Twierdzi,że wyciek znajduje się poniżej ujęć, z których woda jest pobierana do stolicy.

 

Mimo, iż sprawa jest poważna, cały czas głosu w sprawie wycieku nie zabrały żadne organizacje ekologiczne.

 

Źródło: Tvp.info
Fot: Zdjęcie poglądowe

Po raz kolejny ekolodzy szkodzą polskim hodowcom. Tym razem zablokowali budowę nowoczesnej hodowli prosiąt, czyli inwestycję, której koszt miał wynosić kilkadziesiąt milionów złotych.

 

Pod Kętrzynem firma Wipasz chciała stworzyć nowoczesna hodowlę prosiąt „Instytut szczęśliwego Prosiaka”. Zwierzęta miały żyć w warunkach, w których mogłyby się prawidłowo rozwijać. W planach inwestycji była przede wszystkim duża przestrzeń, dzięki czemu transport prosiąt byłby niepotrzebny. Jednak co najważniejsze, zwierzęta dzięki odpowiedniemu przystosowaniu hodowli miały mniej chorować i otrzymywać mniej antybiotyków.

 

Do tej pory zwierzęta są do Polski przywożone z Danii. Transport jest bardzo trudny i uciążliwy dla zwierząt, które przez prawie 24-godzinną jazdę często chorują.  Konieczne jest faszerowanie ich antybiotykami, co z kolei obniża jakość żywności.

 

Koszt budowy szacowano na około 24 miliony złotych, z czego 8 milionów miało pochodzić z dotacji unijnych, a sama hodowla miała być oparta o najwyższe standardy. Dzięki temu polska gospodarka miałaby duże zyski, a konsumenci mogli być zadowoleni z wysokiej jakości polskiej żywności.

 

Niestety budowę zablokowała fundacja „Otwarte Klatki”. „Ekoterroryzm i blokowanie inwestycji, o którym mówi branża, ma namacalne skutki” – powiedział twórca Wipaszu Józef Wiśniewski.

 

Źrodło: WSensie.pl, Puls Biznesu

Anna Mucha po raz kolejny szokuje. Aktorka znana z częstego publikowania roznegliżowanych zdjęć i ekologicznego podejścia do świata znowu zaskakuje. Tym razem pokazała się w stroju zrobionym z folii. Jak taka stylizacja ma się do ochrony środowiska?

 

Anna Mucha, znana głównie z serialu „M jak Miłość” od dawna kreuje się na osobę dbającą o środowisko. Jeszcze niedawno twierdziła, że foliowych reklamówek nie używa. Tymczasem wczoraj na swoim profilu na Instagramie opublikowała zdjęcie, na którym ubrana jest strój z foliowych torebek.

 

Opinie internautów są podzielone. „Wow, wyglądasz w tej kreacji przepięknie”, „Stylizacja pierwsza klasa. Uroda brak liczb.” – piszą fani aktorki. Nie obyło się jednak bez krytyki ze strony osób dbających o środowisko. „Aniu, tylko na tobie jest teraz z 540 torebek foliowych. Jeżeli ta kiecka pójdzie na jakąś akcje dobroczynną, to wtedy rozumiem, bo jak na śmietnik, to kiepsko”, „Foliowa Panna z odzysku 🙂 a tak się mówi o ekologii :)”.

 

Anna Mucha jest kolejną z gwiazd show biznesu, która promuje dbanie o środowisko. Niestety znów potwierdza się fakt, że ekologiczność celebrytów często ma charakter czysto pokazowy, teoretyczny.

 

Na zdjęciu widać Muchę w skromnym foliowym odzieniu. Aktorka często pozuje odsłaniając znaczą część ciała. Jakie są Wasze zdania, hit czy kit?