Doktrynerstwo stanowi poważny błąd w myśleniu, utrudniający racjonalne pojmowanie i opisywanie otaczającego świata. Systemowo, można powiedzieć, dotyczy ono lewej strony życia publicznego. Niestety w pułapkę tę często wpadają również prawicowcy, osoby o konserwatywnych poglądach, zupełnie niepotrzebnie wystawiając się na kompromitację i utratę wiarygodności. W niniejszym artykule podam dwa, szczególnie jaskrawe, przykłady takiej sytuacji, choć obawiam się, że może być ich więcej.

 

Pierwszym z nich jest istna batalia z tezą, iż mające aktualnie miejsce globalne ocieplenie jest w niezaniedbywalnym stopniu powodowane przez działalność człowieka. Czasem mam wręcz wrażenie, że podważanie wpływu ludzkości na klimat stało się nieodłącznym elementem swoistej prawicowej doktryny – a to bardzo niedobrze. W jednym ze swoich wcześniejszych artykułów pisałem, jak niekorzystną sytuacją jest fakt, że udało się lewicy zdobyć monopol na kwestię ochrony środowiska. Przyroda jest naszym wspólnym dobrem, o które należy się troszczyć. Odcinanie się, czy nawet przemilczanie tego faktu przez prawicę nie jest dobrą drogą. Natomiast najbardziej chyba charakterystycznym przykładem takiego podejścia jest właśnie negowanie wpływu działalności człowieka na klimat na Ziemi.

 

Ów negacjonizm klimatyczny, jak pozwolę sobie go nazwać, przybiera dwie formy: negowanie samych zmian klimatu oraz negowanie ludzkiego wpływu na te zmiany. To pierwsze jest najprostszą drogą do ośmieszenia się. Sam fakt zmian klimatycznych zachodzących na Ziemi jest współcześnie, w świetle naukowych dowodów, niepodważalny. Nie będę ich tu przytaczał, ale wystarczy odrobina dobrej woli w docieraniu do prawdy, znana wyszukiwarka internetowa i można łatwo to sprawdzić. Polecam szczególnie stronę naukaoklimacie.pl, na której można znaleźć wiele bardzo konkretnych informacji. Zresztą wydaje mi się, że wystarczy sięgnąć pamięcią w lata dzieciństwa, a w przypadku osób bardzo młodych zapytać rodziców czy dziadków, by uświadomić sobie, że coś jednak się z naszym klimatem dzieje. Ja sam, choć dopiero dobijam do 30-tki, pamiętam z wczesnego dzieciństwa zimy znacznie bardziej mroźne i śnieżne, niż te z ostatnich kilku lat. Pamiętam jak Boże Narodzenie kojarzyło się wszystkim ze śniegiem, podczas gdy obecnie nie mogę sobie nawet przypomnieć kiedy ostatnio w drogę na Pasterkę musiałem ubierać zimowe buty. Kiedy rozmawiałem na ten temat z rodzicami, mówili dokładnie to samo. Wspominali nawet zimy, w których „jak śnieg spadł w listopadzie, to leżał do marca”. Nawet biorąc poprawkę na fakt, że z perspektywy lat mogą być to wizje nieco podkoloryzowane, zważmy że obecnie trudno sobie wyobrazić zimę, aby śnieg leżał choćby przez połowę okresu listopad-marzec (mowa tu o obszarach nizinnych naszego kraju – oczywistym jest, że w górach wygląda to inaczej). Krótko mówiąc: twierdzenie, w świetle obecnych obserwacji naukowych, że klimat na Ziemi się nie ociepla jest, najprościej mówiąc, podkładaniem się. Bo twierdzenie takie jest w sposób oczywisty błędne i można je obalić niezwykle łatwo.

 

Bardziej dyskusyjną kwestią jest to, czy działalność człowieka ma na zachodzące zmiany klimatu wpływ i jak duży on jest. Tu zdania są bardziej podzielone, nawet wśród samych naukowców. Niemniej jednak warto, dyskutując lub omawiając ten temat, pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze jest faktem naukowo udowodnionym, że dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym i zwiększenie się jego koncentracji w atmosferze, powoduje większą absorpcję promieniowania cieplnego z powierzchni Ziemi. Po drugie trzeba mieć świadomość (jest to fakt oczywisty, ale do niektórych chyba nie dociera), że ludzkość wytwarza olbrzymie ilości CO2. Energetyka oparta na paliwach kopalnych czy transport powodują w skali świata emisję ogromnej masy tego gazu, co siłą rzeczy musi mieć jakiś wpływ na ziemską atmosferę. Nie będę w tym artykule wyrokował jak duży jest wpływ człowieka na zmiany klimatyczne, jednak byłoby dobrze, gdyby prawicowi publicyści, i ogólnie całe konserwatywne środowisko, uświadomiło sobie, że istnieją bardzo poważne argumenty wskazujące na to, iż jest on znaczący. Udowadnianie na siłę, że niemal na pewno jest inaczej, to właśnie przejaw tego „prawicowego doktrynerstwa”, przed którym chcę bardzo mocno przestrzec.

 

Na koniec krótko omówię drugi przykład, na szczęście już coraz rzadziej występujący, owego doktrynerstwa po konserwatywnej stronie społeczeństwa. Chodzi o ewolucję biologiczną. Jeszcze gdzieniegdzie natrafiam na osoby, które z uporem maniaka bronią wizji kreacjonistycznej. Jest to niestety kolejny przykład owego podkładania się i robiąc tak, łatwo można, zupełnie niepotrzebnie, w dyskusji stracić wiarygodność i dać sobie przypiąć łatkę oszołoma. To że prawdą jest, co często podkreślają kreacjoniści, iż nauka nie znalazła jeszcze ostatecznego dowodu na prawdziwość teorii ewolucji, nie zmienia faktu iż jest to obecnie najlepiej uargumentowana teoria naukowo wyjaśniająca nasze biologiczne pochodzenie. Negowanie jej przez osoby ze środowisk konserwatywnych, jest prostą drogą do kompromitacji, która negatywnie rzutuje na wizerunek całej prawicy.

 

Podsumowując, przestrzegam przed podważaniem wyników badań naukowych w imię czy to światopoglądu czy religii. Racjonalizm jest jedną z podstaw myślenia endeckiego i powinien cechować wszystkich przedstawicieli środowisk konserwatywnych, patriotycznych czy katolickich. W przeciwnym razie narażają się na niepotrzebną utratę wiarygodności, a w konsekwencji marginalizację. Misją prawicy jest obrona tradycyjnych wartości, moralności, a także dbałość o los Ojczyzny. Nie wplatajmy w to ślepej batalii ze współczesnymi osiągnięciami nauki. I nie myślmy, że słuszność leży w negowaniu wszystkiego co mówi druga strona. Każdy aspekt należy rozumnie analizować i wydawać racjonalne opinie, niezależnie od tego czy będą one zgodne z retoryką politycznego przeciwnika – wszak nawet niedziałający zegar dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę.

 

 

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

Niedawno obchodzona 80. rocznica wybuchu II wojny światowej w szczególny sposób zwraca uwagę na fakt, że historia ludzkości to między innymi, i to niestety w dużej mierze, historia wojen, zniszczenia, mordu i dewastacji. Nie sposób oszacować wartości bogactw kultury czy nauki, które zostały zniszczone, bezpowrotnie stracone w wyniku destrukcji niesionej przez ludzi, dla których najważniejsza była władza, pieniądze, zemsta czy po prostu niczym nieuzasadniona chęć wyrządzenia innym krzywdy. Jeszcze bardziej nieoceniona jest utrata tych wszystkich ludzi, a zwłaszcza elit intelektualnych, które ginęły z rąk zdziczałych oprawców, szczególnie w niezwykle krwawym XX wieku. Trudno sobie wyobrazić w jakim świecie żylibyśmy, o ile więcej byśmy wiedzieli, gdyby w historii świata udało się uniknąć choćby połowy tych strat i zniszczeń.

 

Za symboliczny początek „epopei wielkiego zniszczenia” przyjąć można (choć zdaję sobie sprawę, że jest to kwestia dyskusyjna i w dużej mierze subiektywna), zniszczenie Jerozolimy przez Babilończyków w 587 r. p.n.e. Był to jeden z pierwszych znanych historii przykładów barbarzyńskiego zniszczenia całego miasta. Zapewne podobne akty destrukcji zdarzały się i wcześniej, ale uznałem to wydarzenie za symboliczne, jako że dopuszczono się wtedy bezprecedensowej podłości, jaką było zniszczenie najświętszego dla Żydów miejsca– Świątyni Salomona. W czasie tego wydarzenia bezpowrotnie zaginęły tablice zawierające Dekalog.

 

Późniejsza historia starożytna obfituje w okrutne akty barbarzyńskiego traktowania ludzi oraz dóbr kultury i sztuki. Wymienię tylko kilka z nich. Całkowicie bezsensowne zrównanie z ziemią Kartaginy przez Rzymian. Kolejne zniszczenie Jerozolimy, również przez Rzymian.

 

Po upadku Rzymu, który został oczywiście splądrowany przez Wizygotów w 410 r., nastało średniowiecze, które również obfitowało w wiele walk, mordów i zniszczenia. Celem tego artykułu nie jest wymienianie ich wszystkich, ani nawet znacznej części. Dla przykładu przypomnę tylko szczególnie dla Polski przykre zajście z roku 1038, kiedy to czeski książę Brzetysław najechał ziemie naszego kraju, doszczętnie plądrując obszar Wielkopolski.

 

Jednak, paradoksalnie, im ludzkość bardziej się rozwijała, tym niektórzy jej przedstawiciele skłonni byli do większego barbarzyństwa. Rewolucja protestancka zapoczątkowana w 1517 r. (a szczególnie nasilona od roku 1521, kiedy to Marcin Luter definitywnie opuścił Kościół katolicki) zaowocowała wielką falą zniszczeń dokonanych na dziełach sztuki. Najistotniejszym elementem tych wydarzeń była tzw. rewolta ikonoklastów, w czasie której w okrutny sposób zniszczono wiele kościołów i przedmiotów katolickiego kultu.

 

Celowo pomijam wszystkie wojny jakie przetaczały się przez świat w epoce nowożytnej, bo nie na ich wymienianie tu miejsce. Przytoczę jedynie niezwykle bolesny dla historii naszego kraju Potop szwedzki z 1655 roku, gdy znacząco ucierpiało wiele dóbr kultury naszego kraju.

 

Epoka oświecenia, choć istotnie przyniosła wiele doniosłych odkryć, nie była wolna od brutalności niektórych jej przedstawicieli. Bardzo istotnym i tragicznym zarazem wydarzeniem była, do dziś niestety przez wielu oceniania pozytywnie, Rewolucja francuska, trwająca w latach 1789-1799. W jej najtragiczniejszym okresie dopuszczono się zniszczeń i mordów na niewyobrażalną skalę. Niszczono kościoły, mordowano księży oraz Francuzów sprzeciwiających się władzy. Rozmiar zniszczeń był ogromny.

 

Również XIX wiek obfitował w tragiczne wydarzenia, jak na przykład dewastacja Wawelu przez Austriaków, jednak dopiero XX wiek przyniósł śmierć i zniszczenie na skalę dotąd niewyobrażalną. Tego co straciła ludzkość w wyniku najpierw I wojny światowej, potem w wyniku działalności reżimu komunistycznego i nazistowskiego oraz wywołanej przez nie II wojny światowej nie da się oszacować. Są to niepowetowane straty, z których długo się jeszcze do końca nie otrząśniemy – o ile kiedykolwiek. Tego co utraciliśmy, nigdy już nie odzyskamy. Tak wiele bezcennych istnień ludzkich, tyle dóbr kultury, zabytków, dzieł sztuki, które poszły z dymem w ciągu tak krótkiego okresu. Są to rzeczy przerażające i myślenie o tym zawsze napawa mnie smutkiem. Trudno zrozumieć, że byli i są na świecie ludzie, zdolni wyrządzić tak wiele zła… a jednak to prawda.

 

Po zakończeniu II wojny światowej sytuacja na świecie uspokoiła się, jednak do dziś wiele regionów trawionych jest przez konflikty zbrojne, terroryzm i inne formy agresji. Nie tak dawno, bo w 2013 roku, w wyniku działań zbrojnych na terenie Syrii, został zniszczony pochodzący z XI wieku Wielki Meczet w Aleppo. Jak widać, choć tak niewiele zostało nam autentycznych zabytków odległej przeszłości, wciąż niszczone są kolejne. W imię czyichś partykularnych interesów, władzy, pieniędzy.

 

Czasem mam wrażenie, że te wojny, to zniszczenie, to jakaś dziejowa konieczność, że tego nie da się uniknąć– nie chcę jednak myśleć w ten sposób. Mam nadzieję, że ludzkość kiedyś zrozumie jak bezsensowne jest wzajemne wyżynanie się i niszczenie dóbr innych kultur. Szanujmy to, co nam po tych wszystkich kataklizmach, które sami wywołaliśmy, pozostało. Nie ma już tego dużo– tym bardziej to co jest, jest bezcenne.

 

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

Od paru lat możemy zaobserwować popyt na tzw. odzież patriotyczną, m.in. koszulki z orzełkiem, czy „kotwicą ”. Początkowo uważałem to za bardzo pozytywne zjawisko- promowanie wartości narodowych, przypominanie o zasłużonych bohaterach, czy ważnych bitwach, które rozegrały się na przestrzeni wieków. Przemawiało do mnie również to, że w przeszłości spora część Polaków mieszkających na zachodzie czuła się stłamszona przez lata komunizmu i wstydziła się swojego pochodzenia. Teraz nadszedł czas, w którym Polacy dumnie mogą reprezentować swoją ojczyznę, a z orzełkiem na piersi czuć się po prostu dobrze.

 

Niestety, dla niektórych wspomniana wyżej odzież stała się zwykłym towarem, na którym można zarobić duże pieniądze. Bluzy z symbolem Narodowych Sił Zbrojnych zaczęły wyglądać coraz bardziej tandetnie, będąc dostępne na zwykłych bazarach. Coraz więcej pojawiało się ordynarnych grafik przedstawiających m.in. wizerunki żołnierzy wyklętych, co według mnie przynosiło odwrotny efekt do zamierzonego– zniechęcało „zwykłego Kowalskiego” i sporą część młodych ludzi do celebrowania święta obchodzonego 1 marca, kojarząc ten dzień z zestawem dresowym, na którym barwy narodowe znajdują się na nogawce, aniżeli z ludźmi, którzy bohatersko walczyli w podziemiu z reżimem komunistycznym. Chyba najbardziej dobitnym przykładem zbezczeszczenia symbolu było umieszczenie „kotwicy” na kiju baseballowym, który jak zakładam, nie służył do gry…

 

Nie same nieodpowiednie gadżety są problemem. W mojej opinii równie dużym są nabywcy tego rodzaju ubrań oraz okoliczności, w których te są używane. Niestety, bardzo często jest to osiedlowa patologia, która jest niechlubną wizytówką naszego społeczeństwa. Przykro robi mi się, słysząc opinie ludzi z otaczającego mnie środowiska, którzy widząc na przystanku osobę z symbolem Polski Walczącej, odczuwają strach i niechęć- z symbolem, który dla wszystkich Polaków powinien być świętością i kojarzyć się jednoznacznie dobrze.

 

Pisząc o tym zjawisku, które często jest podnoszone jako zarzut przez lewą stronę sceny politycznej, chciałbym zwrócić uwagę, że również ta część społeczeństwa bardzo często dopuszcza się prowokacyjnego, nieakceptowanego przez duże grono ludzi umieszczania barw tęczowych m.in. na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej czy na fladze i godle Polski podczas swoich manifestacji.

 

Wspomniana już wcześniej „kotwica” została znieważona na tzw. czarnym proteście… Do podobnej sytuacji doszło 1 sierpnia podczas tegorocznego Marszu Powstania Warszawskiego właśnie w stolicy. Tym razem symbol powstańców został umieszczony na fladze środowisk LGBT. Wywołało to burzę medialną i oburzenie Polaków. Ludzie stojący za tym uzyskali to, czego chcieli- atencję i kontrowersję. Dochodzi do przykrej sytuacji, kiedy w tak ważną rocznicę- 75-lecie wybuchu powstania warszawskiego Polacy, zamiast zjednoczyć się, kolejny raz zostają uwikłani w gierki polityczne i dają się skłócić. Głównym tematem dyskusji w tym dniu już nawet nie jest czy dowództwo w 1944 roku podjęło słuszną decyzję, jakby wyglądała Europa, gdyby nie 63-dniowa walka Warszawiaków z niemieckim okupantem. Nie, głównym tematem stał się ruch LGBT…

 

Takie kontrowersyjne działania powodują, że część społeczeństwa coraz liczniej bierze udział w kontrmanifestacjach do tzw. Marszów Równości. Większość z nich nie jest jednak tak po prostu wrogo nastawiona do osób reprezentujących inną orientację seksualną, lecz do promowanych przez nich postulatów– są przeciwnikami adopcji dzieci przez pary homoseksualne, bądź wprowadzeniu karty LGBT+ w polskich szkołach, chcąc uniknąć zjawisk, które mają miejsca w zachodniej Europie. Podczas tego rodzaju kontrmanifestacji pojawia się czasem przemoc fizyczna i słowna, którą oczywiście trzeba potępić, tak jak środowiska narodowe odcinają się od skrajnych, marginalnych incydentów, które swoją drogą mogą być zwykłymi prowokacjami.

 

Tu znowu powraca temat odzieży patriotycznej. Bluza z hasłem „Śmierć Wrogom Ojczyzny”, mimo iż nawiązuje do emblematów noszonych przez żołnierzy 3. Wileńskiej Brygady NZW i w dzisiejszych czasach ma raczej znaczenie przenośne, wywołuje kontrowersję i pozwala środowiskom lewicowym spłycać przesłanie głoszone przez drugą stronę, a konserwatywną część społeczeństwa wrzucać do jednego worka z chuliganami, którzy ich zdaniem nawołują do nienawiści. Słowo kibol używane jest zamiennie ze słowem kibic, a to właśnie środowisko kibicowskie jest jedną z grup społecznych, która najbardziej angażuje się w akcje patriotyczne. Renowacje grobów lub zbiórki darów dla rodaków mieszkających na kresach wschodnich, marsze upamiętniające bohaterów, czy patriotyczne oprawy na meczach to tylko część trudu włożonego przez kibiców w budowaniu tożsamości narodowej. To właśnie na stadionach duża część młodych ludzi usłyszała pierwszy raz, chociażby o żołnierzach wyklętych czy rzezi wołyńskiej.

 

Dlatego apeluję do wszystkich ludzi zakładających odzież z symbolami narodowymi- patriotyzm to coś pięknego i nie należy się z nim kryć, wręcz przeciwnie. Ważne, żeby nie iść za modą, tylko mieć to zwyczajnie w sercu, a do tego, za co nasi przodkowie przelewali krew obnosić się z szacunkiem. Nosisz koszulkę z wizerunkiem rotmistrza Pileckiego? Poczytaj o nim, co zrobił, jak zasłużył się dla Polski. Taki moim zdaniem powinien być główny cel patriotycznej odzieży- poszerzanie wiedzy historycznej i budowanie tożsamości narodowej na podstawie chwalebnych wydarzeń w polskiej historii. Takie podejście pozwoli uniknąć kompromitacji, jakiej doświadczyli ludzie ze słynnego materiału Filipa Chajzera, wykazując się kompletnym brakiem wiedzy na temat symboli i dat znajdujących się na ich ubraniach. Przez tego typu przypadki środowisko patriotyczne jest niestety ośmieszane, a przez sporą część ludzi kojarzone z patologią. Ważne, aby w tym wszystkim zachować przyzwoitość i zdrowy rozsądek.

 

 

Konrad Adamczyk- Młody działacz społeczny i polityczny z Krakowa ; członek stowarzyszenia Endecja

 

 

W ostatnich dniach rozgorzała w polskim społeczeństwie dyskusja na temat treści homilii, jaką w dniu 1 sierpnia, przy okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego wygłosił Arcybiskup Marek Jędraszewski. Jego stanowcza postawa wywołała agresywną reakcję wielu przedstawicieli środowisk lewicowych. Są jednak osoby, które postanawiają stanąć murem za krakowskim metropolitą.

 

Podczas homilii, która wywołała tak dużo kontrowersji, arcybiskup Jędraszewski stwierdził, że chociaż nie ma na naszej ziemi obecnie już „czerwonej zarazy”, to jednak pojawiła się nowa- neomarksistowska, „nie czerwona, lecz tęczowa”. Odniósł się on w ten sposób do promowanej przez lewicowe środowiska ideologii, której przejawy widać w obecnych czasach na terenie Europy. To wywołało oburzenie zwolenników lobby LGBT+ oraz sporej części lewicowych aktywistów.

 

Po stronie kościelnego hierarchy postanowiło opowiedzieć się Stowarzyszenie Endecja, w którego strukturach działają m.in. niektórzy posłowie i inni politycy, ale też młodzi patrioci, uzdolnieni studenci, przedsiębiorcy czy prawnicy. Narodowa Demokracja przygotowała specjalne oświadczenie, którego treść opublikowana została również przez przedstawicieli stowarzyszenia w internecie. Prezentujemy ją Państwu poniżej:

 

OŚWIADCZENIE STOWARZYSZENIA ENDECJA ws. ATAKÓW NA OSOBĘ ARCYBISKUPA MARKA JĘDRASZEWSKIEGO:

Stowarzyszenia Endecja, jako środowisko konserwatywne szanujące tradycję i religię, czuje się zobowiązane do wystąpienia w obronie księdza Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. W związku z falą krytyki skierowaną przeciw Jego Ekscelencji przez środowiska liberalne i antykatolickie, mającą przyczynę w homilii z okazji 75 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, Stowarzyszenie Endecja wyraża zdecydowany sprzeciw wobec ataków na Arcybiskupa, nie znajdując w wygłoszonym orędziu żadnych znamion dyskryminacji ani pogardy wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej.

W homilii ks. Arcybiskup nakreślił znaczenie Powstania oraz realia wówczas panujące, a także przybliżył serię tragicznych zdarzeń jakie spadły na ludność Warszawy oraz Polski po upadku Powstania. Wydaje się oczywiste, iż każdy w dzisiejszych czasach zdaje sobie sprawę, że po zakończeniu II WŚ na naszą Ojczyznę spadła na długie lata plaga komunizmu, w postaci totalitarnego ustroju instruowanego spoza granic Rzeczypospolitej. Jedną z wielu cech charakterystycznych wprowadzonego gwałtem porządku była zdeklarowana walka administracji państwowej z Kościołem Katolickim na wszystkich możliwych płaszczyznach. Niestety w dzisiejszych czasach historia ta zatacza koło, jednak aktualnie agresja ta nie ma źródła w marksistowskiej ideologii importowanej z Moskwy, natomiast pochodzi z wnętrza Rzeczypospolitej, szerzona przez ruchy neomarksistowskie, co należy przyznać z przykrością, reprezentowane przez polskich obywateli.

W słowach ks. Arcybiskupa Jędraszewskiego, bynajmniej, nie sposób doszukiwać się poniżenia ani pogardy wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej, ale konstruktywnej krytyki wobec cynizmu i ignorancji środowisk spod sztandaru sześciokolorowej tęczy. Należy tutaj podkreślić, iż w ostatnim czasie coraz to bardziej nasilają się ataki, profanacje symboli religijnych i akty agresji dokonywane przez osoby utożsamiające się z ideologią LGBT wobec członków Kościoła Katolickiego w Polsce. Co gorsza żaden z tych pokazów nietolerancji i przemocy werbalnej, w postaci ataków na kapłanów i profanacji świętych dla katolików symboli religijnych, nie został potępiony przez żadnego z czołowych aktywistów ani reprezentantów środowiska spod znaku sześciokolorowej tęczy, obnażając tym samym cynizm i hipokryzję ich liderów. Wobec tego w pełni uzasadnionym wydaje się być dokonane przez ks. Arcybiskupa odniesienie ideologii LGBT do szerzącej się zarazy, porównywalnej z ideologią komunistyczną, objawiającej się w walce z Kościołem Katolickim.

Należy zaznaczyć, iż Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje godność osoby ludzkiej jako jedną z najwyższych wartości, a obowiązujące przykazania nakazują miłować wszystkich bliźnich, bez względu na ich niedoskonałości, dlatego należy mieć pewność, iż słowa ks. Arcybiskupa nie były w żaden sposób skierowane w celu umniejszenia godności ludzkiej, natomiast były wyrazem dezaprobaty wobec szerzącej się ideologii, skierowanej przeciw Kościołowi Katolickiemu prowadzącej do fizycznej przemocy. Z przykrością należy przyznać, że kurs obrany przez tzw. siewców tolerancji i równości, zamiast jednoczyć społeczeństwo niestety pogłębia już istniejące podziały.

Stowarzyszenie Endecja

 

OŚWIADCZENIE STOWARZYSZENIA ENDECJA ws. ATAKÓW NA OSOBĘ ARCYBISKUPA MARKA JĘDRASZEWSKIEGO:Stowarzyszenia Endecja, jako…

Gepostet von Endecja am Donnerstag, 8. August 2019

 

 

Źródło: Facebook

Fot.: Wikimedia Commons

 

Książka „ Z Narodowo Demokratycznej perspektywy” podejmuje przede wszystkim tematy  współczesne i jednocześnie niesięgająca po tak często spotykaną historyzację teraźniejszości. 

 

 

Autor w wielu różnych tekstach, komentarzach, felietonach i esejach ukazuje nam obecny moment dziejowy, próbuje uchwycić z czego, z jakich źródeł historia dziejąca się na naszych oczach, nieustanie przyspiesza jednocześnie zwracając uwagę, że przyszłość nasza nie jest z góry przesądzona i nie zależy jedynie od sił zewnętrznych. Uwypukla dwa dramaty jakie nam towarzyszą, choć za takie w naszej codzienności tego tak nie odbieramy.

 

Pierwszy to wymieranie naszego narodu, a drugi to systematyczne zatracanie treści i sensu polskiej tożsamości. Wiele miejsca poświęca wciąż mało znanej najnowszej historii ruchu narodowego, historii jaka miała miejsce od drugiej połowy lat pięćdziesiątych po lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku.  Pozycja „obowiązkowa” w biblioteczce nie tylko narodowca.

 

 

Henryk Klata – polityk, poseł na Sejm I kadencji, działacz Ligi Narodowo-Demokratycznej 1956 – 1960, więzień polityczny, jeden z głównych inicjatorów powołania ZChN,  animator życia społeczno-politycznego, organizator wielu konferencji naukowych i historycznych.       

Wszyscy chcąc lub nie chcąc staliśmy się świadkami pewnego rodzaju wojny pomiędzy środowiskiem szeroko rozumianym jako prawicowe a środowiskiem społeczności LGBT. Należy zacząć od tego, że nikt nie potępia ludzi, a tylko i wyłącznie ich zachowania.

 

Problem jest poważny, na nieszczęście powagi sytuacji, często karykaturalizowany przez opinię publiczną, media, internet z obydwóch stron. Pewne lobby z tęczowymi szyldami stara się wszelkimi możliwymi sposobami wprowadzić demoralizację dzieci, co jest określeniem dość delikatnym. Jak nazwać próby nauki masturbacji dzieci w wieku wczesnoszkolnym? Jak nazwać naukę zakładania prezerwatywy przez te dzieci? Jak nazwać naukę ZGODY NA SEKS przez… dzieci? To najzwyklejsza pedofilia i żadne zaklinanie rzeczywistości oraz próby zmian definicji tego nie zmienią. Czy ktoś z nas potrzebował „edukacji seksualnej” by założyć rodzinę? Odpowiedź brzmi- nie. Nie o rodziny chodzi tęczowym terrorystom a o jej zniszczenie, wypaczenie jej modelu, funkcji i niezbędności.

 

Chcą zbrukać niewinność, wykorzystać niewiedzę, naiwność i plastyczność charakterów po to by zdemoralizować dzieci, chcą by stały się obiektami, które całe swoje życie poświęcą na beztroskie zaspokajanie swoich potrzeb, by stały się uzależnione od seksu co pozwoli takimi osobami sterować i na nich zarabiać. Tu pojawia się jasne, zdecydowane stanowisko STOP!
Nie pozwolimy na to by uczyć dzieci braku zasad moralnych, braku wstrzemięźliwości seksualnej, niewierności i materialistycznego traktowania samego siebie oraz innej osoby.
Religia nie ma tutaj znaczenia, bo cechy takie jak wierność czy panowanie nad pociągiem seksualnym nie jest kwestią wiary, a podstawowymi cechami odróżniającego człowieka od zwierzęcia. Dzieci w wieku przedszkolnym spotykają się i bawią w różne zabawy, które wprowadzają je w codzienność ludzi dorosłych (zakupy w sklepie, dom, sport, jazda samochodem itd.), dzięki takim zabawom wchodzą powoli w świat i życie, które na nich czeka. Po co wprowadzać elementy często zboczone, na które maluszki nawet nie zwracają uwagi? Dzieci są wstydliwe i nie wolno im tego zakazywać (jeśli chodzi o intymność) i zbrodnią jest indoktrynacja seksualna dla osób tak niewinnych i bezbronnych.
Czasy szkolne to czas na kontakty z rówieśnikami, młodzi ludzie się rozwijają, uczą czytać i pisać oraz szerzej poznają świat. Okres zainteresowania płcią przeciwną zaczyna się wraz z dojrzewaniem, właśnie ten okres lobby LGBT chce wykorzystać najbardziej, chcą skrzywić moralność młodego człowieka, wmówić mu rzeczy, które dla większości budzą odrazę.
Po co uczyć 10-letnie dziecko zakładania prezerwatywy? Po co uczyć go bliskości z genitaliami dorosłego człowieka? Po co uczyć 10-latka jak WYDAWAĆ ZGODĘ na seks? Przecież to są działania czysto pedofilskie. Rodzic powinien być autorytetem i to do rodziców dziecko powinno przyjść, gdy najdzie je zainteresowanie seksualnością.

 

RODZIC, a nie obcy człowiek podchodzący do seksualności w sposób perwersyjny i niegodny. To rodzice najlepiej znają swoje dziecko oraz Jego wrażliwość, to rodzice wiedzą w jaki sposób podejść do tematu i muszą się z tym zmierzyć.

 

Szkoła może w tym okresie tylko pomóc poprzez np. lekcje biologii, które dadzą podstawę do poważnej rozmowy ze swoją pociechą. Tutaj należy zaznaczyć, że jeśli już to właśnie rodzice, jeśli nie potrafią powinni nauczyć się jak rozmawiać z dziećmi.

 

Dlatego seksedukacja jest zbędna, chwytliwe hasła o edukowaniu młodych nt. życia seksualnego to tak naprawdę przymusowe kierunkowanie na orientacje homoseksualną oraz wyplewianie z młodych ludzi przyzwoitości. My przeciwstawiamy się temu właśnie  podejściu i próbie skrzywdzenia naszych dzieci. Taka indoktrynacja może na całe życie skrzywić psychikę człowieka i doprowadzić do wielu nieszczęść. Każdy rozumny człowiek to wie, nie dajmy się ponieść nowoczesnym hasłom i liberalizacji zasad, bo to nie kwestia poglądów politycznych, a czysta ludzka troska o niewinność i bezpieczeństwo dzieci. Bo co za różnica czy dziecka dotyka duchowny, polityk, prawnik czy nauczyciel? Zły dotyk zawsze odbije piętno na młodym człowieku.
Mam znajomych homoseksualistów i oni pierwsi podpisaliby się przeciwko LGBT, czy zatem homoseksualista będący przeciwko temu lobby będzie uznany za homofoba?

 

Nie ma znaczenia kto walczy o normalne życie dla dzieci, może to być czarnoskóry, azjata, muzułmanin, ateista, chromy, zdrowy, mały, duży, gej czy transseksualista… w tej walce każdy zdrowo myślący człowiek stanie po tej samej stronie barykady… Czy dla LGBT będą homofobami? Będą? Nie, bo jedno nie równa się drugie, ale wiemy już od dawna, że najbardziej nietolerancyjni są ci co o tolerancji krzyczą najgłośniej.

 

 

Emil Osławski- działacz małopolskiej Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie

Jednym z ważniejszych elementów świadomości narodowej jest znajomość naszej historii. Polska w przeszłości miała najwspanialsze i najbardziej chlubne momenty, miała wielkich bohaterów i dowódców. Wspaniałą kartę w naszej historii zapisała także Narodowa Demokracja. Idea narodowa – myśl polityczna, którą stworzył i rozwinął Roman Dmowski była jedną z najszlachetniejszych polskich myśli politycznych. Razem z sanacją Józefa Piłsudskiego i ruchem ludowym Wojciech Korfantego, Endecja wychowała pokolenie patriotów, którzy byli gotowi stanąć z bronią w ręku i walczyć o naszą niepodległość w wojnie polsko-bolszewickiej, w powstaniu wielkopolskim, w powstaniach śląskich oraz później na wielu frontach II wojny światowej na całym świecie i po wojnie walcząc z sowieckim najeźdźcą.

 

Dzisiaj, próbujemy tłumaczyć nasze racje i prostować bolesne dla nas fałszywe sądy. I słusznie! Jednak powinniśmy się zastanowić czy my sami znamy naszą historię? Czy możemy sami przed sobą szczerze odpowiedzieć, że III RP wychowuje młode pokolenie w prawdzie? Jan Zamoyski pisał: „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”. Przyszłość naszego narodu zależy od tego jak wykształcimy przyszłe pokolenia. Niestety przez prawie 30 lat funkcjonowania systemu edukacji, po upadku komunizmu w naszym systemie nauczania było wiele białych plam. Uczniowie chcący doczytać o Romanie Dmowskim, Narodowych Siłach Zbrojnych, Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość, Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym itd., robili to samodzielnie poza systemem szkolnym. Nie chcę teraz wnikać w to jakie były przyczyny braku tych treści w podstawie programowej szkół średnich. Możemy się domyślać, że przez wiele lat funkcjonowania polskiej szkoły były to decyzje motywowane ideologicznie, tak samo jak brak nauczania o Żołnierzach Wyklętych.

 

Na całe szczęście sporo się zmienia. W polskich miastach znikają nazwy ulic, których patronami byli komunistyczni zbrodniarze i pojawiają się bohaterowie, znikają komunistyczne pomniki, a funkcjonariuszy aparatu represji pozbawiono przywilejów emerytalnych. Pozytywne zmiany zachodzą także w edukacji historycznej. Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej czytamy: „Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska podpisała dziś, 30 stycznia br. rozporządzenie w sprawie nowej podstawy programowej kształcenia ogólnego dla czteroletniego liceum ogólnokształcącego, pięcioletniego technikum oraz dwuletniej branżowej szkoły II stopnia. Nowa podstawa programowa dla szkół ponadpodstawowych będzie obowiązywać od roku szkolnego 2019/2020 w klasie pierwszej: 4-letniego liceum ogólnokształcącego; 5-letniego technikum; 2–letniej branżowej szkoły II stopnia, zarówno dla uczniów będących absolwentami branżowej szkoły I stopnia, którzy ukończyli gimnazjum oraz tych kończących ośmioletnią szkołę podstawową (…) Przekazanie do uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji społecznych projektu rozporządzenia zostało poprzedzone szerokimi prekonsultacjami. Dotyczyły one wstępnych projektów podstaw programowych przedmiotów kształcenia ogólnego, zaplanowanych do realizacji w poszczególnych typach szkół ponadpodstawowych. Prekonsultacje były prowadzone od 28 kwietnia 2017 r. do 2 czerwca 2017 r. Uzyskane opinie i propozycje były pomocne podczas opracowywania ostatecznego projektu rozporządzenia w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia.”

 

Ja również miałem zaszczyt brać udział w wyżej wspomnianych konsultacjach, razem z profesorem Janem Żarynem uczestniczyłem w tych spotkaniach. Wspólnie wypracowaliśmy treść podstawy programowej z historii, moje uwagi m.in. na temat Narodowej Demokracji, roli Romana Dmowskiego i Narodowych Sił Zbrojnych zostały uwzględnione. Dzięki zaproponowanym zapisom absolwent liceum, technikum i branżowej szkoły II stopnia – zgodnie z podstawą programową – będzie umiał:

 

  1. Przedstawić genezę nowoczesnych ruchów politycznych (socjalizm, ruch ludowy, ruch narodowy), z uwzględnieniem ich przedstawicieli, w tym: Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego, Romana Dmowskiego, Józefa Piłsudskiego i Wojciecha Korfantego;
  2. Ocenić wpływ Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego oraz innych polityków na kształt II Rzeczypospolitej; porównuje ich wizje Polski;
  3. Scharakteryzować polityczną i militarną działalność Armii Krajowej oraz Narodowych Sił Zbrojnych i Batalionów Chłopskich; wskazuje różne formy oporu wobec okupantów;
  4. Omówić działalność opozycji legalnej oraz podziemia antykomunistycznego, w tym: Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ), Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN), Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW).

Wyżej przedstawione punkty podstawy programowej zostały wypracowanie wspólnie przeze mnie, profesora Jana Żaryna oraz przedstawicieli MEN. Za wyjątkową przychylność i pomoc chciałbym podziękować Minister Edukacji Narodowej Pani Annie Zalewskiej oraz Podsekretarzowi Stanu Panu Maciejowi Kopciowi.

 

Z całością podstawy programowej można zapoznać się na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej: https://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/nowa-podstawa-programowa-dla-liceum-technikum-i-branzowej-szkoly-ii-stopnia-podpisana.html

 

 

Sylwester Chruszcz– prezes stowarzyszenia „Endecja” poseł na sejm RP,  Członek Związku Żołnierzy NSZ

 

 

W dniu dzisiejszym przypadła setna rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego. Było to ważne wydarzenie, które było swoistym sukcesem polskiej dyplomacji. Pod traktatem pokojowym kończącym I wojną światową, podpisali się w imieniu Polski w pałacu wersalskim Ignacy Paderewski oraz przywódca Narodowej Demokracji Roman Dmowski. Dziś po stu latach, odniósł się do tamtych ważnych a niestety marginalizowanych niejednokrotnie wydarzeń, premier Mateusz Morawiecki.

 

100 lat temu Ignacy Paderewski i Roman Dmowski złożyli swoje podpisy pod Traktatem Wersalskim. Wojenna pożoga, która pochłonęła miliony istnień, zakończyła się dyplomatycznym zwycięstwem Rzeczpospolitej po latach powstań i wojen o niepodległość, okupionych krwią tysięcy Polaków – napisał na Twitterze szef polskiego rządu.

 

 

W dniu dzisiejszym hołd Romanowi Dmowskiemu oraz innym wyjątkowym Polakom, którzy przed stu laty przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości, złożyli przedstawiciele środowisk narodowych kultywujących idee ogłoszone przez wielkiego ideologa obozu narodowego, jakim był właśnie Roman Dmowski. Wśród organizacji, które zadbały o godne upamiętnienie tego ważnego wydarzenie znalazło się m.in. stowarzyszenie „Endecja”, na czele z posłem Sylwestrem Chruszczem oraz mecenasem Łukaszem Moczydłowskim, których działania przyczyniły się do zapewnienia Posterunku Honorowego przy pomniku Romana Dmowskiego w Warszawie.

 

Obrady konferencji pokojowej, których efektem było podpisanie traktatu wersalskiego, rozpoczęły się w Paryżu w dniu 18 stycznia 1919 roku. Niestety, pokój oraz stabilna sytuacja w Europie przetrwała wówczas okres niespełna 20 lat.

 

 

 

Źródło: Twitter/MorawieckiM ; tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

Coraz bardziej zauważyć można manipulację słowem, czy to w prasie, telewizji czy w internecie. Manipulacja ta nie jest przypadkowa, ponieważ żyjemy w czasach, w których łatwo szufladkować ludzi po tym jak się ubierają, co jedzą, w co wierzą lub co mówią. W tym artykule chcę skupić się na tym ostatnim. Słowa często świadczą o człowieku, to co mówimy i jak mówimy mocno wpływa na postrzeganie nas wśród innych.  Słowo jest potężne, ma ogromną moc, ma duży wpływa na ludzkie życie i może zrobić wiele dobrego lub złego.

 

Wystarczy rzucić jakieś hasło czy tytuł, aby ludzie wyrobili sobie opinię bez przeczytania całości tekstu lub sprawdzenia jego prawdziwości. Zauważyłem, że wystarczy zrobić mema, w którym ktoś napisze nawet zmyślone słowa, doda zdjęcie rzekomo je wypowiadającego i ludzie w to wierzą, nawet patrioci, którzy powinni znać historię bohaterów nieraz łapią się na takiej manipulacji. To bardzo zła oznaka nieumiejętności segregowania wiedzy i sprawdzania jej prawdziwości, co pomaga manipulatorom w ich zadaniach.

 

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ chciałbym, aby ludzie, moi rodacy przestali wierzyć we wszystko co im się przedstawi i zaczęli analizować oraz sprawdzać, wtedy ludziom czy grupom chcącym sterować myśleniem będzie trudniej osiągnąć swój cel.
Telewizja ma ogromną moc ogłupiania ludzi, a jej możliwości do kłamstwa poprzez nie tylko tekst, ale przede wszystkim obraz są ogromne.  Jednak wszędzie, zarówno w prasie, radiu czy telewizji podstawą jest słowo.

 

Za przykład, nieprzypadkowy, podam FASZYZM. Ideologia ta jest jasno określona i aby o niej mówić/pisać trzeba wypełnić kilka czynników. Określenie to jest szczególnie modne, a także często używane, zwłaszcza w polskiej opinii publicznej.  Używa  go głównie lewa strona polityczna, wypaczając to słowo. Jest ono nasiąknięte negatywnymi skojarzeniami i słusznie, ale manipulacja polega na tym, że używa się go przy byle okazji w każdym momencie, gdzie poglądy nie zgadzają się z lewicowym schematem. Tak samo wypaczono pojęcie nacjonalizmu[1] , które według  „elit” znaczy tyle samo co faszyzm, co oczywiście jest bzdurą.

 

Przejdę tu do konkretnych przykładów myśli nacjonalistycznej. Otóż, nacjonalizm w swoim założeniu  nie jest zły. Nadkłada interes narodu nad inne, ale to jest rzeczą od wieków normalną. Każdy dba o swoją społeczność; grupę, rodzinę etc. i chce by mieli jak najlepiej. Nacjonalizm to nic innego jak troska o „swoich”. Przykładem niech będzie DOM, każdy ma swój, ma swoją rodzinę i dla nikogo nie jest dziwne, że każdy z domowników chce dla drugiego jak najlepiej. Wspiera swoją rodzinę, robi wszystko by osiągała sukcesy, dba o jej finanse, dba o zdrowie i bezpieczeństwo, dba o zasady, które w danym domu obowiązują. Tak samo Polska jest takim domem, w którym każdy Polak dba by ten dom był wewnętrznie i zewnętrznie bezpieczny.

 

Jeżeli ktoś atakuje nasz dom to go bronimy i nie ma w  tym nic dziwnego, tak samo jest z Polską. Jeśli nasi współdomownicy mogą osiągnąć sukces wśród sąsiadów to także ich wspieramy.

 

Wyobraźmy sobie, że zapraszamy gości do naszego domu, każdy  nas chce by byli zadowoleni i czuli się dobrze, ale chcemy by szanowali zasady panujące w naszym domu. Kultura wymaga by tak czynić, jesteśmy u kogoś to dostosowujemy się do gospodarza i szanujemy zasady jakie panują np. ściągamy buty, wyrażamy się kulturalnie, nie wchodzimy i nie otwieramy szafek, nie krzyczymy, nie próbujemy wprowadzić swoich zasad. Tak samo jest z Polską, my Polacy słyniemy z gościnności, ale chcemy aby goście w naszym kraju szanowali  zasady tu panujące: religię, kulturę, historię, prawo.

 

Oczywiście musimy w innych krajach robić to samo (a z tym też różnie bywa).
Dlatego hasło Marszu Niepodległości  z 2015 roku o treści : „Polska dla Polaków. Polacy dla Polski ” nie jest hasłem faszystowskim, a nacjonalistycznym w dobrym tego słowa znaczeniu. Jesteśmy gospodarzami w swoim kraju i jedyne na co liczymy to na dostosowanie się do naszych zasad, tak jak my powinniśmy dostosować się będąc u kogoś. Nikt tutaj nie atakuje cudzoziemców dopóki szanują nasze zasady. Mówić o tym głośno to wcale, wbrew opinii niektórych mediów, nie faszyzm, to zdrowy, polski nacjonalizm.

 

Wszystkie skrajne odłamy nacjonalizmu są w Polsce ZAKAZANE i słusznie. Nazizm spowodował wiele zła i każda próba jego manifestacji musi być gaszona w zarodku, w tym również banderyzm, który przecież, również jest nacjonalizmem, ale tym skrajnym szownistycznym, przez który doszło do ludobójstwa naszych rodaków na Wołyniu i nie tylko. Dlatego nie dajcie się nabrać na hasła o faszystowskiej Polsce, bo Polska pierwsza walczyła z nazizmem i faszyzmem oraz stała się ich ofiarą. Pamiętajcie, że znak Polski Walczącej to nie znak faszystowski, a znak sprzeciwu wobec nazizmu!! Prawdziwy polski patriota nigdy nie będzie faszystą, nazistą ani komunistą.

 

„Polska dla Polaków” to przypomnienie, że jesteśmy narodem mającym swój kraj, swoją tradycję, kulturę, naukę, religię, swoje prawo, jak również zasady i chcemy by każdy je szanował, wtedy my będziemy szanować każdego. Endecja wychodzi naprzeciw i ukazuje prawdziwe oblicze polskiego nacjonalizmu, stwierdza za Romanem Dmowskim, że Polakiem może być każdy kto w sposób rzeczywisty dba o interes polskiego narodu, kto dba o Polskę bez względu na kolor skóry. Ten obraz jest dla lewicy prawdziwym problemem bo zaburza ich narrację o „faszyźmie” w Polsce.

 

Emil Osławski- członek krakowskiej Młodej Endecji, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

 

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Nacjonalizm

 

Fot.: Youtube.com/ zrzut z ekranu