Reprezentacja Polski udanie zakończyła eliminacje do finałów Mistrzostw Europy, pokonując wczoraj, na Stadionie Narodowym Słowenię 3-2. Bohaterem meczu, nie po raz pierwszy, był kapitan naszej drużyny, Robert Lewandowski.

 

Po meczu w szatni biało-czerwonych zjawił się premier, Mateusz Morawiecki. Poza gratulacjami nasi zawodnicy zwrócili uwagę na fatalny stan murawy na „Narodowym”. Jak zauważył Piotr Zieliński: Odkąd gram w reprezentacji na tym stadionie, to w tym meczu była najgorsza. To właśnie ten temat w rozmowie z Premierem poruszył nasz kapitan. Jak twierdzą piłkarze, Mateusz Morawiecki, który aktualnie pełni rolę również ministra sportu obiecał zająć się sprawą.

 

Stan boiska bez wątpienia nie sprzyjał popisom piłkarzy, jednak co udowodnił Robert Lewandowski i na takiej płycie można było „czarować” czego najlepszym dowodem jest jego bramka strzelona przy stanie 1-1. Oby przy następnej okazji temat jakości murawy nie był poruszany, a nasz kapitan poza rywalami nie musiał się zmagać z nawierzchnią boiska.

 

/red./

Foto: zrzut ekranu z Youtube.com

 

To co zrobił Robert Lewandowski w meczu ze Słowenią, przedryblowując najpierw niemal połowę drużyny Słowenii, a następnie precyzyjnie kończąc akcję, zasługuje na najwyższe uznanie.

 

Akcja miała miejsce przy stanie 1-1, a zdobyty przez „Lewego” gol wyprowadził nas na prowadzenie 2-1. Mecz ze Słowenią zakończył się ostatecznie rezultatem 3-2 dla naszej reprezentacji. Bez wątpienia kapitan naszej reprezentacji robi wszystko aby włączyć się w walkę o „Złotą Piłkę”. Jeszcze kilka takich akcji i kto wie…

 

 

/red./

Za: TVP SPort/twitter.com

foto: youtube.com/zrzut z ekranu

W tym tygodniu, na europejskich stadionach odbywają się kolejne piłkarskie zmagania w ramach eliminacji do Euro 2020. Mecze te rozgrzewają fanów piłki nożnej na całym kontynencie, ale są też niejednokrotnie okazją, aby przed lub po spotkaniu reprezentacji dochodziło do starć pseudokibiców. Tak też było w tym przypadku.

 

W chorwackim mieście Split doszło do rozróby na terenie jednego z tamtejszych hoteli. W bójce wzięli udział chuligani utożsamiający się z Chorwacją, którzy starli się z bojówkarzami z Węgier. Co warte zauważenia, ekipę węgierską wspierali krewcy chuligani z Polski.

 

Do starcia doszło w związku ze zbliżającym się meczem eliminacyjnym pomiędzy Chorwacją a Węgrami, który odbędzie się dziś wieczorem, właśnie na stadionie w Splicie. Gorąco pod hotelem zrobiło się, gdy przybyli tam chorwaccy fani, wiedzący o tym, iż tam właśnie zameldowali się kibice reprezentacji Węgier. W środku jednak przebywała w tym czasie jedynie niewielka grupa osób, które przybyły wspierać węgierską reprezentację. Kiedy jednak większa ilość osób dowiedziała się będąc na plaży o przybyciu Chorwatów pod hotel, wówczas postanowili ruszyć tam w celu fizycznego skonfrontowania się z chorwacką ekipą.

 

Na miejsce starcia dotarła także policja, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że również z funkcjonariuszami starli się pseudokibice. W wyniku działań policji udało się aresztować jednego Węgra oraz 23 Chorwatów. Jeden z Polaków musiał natomiast trafić do szpitala w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Chorwacki portal index.hr informując o tym, że węgierscy chuligani byli wspierani przez osoby z Polski przytoczył nawet nazwy klubów, z którymi najprawdopodobniej sympatyzować mieli polscy bojówkarze. Pojawiły się tam sugestie, że byli to fani Legii Warszawa oraz co ciekawe Pogoni Szczecin. Kibice tych dwóch polskich drużyn utrzymywali ze sobą swego czasu sojusz, w kibicowskim żargonie określany jako tzw. „zgoda”. Sześć lat temu jednak takowa koalicja została oficjalnie zakończona, choć wielu sympatyków obydwu drużyn zapewne do dzisiaj utrzymuje dobre relacje.

 

Początek meczu Chorwacja-Węgry zaplanowany jest na godz. 20:45. O tej samej porze rozpocznie się spotkanie Łotwa-Polska.

 

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; index.hr

Fot.: Facebook/Freedom.for.ultra

 

 

 

Puszczone w złym tempie albo wykonany w sposób wywołujący politowanie hymn przed lub po wydarzeniu sportowym to coś z czym spotykaliśmy się już niejednokrotnie. Szczególnie jest to odczuwalne i wywołuje swoisty ból, gdy słyszy się „kaleczenie” hymnu własnego narodu. Co jednak, gdy organizatorzy meczu zapominają jaką pieśń powinni puścić i kogo za ewentualną pomyłkę przeprosić?

 

Przy okazji rozegranych w minionym tygodniu meczy eliminacji mistrzostw Europy 2020 w piłce nożnej, nie obyło się bez kontrowersji. Wielu kibiców nie mogło do końca uwierzyć w to, jakie błędy popełniono we Francji przy okazji organizacji spotkania „Trójkolorowych” z reprezentacją Albanii.

 

Przed meczem zamiast hymnu gości puszczono hymn… Andory. Realizatorzy telewizyjni zarejestrowali zdecydowaną reakcję obecnych na trybunach albańskich kibiców, którzy wznoszonymi okrzykami oraz gwizdami dawali do zrozumienia, że takowa pomyłka jest dla nich bulwersująca i domagają się swojego narodowego hymnu. Kamery uchwyciły też wymowne miny zawodników reprezentujących Albanię w tym meczu spotkaniu.

 

Na tym jednak pomyłki się nie zakończyły, ponieważ za zaistniałą sytuację spiker przeprosił… Armenię. W reakcji na całe zamieszanie, albańscy piłkarze zdecydowali się czekać wspólnie na moment, gdy w końcu odegrany zostanie hymn ich kraju. Ostatecznie mecz rozpoczął się z 10-minutowym opuźnieniem, co było skutkiem tak dużego organizacyjnego zamieszania.

 

Nie zawiedli jedna francuscy piłkarze, którzy pokonali tego wieczoru na boisku Albanię 4-1. Pozostał jednak niesmak po zaniedbaniu przed pierwszym gwizdkiem.

 

Nie mamy słów na to, co stało się we Francji. Podczas meczu mistrzów świata z Albanią, gospodarze zagrali hymn… Andory. Na tym nie koniec wpadek organizatorów, gdyż za pomyłkę spiker przeprosił… Armenię!Albańczycy zdecydowali się nie przystąpić do gry do czasu zagrania odpowiedniego hymnu – mecz opóźnił się tym samym o 10 minut.

Gepostet von Piłkarskie Bałkany am Samstag, 7. September 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/@pilkarskiebalkany ; YouTube/Football Highlights & Goals

 

Mario Balotelli uchodzi za króla imprez. Tym razem bezrobotny czasowo piłkarz zapłacił 2 tysiące euro mężczyźnie za wjazd skuterem do wody. Tak były zawodnik Olimpique Marsylia spędza wakacje w Neapolu.

 

Balotelli z końcem czerwca zakończył kontrakt z francuskim Olimpique Marsylia i został wolnym zawodnikiem na rynku transferowym. Wciąż nie zaprezentowano mu ofert od żadnego z klubów, więc piłkarz korzysta z wakacji na wyjeździe do Neapolu.

 

Zaproponował przypadkowo napotkanemu mężczyźnie 2 tysiące euro jeśli ten wjedzie swoim skuterem do wody. Podobno maszyna warta była 1/3 tej ceny, zatem kierowca bez wahania przystał na tę ofertę. Ku uciesze gapiów rozpędził się i wjechał wprost do wody. Śmiechom nie było końca.

Poniżej wideo: