Media oraz społeczeństwa na świecie, nadal żyją w dużej mierze tematem pandemii koronawirusa oraz opierania się jej skutkom zdrowotnym i ekonomicznym. Pocieszający jest fakt, że w wielu europejskich krajach sytuacja wygląda na coraz bardziej opanowaną. Niestety, docierają też smutne, a nawet wstrząsające doniesienia wiążące się również z tematem pandemii. Tragiczne wieści przekazał jeden z reprezentantów Polski w piłce nożnej- Grzegorz Krychowiak.

 

Według informacji udostępnionej na twitterowym profilu polskiego piłkarza, w dramatycznych okolicznościach zmarł doktor Bernard Gonzalez, znany w piłkarskim środowisku we Francji lekarz sportowy, pracujący przez lata w klubie Stade de Reims. W zespole tym, Grzegorz Krychowiak występował w latach 2012-2014.

 

W tle całej sprawy pojawia się temat pandemii słynnego już wirusa z Wuhan. Śmierć 60-latka nastąpić miała w niedzielny wieczór. Według doniesień jakie pojawiły się we francuskich mediach, lekarz odebrał sobie życie. Wpływ na tak dramatyczną decyzję o zakończeniu własnej egzystencji mieć miał fakt zakażenia się koronawrisuem. Przeprowadzony test na jego obecność, miał dać wcześniej niestety wynik pozytywny u doktora Bernarda Gonzaleza.

 

Według informacji przekazanych przez dziennikarzy „L’Equipe”, 60-letni doktor zostawić miał napisany przed śmiercią list pożegnalny, potwierdzający iż w desperacji samemu targnął się na swoje życie. Treść tego co zapisał zgadza się również z teorią, że do dramatu przyczynił się fakt zarażenia koronawirusem.

 

W swoim liście, Bernard Gonzalez napisać miał, że zmagania z zaistniałą sytuacją wynikającą z zakażenia są ponad jego siły.

 

 

 

W jednym ze swoich wpisów na Instagramie, Grzegorz Krychowiak apelował natomiast o przestrzeganie obostrzeń, z którymi mamy do czynienia w czasie pandemii i zachęcał do tego, aby nie opuszczać bez poważnej konieczności miejsca zamieszkania.

 

 

 

Źródło: chillizet.pl ; Twitter/@StadeDeReims ; Instagram/grzegorz.krychowiak

Fot.: Wikimedia Commons

W Polsce trwa dwudniowa wizyta prezydenta Francji Emanuela Macrona. Dziś spotkał się on z polskim prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem Mateuszem Morawieckim. Przyjazd francuskiej głowy państwa wywołuje sporo emocji, m.in. w związku z negatywnymi wypowiedziami Emanuela Macrona na temat naszego państwa, w okresie kiedy Francja zmaga się z protestami na ulicach, połączonymi z zamieszkami i starciami z policją. Nie są to jednak jedyne problemy Francji, a kolejne niepokojące doniesienia stamtąd dają do myślenia nad bezpieczeństwem i stabilnością tego kraju w dłuższej perspektywie. Obawy mogą zostać wzmocnione dodatkowo przez takie sytuacje jak ta, w której zabity został czeczeński działacz opozycyjny. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

 

Informacje na temat morderstwa przekazała AFP powołując się na źródła będące blisko prowadzonego śledztwa, zwłoki mężczyzny miały zostać odnalezione na terenie hotelu w mieście Lille, zlokalizowanym w północnej części Francji.

 

Denat to pochodzący z Czeczenii Imran Alijew, znany ze swojej opozycyjnej działalności w Federacji Rosyjskiej. Prowadził on internetowego bloga, na którym zamieszczał wpisy o treści krytycznej wobec w jego opinii pro-rosyjskich czeczeńskich władz. Mężczyzna posługiwał się też pseudonimem „Mansur Staryj”.

 

Przed przybyciem do Francji przebywać miał on w Belgii. W środę miał zameldować się w hotelu na terenie Lille wraz z innym mężczyzną. Kiedy minęła noc, w hotelu tym znaleziono już nieżyjącego Alijewa.

 

Jak poinformowała AFP, prokuratura nie podjęła szybkich decyzji dotyczących aresztowań w tej sprawie. Możliwe, że nie są nadal planowane „żadne zatrzymania”, jednak na razie nie jest wiadomo zbyt wiele o szczegółach prowadzonych działań.

 

Jak podało AFP, według rozmawiającego z nim człowieka będącego blisko działań śledczych, chociaż okoliczności zabójstwa wskazują na to iż doszło do zbrodni na tle politycznym, to jednak należy zachowywać ostrożność w kwestii ustalania motywów jakimi kierował się sprawca lub sprawcy.

 

 

Źródło: AFP ; rmf24.pl

Fot.: Pixabay

Do nietypowego zdarzenia doszło przy Avenue de Verdun w Villeneuve-la-Garenne (Francja). Imigrant postanowił nieco się zabawić, prezentując nowy styl jazdy na rowerze. 

Mężczyzna nie zważając na przepisy ruchu drogowego, wjechał rowerem na torowisko i sunął pasmem zieleni. Całe zdarzenie zostało nagrane prawdopodobnie przez motorniczego lub zostało zarejestrowane przez kamery zainstalowane w pojeździe.

 

Osoba kierująca nadjeżdżającym tramwajem błyskawicznie użyła sygnału dźwiękowego, aby ostrzec rowerzystę. Ten jednak nic sobie z tego nie zrobił i spokojnie kontynuował jazdę. Po kilkunastu sekundach motorniczy zatrzymał pojazd, aby uniknąć niebezpiecznego zderzenia.

W tym momencie widzimy jak rowerzysta zsiada z dwukołowca i rusza w kierunku tramwaju. Ze wściekłością w oczach zaczyna krzyczeć i wymachiwać rękami. Agresor nie poprzestał jednak tylko na tym – chwilę później rzucił się na pojazd, ale jedyne co mógł zrobić, to zniszczyć wycieraczki.

Skąd taki atak furii? Mężczyzna zdenerwował się, gdyż odmówiono mu wstępu z rowerem do tramwaju. Informacja ta rozwścieczyła go do tego stopnia, że poprzysiągł zemstę.

 

mocperf.pl/Red/Fot. Twitter screen

 

Prezydent Francji Emmanuel Macrone ma kolejne kłopoty. Po tym, jak prasa szczegółowo wdzierała się w jego życie prywatne (związek z dużo starszą kobietą) oraz przede wszystkim po tym, jak protest „Żółtych kamizelek” dewastuje kraj, tym razem liberalny polityk został poważnie oskarżony o branie kokainy. 

Macrone pojawił się na festiwalu komiksu w Angouleme. Dziennikarze korzystając z jego obecności pytali go o brutalność policji (w ostatnich dniach francuska policja brutalnie tłumiła protest strażaków). Prezydent próbował sprytnie uciec od odpowiedzi, wskazując na kota jako symbol protestujących, a pod nim znajdował się napis LBD 2020. Macrone użył gry słów, bowiem nazwa, którą wymienił to skrót nazwy festiwalu komiksu i jednocześnie pocisków, których używa francuska policja do strzelania do protestujących.

 

Odpowiedź niezby przypadła do gustu opinii publicznej, gdyż LBD 2020 to dla Francuzów symbol przemocy policji wobec protestujących obywateli.

 

Co innego jednak zwróciło powszechną uwagę, na zachowanie prezydenta. Według wielu, był on pod wpływem narkotyków.

Dlaczego ten pan:
– wciąż pociera swój nos
– ma rozszerzone źrenice
– mówi bzdury i wydaje mu się, że jest Bogiem

zapytał na Twitterze Patrick Edery były dziennikarz „Valeurs actuelles” „Le Figaro” i AFP.

Można oczywiście wziąć te opinie w nawias, ponieważ spora część wyborców nie cierpi obecnego prezydenta i należałoby stwierdzić, że są po prostu złośliwi. Wszystko rozeszłoby się po kościach gdyby nie to, że wywiadu w telewizji udzielił były diler gwiazd, który sprzedawał im narkotyki i bardzo dobrze znał się na tym całym biznesie. Według niego, zachowanie Macrona jasno wskazuje na to, że był pod wpływem kokainy.

 

Mówię, że gdy się jest trzecią potęgą nuklearną na świecie i ma się prezydenta kokainistę, to to jest niebezpieczne

– stwierdził  m.in. diler, potwierdzając tezę wielu Francuzów

 

nczas./Red/Fot/ FB Macrone

 

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło wczoraj  rezolucję krytyczną wobec Polski. Przyczyną jest reforma sądownictwa, którą zamierza wdrożyć rząd PiS. Polskie władze oskarżane są o łamanie demokratycznych standardów.  Pozostaje jednak pytanie, w jakiej kondycji są inne europejskie państwa.

Brexit, awantury w hiszpańskiej Katalonii, masowe protesty „Żółtych kamizelek” we Francji – Europa ma dużo problemów, z którymi nie potrafi się zmierzyć. Na cenzurowanym jednak jest…Polska.

Można różnie oceniać zmiany w sądownictwie, jakie proponuje PiS. Dla jednych jest to niezbędna reforma, dla innych „ustawa kagańcowa”, kneblująca usta polskim sędziom. Jedno jest pewne – na ulicach naszego kraju jest dość bezpiecznie, a wszelakie protesty w miarę spokojne i niezbyt liczne.

Oto przykład protestów we Francji.

Francja. Policja bije strażaków.

Jakby kto pytał, to we Francji Gestapo Macrona właśnie tłucze strajkujących strażaków. To już mało kto wybaczy. No może poza Parlamentem Europejskim🇪🇺💙✌👨‍❤‍💋‍👨 Jak wiemy Unia nie widzi problemu w tym, by ta bezmózga banda kryminalistów tłukła przypadkowych ludzi, atakowała medyków udzielających pomocy rannym i dziennikarzy relacjonujących co się dzieje, zabierała telefony uniemożliwiając nagrywanie, strzelała granatami w twarze trwale okaleczając ludzi, czy też pacyfikowała sędziów.(tu jeszcze inne wideo ze starć policja-straż pożarna -> https://twitter.com/czarymarybum777/status/1222410181759393793)PS. Macron w następnym tygodniu przyjeżdża do Polski i prawdopodobnie będzie truł o praworządności.

Gepostet von Kamieni Kupa am Mittwoch, 29. Januar 2020

 

Niezależnie od poglądów politycznych trzeba przyznać, że w naszym kraju takie sytuacje miejsca nie mają. Całe szczęście.

Gdzie tak na prawdę łamane są standardy demokracji? Czym najpierw powinny się zająć europejskie instytucje? Niech każdy odpowie sobie sam.

 

Facebook żelazna logika/Red/Fot. YouTube

Z nienawiścią wymierzoną w chrześcijan spotykamy się w tych czasach zdecydowanie zbyt często. Do aktów agresji wobec osób wierzących dochodzi w licznym stopniu także na terenie rozwiniętych państw europejskich i co warte podkreślenia, niejednokrotnie za doprowadzanie do takowych sytuacji odpowiedzialne są osoby, które na ustach mają słowa o tolerancji i szanowaniu praw innych.

 

Tym razem zaatakowane zostały osoby biorące udział w pielgrzymce. Wśród nich obecne miały być także rodziny z dziećmi.

 

Pielgrzymujące tego dnia osoby to katolicy z francuskiego Caen leżącego w Normandii. Zmierzali oni do Mayenne, a dokładniej do tamtejszego Sanktuarium Pontmain. Obchodzona była tam wówczas kolejna rocznica objawień Najświętszej Maryi Panny, które miały miejsce w dniu 17 stycznia 1871 roku.

 

W momencie ataku, autokar z około pięćdziesięcioma pielgrzymami jechał w niedalekiej odległości od domu diecezjalnego w Caen. To wtedy rozegrał się ten dramatyczny moment. Nagle, pojazd został zaatakowany przez grupę około dwudziestu osób. Agresorzy ci byli ubrani na czarno i zakapturzeni.

 

Sprawcy ataku użyli pistoletu do paintballa, aby ostrzelać przednią szybę autokaru. Blokowali oni w ten sposób kierowcy możliwość wyjechania z parkingu. Osoby znajdujące się w pojeździe były zaskoczone faktem, że są w ten sposób atakowane w czasie, kiedy chcą udać się w celach religijnych do sanktuarium.

 

Najprawdopodobniej za ten bezmyślny czyn odpowiedzialne są osoby związane ze środowiskiem skrajnej lewicy. Jak wiele na to wskazuje, napastnikami byli przedstawiciele tzw. antify.

 

Do zdarzenia odniósł się rzecznik diecezji- ksiądz Laurent Berthou, który zwrócił uwagę na fakt, że zapewne sprawcy ataku pomylili autokar przewożący pielgrzymów z tym, w którym znajdowały się osoby udające się manifestację obrońców rodziny- „Manif pour Tous”, organizowaną w ramach proponowanych zmian dotyczących tzw. metody in vitro dla par homoseksualnych.

 

Kapłan mówił przy tej okazji też o niepokojącym wzroście przemocy społecznej i zaapelował w imieniu diecezji „o pokój społeczny i wzajemny szacunek dla swoich opinii„. Jak zapowiedział, w związku z tym apelem, nie zostanie przez władze diecezji złożona oficjalna skarga w sprawie tego skandalicznego ataku.

 

Co warte zaznaczenia, w październiku ubiegłego roku, również miało dojść do tego typu ataku w Caen. Wtedy, w dzień manifestacji obrońców rodziny, zaatakowany został także autokar przewożący pielgrzymów, którzy wtedy zmierzali do Lourdes, miejsca odwiedzanego przez wielu katolików z całego świata.

 

 

Źródło: nczas.com ; polskaniepodlegla.pl

Fot.: Max Pixel

 

 

Podczas gdy Unia Europejska debatuje nad zmianami w polskim sądownictwie przeprowadzanymi przez PiS, we Francji trwa prawdziwa „idylla”. 

Protesty „żółtych kamizelek” nie ustają. Francuzi są tak wściekli na politykę swego prezydenta, że dochodzi do coraz poważniejszych czynów. Tym razem podpalono ulubioną restaurację Macrona o nazwie „La Rotonde”.

Jak podaje szef owej restauracji, policja która przybyła na miejsce pożaru, znalazła częściowo spaloną „żółtą kamizelkę” – atrybut protestujących przeciwko polityce Emmanuele’a Macrona. Śledczy nie potwierdzają jednak na razie tej wersji, wskazując jednak na zaprószenie ognia jako prawdopodobną przyczynę pożaru.

Jakby tego było mało, demonstrujący wdarli się do jednego z paryskich teatrów, w którym przebywać miał prezydent.

Macron, dymisja!

– skandowali demonstranci.

Według świadków zdarzenia, samochód prezydenta miał być obrzucony kamieniami.

 

tysol.pl/Red/Fot YouTube

Na zachodzie Europy rok 2019 zakończył się pewną niechlubną już „tradycją”. We Francji i w Niemczech po raz kolejny doszło do aktów wandalizmu, niszczenia mienia, napadów i ataków na tle seksualnym podczas nocy sylwestrowej. Agresja podczas „świętowania” była w niektórych miastach na tyle duża, że pojawiające się w sieci nagrania przypominać mogą bardziej odległe kraje, gdzie toczona jest obecnie wojna niż zachodnie państwa europejskie.

 

O aktach przemocy i zniszczeniach poinformowały zarówno media niemieckie, jak i francuskie. Jedne z pierwszych informacji jakie pojawiły się po Sylwestrze to te z Lipska, mówiące o zamieszkach wywołanych przez anarchistów oraz starciach z policją. W ulicznych starciach rannych zostało kilku policjantów. Jeden z nich musiał przejść nawet operację ratującą życie. W opinii szefa policji w Lipsku- Torstena Schulze, jego obrażenia były wynikiem zorganizowanego ataku, który jest traktowany jako próba zabicia funkcjonariusza. Przedstawiciele tamtejszych służb potwierdzili też, że dochodziło tam również do napadów na kobiety oraz molestowania seksualnego.

 

Również w stolicy Niemiec Berlinie, pomimo wzmożonych środków bezpieczeństwa i sporej ilości patroli policyjnych, doszło do przestępstw kryminalnych, jak również napaści na tle seksualnym.

 

Informacje na temat niespokojnego świętowania nadejścia nowego roku docierają również z Francji. Choć zdaniem miejscowych władz i mediów w Paryżu było stosunkowo spokojnie, a do wybryków chuligańskich dochodziło raczej na obrzeżach stolicy, to jednak w innych częściach kraju- sylwestrowa noc nie wyglądała już tak sielankowo.

 

Zdaniem francuskiej rozgłośni France-Bleu, w płomieniach w wyniku działań agresywnych osób stanąć miało co najmniej 200 aut. Spora część tych podpaleń miała miejsce na terenie Alzacji. W okolicach Strasbourga atakowano nawet wozy strażackie, które też próbowano podpalać. W wyniku działań policji zatrzymanych miało zostać w tamtym rejonie około 40 osób.

 

Warto wspomnieć też o innym incydencie, w wyniku którego dwóch żandarmów zostało rannych. Na przedmieściach Miluzy bowiem, zostali oni ostrzelani petardami.

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Twitter ; Interia.pl ; France-Bleu

 

 

 

 

 

 

Zmarła znana, francuska aktorka. Była to jedna z najpiękniejszych aktorek na świecie. Miała 78 lat. 

Zmarła znana, francuska aktorka –  Claudine Auger. Największą sławę przyniósł jej film „Operacja Piorun”, w którym grała z  Seanem Connerym dziewczynę Jamesa Bonda.

 

W 1958 roku zdobyła tytuł Miss Francji, a później pierwszą wicemiss w wyborach Miss Świata również 1958 roku.

 

W wieku 18 lat wyszła za mąż za starszego o 25 lat znanego reżysera – Pierre Gasparda-Huita.

 

Claudine Auger zmarła w swoim własnym domu w szpitalu. Miała 78 lat.

 

 

Źródło: popularne.pl