W spory polityczne i ideologicznie niejednokrotnie angażują się ludzie reprezentujący popularne media takie jak stacje telewizyjne, gazety czy portale internetowe. Wiąże się to często z tym, że osoby kreujące niektóre z tych mediów, same angażowały się w działalność polityczną lub pozostają w ścisłych relacjach z ludźmi funkcjonującymi niegdyś w organizacjach państwowych czy też służbach. Wiele w tej kwestii zarzuca się m.in. redaktorowi naczelnemu „Gazety Wyborczej” Adamowi Michnikowi, którego brat Stefan miał być w czasach komunizmu sędzią stalinowskim, a później postanowił ukrywać się poza granicami Polski.

 

Kiedy napotkani na ulicy ludzie poruszali ten temat zwracając się do szefa GW, ten często reagował w nerwowy sposób, obrażając przy tym nawet innych. W tej sytuacji, z apelem o „pozdrowienie swojego brata” zwrócił się znany z ostrego języka do niedawna poseł, a po nastąpieniu Brexitu eurodeputowany Dominik Tarczyński. Panowie mieli akurat okazję podróżować tym samym pociągiem, a zaistniałe zdarzenie zarejestrował parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości, który następnie opublikował nagranie na swojej facebookowej stronie.

 

Zobaczcie i posłuchajcie Państwo sami!

Michnik w swojej pociągowej obrzydliwości napotkał też głos moich wyborców.

Gepostet von Dominik Tarczyński – Poseł na Sejm RP – PiS am Dienstag, 3. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/@posel.tarczynski2015

 

Przez ostatnie lata powstało kilka filmów autorstwa polskich reżyserów, które wywołały sporo kontrowersji i rzuciły nowe światło na ważne sprawy odkrywając niejedną tajemnicę. Czy teraz czeka nas medialny wstrząs w związku z filmem opowiadającym o skandalicznych okolicznościach rozwoju oraz działalności ludzi związanych z wydawnictwem Agora oraz „Gazetą Wyborczą”? O filmie oraz tym jakie tajemnice ujawni jego fabuła, zaczyna się mówić jeszcze zanim został on stworzony.

 

O tworzeniu filmu dokumentalnego opowiadającym o znanej w naszym kraju gazecie napisał m.in. portal Wirtualna Polska. Produkcja ta ma ukazać naprawdę mroczne nieznane okoliczności, jakie miały mieć miejsce w historii wydawnictwa Agora.

 

Reżyserem zatytułowanego roboczo dokumentu „Gra w gazetę” jest Mariusz Pilis, który wcześniej stworzył już takie produkcje jak „Bunt Stadionów” opowiadający o walce rządu Donalda Tuska ze środowiskiem kibiców, „List z Polski” traktujący o katastrofie smoleńskiej oraz rosyjskich wpływach w środkowo-wschodniej części Europy czy też takie filmy jak „Sprawiedliwość” oraz „Teraz i w godzinę śmierci”.

 

Wymienione filmy zyskiwały sporą popularność wśród internautów oraz telewidzów. Tym razem jednak, jak pisze wp.pl, reżyser liczy na to iż produkcja dotycząca popularnej gazety i wydawnictwie zyska oglądalność, a także rozgłos porównywalny z tym jaki udało się uzyskać filmowi dokumentalnemu „Tylko nie mów nikomu” w reżyserii Tomasza Sekielskiego.

 

Póki co, Mariusz Pilis zbiera środki finansowe na możliwość stworzenia swojej nowej produkcji. Na zrealizowanie tego projektu należy zebrać około 500 tysięcy złotych. W tej sprawie ruszyła zbiórka internetowa. Warto mieć na uwadze, że także Tomasz Sekielski mógłby nie zdołać osiągnąć sukcesu, gdyby nie pomogło mu tzw. finansowanie społecznościowe (z ang. crowdfounding).

 

– Za medium uważanym przez wielu za wolne, niezależne i stworzone w oparciu o odpowiedzialność społeczną, stoją państwowe pieniądze i ludzie związani ściśle z jedną stroną sceny politycznej. Ludzie, którzy dziś mówią o wolności, a w przeszłości bratali się z tymi, którzy przed wolnością chronili się za lufami czołgów

– napisano na łamach portalu Zbierzmy.pl.

 

„Gra w gazetę” ma opowiedzieć o tym dlaczego tak naprawdę osoby związane z wydawnictwem Agora zaangażowały się w politykę oraz co przesądziło o tym, że to Adam Michnik stał się „dożywotnim liderem gazety”.

 

 

Źródło: film.wp.pl ; zbierzmy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

 

10 maja odbędą się w naszym kraju wybory prezydenckie. Liderem sondaży niezmiennie jest obecna głowa państwa – Andrzej Duda. Stąd media, które (wydawać by się mogło) sprzyjają opozycji, próbują za wszelką cenę znaleźć coś, co mogłoby zaszkodzić prezydentowi. 

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” postanowili przekonać swych czytelników, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości w znaczący sposób wzrosły ceny produktów spożywczych (co miało uderzyć także w Dudę). Jako przykład podali…zakupy, które w 2015 roku zrobił obecny prezydent.

„Wyborcza” podała, że 27 marca 2015 r. ówczesny kandydat na prezydenta Andrzej Duda zajechał pod „Biedronkę” w Milówce na Żywiecczyźnie i zrobił tzw. podstawowe zakupy (w najtańszym wariancie)

Dziennikarze pojechali do tej samej „Biedronki” i zrobili identyczne zakupy. Zastrzegli, że takiego samego oleju nie udało im się kupić (wzięli jego odpowiednik), a jajka były w promocji. Paragon opublikowali w Internecie. Rachunek wyniósł 47 zł i 16 gr. (wzrost o 27 proc.).

Jak się jednak okazało, pracownicy gazety popełnili wpadkę. Jak poinformował „Tygodnik Solidarność” oraz portal „Tysol.pl” wszystko za sprawą …jajek.

Prezydent kupił 30 szt. jajek z chowu klatkowego rozmiar M (Jaja kl M 25+5 szt na paragonie) i zapłacił za nie 7,89 zł. Natomiast dziennikarze „GW” zakupili dwa opakowania (20+10), z czego 20 sztuk jest nie z chowu klatkowego, ale z wolnego wybiegu. To jajka, które zawsze są droższe

– podał „Tysol.pl”

Sprawę skomentował także dziennikarz „Do Rzeczy” Marcin Makowski:

 

dorzeczy.pl/Red/Fot. FB Kancelaria Prezydenta

Głośna na całą Polskę jest ostatnio sprawa zgwałcenia i pobicia ze skutkiem śmiertelnym 3-letniego Nikosia. Winnym tego masakrycznego czynu jest Steve V. który był partnerem matki zabitego dziecka. 

Głośno jest z dwóch powodów. Po pierwsze: niespotykane bestialstwo zwyrodnialca i po drugie: zmniejszenie wyroku dla sprawcy z 25 lat więzienia na 15, przez sędziego Krzysztofa Eichstaedta, co wywołało ogromną falę oburzenia.

W sprawie wypowiedział się nawet minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który ocenił złagodzenie kary jako „coś szokującego”.

Polacy odebrali ten wyrok jako rażąco niesprawiedliwy. No, może nie wszyscy Polacy.

Dziennikarka „Gazety Wyborczej” ma na ten temat inne zdanie.

Wpis dziennikarki należałoby raczej pozostawić bez komentarza. A może macie Państwo jednak podobne zdanie i wyrok 15 lat więzienia za gwałt i zabójstwo 3-latka jest surową karą?

Twitter/Red/Fot. FB Wielowieyska