Trójka dzieci strażaka zginęła w pożarze, gdy on w tym czasie pojechał na fałszywe wezwanie. Wszystko przez głupi żart!

 

Luther Jones jest strażakiem ochotnikiem i gdy pracuje, zostawia swoją trójkę dzieci w placówce całodobowej opieki w Erie (Stany Zjednoczone). Tak też było w niedzielę, kiedy pełnił dyżur w ochotniczym oddziale straży pożarnej. Nie był świadomy dramatu, jaki przeżywają jego dzieci. Sam dostał wtedy wezwanie. Ponadto później okazało się, że było fałszywe.

 

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Rosji W SZOKU! Zobacz, jaką PROPOZYCJĘ złożył Putinowi

 

Placówka opieki Erie spłonęła. W płomieniach zginęła piątka dzieci, w tym dwie córki i syn strażaka. Straż pożarna została powiadomiona o pożarze ok. 1 w nocy czasu lokalnego i niezwłocznie przybyła na miejsce. Wyciągnęła dzieci z płonącego budynku, jednak nie udało się ich już uratować.

W budynku znajdowało się wtedy 8 osób. Opiekunka i dwaj chłopcy. Piątka dzieci, mimo reanimacji, zmarła.

 

/ks/

Źródło: tvn24.pl

Foto: zrzut Youtube.com/zdjęcie poglądowe