Brittini De La Mora przeszła w swoim życiu niesamowitą przemianę. Od grania w filmach porno, po bycie żoną pastora i nawet ciążę! A wszystko to dzięki wierze.

 

Byłam w miejscu, w którym nie znałam mojej wartości. Zanim pokochałam Jezusa, nie potrafiłam pokochać siebie – tak mówi o swojej przeszłości Brittini De La Mora.

 

CZYTAJ TAKŻE: TRAGEDIA! 10-latek zginął na miejscu. Wszystko wina OJCA!

 

Wszystko zaczęło się od jej dzieciństwa. Matka mówiła jej, że jej nie kocha i żałuje, że ją urodziła. Samotna dziewczyna zaczęła zarabiać za striptiz, a potem grać w filmach pornograficznych. Po 7 latach babcia i dziadek przyszli z pomocą wnuczce. Miała wtedy ciężkie chwile i myślała nawet o samobójstwie. Zaczęła chodzić do kościoła i poznawać Boga. Choć głęboką zmianę w jej życiu zapoczątkował dopiero fragment Pisma Świętego:

 

„Dałem jej czas, by się mogła nawrócić, a ona nie chce się odwrócić od swojej rozpusty. Oto rzucam ją na łoże boleści, a tych, co z nią cudzołożą – w wielkie utrapienie, jeśli od czynów jej się nie odwrócą” (Ap 2, 21-22)

 

 

W dalszym etapie życia spotkała pastora, Richarda, z którym wzięła ślub i będzie miała dziecko.

 

 

/ks/

 

Źródło: deon.pl/ foto Youtube.com/ zrzut z ekranu

Zwycięzca szóstej edycji Top Model Patryk Grudowicz zareklamował środki do higieny intymnej, czym wzbudził zażenowanie wielu internautów. To produkty firmy 4organic.

 

„Może Ty sie zajmiesz jeszcze hodowlą jedwabników?” – ironizuje jeden z użytkowników instagrama. Podobnych, a nawet bardziej niewybrednych komentarzy są dziesiątki. Wiele osób uważa, że reklama środków higieny intymnej to wizerunkowy blamaż top model i samego zwycięzcy.

 

„Lepiej usuń ten post, bo każdy będzie cię kojarzył jako tego od spraw intymnych.” – sugeruje inna osoba. Grudowicz wykorzystuje swój wizerunek w mediach społecznościowych do promocji wielu produktów, czyli pełni rolę tzw. influencera. To nowoczesny rodzaj zarabiania w sieci przez znane osoby. Czasem jednak – jak w tym przypadku – bezrefleksyjne kontrakty mogą odbić się czkawką.

 

Poniżej wspomniane zdjęcie Grudowicza: