Koronawirus w Hiszpanii zbiera coraz większe żniwo. Sytuacja jest bardzo poważna. Szpitale są tam przepełnione, a lekarze przemęczeni. Niektórzy z nich zaczynają się już poddawać.

 

W Hiszpanii potwierdzono już 130 tysięcy przypadków koronawirusa i ponad 12 tysięcy zgonów z tego powodu. Obecnie to właśnie Hiszpania jest drugim po Stanach Zjednoczonych państwem z największą ilością zachorowań na tego wirusa. W związku z tym lekarze są już na skraju wytrzymałości, a część z nich chce się poddawać. Aby tak się nie stało policja oraz straż pożarna stwierdziła, że zachęci służbę medyczną do dalszej walki.

 

Poniższy film polecamy odtworzyć z dźwiękiem.

 

 

 

Źródło: Twitter/ Pan Waldek

Foto: Twitter/ Pan Waldek

To był wyjątkowy dla wielu fanów piłki nożnej dzień, a zarazem czas sporej euforii i radości dla osób sympatyzujących z pewną znaną włoską drużyną piłkarską. Czy tamta data stała się przezornie źródłem dramatu jaki ogarnął przy okazji pandemii Włochy oraz Hiszpanię.

 

Mowa tu o dniu 19 lutego bieżącego roku, kiedy to w Mediolanie rozegrane zostało jedno ze spotkań Ligi Mistrzów. Zmierzyły się ze sobą wówczas Atalanta Bergamo, czyli drużyna z rejonu, który został później szczególnie dotknięty epidemią, z hiszpańskim zespołem Valencia. Podczas tego wygranego przez piłkarzy Atalantę 4:1 meczu, na trybunach zasiadły tłumy dopingujących swoje kluby kibiców. To jednak nie wszystko…

 

Jak można było zobaczyć chociażby w relacjach przekazywanych przez media czy na stronach związanych z kibicami, na głównym placu przed Katedrą w Mediolanie już przed meczem przechadzały się duże grupy kibiców. Były wspólne zdjęcia, śpiewy, okrzyki… Wtedy nikt zapewne nie spodziewał się tego jaki dramat czeka Włochów i Hiszpanów.

 

Również po meczu wiele osób, w których organizmach już mógł znajdować się koronawirus, chociaż nie miały one jeszcze objawów, mogły powracać komunikacją do domów, a także spędzać czas przez długie nocne godziny w mediolańskich lokalach. Wszystkie te aktywności były wówczas realizowane w tłumnej hucznej atmosferze. Długie kolejki 19 lutego widoczne były też przy toaletach i stoiskach np. z jedzeniem.

 

Jak uważają eksperci z WHO, tamto wydarzenie określić można „meczem zero” względem rozwoju pandemii, co potwierdza też opinia burmistrza Bergamo, który nie ukrywa, że ten właśnie dzień mógł w dużym stopniu przyczynić się do rozprzestrzenienia koronawirusa we Włoszech oraz w Hiszpanii.

 

Również szef oddziału pulmonologii w szpitalu im. Papieża Jana XXIII w Bergamo Fabiano Di Marco nie pozostawia na wspomnieniu tamtego dnia i nocy suchej nitki, uważając tamten mecz za „biologiczną bombę”.

 

W internecie pojawiło się nagranie, na którym wypowiedział się 56-letni kibic Atalanty, który był obecny na meczu z Valencią. Choć czekał on od lat na występ swojej ukochanej drużyny w Lidze Mistrzów, to dziś jego słowa brzmieć mogą dla wielu wręcz przerażająco.

 

Mężczyzna przyznał, że po tamtym spotkaniu zaczął mieć objawy choroby COVID-19, gdyż jak wielu innych został zakażony. Początkowo dreszcze jakich doznał traktował jako zwykłą gorączkę. Stan jego jednak się nie poprawiał i trafił on do szpitala w Bergamo 29 lutego, kiedy był on już mocno zatłoczony przez przybywających pacjentów.

 

Wielu zmarło z powodu koronawirusa, zarówno fanów Atalanta, jak i współpracowników zespołu

– powiedział 56-latek odnosząc się do meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Atalantą a Valencią.

 

 

 

Źródło: Sport.pl ; YouTube/Fanpage.it

Fot.: YouTube/Fanpage.it (zrzut ekranu) ; Pixabay

W czasach zarazy COVID-19, która dotknęła już niemal wszystkich państw świata, międzynarodowa solidarność i wsparcie to coś naturalnego. Sami z własnego doświadczenia wiemy, że nic nie jednoczy, choćby na chwilę, tak jak ludzka tragedia. Jednak nie należy zapominać o tym, że wszystkie gesty mają też podłoże polityczne.

 

 

Gdy w Chinach wybuchła epidemia, duża część społeczeństwa polskiego chciała pomóc. Pojedynczy ludzie i organizacje organizowali różnego rodzaju zbiórki aby wysłać np maski do Chin. Nikt wtedy nie spodziewał się, że będą one dużo bardziej potrzebne nam, w Europie, gdzie sytuacja będzie dużo gorsza niż w najludniejszym państwie świata.

 

 

Oczywiście pojawiały się w międzyczasie akcje pomocy organizowane także przez władze poszczególnych państw. Ostatnio niezwykle głośno było o pięknym geście prezydenta Putina, który wysłał sprzęt do Włoch, a także geście Xi Jinpinga, który wysłał setki tysięcy testów na koronawirusa do najbardziej dotkniętych nim państw Starego Kontynentu.

 

 

Jak się jednak aktualnie okazuje, oba te gesty poddawane są w wątpliwość, podobnie jak poddawana w wątpliwość jest jakość i działanie większości z przysłanych produktów.

 

 

We włoskiej gazecie La Stampa, pojawia się ponoć cytat od jednego z wysoko postawionych w polityce informatora, który pozostaje anonimowy – iż około 80% wysłanego przez Rosję sprzętu jest albo bezużyteczne, albo jego użyteczność jest bardzo niewielka. Dodano także, że „pomoc” Putina miała na celu jedynie obnażyć niedoskonałości UE i jej pomocy dla państw członkowskich, oraz przybliżyć do siebie Włochów, z którymi dotychczas Rosja i tak miała niezłe relacje, przynajmniej w porównaniu do reszty państw Wspólnoty. Informacje te oburzyły Rosjan i spotkały się z szybkim negatywnym odzewem chociażby ze strony rosyjskiego ambasadora we Włoszech – Sergei’a Razova.

 

 

Co ciekawe podobne głosy, tylko że na temat pomocy z Chin pojawiają się w Hiszpanii. Mówi się, że większość z 340 000 testów na obecność COVID-19, które otrzymano jest niezwykle nietrafnych, gdyż nie podaje prawdziwej informacji, więc ich używanie nie ma tak naprawdę sensu – podaje gazeta El Pais.

 

 

Co o tym myślicie? Czy to znów próba oczernienia Rosji i Chin, czy jednak niezwykle nieodpowiedzialna „pomoc”?

 

 

Źródło: https://www.forbes.com/sites/isabeltogoh/2020/03/26/from-russia-with-love-putins-medical-supplies-gift-to-coronavirus-hit-italy-raises-questions/#10c3512b4a47

Hiszpania zmaga się z potężną falą zachorowań wywołanych pandemią koronawirusa. W państwie wprowadzono zakazy, które mają zmniejszyć niebezpieczeństwo zakażeń wirusem.   Na Majorce policja z miasta Algaida wyszła z inicjatywą, aby umilić czas obywatelom, którzy nie mogą opuszczać domów. Policjanci podjeżdżają pod okna domów i kamienic, by zagrać mieszkańcom na gitarze znane w Hiszpanii piosenki.  

 

Najczęściej widok radiowozu nie kojarzy się pozytywnie, natomiast w niecodziennej aurze spowodowanej koronawirusem, wywołuje on u niektórych osób dużą radość. Akcja funkcjonariuszy bardzo przypadła ludziom do gustu. Widocznie policja musiała wcześniej być znana mieszkańcom, gdyż od początku zaczęli wspólny śpiew.
W czasie gdy jeden z funkcjonariuszy, zaczął grać na gitarze piosenkę inni klaskali oraz tańczyli obok radiowozów.

 

 

Występy funkcjonariuszy to  zaplanowane  akcje, które stanowią część ich pracy. Gazeta „Diario de Mallorca” podała do wiadomości, że w kolejnych dniach w godzinach od 15 do 19, istnieje możliwość spotkania grających policjantów w innych miejscach w regionie.

 

Być może śpiew jest dobrym sposobem na radzenie sobie z trudną i smutną codziennością. Wcześniej wspólne śpiewanie pojawiło się we Włoszech, gdzie ludzie zaczęli wychodzić na balkony, aby dołączyć do śpiewu.

 

Obecnie  Hiszpania w sytuacji wygląda bardzo poważnie, gdyż z powodu koronawirusa zmarło już ponad dwa tysiące osób.

 

 

 

 

Źródło: o2.pl
Źródło fot.: Twitter/ @adamarch83

Sytuacja na całym świecie zmieniła się nie do poznania. Położna w HiszpaniiMalaga po wybuchu epidemii koronawirusa wygląda jakby nie było w niej życia. Często odwiedzane przez turystów miasto obecnie nie przypomina atrakcyjnego miejsca.W sieci pojawiło się poruszające nagranie z hiszpańskiego kurortu.

 

Malaga leży w Andaluzji i jest częstym wyborem turystów. Wieczorową porą ulice tętnią życiem, gdyż są wypełnione przybyłymi turystami oraz mieszkańcami. Ludzie wychodzą z domów, aby spotykać się z przyjaciółmi w klubach, barach i restauracjach.

 

Calle Larios zazwyczaj zapełniona jest pełna ulicznymi grajkami. Wybuch pandemia odmienił dotychczasowe życie mieszkańców. Wszystkie lokale oraz sklepy odzieżowe zostały zamknięte.
Bilans zakażonych wirusem w Maladze to 600 przypadków. Śmierć z tego powodu poniosło 21 osób, a w szpitalach jest wiele tysięcy osób. Należy przypomnieć, że sytuacja spowodowana koronawirusem  w Hiszpanii wygląda bardzo poważnie.

 

 

 

Źródło: zdrowie.wprost.pl
Źródło fot.: You Tube/Life in Spain

 

Hiszpania jest aktualnie czwarta na świecie pod względem liczby zarażeń i druga jeśli chodzi o zgony spowodowane COVID-19. Niewiele się o tym mówi, lecz sytuacja tam zaczyna być coraz bardziej zbliżona do tej we Włoszech, które otrzymują wsparcie od całego świata. 

 

 

Ludzie są tam podobnie jak w Polsce zmuszeni do kwarantanny, a jakiekolwiek zgromadzenia są zakazane. W krajach tych, gdzie pogoda jest piękna niemal cały rok, a obywatele popołudnia i wieczory przesiadują godzinami nad morzem wylegując się w słońcu, czy w restauracjach jedząc przepyszne potrawy, obecnie rozgrywa się dramat, gdyż ludzie nie są w stanie usiedzieć we własnych czterech ścianach.

 

 

Sposób na nudę i smutek znaleźli Włosi, którzy siedząc na balkonach śpiewali grali i tańczyli, próbując rozweselić się wzajemnie w tym ciężkim czasie zarazy. Wideo z jednej z takich sytuacji można zobaczyć  TUTAJ.

Hiszpanie, a dokładniej hiszpańska policja w Mallorce, także zrobiła coś wspaniałego.

 

 

Gdy ludzie usłyszeli policyjną syrenę, wyszli pod drzwi bądź na balkony by zobaczyć co się dzieje. Wtedy stało się to:

 

 

Pieśń, którą zaśpiewali Hiszpanie, to bardzo znana w tym regionie katalońska piosenka dla dzieci. Co myślicie o takich akcjach? Wzbudzają Wasz uśmiech?

 

 

Źródła:

twitter/@Copvids911

https://9gag.com/gag/a9RGwvK?fbclid=IwAR2sl6_QoWdkspqULxtjgzD3qYUEzprxx_4H8Yk3FhsFRwi7VJIl0HkkS-M

Czas powszechnie panującej kwarantanny oraz walki z pandemią koronawirusa może stać się też dobrą okazją dla rozwoju działalności przestępczej. Pomimo utrudnień i częstych kontroli wynikających z wprowadzonych obostrzeń, gangsterzy korzystać mogą z tego, że ludzie ze służb zajęci są innymi działaniami teraz bardziej, a walka z ich nielegalnymi interesami schodzi na dalszy plan. Taka sytuacja ma mieć miejsce m.in. w Hiszpanii, czyli w kraju, który jest drugi po Włoszech w niechlubnym rankingu ilości zakażonych wirusem z Wuhan.

 

Na Twitterze opublikowane zostało przez hiszpańską policję nagranie, na którym widać zamaskowane osoby ładujące do motorówki białe kontenerki. Była to część procederu transportu narkotyków. Sprawę opisał m.in. portal o2.pl.

 

Zarejestrowani mężczyźni dotarli do Puerto de la Duquesa w Andaluzji. Wielu zadziwiać może fakt, że cała ta sytuacja rozegrała się w biały dzień. Zdaniem przedstawicieli tamtejszej policji, przestępcy musieli dolać paliwa, aby móc szmuglować narkotyki drogą morską.

 

Zakapturzeni handlarze narkotyków nie przejmowali się zbytnio faktem, że mogą zobaczyć ich znajdujący się w pobliżu świadkowie zdarzenia. Jeden z zarejestrowanych mężczyzn pogroził tylko autorowi udostępnionego nagrania, wskazując na niego palcem.

 

 

– Handel narkotykami się nie zakończył. W Maroku są narkotyki, a w Europie klienci i dużo pieniędzy

– wyjaśnia hiszpańska straż graniczna.

 

Jak podaje „El Mundo”, w trudnych warunkach jakie zapanowały przy okazji rozprzestrzeniania się koronawirusa, gangsterzy stali się jeszcze bardziej bezczelni.

 

 

Źródło: Twitter/@APAYFADUANAS ; o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Chwile grozy przeżywają ludzie na pokładzie Boeinga 767, który napotkał problemy po starcie. Jest to z pewnością także nerwowy czas dla pracowników znanego europejskiego lotniska. Samolot musi podejść do awaryjnego lądowania, jednakże nie jest to operacja wbrew pozorom prosta i musi ona zająć nieco więcej czasu niż mogłoby się wydawać.

 

[AKTUALIZACJA]:

Samolot zdołał pomyślnie wylądować na madryckim lotnisku Barajas.

 

Maszyna należąca do kanadyjskich linii lotniczych Air Canadia musiała zawrócić po starcie do stolicy Hiszpanii- Madrytu. Informacje na temat tej niebezpiecznej sytuacji przekazał związek zawodowy hiszpańskich pilotów.

 

Boeing 767 wystartował w stronę Toronto, jednak musiał zawrócić około pół godziny po starcie. Udał się on z powrotem w kierunku madryckiego lotniska, ponieważ doszło do problemów technicznych. Niestety, na pokładzie samolotu przebywać ma oprócz załogi aż 130 pasażerów.

 

W maszynie doszło do awarii polegającej na oderwaniu się części podwozia, która następnie dostała się do silnika samolotu. Piloci będą musieli awaryjnie wylądować, jednak najpierw musi zostać wypalone paliwo, w związku z czym Boeing 767 może krążyć nad Madrytem nawet kilka godzin. Samolot jest eskortowany przy tym przez wojskowy myśliwiec.

Barajas prepara el aterrizaje de emergencia de un avión

Un avión canadiense lleva más de dos horas sobrevolando Madrid y quemando combustible mientras prepara un aterrizaje de emergencia por daños en una rueda https://bit.ly/2Us2LhD

Gepostet von El País am Montag, 3. Februar 2020

 

 

Źródło: rmf24.pl ; gazeta.pl ; Twitter/@flightradar24 ; Facebook/@elpais

 

 

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas meczu hiszpańskiej Barcelony. Jeden z kibiców katalońskiej drużyny całował się z kobietą siedzącą obok. Moment uchwyciły kamery.

Nie byłoby w tym nic dziwnego – ot sytuacja jakich wiele podczas meczów. Uwagę  przykuwa jednak zachowanie mężczyzny. Zauważywszy, że jest obserwowany przez kamerę, nagle zdystansował się od kobiety, robiąc przy tym zafrasowaną minę.

Powiecie Państwo, że jest to robienie z igły widły – mężczyzna po prostu się zawstydził. Być może. Pozostaje jednak nieodparte wrażenie, że nie do końca była to wybranka ów zaskoczonego kibica. Wrażenie to mieli również polscy dziennikarze sportowi. Łukasz „Juras” Jurkowski skomentował ironicznie: „RIP”. W podobnym tonie napisał Tomasz Smokowski: „GAME OVER”.

Pozostaje mieć nadzieję, iż zachowanie kibica „Dumy Katalonii” wynikało jedynie z dobrego wychowania.

 

Twitter/Red/Fot