Makabryczne zabójstwo na tle seksualnym 10-letniej Krystiny tuż obok jej miejsca zamieszkania wstrząsnęło całą Polską. Trwają poszukiwania sprawcy lub sprawców tego zdarzenia. Jedna z ostatnich teorii jakie się pojawiła wskazuje, że mordercą mógł być Piotr Boszko – poszukiwany pedofil z Piekar Śląskich.

Zwłoki dziewczynki zostały odnalezione w czwartkowe popołudnie przez przypadkowego przechodniego. Sekcja zwłok wykazała, że 10 -latka zmarła w wyniku ran kłutych szyi oraz klatki piersiowej. Śledczy poinformowali również, że sprawa ma podłoże seksualne.

 

Zdaniem Krzysztofa Dymkowskiego – łowcy pedofilów – jeden z okolicznych mieszkańców widział w pobliżu miejsca tragedii mężczyznę, który odpowiada rysopisowi Piotra Boszko.

 

– Sprawdzamy różne tropy, przyjmujemy różne wersje. Trop pedofila z Piekar Śląskich również badamy – zaznaczył Tomasz Orepuk z Prokuratury Okręgowej ze Świdnicy.

 

Przy okazji policja apeluje do kierowców, którzy przejeżdżali w czwartek w pobliżu miejsca tragedii, by przekazywali śledczym nagrania z kamer samochodowych wciąż jest aktualny.

Źródło: Onet.pl

Foto: YouTube/zrzut ekranu

Do tragicznego zdarzenia doszło około godziny 10:50 w czasie Pikniku Lotniczego w Płocku. Wykonujący akrobację w locie samolot uderzył w taflę wody i błyskawicznie zatonął. Ratownicy błyskawicznie zaczęli akcję ratunkową, dzięki której udało odnaleźć się ciało pilota oraz wrak samolotu. 

 

Około godz. 13 płetwonurkowie ze straży pożarnej zlokalizowali wrak samolotu, a następnie  wydobyli z niego ciało niemieckiego pilota. Szczątki maszyny zostały przyciągnięte do brzegu i zabezpieczone przed wyciekiem paliwa.

 

Póki co, nie ma jeszcze żadnych oficjalnych informacji, które wyjaśniałyby to tragiczne zdarzenie: – Nie jest dla nas zrozumiałe, co się wydarzyło podczas pokazów lotniczych – powiedział Wojciech Bógdał, członek zarządu Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej, współorganizator imprezy.

 

Doświadczony pilot z Niemiec wykonywał tzw. wiązankę akrobacyjną. W trakcie wykonywania korkociągu i gwałtownego obniżania nad taflę Wisły nie udało mu się wyprowadzić maszyny z tej figury. Mężczyzna próbował się jeszcze ratować, jednak było już za późno.

Źródło: Polsatnews.pl

Foto: własne

Od czwartku wiele osób jest wstrząśniętych zbrodnią do jakiej doszło w województwie dolnośląskim. Mająca niedługo świętować swoje 10. urodziny Kristina nie wróciła ze szkoły do domu, chociaż odległość pomiędzy tymi miejscami stanowiła niespełna kilometr. W trakcie akcji poszukiwawczej, w którą zaangażowano m.in. policyjny śmigłowiec okazało się, że niestety dziewczynka została zamordowana. Jej ciało odnalazł przypadkowy przechodzień w lesie znajdującym się w rejonie Pożaryska.

 

Po przeprowadzonej dziś i trwającej ok. 12 godzin sekcji zwłok, na światło dzienne wyszły kolejne przerażające fakty. Po wcześniejszych spekulacjach związanych z faktem, że ciało dziewczynki było częściowo roznegliżowane, potwierdziła się teza o podłożu seksualnym zbrodni jakiej dopuścił się zabójca. Świadczą o tym zidentyfikowane ślady.

 

Dodatkowo stwierdzono, że Kristina nie zginęła od jednego, a licznych ciosów zadanych ostrym narzędziem. Na ciele dziewczynki odkryto rany kłute klatki piersiowej oraz szyi.

 

Okolica, w której odnaleziono ciało 10-latki jest pilnowana przez funkcjonariuszy policji, a w lesie działania prowadzą w dalszym ciągu technicy. Policja prosi o kontakt osoby, które mogą wiedzieć jakiekolwiek informacje w sprawie porwania i zamordowania Kristiny.

 

Za wskazanie organom ścigania sprawcy zbrodni została wyznaczona nagroda pieniężna w wysokości 10 tys. złotych. Osoby, które wyznaczyły nagrodę nie są spokrewnione z rodziną ofiary, jednak łączą się z rodziną w bólu i cierpieniu. Osoby te pragną  zostać anonimowe w mediach, a stosowne oświadczenie o zamiarze wypłaty  nagrody zostanie złożone organom ścigania w najbliższym czasie – poinformował adw. Marcin Niewęgłowski.

 

Zabita dziewczynka, wraz z dwójką młodszego rodzeństwa oraz mamą przeprowadziła się dosyć niedawno do dolnośląskich Mrowic z Irlandii. Jej tata pracuje zawodowo poza granicami Polski.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Twitter

 

Od czasu zamachów na Sri Lance, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną, nie słyszy się już tak często w mediach o działaniach terrorystycznej organizacji Państwo Islamskie. Struktury dżihadystów jednak wciąż funkcjonują w świecie i stanowią przy tym poważne zagrożenia dla ludzi w różnych częściach świata.

 

Teraz jak donosi hiszpański „La Razon”, ISIS planować może kolejne ataki terrorystyczne, których przeprowadzenia podejmie się w okresie letnim. Dziennik powołuje się na treści zawarte w „Al Naba”- propagandowym tygodniku wydawanym przez Państwo Islamskie.

 

Co niepokojące, bardzo prawdopodobne, że członkowie ISIS będą chcieli uderzyć w miejsca oblegane przez turystów. Pojawiające się informacje wskazują na to, że za cel mogą oni wziąć sobie miejsca, w których na wczasy chętnie udają się Polki i Polacy.

 

Chociaż w swoich artykułach dżihadyści nie przyznają wprost, że planują takowe zamachy organizować, to zdaniem dziennikarzy treść ich publikacji sugeruje, że takie zbrodnicze plany na najbliższe miesiące lub nawet tygodnie są realne.

 

W swoim dzienniku, samozwańczy kalifat przytacza treść rzekomego raportu brytyjskiego wywiadu. Ma on ostrzegać podróżujące osoby przed możliwością wystąpienia ataków terrorystycznych na terenie poszczególnych państw.

 

Szczególne zagrożenie w tym względzie ma być w Hiszpanii, Grecji, Tunezji, Maroka i Turcji. Celem mogą stać się m.in. Wyspy Kanaryjskie. W swych publikacjach, członkowie ISIS zwracają też uwagę na fakt, że osoby pracujące w sektorze turystycznym mają otrzymywać instrukcje dotyczące tego jakie działania podejmować w razie ataku terrorystów.

 

Dżihadyści wskazują również, że ich działania mogą skutkować śmiercią wielu osób oraz wzięciem zakładników. Jako przykład takowej sytuacji przytaczają atak na hotel w Susie, który miał miejsce w czerwcu 2015 roku. Śmierć poniosło wówczas 39 ludzi, a sporą część z nich stanowili turyści z Europy.

 

 

Źródło: La Razon ; o2.pl

Fot.: YouTube/VICE News

 

Ta interwencja policjantów z pewnością może być zaliczona do kategorii szczególnie nietypowych. Około godz. 21:40 dyżurny otrzymał zgłoszenie, że po ulicach leżącego w województwie łódzkim Pajęczna jeździ… czołg. Policję zaalarmowali zaniepokojeni mieszkańcy tej miejscowości.

 

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, 36-tonowy czołg był w czwartek przewożony na lawecie. Jednak na czas naprawy, pojazd wojskowy został z niej zdjęty. Jak się okazało mężczyzna, który zdecydował się pojeździć nim po mieście był pod wpływem alkoholu.

 

Właściciel zapewne wiedziony fantazją, a raczej brakiem wyobraźni i alkoholem, postanowił zabierając na pokład pasażera odbyć przejażdżkę ulicami Pajęczna – napisano w treści komunikatu wystosowanego przez Komendę Wojewódzką Policji w Łodzi.

 

Funkcjonariusze zastali na miejscu już zaparkowany czołg T-55. Udało im się następnie zlokalizować i zatrzymać pijanego 49-letniego kierowcę czołgu. Okazało się, że nie posiada on uprawnień do kierowania tego typu pojazdem.

 

Skierowany na miejsce patrol zastał zaparkowany na jezdni czołg T-55 oraz stojącego obok mężczyznę. Z wstępnych ustaleń wynikało, że chwilę wcześniej jechał on tym czołgiem jako pasażer. Wkrótce policjanci zlokalizowali także w pobliżu 49-letniego właściciela pojazdu – zrelacjonowała przeprowadzone działania policja.

 

49-latek spędził noc w policyjnym areszcie, a czołg został na koszt właściciela odholowany na strzeżony parking. Za to co zrobił, mężczyźnie grozić może nawet 8 lat pozbawienia wolności.

 

 

 

Źródło: polsatnews.pl ; Twitter/Polandin_com

 

 

Wizyta prezydenta, Andrzeja Dudy w USA, a nade wszystko jej owoce nie spodobały się Wladimirowi Putinowi. Co więcej, włodarz Kremla nie pozostawił złudzeń co do reakcji Rosji na coraz bliższe relacje gospodarczo-polityczne łączące nasze kraje.

 

Tym razem Moskwie szczególnie doskwiera fakt współpracy militarnej pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Wyraźnie podkreślił to rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow mówiąc, że:

– Rosyjscy wojskowi uważnie obserwują plany zwiększenia obecności militarnej USA w Polsce i robią wszystko, aby te działania w żaden sposób nie zagrażały bezpieczeństwu Federacji Rosyjskiej. 

Jak dodał Federacja Rosyjska w reakcji na współpracę Polski i USA podejmie „odpowiednie środki”, jak dodał jego państwo dysponuje w tym zakresie „niezbędnymi środkami”.

W podobnym tonie wypowiedział się także wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow, który stwierdził, że:

Rosyjskie władze są bardzo zaniepokojone decyzją o rozmieszczeniu w Polsce eskadry amerykańskich bezzałogowych statków powietrznych.

Czy powyższe zapowiedzi mogą pogorszyć, i tak już bardzo złe, relacje pomiędzy Polską i Rosją? Wiele wskazuje na to, że tak się właśnie stanie.

 

 

/red./

Za: wolnosc24.pl

foto: zrzut z twitter.com

Krakowskie osiedla od lat postrzegane są jako tereny porachunków bojówkarzy identyfikujących się z krakowskimi klubami piłkarskimi. W starciach między członkami takowych grup niejednokrotnie używane są ostre narzędzia takie jak maczety, noże czy tasaki. Podobnie było też w tym przypadku.

 

W ostatnich miesiącach policja sukcesywnie rozbiła wyjątkowo dużą część struktur grup przestępczych opartych na ludziach ze środowiska pseudokibiców. Przyczyniły się do tego zeznania osób, które wcześniej stały wysoko w hierarchii bojówkarzy. Przykładem takiej osoby jest chociażby Paweł M., znany jako „Misiek”, który przez lata był liderem gangu „Wisła Sharks”.

 

W Krakowie po rozbiciu działających od lat grup przestępczych, zawiązały się na lokalnych osiedlach bojówki młodocianych chuliganów, chcących przejąć schedę po starszych kolegach odsiadujących wyroki za kratkami. Tak powstały identyfikująca się z Wisłą Kraków „Młoda Ferajna” oraz kojarząca siebie z Cracovią „Młoda Brygada”. Choć grupy te nie angażują się w tak poważne przestępcze interesy jak gangi działające przez ubiegłe kilkanaście lat, to jednak młodociani nożownicy starają się co jakiś czas nie dać o sobie zapomnieć w Małopolsce. Towarzyszą im przy tym jak widać też dorośli zadymiarze, którzy jeszcze pozostali na wolności.

 

Tym razem internet obiegło nagranie z ataku do jakiego doszło w zatłoczonym autobusie komunikacji miejskiej, w rejonie ulicy Igołomskiej. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę 9 czerwca, około godz. 19. Wszystko zaczęło się co ciekawe od sytuacji, w której prowodyrkami były młode dziewczyny. Dostrzegły one inną grupę nastolatków (3 chłopaków i jedną dziewczynę), która stała na tym samym przystanku. Jeden ze znajdujących się tam nastolatków miał na sobie koszulkę z nazwą tarnowskiego klubu piłkarskiego. Dziewczyny w reakcji na to zaczęły obrażać kibica. Na agresji słownej jednak się niestety nie skończyło.

 

Jadać tym samym autobusem co chłopak we wspomnianej koszulce, nastolatki zadzwoniły do znajomych pseudokibiców Wisły, informując ich o napotkanym sympatyku wrogiej drużyny. Na przystanku w rejonie ul. Igołomskiej czekała już grupa agresorów. Mieli oni przy sobie maczetę oraz przedmiot przypominający broń. W reakcji na zaistniałą sytuację, kierowca zdecydował się nie otwierać drzwi.

 

Jeden z agresywnych mężczyzn postanowił wówczas uniemożliwić odjechanie autobusu stając przed nim, a pozostali pseudokibice wraz z dziewczynami będącymi w środku pojazdu siłą otwarli drzwi. Kiedy prowokatorki całego zajścia wysiadły, uzbrojona grupa wtargnęła do wnętrza zatłoczonego autobusu. Nie zważywszy na znajdujące się tam osoby starsze i kobiety z dziećmi, mężczyźni zaatakowali kibica wrogiego im klubu. Napastnikami okazali się być 16-latek, 21-latek oraz jego 45-letni ojciec.

 

16-latek rozpylił gaz pieprzowy w środku pojazdu, a 45-latek zaczął uderzać pięściami zaatakowanego chłopaka i jego znajomych. Jak widać na nagraniu, szczególnie agresywny okazał się być syn najstarszego z napastników. 21-latek kilkukrotnie zadawał ciosy maczetą ofierze napaści.

 

Na miejsce dotarło pogotowie w celu udzielenia pomocy poszkodowanym, a sprawcy ataku uciekli z miejsca zdarzenia. Policja przeszła szybko do akcji w celu ujęcia agresorów.

 

W czwartek 13 czerwca, w godzinach porannych policja zatrzymała osoby odpowiedzialne za całe to niebezpieczne zdarzenie. W akcję zaangażowano antyterrorystów. Schwytanych w związku z tą sprawą zostało 13 osób, a kolejny sprawca sam zgłosił się popołudniu na komisariacie policji. Oprócz najstarszego z mężczyzn, wszyscy mają być związani z lokalnymi grupami pseudokibiców.

 

Siedmioro pełnoletnich osób biorących udział w tym zajściu usłyszało zarzuty. 21-latkowi przedstawiono zarzut uszkodzenia ciała i pobicia przy użyciu niebezpiecznego narzędzia. Pozostałe sześć osób usłyszało zarzut udziału w pobiciu. Pięciu podejrzanych trafiło tymczasowo do aresztu, a wnioski ws. dwóch pozostałych rozpatrzeć ma w dniu dzisiejszym Sąd. Dodatkowo, materiały ws. sześciu nieletnich uczestników ataku trafiły do Sądu dla Nieletnich. W ich przypadku chodzi o m.in. podżeganie do popełnienia przestępstwa oraz użycie gazu.

 

Nieopodal bloku, w którym mieszka 21-latek, policja odnalazła ukrytą w krzaku maczetę. Przy okazji przeszukań zabezpieczono też sporą ilość przedmiotów z emblematami klubu piłkarskiego oraz broń gazową.

 

AKTUALIZACJA [godz. 13:30]:

Zaatakowany chłopak miał mieć na sobie koszulkę z napisem „Tarnovia”. Policja wciąż poszukuje jeszcze jednego uczestnika zajścia.

 

 

Na poniższym materiale filmowym widać nagranie z zajścia w autobusie oraz fragmenty akcji policji:

 

 

Źródło: cowkrakowie.pl ; malopolska.policja.gov.pl ; YouTube/Nasz Prądnik

Podczas odbywającej się ostatnio w Bydgoszczy gali Envio Fight Night 20, wiele emocji rozbudziła walka przedstawicielek płci pięknej. Anita Bekus zmierzyła się z Eweliną Woźniak. Walka okazała się być wyjątkowym pojedynkiem, a po ciężkim nokaucie jedna z zawodniczek musiała zostać zniesiona na noszach.

 

Starcie obu pań już przed galą rozgrzewało polskich fanów MMA. Motywowane było to m.in. faktem, że pochodząca z Łodzi Anita Bekus pokonała w marcu trzykrotną mistrzynię świata fitness Kamilę Porczyk, kończąc pojedynek w zaledwie 15 sekund. Walka z Eweliną Woźniak już jednak nie poszła po myśli Łodzianki.

 

Anita Bekus wylądowała na deskach przed końcem 1. rundy, kiedy pochodząca z Poznania Woźniak trafiła ją mocnym prawym ciosem. Po tym jak Bekus padła nieprzytomna, konieczna była pomoc medyków i wyniesienie zawodniczki z klatki na noszach.

 

Warto wspomnieć, że Anita Bekus jest prywatnie narzeczoną Marcina Wrzoska, byłego mistrza KSW. Przegrana z Eweliną Woźniak była pierwszą jej porażką w zawodowej karierze.

 

Kochani wczoraj niestety to nie był mój dzień. Dziękuje wszystkim za wsparcie i troskę. Wyglądało to groźnie, ale na szczęście nic mi nie jest. Czuje się bardzo dobrze, serce boli, ale taki jest sport…Cała runda toczyła się wyrównanie, ale to Ewelina trafiła idealnie w punkt… Wielkie gratulacje dla niej. Swoją drogą nokaut to ciekawe doznanie, ale nie mam zamiaru więcej tego powtarzać. Teraz mały odpoczynek i wracam ze zdwojona silą. Spokojnie, ja dopiero zbieram doświadczenie i nie zamierzam odpuścić! Do zobaczenia za kilka miesięcy w klatce – odniosła się do swojej bolesnej przegranej Anita Bekus na Facebooku.

 

Nagranie z nokautu możecie zobaczyć tutaj:

 

 

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; YouTube/ReactQ 2 ; efm

 

 

Synoptycy oraz tzw. łowcy burz przestrzegają przed groźnymi burzami, które w ciągu najbliższych godzin mają przejść przez Polskę. Mogą towarzyszyć im wichury i opady gradu a w rejonie województwa śląskiego nie jest wykluczone też wystąpienie trąb powietrznych. Niestety sytuacja pogodowa już zbiera swoje żniwo.

 

Do wyjątkowo niebezpiecznego zdarzenia doszło na terenie województwa małopolskiego. Piorun uderzył w grupę ludzi w parku rozrywki Energylandia w Zatorze.

 

Co najmniej trzy osoby zostały ranne w wyniku tego zdarzenia, nie jest jednak wykluczone, że poszkodowanych jest więcej. Przy okazji tego zdarzenia, na terenie Energylandii wybuchła panika.

 

 

Źródło: krakowwpigulce.pl