Rafał Gaweł, założyciel Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, uzyskał norweskie obywatelstwo. Oznacza to, że prawomocnie skazany mężczyzna nie może być poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Gaweł wraz z innymi osobami oskarżony był m.in. o oszustwa związane z prowadzoną działalnością. Jego stowarzyszenie, które w statutowej działalności miało szerzenie kultury i działania na rzecz mniejszości narodowych, prowadziło Teatr TrzyRzecze i Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych – pisał niedawno Onet.pl

 

Z kolei „Do Rzeczy” przypomniało, że „Rafał Gaweł został skazany na dwa lata więzienia za wyłudzenia i oszustwa. Pokrzywdzonymi byli właściciele firm, z którymi Gaweł robił interesy, bank (220 tys. zł) czy Fundacja im. Stefana Batorego (107 tys. zł), z której wyłudził dotację na założenie Ośrodka”.

 

Co cikeawe, zanim Gaweł zdążył uciec przed wyrokiem, listem gończym i skryć się w Norwegii, zdążył poczuć się pomówiony przez Kaję Godek. Znana proliferka porównała w dosadny sposób homoseksualistów do pedofilów, insynuując, że zdarzały się przypadki, gdzie adopcja dzieci przez gejów kończyła się wykorzystywaniem seksualnym tych dzieci. Gaweł i sześciu innych mężczyzn poczuli się dotknięci wypowiedzią. Problem w tym, że Gaweł nie szczególnie zdawał się być stroną, a więc homoseksualistą. Podobnie inni oskarżyciele.

 

W przestrzeni publicznej funkcjonuje wyłącznie p. Rafał Gaweł, nie wiem, czy pozostałe osoby życzyłyby sobie, aby podawać ich personalia, zresztą Kaja Godek nie zna żadnej z tych osób. (…) Pana Rafała Gawła znam wyłącznie z doniesień medialnych, głównie dotyczących założonego przez niego Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych oraz skazania prawomocnym wyrokiem sądu, nie znam jednak szczegółów. Przez wiele lat, w trakcie których te różne doniesienia do mnie docierały nie słyszałem, aby pan Rafał Gaweł identyfikował się jako homoseksualista

 

– mówił o skarżących Kaję godek jej adwokat, Hubert Kubik z Kancelarii Kopeć & Zaborowski.

 

Dla mnie jako prawnika oczywiste jest, że w procesie należy udowadniać podstawowe fakty, zwłaszcza, jeśli wywodzi się z nich skutki prawne. Z prywatnym aktem oskarżenia może wystąpić tylko osoba pokrzywdzona przestępstwem, a więc w tym przypadku tylko osoba homoseksualna. Skoro tak, to naturalne jest, że trzeba wykazać status pokrzywdzonego, a więc m.in. to, że jest się osobą homoseksualną. Przeciwnicy procesowi, i nie tylko oni, oburzeni są tym, że muszą to udowodnić i że Sąd nie wierzy im na słowo

 

– mówił w rozmowie z wSensie.pl adwokat Hubert Kubik.

 

Żeby zrozumieć absurd rozumowania oskarżycieli z jednej strony, a z drugiej uświadomić dlaczego to udowadnianie jest tak istotne, można posłużyć się następującym przykładem. Ktoś stwierdza, że lekarze są skorumpowani. Czy żeby oskarżyć autora tej wypowiedzi muszę udowodnić, że jestem lekarzem, czy nie? Jeśli nie muszę, a Sąd ma mi uwierzyć na słowo, to przecież każdy w Polsce będzie mógł skierować akt oskarżenia, nawet jeśli w rzeczywistości nie jest lekarzem. Trudno wyobrazić sobie większe wypaczenie prawa karnego i procedury karnej niż taka hipotetyczna sytuacja

 

– powiedział mec. Kubik.

 

Kaja Godek jest działaczką społeczną walczącą w obronie życia poczętego i jedną z inicjatorek projektu „Stop aborcji”.

 

Dariusz Zarzycki

fot. collage FB Kaja Godek i R.Gaweł za wSensie.pl

Donald Trump krytycznie wypowiadał się o rządzie chińskim. Zarzuca mu rozpowszechnienie pandemii koronawirusa. Prezydent Stanów Zjednoczonych na konferencji prasowej w Białym Domu, która odbyła się w piątek, oświadczył, że jego państwo zrywa relacje ze Światową Organizacją Zdrowia. Zarzuca jej, że ta działa na rzecz Chińskiej Republiki Ludowej, a wręcz jest pod jej kontrolą. Niedawno zapowiadał, że jego państwo przestanie wpłacać datki na rzecz WHO. Jak informuje rmf24.pl, USA w poprzednim roku zasiliły WHO o 400 mln dolarów. Ma to być 15% całości jej budżetu.

 

„Chiny mają zupełną kontrolę nad WHO, mimo, że płacą na tę organizację jedynie 40 milionów dolarów rocznie wobec 450 milionów dolarów rocznie płaconych przez USA”- mówi Trump.

 

„Mówiliśmy o swoich oczekiwaniach i o potrzebie reform. Ponieważ jednak zdecydowali się nie wprowadzać pożądanych i wielce potrzebnych reform, zamierzamy anulować swoje członkostwo w WHO”– oznajmił prezydent Stanów Zjednoczonych.

 

Źródło: rmf24.pl, polskieradio24.pl

Na takie wieści czeka w ostatnich tygodniach, a nawet miesiącach sporo osób. W dniu dzisiejszym, podczas konferencji prasowej, w której udział wziął szef polskiego rządu, ogłoszono zniesienie kolejnych ograniczeń, jakie dotknęły nas w związku z hamowaniem rozprzestrzeniania się słynnego już wirusa z Wuhan. Kolejne zmiany oraz poluzowania nastąpią już w najbliższych dniach.

 

Przedstawione przez premiera Mateusza Morawieckiego zmiany dotyczące obowiązujących ograniczeń oraz informacje związane z tym na co już będzie można sobie pozwolić wynikają z IV już etapu odmrażania gospodarki podczas walki z epidemią koronawirusa.

 

– Od czasu kiedy wykryto w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa minęły prawie trzy miesiące. Postawiliśmy sobie jasne cele – bardzo proste do przedstawienia, a bardzo trudne do zrealizowania – przesunąć falę zachorowań, by nie zabrakło respiratorów i łóżek

– Stwierdził premier Mateusz Morawiecki.

 

Podczas spotkania z dziennikarzami zwrócono uwagę na fakt, iż Polska zdołała opanować sytuację związaną z pandemią sprawniej i efektywniej niż bogate państwa. Potwierdzają to m.in. dane dotyczące tego jaka jest liczba zachorowań na COVID-19 oraz zgonów po zakażeniu koronawirusem na milion mieszkańców w porównaniu z tym, jak przedstawiają się te dane na terenie innych krajów na naszym kontynencie.

 

 

– Powoli stajemy na coraz bardziej twardym gruncie. Każdy dzień to kolejne nowe wyzdrowienia. Wykonujemy jednocześnie coraz więcej testów – to już około 30 tys testów. dziennie. Dlatego możemy przejść do czwartego etapu znoszenia obostrzeń

– powiedział premier Morawiecki, przekazując pozytywne wieści dotyczące walki z epidemią.

 

W ramach odmrażania gospodarki i znoszenia kolejnych obostrzeń, od soboty 30 maja nie będziemy musieli zasłaniać ust oraz nosa przebywając na otwartej przestrzeni, jeżeli zachowany będzie odpowiedni dystans pomiędzy ludźmi. Zniesione w praktyce zostaną w najbliższy weekend też limity dotyczące ilości ludzi mogących przebywać w tym samym czasie na terenie kościołów oraz w galeriach handlowych i sklepach. Należy jednak pamiętać, że nadal w takich miejscach należy zasłaniać usta i nos, a także zachowywać odpowiednie odległości od innych.

 

Od 30 maja dozwolone zostaną również zgromadzenia na otwartej przestrzeni w grupach do 150 osób. Należy jednak i w tym przypadku zachowywać odpowiednie 2 metrowe dystanse pomiędzy zgromadzonymi oraz stosować się do nakazu zasłaniania ust i nosa. Tu jednak sytuacja nie będzie taka sama we wszystkich częściach kraju. Jak wiadomo, różnią się liczby dotyczące liczby zachorowań w poszczególnych województwach, dlatego to sanepid wydawał będzie rekomendacje co do organizacji danego zgromadzenia. Ostatecznie, decyzja dotycząca pozwolenia w tej kwestii znajdować będzie się w gestii władz samorządowych.

 

W czerwcu zostaną wprowadzone też ważne zmiany dla osób planujących wesela oraz inne ważne prywatne uroczystości. Tego typu rodzinne przedsięwzięcia będą mogły liczyć bowiem od 6 czerwca do 15 osób uczestniczących w uroczystości i przyjęciu. Dodatkowo warto zaznaczyć, że weselnicy nie muszą nosić maseczek.

 

Od tego samego dnia otwarte mają zostać ponownie siłownie, solaria, kina, teatry, place zabaw, kluby fitness, salony masażu, salony tatuażu, baseny oraz parki rozrywki. W miejscach tych obowiązywać będą jednak zasady wynikające z reżimu sanitarnego. Należy zaznaczyć również, że dyskoteki i kluby, w których ludzie gromadzili się w celach imprezowych pozostaną zamknięte.

 

Od najbliższego weekendu hotelowe bary oraz restauracje również mogą wydawać posiłki na sali obecnym tam ludziom. W punktach gastronomicznych zarówno w hotelach, jak i innych tego typu lokalach, zachowywać należy nakazane odległości.

 

 

 

Źródło: Polskatimes.pl ; Facebook/@konfliktyPL ; Twitter/@PremierRP

Fot.: Flickr

W Polsce nadal, tak jak również w innych krajach w Europie i na świecie, podejmowane są działania ze strony państwa oraz społeczeństwa mające na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się słynnego już wirusa z chińskiego Wuhan. Nie brakuje jednak też osób, które uważają iż podejmowane kroki mające na celu zapewnienie izolację osób zarażonych, a także unikanie zgromadzeń, są niepotrzebnie wprowadzane, a nawet przynoszą więcej szkód niż pożytku. To też powoduje, że służby mają sporo pracy w ostatnim czasie. Potwierdza to m.in. to co działo się wczoraj na ulicach Warszawy, gdzie przy okazji przepychanek z policją zatrzymany został znany polityk.

 

Mowa tu o ubiegającym się o urząd prezydenta Pawle Tanajno, który jest jednym z organizatorów oraz twarzy protestów określanych jako tzw. „Strajk Przedsiębiorców” w ostatnich tygodniach. Po raz kolejny wezwał on do gromadzenia się ludzi w stolicy wbrew zakazom obowiązującym w związku ze stanem epidemii na terenie Polski.

 

Po zebraniu się uczestników manifestacji na Placu Defilad, doszło do sporych napięć z policją, która podjęła decyzję o legitymowaniu zgromadzonych, którzy nie przestrzegali obowiązujących zasad.

 

W mediach społecznościowych sporym echem odbiło się zatrzymanie Pawła Tanajno. Informację tą potwierdziła Komenda Stołeczna Policji przekazując przy tym, iż do zatrzymania doszło w związku z naruszeniem nietykalności funkcjonariusza.

 

 

W sieci zostały udostępnione nagrania prezentujące zachowanie kandydata na urząd Prezydenta RP w czasie organizowania tego nielegalnego zgromadzenia, określanego przez uczestników jako „Strajk Przedsiębiorców”.

 

Wśród internautów pojawiają się zarówno głosy broniące polityka, a także te krytyczne negatywnie oceniające jego zachowanie i określające je jako niedopuszczalne podczas organizowania zgromadzenia oraz kontaktu z policjantami.

 

 

 

Źródło: Fakt.pl ; Twitter/@@Policja_KSP ; Twitter/@MatKrzywousty ; Twitter/@Jowita57258164

Fot.: Flickr ; Twitter/@Jowita57258164

W dniu wczorajszym informowaliśmy o tragicznych wydarzeniach do jakich doszło na terytorium Pakistanu. Katastrofie uległ bowiem samolot Airbus 321. Całe zdarzenie było tym bardziej dramatyczne, że maszyna spadła na teren zaludnionej dzielnicy, znajdującej się w niedalekiej odległości od jednego z lotnisk.

 

Samolot należący do Pakistan International Airlines leciał z Lahaur do Karaczi, gdzie miał wylądować na tamtejszym lotnisku Dźinnaha. Do katastrofy doszło w rejonie Model Colony, czyli gęsto zaludnionej dzielnicy. Kiedy maszyna spadła na budynki, doszło do pożarów zabudowań oraz samochodów. Widok na miejscu tego wstrząsającego zdarzenia naprawdę mroził krew w żyłach.

 

Choć udało się ugasić ogień, to jednak nie ma pewności czy i ile ewentualnie zginęło ludzi zamieszkujący tamtejsze domy.

 

Na pokładzie samolotu znajdowało się łącznie około 100 osób, w tym ponad 90 pasażerów. Według przekazywanych przez media doniesień, przeżyć udało się co najmniej dwójce ludzi z tego grona. Jeden z ocalałych to Zafar Masud- szef Bank of Punjab. Według innych źródeł jednak, ludzi którzy żyją pomimo tego iż byli w samolocie może być nawet sześcioro.

 

Premier Pakistanu Imran Khan zapowiedział, że prowadzone będzie śledztwo, którego celem będzie wyjaśnienie okoliczności oraz przyczyn katastrofy Airbusa. Najprawdopodobniej jednak przyczyną tragedii była usterka techniczna.

 

Na niedługo przed utratą łączności, pilot nadał komunikat „May day!”, który oznacza wystąpienie bezpośredniego zagrożenia dla życia ludzi na pokładzie maszyny. Zgłosił też usterkę techniczną mówiąc o utracie silnika i prosząc o pomoc.

 

W internecie udostępnione zostało nagranie, na którym zarejestrowano tę rozmowę.

 

 

 

Źródło: RadioZET.pl ; WP.pl ; Twitter/@rsobin1 ; Reuters

Doszło do kolejnej wielkiej tragedii, w której ucierpiała duża liczba cywilnych osób. Mowa tym razem o katastrofie samolotu, na którego pokładzie miało być według medialnych doniesień ponad 100 osób. Niestety skutki tragedii mogą być dodatkowo spotęgowane też przez fakt, iż maszyna rozbiła się na terenie dzielnicy, która jest zamieszkała przez wielu ludzi. Mówi się o pożarach tamtejszych budynków oraz wstrząsającym widoku oraz rozmiarach dramatu jaki właśnie się dzieje.

 

Samolot, który w tym przypadku uległ katastrofie to Airbus A320 należący do pakistańskich linii lotniczych. Według wstępnych doniesień jakie pojawiają się w mediach, na pokładzie znajdować miało się 99 pasażerów oraz 8 członków załogi.

 

Samolot linii Pakistan International Airlines odbyć miał lot z Lahore do Karaczi. To właśnie w okolicach lotniska, na którym miał wylądować doszło do rozbicia maszyny, kiedy spadła ona na budynki mieszkalne w rejonie Model Colony, czyli znajdującej się nieopodal dzielnicy.

 

Według relacji osób obserwujących to co dzieje się na miejscu katastrofy, mowa jest o wstrząsającym widoku oraz ogromnej tragedii, które pochłonąć mogła życie dużej liczby osób, biorąc pod uwagę fakt, że zginęli najprawdopodobniej wszyscy znajdujący się na pokładzie samolotu, a także mogły nie przeżyć tego zdarzenia osoby zamieszkujący budynki, które uległy zniszczeniu, kiedy uderzył w nie spadający Airbus.

 

Na ten moment ciężko jest mówić o ewentualnych przyczynach katastrofy. W internecie publikowane są natomiast zdjęcia i nagrania z miejsca katastrofy.

 

AKTUALIZACJA [20:25]: Katastrofę przeżyć miało dwoje ludzi znajdujących się na pokładzie Airbusa. Przed tragedią, pilot zgłaszać miał utratę silnika.

 

 

Źródło: NDTV.com ; WP.pl ; Twitter ; Interia.pl

 

Niestety w tym okresie, kiedy cały świat zmaga się z problemem pandemii, docierają kolejne niepokojące wiadomości dotyczące innych tragedii jakie rozgrywają się w poszczególnych częściach naszego globu. Niestety nie inaczej jest i w tym przypadku. Przez ostatnie godziny płyną mrożące krew w żyłach wieści o sile niszczycielskiego żywiołu oraz skutkach, jakie przyniósł on dla wielu ludzi. Służby stanęły przed sporym wyzwaniem, gdyż przeprowadzona została ewakuacja milionów ludzi. Smutne jest jednak to, że pomimo ratunku dla tak ogromnej ilości osób, wciąż aktualizowane są dane dotyczące liczby ofiar śmiertelnych oraz zniszczeń.

 

Natura niejednokrotnie w dziejach ludzkości udowodniała w różnych miejscach na naszej planety, że siła żywiołów potrafi być bezlitosna i miażdżąca, kiedy przychodzi się mierzyć z jej skutkami nam- ludziom. Niestety ochrony oraz ratunku nie zapewnia nam nawet dobrze rozwinięta technologia, kiedy nadciąga prawdziwy kataklizm, którego zaistnienia ciężko jest uniknąć.

 

Tym razem, bardzo dramatyczne wiadomości w mediach dotyczą tego co dzieje się w Azji, a dokładniej w rejonie wybrzeża Indii i Bangladeszu, gdzie uderzył cyklon Amphan siejąc spore spustoszenie. Według ostatnich doniesień życie straciło ponad 80 ludzi. Nie jest natomiast wiadome jak wielu innych ludzi zostało rannych oraz ile jeszcze ciał może zostać ewentualnie odnalezionych. Cyklon przyniósł też bardzo duże zniszczenia dla tamtejszej infrastruktury.

 

Jak podają media oraz użytkownicy mediów społecznościowych, ewakuowanych zostało już co najmniej 5 milionów osób zamieszkujących tamte tereny. Jednym z miast, które zostało dotkliwie potraktowane przez cyklon jest Kalkuta.

 

Wraz z silnym wiatrem nadciągnęły też opady atmosferyczne.

 

 

 

Źródło: dw.com ; o2.pl ; Twitter ; Facebook/@konfliktyPL

 

Niestety doszło do kolejnego skandalicznego ataku wymierzonego zarówno w społeczność katolicką, jak również w pamięć o wyjątkowym Polaku i zasłużonym dla naszego kraju, jak i Polski człowieka. Choć kilka dni temu świętowaliśmy setną rocznicę urodzin świętego Jana Pawła II, który przysłużył się zarówno do upadku komunimzu, wsparcia ludzi w ich zmaganiach z różnymi trudnościami w życiu codziennym i społecznym, a także dialogu między różnymi religiami oraz narodami, to jednak są nawet w naszej Ojczyźnie osoby, chcące w ordynarny sposób obrażać osobę tego wyjątkowego człowieka oraz rodaków  darzących Karola Wojtyłę sentymentem.

 

W nocy doszło do ataku na pomnik świętego Papieża Jana Pawła II w Toruniu (województwo kujawsko-pomorskie). Twarz monumentu upamiętniającego tego wielkiego Polaka pomazano farbą. Na pomniku namalowany został też ordynarny i nieprzyzwoity rysunek. W tym samym miejscu w ostatnich dniach układane były kwiaty przez ludzi emocjonalnie przywiązanych do osoby świętego i wyjątkowego w naszych dziejach człowieka. Niestety nawet tego nie uszanował sprawca, bądź sprawcy nocnego aktu wandalizmu.

 

– Postać papieża Polaka pomalowano farbami, zarówno twarz, jak i pozostałą część. Trwa już oczyszczanie pomnika

– poinformował w dniu dzisiejszym toruński magistrat.

 

Według medialnych doniesień, które miały zostać potwierdzone przez policję, udało się zatrzymać wandala, który miał dopuścić się tego czynu.

 

Jak przekazał portal Interia.pl, powołując się na informacje Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, zatrzymany mężczyzna ukończy w tym roku 20. rok życia i jest mieszkańcem powiatu nowomiejskiego w woj. kujawsko-pomorskim.

 

– Zatrzymany ma niespełna 20 lat i pochodzi z powiatu nowomiejskiego (woj. warmińsko-mazurskie). Około godz. 4 o znieważeniu pomnika zaalarmowana została Straż Miejska

– wyjaśniła cytowana przez Interię podinspektor Wioletta Dąbrowska, oficer prasowa toruńskiej komendy miejskiej.

 

To właśnie strażnicy miejscy mieli zdołać schwytać mężczyznę zaraz po tym, gdy dopuścił się aktu wandalizmu. Do schwytania mężczyzny doszło niemal na gorącym uczynku. Jak pisze Interia, najprawdopodobniej jednak, według śledczych człowiek ten nie działał sam.

 

– Sprawdzamy monitoring. Przesłuchiwani będą również potencjalni świadkowie. Zatrzymany mężczyzna był pijany. Badanie wykazało 1,5 promila w jego organizmie. Jeszcze nie usłyszał zarzutów, gdyż musi wytrzeźwieć

– przekazała podinsp. Wioletta Dąbrowska.

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Wallpaper Flare

W czasie pandemii  oraz podejmowania przez rządy poszczególnych państw różnych strategii dotyczących walki z rozprzestrzenianiem się słynnego już wirusa z Wuhan, wywołanych zostało sporo kontrowersji i dyskusji względem oceny słuszności, a także adekwatności wprowadzanych obostrzeń do zaistniałej sytuacji. Dywagacji oraz różnych opinii na temat podejmowanych przez polski rząd działań nie brakuje również w naszym kraju. Dlatego też, ciekawa dla wielu będzie zapewne treść wypowiedzi pewnego szwedzkiego lekarza, który zabrał głos po jednej z ostatnich opinii wygłoszonych publicznie przez polskiego ministra zdrowia.

 

Podczas środowego spotkania z dziennikarzami, minister Łukasz Szumowski odniósł się do jednego z pytań dotyczących kontrowersji wokół tego, czy nie właściwsze byłoby podejście do tematu walki z pandemią takie jakie zastosowano w Szwecji. Polski minister zdrowia stwierdził wówczas, że podejście władz szwedzkich to model darwinistyczny. Zdaniem Łukasza Szumowskiego, nie moglibyśmy sobie pozwolić na takie postępowanie w Polsce, narażając przy tym życie starszych ludzi, których egzystuje u nas spora grupa.

 

Wypowiedź ministra odnotowali też szwedzcy dziennikarze. Choć tamtejsze media sugerować mają brak zasadności w tym co powiedział Łukasz Szumowski, to jednak inaczej na tę sprawę patrzy Jon Tallinger ze Szwecji,czyli lekarz który w ostatnim czasie zdecydował się ujawnić zalecenia władz w sprawie medycznego selekcjonowania ludzi przebywających w domach opieki. Rozmowę z nim przeprowadziło Radio Szczecin.

 

– To oczywiste, że koncepcja uzyskania odporności stadnej, jest w gruncie rzeczy modelem darwinistycznym. Pozwala przecież poświęcać życie słabszych. Władze starają się wmówić nam, że robią zupełnie coś innego. Jednak każdy zdrowo myślący człowiek wie, że zaniechanie przez Urząd Zdrowia Publicznego działań chroniących społeczeństwo przed koronawirusem, jest sposobem na uzyskanie odporności stadnej

– stwierdził szwedzki lekarz w wywiadzie udzielonym polskiej rozgłośni radiowej.

 

Jakiś czas temu Jon Tallinger postanowił upublicznić przesłane szwedzkim placówkom opieki zdrowotnej instrukcje dla pracowników. Władze zalecały w ich treści miejscowym lekarzom, aby ci nie kierowali do szpitali na terapię tlenową pensjonariuszy, którzy zostali zakażeni koronawirusem i zmagają się z problemami przy oddychaniu.

 

W opinii tego szwedzkiego lekarza, odmawianie starszym ludziom tak podstawowej terapii jak podanie tlenu skutkuje przedwczesną śmiercią wielu tysięcy mieszkańców Szwecji, będących w starszym wieku.

 

 

Źródło: Radioszczecin.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Wallpaper Flare