Czy integracja z imigrantami wyszła Szwedom na dobre? Poseł Krzysztof Bosak przytoczył szokujące dane. Chyba można było się tego spodziewać. 

Od kilku lat do Europy napływają imigranci. Lewica twierdzi, że w masowej imigracji oraz polityce „otwartych drzwi” nie ma nic złego. Krzysztof Bosak z ramienia partii Konfederacja udostępnił jednak szokujące dane.

 

Stwierdził też, że integracja w Szwecji niby się udała, natomiast pojawia się coraz więcej ataków terrorystycznych i ludzie coraz bardziej się boją.

 

„Integracja społeczna imigrantów w Szwecji generalnie się udała, mówi lewica. Generalnie tak, jeśli uznać ataki granatami i wybuchy bomb za normalny element nowoczesnej tkanki miejskiej szwedzkich miast.”

– napisał na swoim oficjalnym Twitterze.

 

Pod swoim Tweetem zamieścił wykres:

Dane szokują. Myślicie, że można było to przewidzieć?

 

Źródło: nczas.com, twitter.com

Foto: zrzut ekranu

 

Przez ostatnie kilka lat, w sieci stosunkowo często publikowane były zdjęcia i nagrania, które mogą bulwersować i szokować internautów. Na taki stan rzeczy składa się kilka czynników. Jak się jednak okazuje, ciągle da się odnaleźć na portalach społecznościowych wstrząsające mniej lub bardziej popularne filmy, które mogą wywoływać grozę i obawy przed podróżowaniem do Paryża i innych francuskich miast.

 

Mrożące krew w żyłach sceny zarejestrowano na przestrzeni ostatnich kilku lat we Francji zarówno przy okazji zamachów terrorystycznych, tłumienia protestów żółtych kamizelek i mających przy tym miejsce zamieszek z udziałem demonstrantów oraz funkcjonariuszy tamtejszej policji, jak również innych groźnych sytuacjach, do których doprowadzały przestępcze, a nawet patologiczne zachowania, których dopuszczają się niektórzy z napływających do Francji imigrantów.

 

Poniższe nagranie zostało udostępnione na Facebooku przez pewnego Portugalczyka już rok temu, jednak nadal oceniane jest jako wstrząsające dla internautów w różnych częściach kontynentu. Post z dołączonym materiałem jest również udostępniany dalej przez wielu użytkowników portalu Facebook.

 

Na tym krótkim filmie widzimy, jak grupa ciemnoskórych i zapewne młodych mężczyzn wykrada rzeczy podróżujących osób z jadącego ulicą autobusu po otwarciu luku bagażowego.

 

 

As Férias Começaram "Cuidado Com As Malas" Em Paris França.🇫🇷🇪🇺😥😤

Gepostet von Paulo Silva am Mittwoch, 18. Juli 2018

 

 

Źródło: Facebook.com/pauloramos.silva.7

Na naszym portalu, niestety niejednokrotnie musieliśmy informować w ostatnich latach o działaniach przestępczych, których ofiarami padali nasi obywatele w innych krajach Europy. Tak też było w tym przypadku. Do naszej redakcji trafiła relacja człowieka- pana Dawida, który wraz z rodzina wybrał się na wakacje do Włoch. W rejonie Mediolanu oraz jego bliskich napotkała wyjątkowo przykra sytuacja, w której padli oni ofiarami przestępców. Dla polskiej rodziny bulwersujące było też to jak zostali potraktowani przez urzędników i funkcjonariuszy w tamtym rejonie Włoch.

 

Po ciężkim sezonie postanowiłem wraz z rodziną spełnić marzenia i zwiedzić piękne zabytkowe północne Włochy.
Udaliśmy się w podróż większym autem 9 osobowym vanem co okazało się dużym  błędem. We Włoszech planowaliśmy spędzić 2 tygodnie od 15 września do 29. Korzystając z aplikacji podróżnej co 2-3 dni zmienialiśmy lokalizacje i podróżowalismy od Wenecji po San Remo. 26 września odwiedziliśmy Monaco zaś 27 pożegnaliśmy Włoską Riwiere Savone i powoli kierowaliśmy sie w kierunki Polski z punktem noclegowym u rodziny we Wiedniu.
Trasa Savona Wiedeń prowadzi autostradą przed Mediolan znaną jako europejska stolicę mody i elegancji.
Korzystając z przewodników po Mediolanie dowiedzieliśmy się dwóch rzeczy: -centrum miasta wieczorami jest niebezpieczne, oraz że Milan posiada bardzo duża strefę Zone Trafico Limito – Krakowski odpowiednik strefy A i B. Intuicja podpowiedziała mi, że najlepszym miejscem, aby zostawić swoje auto będzie parking obok stacji metra pod jednym z największych stadionów w Europie San Siro.
Ulica Via Pisano znajduje się 100 metrów od stacji metra i 200 metrów od stadionu, zaś obok są parki restauracje. W moim odczuciu bezpieczna okolica. Około godziny 15:00 zabraliśmy z busa najbardziej potrzebne nam rzeczy i udaliśmy się na 2-3 godzinne zwiedzanie Mediolanu.
Mając na uwadze, że w centrum takich miast jest dużo kieszonkowców ilość pieniędzy i dokumentów zabranych ze sobą ograniczyliśmy do minimum. Godzina 17:50 wracamy do samochodu i tu zaczyna się jeden wielki dramat.
Żona zauważyła, że tylną szyba została wybita i co najgorsze wszystko co mieliśmy ze sobą na wakacjach zostało skradzione ! Lista jest zatrważająca:
8 toreb / walizek a w ich:
Ubrania, pieniądze w Polskiej walucie pochowane po samochodzie i walizkach około 4000 złotych, wszystkie dokumenty od samochodu, zdrowotne, ksiązeczki zdrowia dziecka, faktury firmowe, laptop PC,zapasowy telefon Iphone, klucze od mieszkania w Krakowie, zabawki dziecka m. in. rowerki, pamiątki z wakacji i klubu piłkarskiego Juventus, podróżny sprzęt kuchenny, akcesoria do łazienki ,akcesoria dziecięce tj.: pampersy, apteczka, przewijak, mleko.
Szacowany koszt wraz z uszkodzeniem auta szacujemy na 15 tysięcy złotych.
I teraz największy tragizm całej sytuacji. Pierwszą reakcją naszą była panika, gdyż jesteśmy z półtorarocznym dzieckiem w wielkim europejskim mieście bez niczego.
Zacząłem wypytywać pobliskich mieszkańców co robić i czy niczego nie widzieli.
Mieszkańcy pomogli mi zadzwonić na policję i od razu spotkał Nas pierwszy szok! Policja we Włoszech w takich sprawach nie interweniuje. w ponad milionowym mieście musimy szukać posterunku z rozbitym szybą w aucie jesteśmy skazani na siebie!
W międzyczasie poinformowaliśmy o sytuacji rodzinę i nawiązaliśmy dzięki portalowi społecznościowemu kontakt z Polakami mieszkającymi w Mediolanie.  Nie mieli oni dla Nas dobrych informacji, przekazali Nam, że policja praktycznie nie funkcjonuje przy takich sprawach i, że takie sprawy są na porządku dziennym. dzielnica San Siro jest dzielnicą imigrancką i takie kradzieże się zdarzają bardzo często . Skontaktowaliśmy się też z konsulem Polskim w Mediolanie czyli będącym na miejscu. I kolejny raz się załamaliśmy. Pan pracujący w konsulacie którego imiona nie pamiętam zapewne ze stresu i nerwów poinformował nas, że konsul generalnie już nie pracuje, gdyż jest piątek po 17 i sami musimy udać się na policje ona na pewno nam pomoże w końcu jesteśmy obywatelami UE.
Oczekiwaliśmy jakiejkolwiek pomocy w końcu zostaliśmy bez niczego z małym dzieckiem które musi jeść nie wspominając o zmianie pampersów!
Wiedzieliśmy też, że Włosi maja problem z j. angielskim dlatego nalegałem na interwencje Pana z konsulatu aby udał się z nami na posterunek w celu pokonania bariery językowej. Kiedy w końcu udało się nam znaleźć posterunek, czas oczekiwania na przyjęcie zgłoszenia wynosił  ponad dwie godziny. W tym miejscu pragnę nadmienić, że jedyna osobą która naprawdę chciała nam pomóc i nas wspierała telefonicznie jest Pan Stefan Bielański międzynarodowy korespondent polskich i włoskich mediów.
Od początku wizyta na posterunku przypominała cyrk Monty Phytona. Wreszcie koło 21:50 zostaliśmy przyjęci.
Na pytanie czy rozmawiają po angielsku dostaliśmy odpowiedź: „little”. Zapytano nas czy zeznania chcemy składać po polsku czy angielsku, zdecydowaliśmy się aby było sprawniej na język angielski w odpowiedzi usłyszeliśmy że jest na posterunku wersja Polska papierowa  wiec lepiej w ojczystym języku.
W międzyczasie poprosiliśmy o pomoc w podstawowym zaopatrzeniu dla dziecka w zamian dostaliśmy tylko adres okolicznych aptek.
Poprosiłem również o pozostawienie na noc okradzionego i rozbitego auta na parkingu policyjnym który był bez szyby na co odpowiedzieli że jest to nie możliwe. Adresu strzeżonego parkingu tez nie dostaliśmy.  Jeden z Panów Mundurowych przyniósł karton i taśmę, abyśmy sami zabezpieczyli auta od włamania, taśma klejąca oczywiście do zwrotu. To jest jakaś kpina! Zapytałem się czy będą robić zdjęcia z włamania powiedzieli: PO CO? Pytałem o odciski palców NIE MA TAKIEJ POTRZEBY. Prosiłem o interwencję, od razu na miejscu abym wskazał gdzie parkowałem i gdzie są pobliskie slumsy. Odpowiedź policji- DAMY SOBIE RADE NAJPIERW MUSIMY ZNALEŹĆ TŁUMACZA W PONIEDZIAŁEK ABY PRZETŁUMACZYĆ WASZE ZEZNANIA!
Tak właśnie traktowani są w Mediolanie turyści z Polski obywatele innego kraju UE- aby zbyć. Załamani bez okazania żadnej pomocy opuściliśmy posterunek rozbitym autem bez szyby zapewnienia konsula, że policja nam pomoże okazały się kpiną. Racje mieli Polacy z Mediolanu, ze policja nie działa i nam nie pomoże. Nie mam pretensji i żalu o skradzione rzeczy to są tylko dobra materialne na które ciężko pracowałem ale do się to odrobić TRAGEDIĄ I SKANDALEM  w tej sytuacji jest podejście Włoskich służb i Polskiego MSZ do kradzieży. Wszyscy maja to w głębokim poważaniu. Tłumaczenia konsula, że to jest Europa zachodnia i takie rzeczy się dzieją! Jako Polak mieszkaniec Krakowa mogę powiedzieć jedno- w nosie mam taką Europe która dała się sterroryzwać islamskim imigrantom i nic nie mogę z tym robić. Po takiej sytuacji każą żyć dalej i dawać się okradać w biały dzień- przecież to norma. 
Na to nie ma mojej zgody dlatego proszę o nagłośnienie tej sprawy może ktoś poczuje się do jakiejkolwiek odpowiedzialności i cokolwiek się zmieni aby kolejni turyści z Polski i innych krajów UE tak chętnie zwiedzający Italię nie zostali potraktowani w tak skandaliczny sposób jak My!
Warto w tym miejscu wspomnieć, że chociaż po kryzysie migracyjnym spore poparcie zyskali prawicowi politycy we Włoszech (przykładowo burmistrzem Rzymu została Virginia Raggi z Ruchu Pięciu Gwiazd). Kraj ten wciąż jednak zmaga się z przestępczością oraz przestępczymi działaniami, w tym tymi prowadzonymi przez nielegalnych imigrantów.
Urząd burmistrza w Mediolanie sprawuje obecnie Giuseppe Sala z socjaldemokratycznej partii PD, której ideologię określa się też jako lewica-chrześcijańska.
Mamy nadzieję, że takich przypadków jak opisanych przez pana Dawida będzie coraz mniej, a nasi rodacy będą poważnie traktowani, gdziekolwiek nie postanowią wypoczywać wraz ze swoją rodziną.
Fot.: Wikimedia Commons

Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Niemiec ostrzegł przed kolejną falą migracji. Zagroził również, że fala imigrantów może być o wiele większa. Jego zdaniem powinno się patrolować granice. 

Na pewno pamiętacie ogromną falę migracji w 2015 roku. Unia Europejska nawoływała wtedy do otwarcia granic dla migrantów z krajów muzułmańskich, którzy według Unii Europejskiej uciekali przed wojną i ubóstwem. Kanclerz Niemiec – Angela Merkel prowadziła wtedy politykę otwartych granic wpuszczając przy tym miliony uchodźców do Europy.

 

Teraz Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec – Horst Seehofer ostrzegł przed kolejną falą migracji i zapewnił, że ta fala może być dużo większa niż w 2015 roku.

 

Musimy jeszcze bardziej pomóc naszym europejskim partnerom w patrolowaniu granic zewnętrznych UE; pozostawiliśmy ich samych sobie zbyt długo. Jeśli tego nie zrobimy, ponownie zobaczymy falę uchodźców, jak w 2015 r., może nawet większą niż cztery lata temu.

-powiedział w ostatnim wywiadzie.

 

Zapewnił także, że kanclerz Angela Merkel popiera go w jego działaniach.

 

Przypomnijmy jednak, że ten sam minister jakiś czas temu w jednym z wywiadów apelował o to, by pomóc Turcji ws. uchodźców.

 

Tak, więc czy jego słowa na pewno są szczere?

 

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl

Foto: prostozmostu/archiwum

Jak widać Francuzi się budzą. Teraz prawdę o Francji postanowił zdradzić znany, francuski aktor. Jego słowa chyba już nikogo nie zdziwią. 

Jak widać Francuzi coraz częściej się budzą. Znany, francuski aktor – Fabrice Luchini postanowił wypowiedzieć się na temat swojej ojczyzny.

 

Jego słowa chyba nikogo nie zdziwią. Stwierdził bowiem, że Paryż jest miejscem nieprzyjemnym zarówno dla turystów jak i również dla zwykłych mieszkańców.

 

Paryż jest subtelnie brudny, niczym miasto na Bliskim Wschodzie. Anne Hidalgo udało się uczynić z Paryża miasto, które nie nadaje się już absolutnie do mieszkania, a więc można go tylko zwiedzać.

-powiedział znany aktor.

 

Byliście we Francji? Sądzicie tak samo jak Luchini?

 

Źródło: medianarodowe.com

Foto:

W ostatnim czasie niejednokrotnie pisaliśmy o incydentach oraz działaniach policji związanych z przestępczością, w którą zamieszani są pseudokibice. Spora część tych spraw wiąże się ze zdarzeniami jakie mają miejsce na południu naszego kraju.

 

Przez ostatnie kilka lat, Centralne Biuro Śledcze Policji przeprowadziło liczne działania, które zaowocowały wyjątkowo skutecznym rozbiciem przestępczych struktur tworzonych przez ludzi wywodzących się ze środowiska bojówkarzy utożsamiających się z polskimi klubami sportowymi.

 

Przy zaangażowaniu antyterrorystów, sporą ilość pseudokibiców zajmujących się działalnością przestępczą trafiło za kratki w województwie małopolskim, a także śląskim. Nie wyeliminowało to jednak całkowicie niebezpiecznych incydentów, które mogą budzić niepokój mieszkańców południa Polski.

 

Dowodem na to jest fakt, że przykładowo w Krakowie policja nadal ma co robić. Jak informowaliśmy na łamach naszego portalu, pod koniec lipca spłonęły tam samochody należące do osób znanych w środowisku pseudokibiców Wisły Kraków.

 

W przypadku spalonego BMW na terenie osiedla Kurdwanów, pożar został wywołany przez eksplozję, która najprawdopodobniej została spowodowana użyciem granatu przez sprawców zajścia. Jednej z lipcowych nocy eksplozja zatrzęsła szybami okien w okolicznych blokach, a ogień trawiący luksusowe auto wznosił się nawet na wysokość 4-piętrowego bloku.

 

Zdaniem niektórych z mieszkających tam osób, chwilę przed wybuchem słyszeli oni kilka wystrzałów jakby ktoś posługiwał się pistoletem. Niektórzy twierdzą również, że widzieli mężczyzn, którzy jednym lub dwoma samochodami uciekli ulicą Wysłouchów po uprzednim rzuceniem granatu. Kiedy BMW eksplodowało, ludzie wybiegali z klatek w celu ratowania swoich pojazdów.

 

Choć jak pisaliśmy w jednym z artyułów, podejrzenia w tej sprawie szybko padły na bojówkarzy sympatyzujących z Cracovią, to jednak nie jest to jedyna wersja dotycząca tego kim byli sprawcy wybuchu, którzy posunęli się do użycia w środku krakowskiego osiedla granatu.

 

Okazuje się bowiem, że właściciel zniszczonego samochodu chociaż przed laty związany był ze środowiskiem pseudokibiców Wisły Kraków, to jednak nie jest on obecnie członkiem chuligańskiej bojówki i nie z tą społecznością wiązała się w ostatnim czasie jego działalność.

 

Możliwe jest natomiast, że wdał się on w porachunki z gangsterami pochodzącymi z Ukrainy. Prawdopodobne jest więc też, że to pochodzący stamtąd przestępcy zdecydowali się zastraszyć go wysadzając w powietrze jego drogie auto, a porachunki dotyczące sympatii kibicowskich nie odgrywały tu znaczącej, a nawet żadnej roli. Na oficjalne ustalenia trzeba jednak zapewne poczekać.

 

Policja po wybuchu nie zdecydowała się obszernie informować o tym co wiadomo o okolicznościach tego zajścia, oraz jakie dokładnie działania prowadzone są w tej sprawie.

 

Podpalony samochód

Na Kurdwanowie dresiarze podpalili w nocy samochód na środku osiedla, wokół kilkudziesięciu innych zaparkowanych. Ludzie wybiegali przestawić swoje auta. Została wezwana Straż Pożarna oraz Policja.

Gepostet von Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK am Dienstag, 23. Juli 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK

Fot.: Wikimedia Commons

 

Ta historia mrozi krew w żyłach. Wydarzyła się niemal 2 lata temu. Wtedy to  nieopodal wybrzeży Libii  służby morskie odnalazły wrak, a w nim szczątki kilkudziesięciu imigrantów. Zostali oni najprawdopodobniej  rozszarpani przez rekiny. Liczba  odnalezionych ciał to  30 osób.  Około 40 dalszych zostało uznanych za zaginione.

 

Migranci próbowali dostać się do Włoch. Przemyt ludzi z Libii do Włoch w ostatnim czasie zmalał za sprawą porozumienia między krajami o zacieśnieniu współpracy w zakresie zwalczania tego zjawiska, ale nie odstrasza to śmiałków, którzy za pomocą łodzi i pontonów próbują dostać się do Europy.

 

Na jednej z takich przepraw doszło do tragedii. Szczegółów wypadku nie poznamy już zapewne nigdy. Służby uratowały do tej pory 44 osoby, 40 uznano za zaginione a 30 zginęło. Wśród tych ostatnich było troje dzieci i 18 kobiet.

 

PJ

Za:RMF24
Ggia/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0
Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe

Była minister ds. imigracji Danii zaapelowała do wszystkich imigrantów, by wrócili do domu i odbudowali kraj, z którego przybyli.

Podobnie jak wszystkie kraje Europy Zachodniej, które przyjęły dużą liczbę migrantów muzułmańskich z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, Dania miała trudności z powstrzymaniem tych migrantów z Zachodu. Jak się okazuje jeszcze trudniej było zmusić ich do pracy.

 

Jeśli nie potrzebujesz już naszej ochrony, a twoje życie i zdrowie nie są już zagrożone w twoim kraju, a szczególnie w Somalii, musisz oczywiście wrócić do domu i odbudować kraj, z którego pochodzisz.

-– powiedziała była duńska minister ds. imigracji.

Przypomnijmy, że od 2017 roku duńska służba imigracyjna rozpoczęła kompleksowe przeglądy „zezwoleń na pobyt dla uchodźców” i cofnęła zezwolenie na pobyt prawie 1000 migrantom z Somalii.

 

Ponadto duński parlament zatwierdził również nową politykę, zgodnie z którą przestępczych migrantów relokuje się na bezludną wyspę przed deportacją. Ideą tej polityki jest ograniczenie rozprzestrzeniania się migrantów.

 

Niestety większość muzułmańskich migrantów nie chce się asymilować  i integrować ze społeczeństwem europejskim, co nadal stanowi ogromny problem, z którym większość partii liberalnych i partii centroprawicowych nie potrafi się uporać.

 

Jeżeli rządy europejskie nie przyjmą rozsądnej polityki migracyjnej w Europie będą rozprzestrzeniać się islamskie ekstremistyczne ataki, masowe gwałty, strefy zakazu, okaleczanie żeńskich narządów płciowych, małżeństwa dzieci oraz antysemityzm.

 

Źródło: voiceofeurope.com

Foto: wikimedia.org/ zrzut ekranu

Holender postanowił trochę odpocząć i wyjechać na wakacje. Niestety nie skończyło się to dla niego dobrze. Po powrocie zauważył, że jego posiadłość zajęli imigranci.

Przedsiębiorca z Amsterdamu postanowił pojechać sobie na wakacje. Po powrocie zauważył, że w jego firmie zamieszkało kilku…imigrantów. W sieci pojawił się filmik, na którym widać, że z firmy zrobiono sobie darmowy hotel oraz śmietnik.

 

Co ciekawe Holender nie potrafił wyrzucić ich ze swojej firmy. Ba! To imigranci chcieli wyrzucić go z jego posiadłości. Dzięki udostępnionemu nagraniu sprawę udało się szybko wyjaśnić.

 

Żeby było jeszcze śmieszniej media informują, że imigranci byli bardzo zdziwieni, kiedy kazano im opuścić lokal.

 

Skąd wzięli się imigranci w firmie Holendra?

 

Zaprosiła ich znana aktorka Alicia Kays. Przypomnijmy, iż jest założycielką organizacji We Are Here, która wspiera zarówno środowiska LGBT jak i środowiska imigranckie.

 

Źródło: parezja.pl, ndie.pl

Foto: zrzut ekranu/ YouTube