Niemiecki dziennik „Bild” naświetlił sprawę nietypowego trendu. Okazuje się, że migranci ze statusem uchodźców w Niemczech jeżdżą regularnie na wczasy do Syrii i okrężną drogą wracają do Niemiec. Luki prawne pozwalają na to bez utraty cennego dla nich statutu uchodźcy, który pozwala korzystać z pakietów zapomogi socjalnej.

 

Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer zapowiada ukrócenie tego procederu. W rozmowie z Bilder dość nieporadnie przyznał, że precedens jest znany od jakiegoś czasu, ale wciąż nie opracowano skutecznej metody jego ukrócenia.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), którym kieruje Seehofer, zapowiada bezdyskusyjne odbieranie statusu uchodźców i deportacje wszystkich Syryjczyków i obywateli innych państw praktykujących ten trend.

Na czym on właściwie polega? Śledztwo dziennikarskie Bildu obnażyło prosty proces manipulacji dokumentami. Uchodźcy, np. z Syrii, zgłaszają się do ich ambasady w Niemczech z prośbą o wydanie tymczasowego dokumentu zezwalającego na wjazd do kraju. Choć to z punktu widzenia prawa nielegalne, ani dyplomaci ani sami zainteresowani turyści nic sobie z tego nie robią.

Następnie przylatują na lotniska blisko syryjskiej granicy, po czym jadą do kraju na na miłe urlopy. Niemiecka gazeta szacuje, że koszt takiej wyprawy to ok. 800 euro. Organizacją podobnych wycieczek zaczęły zajmować się nawet biura podróży.

Sprawa powrotu nie jest trudniejsza. Wystarczy udać się do kraju ościennego na syryjskich dokumentach i wrócić do Niemiec na niemieckich. W przypadku komplikacji tzw. uchodźcy lecą do Danii, gdzie zgłaszają zagubienie dokument, po czym z urzędu otrzymują nowy.

Niemieckie media nie kryją oburzenia. Zorientowały się, że biedni w ich przekonaniu uchodźcy tak naprawdę wykorzystują słabość państwa. „To oburzające” – stwierdza Bild.

 

/bs/

źródło: rmf24.pl

Włochy mają dość! Od teraz będą karać za…pomoc imigrantom.

Na początku tego tygodnia włoski rząd przegłosował ustawę na temat karania organizacji pozarządowych, które w jakikolwiek sposób pomagają imigrantom uratowanym nad Morzem Śródziemnym dostać się do Włoch. Grzywna może wynieść nawet 1 milion euro!

 

„Dekret bezpieczeństwa daje więcej uprawnień policji, tworzy więcej kontroli granicznych i zapewnia dodatkowe siły do aresztowania mafiosów. Dziękuję wam, Włochom i Najświętszej Maryi Pannie.” – napisał w swoim oświadczeniu wicepremier Włoch – Matteo Salvini.

 

1 milion euro to dość wysoka kara. Początkowa kara miała wynieść 50 tysięcy euro, lecz teraźniejszą grzywnę wymyślił Salvini. Ma ona dotyczyć statków ratowniczych.

 

„To są płatne podróże zorganizowane przez mafię przemytników ludzi, która potem wykorzystuje te pieniądze na zakup broni i narkotyków. A zatem rozbicie tego przemytu oznacza ratowanie życia.” – tak jakiś czas temu powiedział wicepremier Włoch.

 

Jak można się spodziewać wielu nie podoba się nowa ustawa. Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka sądzą, że nowe prawo prowadzi do podziałów społecznych i na pewno nie jest dobre dla imigrantów. Dodają, że jest to znaczne nadużycie władzy.

 

Źródło: o2.pl

Foto: wikimedia.org

 

 

 

 

W Niemczech doszło do ataku na prawicowego polityka. Najprawdopodobniej lewicowi aktywiści chcieli spalić mężczyznę i jego partnerkę żywcem w ogrodowej altanie. Uratowała go reakcja partnerki.

 

Do ataku na polityka prawicowej part Alernative for Deutschland, Sebastiana Kocha doszło w niemieckiej miejscowości Rendsee. W ubiegłą sobotę odbywało się tam spotkanie młodzieżówki partii – Junge Alternative.

 

Po imprezie polityk związany z AfD, czyli partią, która nie kryje się ze swoimi antyimigranckimi poglądami, postanowił zostać na terenie obiektu na noc. Wraz z dziewczyną Koch spał w drewnianym budynku w ogrodzie. Obudziły ją dobiegające z zewnątrz hałasy. Zauważyła ogień i uciekającą osobę za oknem. Partnerka Kocha natychmiast obudziła polityka, dzięki czemu uratowali się z płonącej altany. W pobliżu znaleziono pojemnik na benzynę, którą oblano zabudowanie.

 

Niemiecka prokuratura bada sprawę. Sam Koch podejrzewa, że zamachu mogli dokonać lewicowi ekstremiści, którzy jak mówi – wielokrotnie grozili śmiercią jemu oraz innym prawicowym politykom.

 

Jak pisze portal Pch24.pl zaledwie kilka dni temu zdemolowano blok, w którym mieszkał inny polityk partii – Burkhard Korneffel. Lewicowi aktywiści namalowali napisy nawołujące do walki z faszyzmem. Nagrali również film z tego zdarzenia, gdzie wprost chwalą się atakiem na polityka.

 

Poniżej zdjęcie na którym widzimy Sebastiana Kocha obok podpalonego domku w którym spał. Tutaj można obejrzeć wywiad z politykiem.

 

 

Źródło: PH24.pl

Do tragicznego zdarzenia doszło dziś w Niemczech. 40-letni imigrant pochodzący Erytrei wepchnął pod jadący pociąg matkę z synem. 8-latek nie żyje.

 

Dziś w godzinach przedpołudniowych na dworcu kolejowym w niemieckim Franfurcie nad Menem doszło do kolejnej tragedii spowodowanej przez imigrantów. 40-letni mężczyzna, pochodzący prawdopodobnie z Erytrei popchnął na tory ośmiolatka i jego matkę. Kobiecie udało się przesunąć i ocalić życie, jednak chłopiec wpadł prosto pod pędzący pociąg. Zmarł na miejscu.

 

Jak pisze Interia.pl nie wiadomo co spowodowało atak mężczyzny na niewinnych pasażerach, jednak nie był to pierwszy atak tego imigranta. Prawdopodobnie była to jedynie żądza zabójstwa, gdyż z dotychczasowych ustaleń wynika, że sprawca nie znał swoich ofiar. Już wcześniej próbował wepchnąć inną osobę nad tory, jednak bez powodzenia.

 

Rzeczniczka frankfurckiej policji, Isabell Neuman poinformowała, że sprawca został złapany na terenie dworca, dzięki szybkiej reakcji świadków zdarzenia. Teraz trwa policyjne dochodzenie w sprawie Erytreiczyka.

 

Jest to kolejny atak na lokalnej ludności w krajach zachodnich. Regularnie słyszymy o przemocy stosowanej przez imigrantów wobec Niemców, Francuzów czy Belgów. Do podobnego incydentu doszło zaledwie tydzień temu w Voerde, gdzie Rom z serbskim paszportem popchnął pod pociąg kobietę, która również zginęła  na miejscu.

 

Tak wyglądał dworzec kolejowy po całym zdarzeniu. Ze względu na ofiary śmiertelne została zamknięta duża jego część:

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Dominik Tarczyński znany jest z ostrych i wyrazistych poglądów. Tym razem, na antenie tureckiej telewizji TRT World ostrzegł nielegalnych imigrantów przed przybyciem do Polski. Zrobił to nad wyraz jednoznacznie i ostro.

 

Polski polityk stwierdził m.in.:

Jeśli nie chcesz zostać aresztowany, jeśli nie chcesz zostać zastrzelony, nie zbliżaj się do Polskiej granicy. Wtedy będziesz bezpieczny. To nie my, to nie nasza policja, która przyszła Cię skuć, popchnąć lub aresztować, to Ty który próbowałeś złamać nasze prawo!

 

Jak uważacie, poskutkuje?

 

Źródło: Facebook.com

Foto: zrzut z Facebook.com

Ogromny skandal może wybuchnąć niebawem w USA. Doszło do serii zatrzymań związanych z przemytem narkotyków. Wczoraj aresztowano kilkunastu żołnierzy Marines podejrzanych o przemyt narkotyków i nielegalnych imigrantów.

 

Wczoraj w Kalifornii w USA doszło do aresztowania 16 żołnierzy Marines. Póki co nie wiadomo jakie dokładnie zarzuty zostaną postawione aresztowanym. Jak czytamy na portalu nczas.com poinformowano jedynie oskarżeniach za możliwy udział w przemytach z Meksyku do USA narkotyków oraz nielegalnych imigrantów. Zamieszani mogą być także w inne przestępstwa narkotykowe.

 

Nie jest to pierwszy taki przypadek związany z marines, o którym służby poinformowały w ostatnim czasie.  Zainteresowanie władz 16 żołnierzami rozpoczęło się od dochodzenia w sprawie 2 innych żołnierzy z tej samej bazy. Na początku lipca oskarżono ich o  przemyt imigrantów dla własnego zysku.

 

Korpus Piechoty Morskiej USA poinformował również o kolejnych 3 zatrzymanych. Ich także podejrzewa się o powiązania z nielegalnymi przemytami i przestępstwami narkotykowymi. Zatrzymani wczoraj żołnierze marines w najbliższym czasie zostaną postawieni przed sądem wojskowym USA.

 

Co na to władze USA ze znanym z niechęci do imigrantów z prezydentem Donaldem Trumpem na czele? Póki co nie znamy oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Grupa imigrantów zatrzymywała samochody próbując zablokować drogę prowadzącą do granicy włosko-francuskiej. Jeden z zaatakowanych samochodów był na polskich tablicach rejestracyjnych…

 

Zamaskowani imigranci próbując doprowadzić do chaosu na drodze, zachowywali się wyjątkowo hałaśliwie. Co ciekawe, lokalna policja nie potrafiła uporać się z takim zachowaniem ciemnoskórych mężczyzn. Można powiedzieć nawet, że funkcjonariusze przyjęli dość bierną postawę przy okazji całej niebezpiecznej sytuacji.

 

Kiedy imigranci rzucili się na samochód na polskich tablicach rejestracyjnych, spotkała ich, jak również nagrywającego całe zajście mężczyznę niemiła „niespodzianka”. Kobieta bez dłuższego zastanowienia ruszyła dalej, potrącając zgromadzonych mężczyzn.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

Facebook/@AdaamStarz ; dorzeczy.pl

MB

W ucieczce przed policją 33 migrantów zostało rannych w wypadku drogowym na autostradzie w północnej Macedonii.

Gdy tylko patrol policyjny dowiedział się o minibusie pełnym imigrantów chciał go zatrzymać. Holownik, który kierował pojazdem, próbował najpierw odjechać. Kiedy zdał sobie sprawę, że mu się nie uda, wyskoczył z poruszającego się minibusa.

Minibus zjechał z chodnika 45 kilometrów na północ od granicy greckiej i uderzył w głęboki na 14 metrów rów. Do całego wydarzenia doszło w Macedonii Północnej.

Podczas wypadku 24-letni obywatel Macedonii doznał poważnych obrażeń.

Stacja telewizyjna A1 informuje, powołując się na prokuratora, że rannych jest 33 migrantów w tym dzieci.

Szlak bałkański w tym Grecja jest uważany za zamknięty. Jednak wciąż wielu imigrantów przez kraje bałkańskie próbuje dostać się do Europy. Północna Macedonia jest zwykle pierwszym przystankiem na tej trasie do Grecji. Wielu (liczba sięga nawet tysięcy) nielegalnych imigrantów wciąż utknęła zwłaszcza w Serbii i Bośni i Hercegowinie.

Czy ktoś jest w stanie zatrzymać nielegalnych imigrantów? Czy Zachód zdaje sobie sprawę z problemu? Na razie jednak nie widać żadnych postępów.

Źródło: deutsch.rt.com

Foto: Pixabay.com

Tragiczny wypadek busa z imigrantami jadącego do Europy. W wyniku zdarzenia zginęło 17 osób, rannych jest aż 50. To najprawdopodobniej obywatele Afganistanu, Bangladeszu i Pakistanu.

 

Do wypadku doszło w Turcji, w prowizji Wan graniczącej z Iranem. Pojazd miał nielegalnie przekroczyć granice i jechać wprost do Europy. Okoliczności zdarzenia drogowego wciąż pozostają niejasne, jednak najprawdopodobniej kierowca stracił panowanie nad pojazdem i wpadł w poślizg.

 

Najbardziej zadziwia fakt, że busem przeznaczonym dla maksymalnie 18 osób jechało aż 67 ludzi. Kilkukrotne przeładowanie mogło mieć decydujący wpływ na rozmiar wypadku jak i sam poślizg pojazdu. Lokalne władze potwierdziły już, że śmierć poniosło aż 5 dzieci i sam kierowca.

 

Narodowość poszkodowanych nie jest jasna, jednak najprawdopodobniej są to obywatele Afganistanu i Pakistanu oraz Bangladeszu.

 

źródło: Poinformowani.pl