Chiny i Indie to największe państwa na świecie pod względem ludności. Jak podaje Wikipedia, w 2018 liczby te wynosiły kolejno 1 401 585 247 i 1 359 527 235. Wojna między tymi krajami miała miejsce w 1966. Wtedy powodem sporu były obszary Aksai Chin i tzw. NEFA, są to tereny górzyste. Wtedy to Chiny zaatakowały pierwsze, a Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wyszła górą. Konflikt spowodowany był nieuregulowaniem kwestii granic między Indiami a Chinami. Te drugie straciły wizerunkowo na arenie międzynarodowej, ponieważ zostały uznane za agresora. Wikipedia mówi o 1383 zabitych 1 047 rannych 1 696 zaginionych 3 968 wziętych do niewoli po stronie indyjskiej i 722 zabitych 1 697 rannych po stronie Chińskiej Republiki Ludowej. W 1993 roku oraz 3 lata później obie strony podpisały traktat pokojowy.

 

W ostatnim czasie jednak w Himalajach jest gorąco. Usłyszeć mogliśmy o rzekomym wkroczeniu żołnierzy z Chin, którzy mieli o 3 km przekroczyć granicę, która oddziela te dwa wielkie państwa. Padły także plotki, że indyjscy żołnierze zostali aresztowani. Tego dowiedzieć możemy się z mediów z Republiki Indii. Jak czytamy jednak na stronie defence24.pl, indyjskie siły zbrojne miały zaprzeczyć, że ich ludzie trafili w chińskie ręce. Portal forsal.pl pisze o ściągnięciu na tereny nieopodal granicy w Himalajach wzmocnionych sił przez obie strony. Źródłem konfliktu miała być budowa dróg i pasów startowych dla samolotów na tym terenie. Na początku maja miało dojść do pokazu sił w powietrzu. Mówi się o myśliwcach i śmigłowcach.

 

„Poinformowaliśmy zarówno Chiny, jak i Indie, że Stany Zjednoczone są gotowe, chętne i zdolne do mediacji lub arbitrażu w ich rozszalałym sporze granicznym. Dziękuję!” – odwołał się do wydarzeń z regionu Ladakh na Twitterze Trump, proponując rozwiązanie konfliktu w ramach mediacji bądź arbitrażu.

 

Źródło:  Wikipedia, forsal.pl, defence24.pl

Fot: pixabay.com

Niestety w tym okresie, kiedy cały świat zmaga się z problemem pandemii, docierają kolejne niepokojące wiadomości dotyczące innych tragedii jakie rozgrywają się w poszczególnych częściach naszego globu. Niestety nie inaczej jest i w tym przypadku. Przez ostatnie godziny płyną mrożące krew w żyłach wieści o sile niszczycielskiego żywiołu oraz skutkach, jakie przyniósł on dla wielu ludzi. Służby stanęły przed sporym wyzwaniem, gdyż przeprowadzona została ewakuacja milionów ludzi. Smutne jest jednak to, że pomimo ratunku dla tak ogromnej ilości osób, wciąż aktualizowane są dane dotyczące liczby ofiar śmiertelnych oraz zniszczeń.

 

Natura niejednokrotnie w dziejach ludzkości udowodniała w różnych miejscach na naszej planety, że siła żywiołów potrafi być bezlitosna i miażdżąca, kiedy przychodzi się mierzyć z jej skutkami nam- ludziom. Niestety ochrony oraz ratunku nie zapewnia nam nawet dobrze rozwinięta technologia, kiedy nadciąga prawdziwy kataklizm, którego zaistnienia ciężko jest uniknąć.

 

Tym razem, bardzo dramatyczne wiadomości w mediach dotyczą tego co dzieje się w Azji, a dokładniej w rejonie wybrzeża Indii i Bangladeszu, gdzie uderzył cyklon Amphan siejąc spore spustoszenie. Według ostatnich doniesień życie straciło ponad 80 ludzi. Nie jest natomiast wiadome jak wielu innych ludzi zostało rannych oraz ile jeszcze ciał może zostać ewentualnie odnalezionych. Cyklon przyniósł też bardzo duże zniszczenia dla tamtejszej infrastruktury.

 

Jak podają media oraz użytkownicy mediów społecznościowych, ewakuowanych zostało już co najmniej 5 milionów osób zamieszkujących tamte tereny. Jednym z miast, które zostało dotkliwie potraktowane przez cyklon jest Kalkuta.

 

Wraz z silnym wiatrem nadciągnęły też opady atmosferyczne.

 

 

 

Źródło: dw.com ; o2.pl ; Twitter ; Facebook/@konfliktyPL

 

Indie to drugie najludniejsze państwo świata, które w niedalekiej przyszłości może wyminąć Chiny w tej statystyce. Niestety wraz z liczbą ludności nie podnosi się poziom jej życia. 

 

 

Hindusi to dosyć spokojny i pracowity naród. Ze względu na duże bezrobocie i bardzo niskie płace, wielu z nich decyduje się na emigrację. Ze względu na niski poziom wykształcenia, często przyszywa się im łatkę dostawców jedzenia, bowiem rzeczywiście wiele firm kurierskich zostało opanowanych w Polsce przez ludzi z Indii. Wielu z nich przyjeżdża także do Polski i Europy na studia i w poszukiwaniu lepszego życia.

 

Ponad miliard Hindusów miał ostatnio jeden z niewielu powodów do radości. Jak wiemy tam także szaleje epidemia i wprowadzone są restrykcje dotyczące opuszczania domów i kwarantanny. Wielu ludzi nie rozumie tego i przeciwstawia się władzy. O jednym z takich przypadków pisaliśmy TUTAJ. Jednakże podobnie jak w Chinach czy Włoszech, także w Indiach z powodu pandemii znacznie polepszyła się jakość powietrza. Zmiana była tak drastyczna, że po raz pierwszy od 30 lat mieszkańcy północnych Indii, a konkretnie stanu Punjab na północy kraju przy granicy z Pakistanem, mogli zobaczyć Himalaje ze swoich domów.

 

 

Jest to już kolejny przykład pokazujący jak człowiek niszczy naszą planetę poprzez wszędzie obecne fabryki czy nie przestrzeganie zasad ochrony środowiska.

 

Zdjęcia najwyższego pasma górskiego świata uchwycone przez mieszkańców poniżej:

 

 

 

 

 

Dbajmy o naszą planetę!

 

 

Źródła:

mobile.abc.net.au

twitter/@covsinghtj

twitter/@harbhajan_singh

Fot.: Pexels

Indie – drugi najludniejszy kraj świata także walczy z koronawirusem. Aktualnie sytuacja nie jest jeszcze tragiczna, lecz najgorsze prawdopodobnie dopiero przed nimi. 

 

 

Indie, choć mówi się że niedługo prześcigną Chiny w liczbie ludności, to są daleko w tyle jeśli chodzi o poziom życia i zamożność państwa. Ludzie w Indiach żyją zazwyczaj w bardzo słabych warunkach, często na przedmieściach ogromnych aglomeracji, w prowizorycznych domach. Poziom służby zdrowia w tym regionie świata także jest bardzo daleki od tego do którego jesteśmy przyzwyczajeni chociażby w Europie.

 

 

Ludzie często żyją dzięki sprzedaży towarów na ulicznych straganach, a ważnym elementem ich życia jest także religia. Hindusi wyznają wiele różnych religii, spory odsetek to chociażby muzułmanie. To ich dotyczyć będzie ten tekst.

 

 

Władze Indii w ramach przeciwdziałaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa starają się ograniczać duże skupiska ludzkie, podobnie jak w Europie.

Za przestrzeganie tego odpowiedzialna jest policja. W milionowym mieście Hubli w prowincji Karnataka. Policjanci spotykając grupę ludzi przed meczetem poprosili ich, aby nie zbierali się w nim na piątkowe modlitwy tak jak mają to w zwyczaju. Grupa zareagowała na tą prośbę bardzo agresywnie i zaczęła obrzucać policjantów kamieniami. Ci na szczęście szybko stłumili atak i uspokoili sytuację. Mimo wszystko rannych zostało 4 funkcjonariuszy, oraz kilka osób z tłumu rzucającymi kamieniami. Najnowsze informacje mówią o tym, że wszyscy policjanci są już w pełni zdrowia i wrócili do służby. Nic poważnego nie stało się także napastnikom.

 

 

Według przedstawiciela policji aktualnie sytuacja jest już spokojna i nie ma żadnych napięć między społecznością muzułmańską, a policją. Miejmy nadzieję, że tak już pozostanie, policja powinna zajmować się innymi, ważniejszymi sprawami w walce z wirusem.

 

 

Źródło:

https://www.ndtv.com/karnataka-news/stones-thrown-at-karnataka-cops-for-stopping-prayer-meet-during-lockdown-2205860

Fot.: Wikipedia

Indyjskie władze podały zatrważający raport, z którego wynika, że w tym kraju do napaści na tle seksualnym wobec kobiet dochodzi średnio co 15 minut.

Z danych indyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wynika, że w 2018 roku kobiety zgłosiły 34 tysiące gwałtów. Media wskazują, że ich liczba jest większa, gdyż nie wszystkie ofiary zgłaszają napaść.

Agencja Reutera zwraca jednak uwagę, na niewydolność systemu sprawiedliwości. W raporcie wskazano, że zarzuty są stawiane w 85 proc. przypadków, zaś zaledwie 27 proc. sprawców zostaje skazanych.

Kraj jest kierowany przez mężczyzn, jedna premier Indira Gandhi nie odwróciła tej sytuacji, także większość sędziów to mężczyźni

– powiedziała agencji Reutera Lalitha Kumaramangalam, była przewodnicząca Narodowej Komisji ds. Kobiet.

tvp.info/Red/ Fot YouTube

Rzecz zupełnie nie do pojęcia w Europie. Niemal tydzień temu w Hajdarabadzie, stolicy stanu Andhra Pradeś w Indiach zgwałcono i zamordowano 27-letnią kobietę. Takie rzeczy niestety zdarzają się pod każdą szerokością geograficzną. Jednak to co wydarzyło się później stało się przedmiotem sporów i dyskusji w wielu zakątkach świata.

 

Jak relacjonuje brytyjska BBC podejrzani zostali zatrzymani przez policję i w piątek rano tydzień temu. Następnie doprowadzono ich  na miejsce zbrodni w celu przeprowadzenia wizji lokalnej. Po czym… zostali zastrzeleni. Jak twierdzą funkcjonariusze policji w wyniku szamotaniny. Miała jej towarzyszyć próba  ucieczki oraz odebrania broni policjantom przez podejrzanych.

 

Wcześniej sprawie bulwersującej zbrodni towarzyszyły zarzuty pod adresem policji. Lokalna społeczność zarzucała jej opieszałość i nieudolność w działaniu. Po śmierci podejrzanych reakcje były zgoła odmienne. Tysiące mieszkańców fetowało policjantów, a matka zgwałconej i zamordowanej kobiety stwierdziła w rozmowie z BBC, że policjanci „wymierzyli sprawiedliwość”.

 

 

/red./

Foto: zrzut z Youtube.com/ zdjęcie poglądowe

 

 

Najstarsza matka na świecie pochodząca z Indii urodziła dwie, zdrowe córki. Zobaczcie koniecznie co stało się tuż przed porodem. Na światło dzienne wychodzi coraz więcej faktów w sprawie. 

Najstarsza matka na świecie – Eramatti Mangayama, 74-latka z Indii ogłosiła ostatnio, że urodziła dwie, zdrowe córki. Powiedziała, że od lat starała się o dziecko jednak nikt nie umiał jej w tym pomóc, a lekarze załamywali ręce.

 

Ze względu na swój wiek nie mogła wyprodukować komórek jajowych, dlatego skorzystaliśmy z jajeczek dawczyni i zapłodniliśmy je spermą męża Mangayammy.

-powiedziano w komentarzu dla mediów.

 

Kobieta twierdzi, że to cud i dar od Boga. Tuż przed porodem ojciec dzieci miał udar i przebywa obecnie w szpitalu.

 

Przypomnijmy, że w Polsce również doszło do podobnej sytuacji. W wieku 60 lat aktorka teatralna – Barbara Sienkiewicz urodziła syna i córkę i została okrzyknięta najstarszą matką w Polsce.

 

Źródło: o2.pl

Foto: Pixabay.com

 

Niebywała historia. Pewien Hindus, zdeklarowany hazardzista tak zapamiętał się w grze w karty, że gdy skończyły się mu pieniądze „zalicytował”… własną żonę. To niestety nie koniec tej historii, a w zasadzie dopiero początek prawdziwej tragedii.

 

Po przegranej mężczyzna pozwolił na to by jego zwycięzcy zgwałcili jego małżonkę.  Całe zdarzenie miało miejsce w miejscowości Jaunpur na północy Indii.

 

Jeśli ktoś myśli, ze to koniec tej traumatycznej historii to niestety się myli. Po gwałcie, do którego doszło w domu krewnego męża-zwyrodnialca, ten ostatni przepraszając żonę skłonił ją do wspólnego powrotu do domu.

 

Niestety już w trakcie wspólnego powrotu, ponownie zatrzymał samochód i… ponownie pozwolił  na drugi już gwałt na jego małżonce, którego dokonali jego karciani partnerzy.

 

Cała sprawa w końcu trafiła na policję. mamy nadzieję, że mąż-sadysta otrzyma wyrok na jaki sobie zasłużył.

 

/red./

Foto: Zdjęcie poglądowe/Youtube.com/zrzut z ekranu

 

 

 

 

Internet podbija nagranie, na którym widzimy jak grupa transpłciowych kobiet napada na dwóch mężczyzn. Atakują  ofiary krzesłami i kijami.

 

Do niecodziennego zdarzenia doszło  w Indiach. Na opublikowanym w serwisie YouTube nagraniu widzimy jak grupa transpłciowych kobiet atakuje dwóch mężczyzn. Jednemu z nich udało się uciec do samochodu. To jednak nie powstrzymało ataku. Jedna z kobiet zaczęła szarpać za drzwi, które na filmie są widocznie uszkodzone, zaś druga przez otwarte okno uderza mężczyznę długą deską.

 

Drugi z poszkodowanych nie miał tyle szczęścia. Transpłciowe kobiety kopały go, rzucały krzesłami i uderzały kijami, podczas gdy ofiara leżała na ziemi. Mężczyzna nie miał szans wobec tylu przeciwników.

 

Nie ustalono co było powodem brutalnego ataku. Zdaniem mediów zwykła kłótnia przerodziła się w bijatykę. Sprawą zajmuje się policja.

 

Poniżej wideo, na którym widzimy jak transpłciowe kobiety atakują mężczyzn: