Po raz kolejny zaatakowana została jedna z baz wojskowych należących do Stanów Zjednoczonych. W tym przypadku celem stała się baza K1 umiejscowiona w niedalekiej odległości od miasta Kirkuk na terytorium Iraku. Rzecznik międzynarodowej koalicji walczącej na tamtych terenach z tzw. Państwem Islamskim, opublikował wieczorem komunikat za pośrednictwem Twittera, w którego treści odniósł się do tego zdarzenia przekazując informacje dotyczące ewentualnych skutków ataku.

 

W bazie K1 stacjonują zarówno żołnierze amerykańscy, jak i też przedstawiciele irackiej policji federalnej, a także brygada antyterrorystów. Miejsce to znajduje się w odległości około 15 kilometrów od irackiego miasta Kirkuk i stała się celem ataku już nie po raz pierwszy.

 

Pod koniec ubiegłego roku, w dniu 27 roku również zaatakowano tę bazę. Niestety zginął wówczas pracownik cywilnej misji wojskowej, a obrażenia odnieśli dodatkowo policjanci iraccy i niektórzy z żołnierzy.

 

Na szczęście tym razem, nikt nie miał ucierpieć, kiedy w rejonie bazy spadła jak podają media „niewielka rakieta”. Nikt też jednak nie wziął odpowiedzialności za to co się stało i żadna organizacja nie przyznała się do dokonania wczorajszego ataku.

 

– Nikt nie został ranny, ani też nie było żadnych szkód

– przekazał w opublikowanym na Twitterze wpisie rzecznik międzynarodowej koalicji walczącej z ISIS na terenie Iraku.

 

Wczorajszy atak był pierwszym na bazę K1 od czasu opisanej sytuacji z 27 grudnia 2019 roku.

 

W ostatnich miesiącach sporo emocji wywołują doniesienia o atakach i spięciach na Bliskim Wschodzie, kiedy pojawiają się informacje o atakach na amerykańskie bazy. Wszystko w związku z czasem kiedy szczególnie napięte były relacje na linii Teheran-Waszyngton, a siły irańskie w odpowiedzi na ostrzelanie konwoju, w którym zginął m.in. generał Sulejmani, odpowiedziały atakami na amerykańskie bazy.

 

Należy jednak pamiętać, że w tamtym regionie, gdzie swoje działania prowadzą też grupy paramilitarne i organizacje terrorystyczne, do takowych ataków dochodzi stosunkowo często. Od października na bazy wykorzystywane przez siły Stanów Zjednoczonych w Iraku, spaść miało łącznie już kilkadziesiąt rakiet.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Al Jazeera

Fot.: Wikimedia Commons

Wczoraj późnym wieczorem na Zieloną Strefę w Bagdadzie spadły minimum dwie rakiety typu „Katiusza”.  Jeden z pocisków wylądował sto metrów od ambasady USA i wywołał pożar.

 

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest stale napięta, co obrazować mogą wystrzelone pociski w kierunku Zielonej Strefy, w której znajdują się m.in. placówki dyplomatyczne Wielkiej Brytanii i USA. Jest to teren o wielkości 10 km kw.,  powstały w 2003 r. i bardzo mocno ufortyfikowany. Znajduje się tam nawet Ambasada RP. Irakijczycy już od dłuższego czasu chcieli likwidacji Zielonej Strefy, co dawali do zrozumienia różnymi demonstracjami w jej okolicach, a także wcześniejszymi ostrzałami pobliskich terenów.

 

Tym razem w tę dzielnicę rządowo-dyplomatyczną wystrzelono minimum dwa pociski, których uderzenie w ziemię spowodowało alarm w stolicy Iraku. Jeden z nich doprowadził do pożaru w bliskiej okolicy ambasady USA. Według irakijskich mediów nikt jednak nie ucierpiał z powodu tego ataku. Nie są to pierwsze takie incydenty. W zasadzie w ostatnich miesiącach dochodziło do regularnych ostrzałów amerykańskich baz oraz ambasady. Nie były one jednak zbytnio nagłaśniane dopóki w grudniu z ich powodu życia nie stracił jeden Amerykanin. W zeszłym tygodniu doszło też do demonstracji pod Zieloną Strefą, w której udział wzięło kilka tysięcy osób. Demonstranci  żądali zaprzestania przez USA nalotów na szyicką milicję Kataib Hezbollah, a pod wpływem wściekłości wyrwali bramę i wtargnęli na teren ambasady.

 

Wydaje się, że w kwestii ewentualnej eskalacji konfliktu kluczowe będzie najbliższe kilkadziesiąt godzin. Jeśli w tym czasie nie dojdzie do jakiś większych ataków ze strony amerykańskiej bądź iracko-irańskiej to będzie można uznać, że przynajmniej w kwestii militarnej konflikt na pewien okres wygasł.

 

Źródła: Interia, RMF FM, KiKŚ – konflikty i katastrofy światowe, wnp.pl

Iran zaatakował dwie amerykańskie bazy w Iraku, w jednej z nich stacjonowali polscy żołnierze. Do sytuacji odniosło się już Centrum Operacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej, a także sam Mariusz Błaszczak.

Polska zmiana do Iraku była wysłana w ramach amerykańskiej operacji „Inherent Resolve” przeciwko Państwu Islamskiemu. Misja ma charakter „szkoleniowo-doradczy oraz logistyczny”.

wp.pl/twitter.com/Red. Fot. YouTube

 

 

W ostatnich dniach cały świat z niepokojem spogląda na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, a szczególnie tereny Iraku, jak również na zaogniający się konflikt na linii Stany Zjednoczone-Iran. Właśnie docierają informacje, mogące być kolejnym przełomem przy okazji trwającego napięcia.

 

Po dokonanym w Iraku zabiciu przez siły USA przedstawicieli szyickich pro-irańskich sił, w tym również przywódcę jednostki Al-Kuds generała Sulejmaniego, władze Iranu zapowiedziały odwet na Amerykanach za pozbawienie życia jednej z ważniejszych postaci w ich państwie. Bardzo prawdopodobne, że do zemsty właśnie doszło, a siły amerykańskie zostały zaatakowane.

 

Według pojawiających się sprzed chwili informacji, przeprowadzony został atak rakietowy na bazę Ayn al Asad w Iraku, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze. Wśród niektórych doniesień jakie można napotkać w internecie, mowa jest o tym, że atak może przynieść poważne skutki.

 

Kilka dni wcześniej rakiety uderzyły też m.in. w rejonie amerykańskiej ambasady w Iraku. Tym razem jednak, przeprowadzony ostrzelanie bazy Ayn Al Asad miał być zdecydowanym i silnym uderzeniem.

 

Kolejne napływające informacje mówią o tym, że nie tylko ten obiekt należący do amerykanów został zaatakowany tej nocy na Bliskim Wschodzie.

 

AKTUALIZACJA [00:50] : Amerykańskie siły potwierdziły w rozmowie ze stacją FOX News iż znalazły się pod ostrzałem ze strony Iranu. W kierunku bazy Ayn al Asad wysłane miały zostać pociski manewrujące lub rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Dodatkowo zaatakowana miała zostać również amerykańska baza na terenie Irbilu- stolicy autonomicznego irakijskiego Kurdystanu. Również strona irańska miała potwierdzić przeprowadzenie ataku wymierzonego w amerykańską armię.

 

 

 

Źródło: onet.pl ; Facebook/@konfliktyPL

Z OSTATNIEJ CHWILI! Jak informują siły bezpieczeństwa Iraku doszło do ataku rakietowego na ambasadę USA.

W Internecie pojawiły się już właśnie nieoficjalne nagrania z ataków na amerykańskie obiekty. Ataki te rozpoczęły się już w sobotę, jednak dopiero teraz nagrania ujrzały światło dzienne.

 

Na nagraniach możemy zobaczyć m.in.  atak na Zieloną Strefę w Bagdadzie, czy atak na ambasadę USA.

 

W Internecie pojawiły się także zdjęcia.

 

Źródło: twitter.com

Foto: archwium

Z OSTATNIEJ CHWILI! Jak informują siły bezpieczeństwa Iraku doszło właśnie do ataku rakietowego na ambasadę USA.

Na razie nie wiadomo dlaczego doszło do eksplozji. Jak informuje Sky News Arabia cztery rakiety Katiusza spadły w Zielonej Strefie w Bagdadzie i zamknął dojazd do amerykańskiej ambasady.

 

Pod budynkiem ambasady cały czas prowadzona jest operacja wojskowa i bezpieczeństwa.

 

Źródło: Sky News Arabia, gazeta.pl

Foto: archiwum

Dziś rano informowaliśmy o nalotach przeprowadzonych przez Amerykanów podczas, których życie stracił dowódca irańskich jednostek Kuds Ghasem Solejmani. W związku z jego śmiercią bardzo szybko wzrosły ceny ropy, a w stan gotowości postawione zostały bazy USA na Bliskim Wschodzie oraz północna część Izraela. Z każdą godziną konsekwencje tego ataku jednak wzrastają.

 

Jak donoszą zagraniczne media, na ulice Teheranu wyszły tysiące osób, które szukają zemsty i odgrażają się Stanom Zjednoczonym za zabicie Solejmaniego. W związku z tym amerykański rząd zaapelował do swoich obywateli znajdujących się w Iranie, aby jak najszybciej opuścili ten kraj. Wstrzymane zostały także loty niektórych linii lotniczych kursujących do Bagdadu, gdzie irański dowódca został zabity. Na dodatek rząd Holandii apeluje do swoich obywateli, aby opuścili Irak i tam nie podróżowali. Brytyjczycy natomiast zarządzili stan gotowości w swoich bazach wojskowych na Bliskim Wschodzie. Wszystko to pokazuje, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Organizacje takie jak: libański Hezbollah, czy nawet szyicka milicja z Jemenu – Huti odgrażają się Amerykanom zemstą oraz atakiem. Vendette zapowiedział również prezydent Iranu Hasan Rowhani. W swojej wypowiedzi stwierdził, że USA dotknie „miażdżąca zemsta”.

 

Wiele wskazuje na to, że możemy być właśnie świadkami wybuchu kolejnej wojny, w którą również Polska w mniejszy bądź większy sposób zostanie wplątana. Na razie oczywiste jest to, że atak na Solejmaniego odczują polscy kierowcy, którzy za litr benzyny mogą zapłacić nawet 10 groszy więcej. Jeśli faktycznie siły Bliskiego Wschodu zdecydują się na otwartą walkę z wojskami USA lub na jakiś bezpośredni atak na Stany Zjednoczone, to w związku z paktem północnoatlantyckim w konflikt wplątane zostanie również polskie wojsko. Jeśli tak się stanie to śmierć Solejmaniego spowodować może eskalację napięcia na skalę światową.

 

Źródła: KiKŚ- Konflikty i katastrofy światowe, Onet, Reuters, RMF FM, Radio Zet

Wszyscy pewnie myśleli, że to już koniec Państwa Islamskiego. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że się odradza. Pojawiły się szokujące informacje!

Jakiś czas temu media poinformowały o rzekomym końcu Państwa Islamskiego. Jak się okazuje może się ono odrodzić i zaatakować dwa razy mocniej. Podobno reorganizują się w Iraku.

 

Mają do dyspozycji lepsze techniki, lepszą taktykę i dużo więcej pieniędzy. Są w stanie kupić pojazdy, broń, zapasy żywności i sprzęt. Technologicznie są bystrzejsi. Trudniej ich pokonać. Są jak Al-Kaida na sterydach.

-powiedział Lahura Talabana najwyższy kurdyjski urzędnik ds. walki z terroryzmem.

 

Widzimy, że ich aktywność się wzmaga i uważamy, że faza odbudowy dobiegła końca.

-dodał Talabana.

 

Myślicie, że to może być prawda?

 

Źródło: o2.pl

Foto:

Tragiczne wydarzenia miały miejsce w miejscowości Karbali, znanej w Polsce głównie za sprawą działań polskich żołnierzy podczas wojny w Iraku i filmu opowiadającego o tamtych wydarzeniach. Teraz miała tam miejsce jednak inna tragedia, w wyniku której życie straciło wielu świętujących ludzi.

 

Dramat rozegrał się podczas szyickiego święta Aszura. 10 dnia pierwszego miesiąca wg. kalendarza muzułmańskiego, do irackiego miasta przybywa wielu pielgrzymów. Szyici przyjeżdżają tam wówczas w celu upamiętnienia męczeństwa Husajna ibn Alego, który był wnukiem Mahometa. Karbala jest miejscowością, w której poniósł on śmierć.

 

Według medialnych doniesień, podczas tegorocznej pielgrzymki szyitów życie straciło ponad 30 osób. Jak poinformowała stacja BBC, przyczyną tragicznych scen był wybuch paniki, jaki miał miejsce rytualnego biegu. W przestraszonym tłumie ludzie zaczęli wzajemnie się tratować co doprowadziło do śmierci kilkudziesięciu osób w związku z odniesionymi przez nich obrażeń. Niektóre medialne doniesienia mówią o tym, iż panika miała wybuchnąć poprzez zawalenie się części znajdującego się w tamtym miejscu pasażu.

 

Według tragicznych statystyk przekazanych przez irackiego ministra zdrowia, życie straciło co najmniej 31 ludzi, jednak może ta liczba niestety wzrosnąć.

 

W trakcie obchodów Aszury w 2004 roku, miały miejsce ataki bombowe, których celem stali się pielgrzymi. W Karbali oraz Bagdadzie w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło wówczas 140 osób. Wspomnienie tamtych dramatycznych wydarzeń również mogły przyczynić się do zaistnienia paniki w zgromadzonym tłumie podczas tegorocznego świętowania.

 

Szyici są odłamem islamu, którego wyznawcy znienawidzeni są przez dżihadystów i fundamentalistów islamskich, którzy uznają szyitów za zdrajców prawdziwej wersji nauk Mahometa przekazanych na kartach Koranu oraz w Sunnie. Wyznawcy szyizmu zamieszkują szczególnie tereny takich państw jak Iran, Bahrajn, Azerbejdżan czy Irak.

 

 

Źródło: BBC ; o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons